• Listy Pt, 15 października 2010 Komentarzy: 20

    fot. własna

    Nie pamiętam wiele z przeszłości, tylko drobne fragmenty, z których teraz będę próbowała przypomnieć sobie to, o czym nie zdążyłam Ci powiedzieć, a chciałabym, żebyś wiedział.

    Mogę tylko się domyślać, ale ze strzępków rozmów w naszej rodzinie poskładałam, że miałam być chłopcem. Od najmłodszych lat zabierałeś mnie do prac polowych, zbijania skrzynek, wbijania kołków… Pamiętam, jak chodziliśmy na targ, gdzie sprzedawano najróżniejsze gwoździe, śrubki i gadżety dla domu. Ja zajmowałam się oglądaniem tych cudeniek, a Ty, bez poganiania, wybierałeś odpowiedni zawias, czy uszczelkę. Nikomu się nie spieszyło, to był nasz tajemny świat. Ty robiłeś coś pożytecznego, ja uruchamiałam wyobraźnię. Jednak nie byliśmy nigdy blisko, to, że trzymałeś mnie za rękę przy przechodzeniu przez ulicę albo zbieraliśmy jabłka w sadzie, znaczyło jedynie, że jesteśmy koło siebie.

    A czy było między nami jakieś porozumienie? Myślę, że było zwłaszcza wtedy, gdy próbowałeś nauczyć mnie być twardą. Nie pamiętam, żebyś mi to kiedykolwiek mówił wprost, ale to chłopców stawia się na baczność, uczy naprawy urządzeń, pokazuje, że trzeba przebijać mury, chociaż nie starcza do pierwszego i niewiele z tego jest szczęścia. Byłam jednak dziewczynką, którą byle choroba kładła do łóżka. Chyba trochę Cię zawiodłam.

    Nie próbowałam jednak na siłę sprostać Twoim oczekiwaniom. Zapewne, dlatego, że byłeś spokojnym człowiekiem i tylko zmęczenie doprowadzało Cię do ostateczności. Wtedy nadchodził strach i uciekałam w bezpieczny świat mojej głowy. Jako zagrożenie odebrałam urodzenie się mojej siostry, bo to ją traktowałeś, jako wyczekiwaną córkę. Dlaczego tak jest, że pierwsze dziecko jest zawsze ślepcem w ciemnościach, musi torować sobie drogę do serca rodzica maczetą, a to drugie ma już gotową, przytulną polanę? Pierwsze musi doskoczyć i zarobić, drugie być tylko milusim brzdącem, od którego nikt nic nie oczekuje. A może tylko się uczyłeś na mnie, by prawdziwie zrozumieć i kochać moją siostrę?

    Nigdy nie byłam grzecznym, przymilnym dzieckiem, żadną przylepą. Drażniło mnie mazanie się i słabość koleżanek, a szczególnie mojej siostry. Chodziłam swoimi drogami i nic nie mówiłam o kłopotach w szkole. Może czułam, że nikt mi nie pomoże? Nie wiem nawet, czy znalazłbyś czas na rozmowę ze mną. Wiecznie zmęczony albo w pracy. Potem już nie chciałam rozmawiać, byłam za duża byś pogładził mnie po głowie. O uczuciach nigdy nie rozmawialiśmy, ale czuję, że Cię zawiodłam. Musisz wiedzieć, że starałam się zawsze sprostać Twoim oczekiwaniom.

