Szaleństwo – perfekcyjnie racjonalne przystosowanie do szalonego świata.
- R. D. Laing
Zastanawiam się, co nas pociąga w szaleństwie. Nie chodzi o chwile zapomnienia, którego każdy był „świadkiem” (jako aktor i reżyser), ani o zupełnych odstępstwach od społecznych norm. A jednak… Każde szaleństwo wiąże się z odbieganiem od przyjętych konwenansów i seksualnością.
Jednym, jak nie największym, szaleńcem w dziejach malarstwa był Vincent van Gogh. Jego wnętrza i portrety nadal cieszą się wielką popularnością, a reprodukcje zdobią ściany wielu sypialń. Za nim tworzyli inny, np. Gustav Klimt, Henri de Toulouse-Lautrec, ale pomimo zmysłowości swych prac nie zaskarbili sobie takiego poklasku publiczności.
W Polsce niewątpliwą sensację wzbudził obraz „Oddaj mi swoje serce” (zamiennie „Szał uniesień”), jaki i akt publicznego targnięcia się autora na własne dzieło. Szaleństwo?
Jakaś chora fantazja porwała pędzel, jak ogniem kreśląc żywe bestie – ognistorudą kobietę i czarnego rumaka. Dwa kontrastujące ze sobą ciała kumulują w sobie wielkie pokłady namiętności i pożądania, a z drugiej strony bólu i cierpienia. Dramat niespełnionej miłości był motorem tej wersji obrazu, który Podkowiński malował sam na sam z płótnem. Ewa K., mężatka, zapewne oglądała wystawę w Zachęcie w woalce, wszakże nie sposób było jej nie obejrzeć, jak i nie zauważyć, kto serce autora zawłaszczył. Podkowiński nie mógł związać się ze swoja wieloletnią miłością, skoro wiec nie mógł (nie umiał?) postawić wszystkiego na jedną kartę w życiu osobistym, postawił na jedną kartę w sztuce. Owoc dramatu zaprowadził go w przepaść twórczej odwagi – zniszczenia twarzy malowidła. Czy istnieje ustalona granica, za która dzieło sztuki przestaje należeć do artysty, do jego fobii i natchnienia? Nie myślę tu o podziwiających czy wystawiających obraz, ale o modelce, która nie pozowała.
Do szaleńców ciągną całe rzesze ludzi, bardziej niż do spokojnych, poruszających się po logicznych torach umysłów. O ile szaleństwo utożsamiane jest z chorobą umysłową i niekiedy jej postęp powoduje wykluczenie ze społeczeństwa, o tyle szaleństwo artystyczne zawsze intrygowało i straszyło jednocześnie.
W szarym życiu też jest czas i miejące na szaleństwa. Każdy ma swoje małe i większe grzeszki, z którymi dzieli się tylko z najbliższą osobą. I te większe, widziane przez wielu, oceniane, potępiane. Wyśmiewane w oczy lub poza.
Jak ta sukienką z wielkim kołem i czerwoną różą. Nie wiem jak zmieszczę się w niej do samochodu, jak stanę na wysokich obcasach i jak przetańczę całą noc.
A jednak dobrze jest, jeśli choć jedna osoba powie – jeśli dobrze się z tym czujesz – kup, myśl i noś z podniesioną głową. Na przekór krytycznym, obcym oczom i językom.



Zapisali…