Kiedyś, ktoś zwrócił się do mnie, abym zdjęła baretkę. Paradoksalnie byłoby mi bez niej zimno, a twarz przestała być anonimowa. Jeśli ktoś chce – mogę podać cyferki, tylko po co one komu? Satysfakcja, że się widziało w statystykach „twarz” danego IP? Posiadając tą wiedzę można śledzić drogę potencjalnego dręczyciela? Na dłuższą metę trochę szkoda czasu na bawienie się w lisa i zajączka łownego, który wysyła wiadomość w środku nocy o gotowości do polowania.
Pewnie, nawet poprzez literki, grubymi nićmi miałabym wyszyte na IP – brak powagi. Przecież nie jesteśmy tu tacy sami jak tam; wielu pokłada się ze śmiechu trzymając palce splecione w netowe precelki. Privy pękają w szafach i rozwiązują usta. A jedyną maksymą jest zawsze Vide Cull Fide, ale net jest ślepy.
Czego nie da się w sieci nie zauważyć to tragizm wspólnego pastwiska. Chodzi o to, że wybory korzystne dla jednostek prowadzą do tragedii. Jakby nie patrzeć, nie posiadamy nieograniczonych zasobów naturalnych, kiedyś skończy się ropa, gaz a nawet powietrze. Można tu krzyknąć – pomyśl inaczej, dla siebie, bo tragedia powstaje wtedy, gdy wszyscy zaczynają myśleć tak samo (może dlatego myślących innymi kanałami są tak poszukiwani?) – zagarnąć, wydobywać i eksploatować. To samo tyczy się przepustowości w sieci. Co się dzieje w godzinach szczytu sieciowego, gdy chcemy ściągnąć filmy, muzykę, porozumować na skype? Zapłaciliśmy, dlaczego nas wylogowuje, zawiesza? Wiele portali wprowadza opłaty lub czas oczekiwania między jednym a drugim ściąganiem. Niebezpieczeństwo dotyczące wspólnego pastwiska nigdy nie zniknie, nawet przy wybudowaniu wielkiej rury o dużej przepustowości. Głównie dlatego, że wzrosną także rozmiary plików, jakie będą nimi przesyłane, blogów jakie założymy i fotek, którymi będziemy się lansować. Niezadowolenie związane ze zbyt długim oczekiwaniem będzie się utrzymywać zwłaszcza, gdy nie zmaleją opłaty za interent. Jeśli opłaty zmaleją portale internetowe odbiją sobie to na użytkownikach indywidualnie.
Za tragizmem pastwiska idzie dylemat więźnia, tyczący się każdego z osobna. Np. mamy dwóch wspólników, w dwóch celach, w sieci – dwóch przyjaciół z odciętym np. GG (inne drogi komunikacji są wykluczone). Policja przesłuchuje przestępców albo toczy się żywa dyskusja na forum. Każdy ma dwie możliwości: może przyznać się i wsypać wspólnika, podać publicznie jego personalia, nagrywać lub nie przyznać się do winy. Losu każdego z nich zależy od wyboru, jaki dokona drugi. Jeśli jeden z nich przyzna się, to pierwszy uzyska złagodzenie kary, a drugi karę najwyższą. Jeśli dwóch się przyzna – dostaną średnie wyroki. Jeśli będą trzymać się razem i nadal zaprzeczać, wierząc, że wspólnik nie będzie sypał, ich kara będzie niska. Zdarza się to jednak rzadko, a szczególnie w sieci. Na forum, odcięci od przyjaciela, większość przestępców/podszywaczy sypie wspólników, bo jest to wybór najlepszy z punktu widzenia jednostki i on prowadzi do tragedii. Logicznie biorąc dla nich samych byłoby lepiej, gdyby mieli do siebie trochę więcej zaufania. Rzadko mają.
Nie dziwię się, też bym nie miała. Po tylu rozmowach, zapewnieniach o lojalności, o anonimowości, o kasowaniu archiwów, a nawet nie krzyżowanie wspólnie publicznych dróg. A jednak człowiek łamie się, pragnie ciepła i zrozumienia, w pewnym sensie akceptacji swych poglądów i poczynań. Wysypuje się jednemu, potem wielu, publicznie. Niektórym wystarcza zwykłe pomówienie i wkopują przyjaciela dla zmniejszenia kary, jednakowoż nie wyciągając wniosków. Przyjaciel po odbyciu kary, w zaułku sieciowym, wraca silniejszy i ostrożniejszy. On już nie zaufa nikomu. Będzie śledził pojawiające się kilkadziesiąt razy w nocy IP, jak jakaś niedospana wklepywaczka danych na trzeciej zmianie próbuje odciągnąć wzrok od cyferek, zamieniając je w zajadłe litery.
W nocy rzeczywiście może być zimno, a tyle męskich ramion jest tu gotowych do tulenia… Tylko jak zdjąć baretkę i uniknąć kary, jak zachować twarz nie zmieniając cyferek?
Kiedy jest mi zimno przykładam policzek do szkła, na którym leży klawiatura. Zimno robi się dotkliwsze i przychodzi otrzeźwienie – NIE SZUKAJ CIEPŁA W SIECI…