    Nasze uczucia, porozumienia tkwiły we wspólnej pracy. Jak wtedy, gdy tapetowaliśmy wspólnie pokój, kiedy słuchaliśmy muzyki tak głośno, że przybiegł sąsiad, skarżąc się na zbyt hałaśliwe wiertła. Rozumieliśmy się także w śmiechu.
    Pamiętasz jak upierałeś się, bym sama nie jechała do Lublina po jakiś tam element stroju do sukni ślubnej? Bałeś się o mnie, ale nigdy tego nie okazałeś. Dostałeś szału i pojechałeś ze mną. Wiesz jak to dziś odbieram? Oddałeś mnie pod opiekę innemu mężczyźnie, bo nie umiałeś mnie ulepić taką, jaką sobie wymarzyłeś. A ja nie umiałam wspiąć się ponad siebie. Mogłam nauczyć się wielu rzeczy, chłopięcych rzeczy, ale zawsze stałabym w rozkroku, między wyborem tego, co przynależy też dziewczynie.
    Najżywsze wspomnienia mam z wczesnego dzieciństwa, kiedy niosłeś mnie przez śniegi do przedszkola. Kiedy byliśmy na miejscu, byłeś cały mokry, potem chorowałeś. I strasznie mam sobie to za złe. Dziś wiem ile kosztuje wychowanie dziecka. Szkoda, że przekazujemy sobie tej wiedzy w genach, na pewno uniknęlibyśmy wielu błędów. A tak tylko powielamy błędy naszych rodziców.

    Od dawna uczę się życia bez Ciebie, nierzadko brakuje mi Twojego wsparcia i cennej rady. Chociaż ani Ty, ani ja, nie umieliśmy sobie okazać miłości, ona jest. Tkwi głęboko. Bez ostentacyjnego tulenia i pustych deklaracji słownych. Niektórzy tego potrzebują, my potrzebowaliśmy ciszy.

  • Listy Wt, 1 grudnia 2009 Komentarzy: 17

    fot. TrixyPixie

    fot. TrixyPixie


    Zbyt długo siedziałam za zamkniętym oknem przyglądając się w oczach kochanych osób. Zbyt intensywnie żyłam życiem obcych. Niedługo otworzę lufcik…

    Całowałeś się kiedyś przez szybę? To całe moje życie – nie czuć. Zaciskać mocno zęby, gdy boli, poddawać się, kiedy nie wychodzi, zamykać oczy, gdy nie mogę powiedzieć „nie”.

    Widzisz te krople deszczu po drugiej stronie? Grzmocą w szybę, nie mogąc dostać się do środka. Tylko niektóre liżą delikatnie szybę. Jakby mogły, wyrwałyby wielką dziurę i zalały ciało. A tak, niezaspokojone, spływają w dół nierównymi drogami. Łączą się tworząc zgrupowania małych rynienek, by na końcu wpaść do wspólnego potoku podokiennego parapetu. Myślałeś kiedyś skąd ta siła? Nie wszystkie są jak burza z piorunami, część potrzebuje delikatnego dotyku, inne spadają gradobiciem i zabijają namiętnością okno. Siedzę za szybą i obserwuję walkę o dominację. Która szybciej, która większa, która mocniejsza i sprytniejsza. Powalczą chwilę, aż scalą się w jeden potok wypluty rynną. Zazdroszczę im, bo chociaż siedzę w bezpiecznej odległości, nie martwię się smrodem ziemi, która mnie wchłonie, nie poczuję nic. Ani chwili uniesienia, ani namiętności zimnej szyby. To ciężki rodzaj egzystencji, rodzaj tortury – widzieć i nie móc poczuć.

    Nie powiem też nic. Nic, co mogłoby kogoś urazić i przekonać do obrania innej drogi, nic, co poruszy serce na tyle, by zacząć płakać prawdziwymi łzami. Życie bez okazywania uczuć zabija je całkowicie. To strach przed reakcją, bluźnierstwem, brudem zaszybowego świata. Trwoga przed prośbą ciała, twojego i mojego. W końcu – za niewiedzą. Zostaje tylko ta, wyuczona z mądrych książek, teoria akademicka niemająca nic wspólnego z praktyką, albo sucha anatomia ludzkiego ciała. Nieporównywalnie ciężej uczyć się uczuć z książek aniżeli od prawdziwego człowieka. Łatwiej, jako dziecko, kiedy automaty nie zostały jeszcze zbojkotowane przesz stereotypy. Ale dzieckiem już nie jestem. Za późno na naukę? Zapewniasz, że nie, ja mam nadzieję, że nie…

    Dziś otworzyłam mały lufcik. Nie pada. Poczekam na deszcz, spróbuję poczuć.

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

luty 2012
P W Ś C P S N
« stycznia    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u