Zawiść to rzecz ludzka, tak jak np. obżarstwo, lenistwo. O ile te dwie ostatnie występują dość często i są pobłażane, tyle zawiść jest mocno wstydliwą emocją. Doświadcza jej prawie każdy, bo trzeba mieć w sobie mocne prawo moralne, by nad nią zapanować. Nie ma takiego człowieka, któremu los słodzi pod każdym względem. Każde dobro cudze mami, chociażby przez to, że nie jest nasze… Zawiść obejmuje wszelkie dobra, a nawet takie trudne do uchwycenia jak: umiejętność pisania wierszy, wianuszek przyjaciół, elastyczność, szczerość. Niedawno spotkałam się z zawiścią podszytą zaborczością: nie będziesz rozmawiać/przyjaźnić się z tym i tamtym, bo ten ktoś jest moim wrogiem. Jeśli nie zastosuje się do ostrzeżenia mam liczyć się z bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami (osoba, która grozi/ostrzega dobrze wie, co mnie ugodzi najmocniej).
Dwie strony medalu zawiści doskonale do siebie pasują. Na awersie jest napisane „ja chcę mieć to samo, co tamten”, na rewersie – „ja nie chcę, by tamten miał więcej niż ja”. Zawiść na pewno nie jest elementem świata zwierzęcego. Zwierzęta współzawodniczą ze sobą w razie głodu albo zabiegając o samice. Czy najedzony lew będzie wyrywał drugiemu lwu upolowaną gazelę? Tyllko dlatego, aby głodny nie mógł się najeść?
Pewne elementy zawiści (a na pewno zaborczości) można dostrzec w aktach seksualnych zwierząt i ludzi. Większa część zwierząt, tu samce, zabiegają o względy samic tylko w okresie rui. Jedni próbują zgromadzić na swym terytorium jak najwięcej samic i zapłodnić, inne zaspokajają się jedną partnerką, niekiedy na całe życie. Jest to aspekt jak najbardziej biologiczny. U człowieka (jako przykładu użyję mężczyzn) ma to również podłoże biologiczne, ale przez znaczne zaawansowanie ewolucyjne, niestety i obłudne. Mężczyźni (nie wykluczam kobiet) wymyślają bardziej skomplikowane fortele by zdobyć kobietę, przy czym nie chcą doprowadzić do zapłodnienia, nie pragną nic w zamian pozostawić naturze. Akt ma dawać tylko przyjemność, najlepiej z coraz to nowymi „samicami”. Kobieta ma trochę inną naturę, ale w tej grze uczestniczy. I gdyby nie powróz w postaci nakazów religijnych i społecznych kaganiec moralny niektórych ludzi rozpadłby się w rozpuście.
Można doświadczyć zawiści patrząc na swoją byłą dziewczynę w objęciach innego? Albo dostać nagłego ataku agresji oglądając zdjęcia całującego się męża z inną kobietą? To sprawa indywidualna jak zareagujemy. Zwierzęta najczęściej odchodzą, szukając innej samicy/samca, ludzie posuwają się do – „ja nie chcę, by tamten miał więcej niż ja”. A jeśli ja jej/jego nie mogę mieć, nikt tego nie dostanie!
Ludzkie potrzeby nie mają granic fizjologicznych. Nigdy nie cierpią na nadmiar władzy, pieniędzy, popularności, seksu czy uznania. Z jednej strony potrzeba posiadania coraz większych dóbr sprzyja twórczości; niezaspokojenie staje się motywem do twórczych wysiłków. Z drugiej strony ograniczenia w zdobywaniu potrzeb stają się nieszczęściem człowieka, swego rodzaju kalectwem.
Spotkałam zawiść parokrotnie (także u siebie). Widać ją codziennie, np. słowach: „no zobacz, jaką krzywdę wyrządzili nam Niemcy!”, „podpalę mu warsztat, co się będzie baran puszył”. Zawiść niszczy, jeśli chce się komuś zaszkodzić, niejako zrównać do swojego poziomu. Ale szkodzi przede wszystkim samemu niszczycielowi. Zawiść ciężko ukryć, a jest czymś wstydliwym. Zawistnicy są na tyle ślepi, by tej emocji u siebie nie zauważać. Dążą do celu po trupach, rozstawiając po kątach prośbą/groźbą kolejne ofiary.
Do mojego zawistnika pasują stwierdzenia „zawiść jest pasją, która gorliwie goni za tym, co sprawia cierpienie”, a „własny charakter tak ich pożera jak rdza żelazo”.



Zapisali…