Archiwum tagu: » miłość «

Tacy sami

fot. własna

Telefon. Podekscytowany głos mamy pyta o telefon do pizzerii.
Wyrzuciłam wszystkie ulotki po remoncie, ale jest internet. Wklepuję w wyszukiwarkę odpowiednie słowa. Oddzwaniam. W słuchawce radosny śmiech mamy, pośpiech w głosie – „szybko, jesteśmy głodni”. Kto jest u ciebie, co się stało? – pytam. Mama nie odpowiada mówi o jakiejś imprezie i o tajemniczym Nim. Co tam się dzieje – nie odpowiada, ale obiecuje jutro oddzwonić. Jestem szczęśliwa – rzuca zamiast „cześć”. Mama ledwo chodzi, problemy przycisnęły ją do ziemi, a tu …

Cichy zgrzyt pamięci. W święta miałam być z jego synem świadkiem na ich ślubie. Ale plany rozsypały się jeszcze przed listopadem. Jak u nastolatków – pomyślałam. Mama nikła – zamilkła, skuliła się z samotności. Jedna z chorób, jakie nawiedziły ją po śmierci taty, zabierała jej siły fizyczne. Kto wie, może zostanie jej tylko widok z pierwszego piętra na ruchliwą ulicę?

To wariat, mówiła babka, ciotka, wuj. Nie powiedziałam tego głośno, kiedy prędkość starej niemieckiej taksówki kładła mnie na siedzenia pasażera. Kiedy weszliśmy głęboko w las po konwalie, mama została na głównej ścieżce, i zostawił mnie. Kiedy dzwonił do niej, umawiał się i nie przychodził. I kiedy potrafił z minuty na minutę zmieniać plany, zapakować mamę i pojechać do Polańczyka, na lody do Kazimierza, na spacer do Kozłówki. Kiedy ohydnie żartował z jej pijanych gości. Kiedy nie liczył się z jej zdaniem, nie szanował i okłamywał. Kiedy wreszcie odszedł do pobłażliwej, ale i zaborczej kobiety.

Na początku chciała zapomnieć, potem żałowała. Tak to jest, niektóre kobiety unoszą się honorem, wykasowują numer telefonu z jego komórki i cierpią, licząc na zapomnienie albo… cud? A inne dzwonią w nocy z ogniem szyderstw albo biorą cegłówkę i wybijają szybę.

Co ty w nim widzisz, on żadnej książki w życiu nie przeczytał, nie rozwiązał żadnej krzyżówki. Nic nie ogląda. Dzieli was przepaść kulturowa. O czym będziesz z nim rozmawiała? A jednak istnieje miedzy nimi niewidzialna nić porozumienia. Trudno ocenić, na jakim poziomie. Rwanie do przodu? Przekonanie, że pomimo zawikłanej przeszłości umieją stworzyć wspólnie coś dobrego. A może odepchniecie samotności, wyłuskanie jeszcze młodzieńczych uczuć?

Jutro zadzwonię.

Czasem myślę, że niewiele zmieniamy się od czasu odebrania dowodu osobistego. Przybywają doświadczenia, budzi się rozum, ale kim on jest w porównaniu z sercem i samotnością?

Czy można mieć miłość?


stremel

Czy można mieć miłość? Gdyby miało to być możliwe, wówczas miłość powinna być substancją, rzeczą, którą można mieć, posiadać, którą można owładnąć. Prawda jest jednak taka, że nie istnieje rzecz zwana “miłością”. “Miłość” ogólnie rozumiana jest abstrakcją, rodzajem bogini, z którą kłopot polega na tym, że nikt jej jeszcze nigdy nie widział. W rzeczywistości istnieje tylko akt kochania. Miłość jest twórczą aktywnością. Zakłada troskę, wiedzę, reagowanie, afirmację i radość – nakierowane na osobę, drzewo, obraz, ideę. Kochać oznacza powoływać do życia, powiększać jej lub jego życiową aktywność. Jest to proces samoodnawiający się i samonapędzający.

- Erich Fromm

Ile miłości można kupić za garść złotych monet?

Na chwilkę, zatracić się w kłamstwie, że ktoś czeka do późna z gorącą herbatą.

Wygląda ze światłem nocnej lampki.

Napali w piecu byś nie musiał marznąć pod kołdrą.

Poda ciepły termofor zimnym stopom i opowie niekiepski kawał.

Ile trzeba monet, aby zobaczyć fałsz.

Widzieć w oczach nieznajomego najgłębsze uznanie, świadomość twoich pragnień i potrzeb.

Na chwilkę móc to wykorzystać i odwzajemnić, bezinteresownie.

Perpetuum mobile wciąż krąży miedzy dawcami a biorcami. Na kogo wypadnie?

Gdyby istniały złota miłości, nie skomlelibyśmy dziś u JEJ wrót.