• Moje podwórko Cz, 4 lutego 2010 Komentarzy: 18
    hebrata

    fot. własna

    W przydworcowym barze można znaleźć wszystko. Najczęściej podwyższony standard usług gastronomicznych, ale i kolorowe fotele, wysokie okna i ludzi, niekoniecznie przyjezdnych albo oczekujących. Wpadają na herbatę, szarlotkę i czkają nie wiadomo na co.

    Sobotnie styczniowe popołudnie niedługo każe zapalić lampy. W imbryczku herbata zaparzona z jednej torebki, cukier trzcinowy zapakowany do jednorazowej torebki i widok na sypiące zimowe niebo. Nudno, ale coś im każe siedzieć, przeglądać nerwowo komórki, gazety, siorbać z fusów resztki kawy. Nie mają dziś swojego miejsca, obce kąty są przyjaźniejsze niż znane, a obcy bezpieczniejsi. Tu nikt do nikogo nie podchodzi, nie zaczepia, nie wygania. Każdy kontempluje czas, jakby czekał na pociąg, który zabierze go w krainę wewnętrznego ciepła.

    Niekiedy rozlega się dzwonek i szczęśliwiec wychodzi umówiony do kina. Albo bierze się za lekturę, niewymagającą, szybką, dającą zamknąć się, by wiecej do niej nie wracać.
    Przez czyjeś ramię zaczynam czytać fragmenty „Porzuconych sutann”. Temat eksów zawsze wzbudza kontrowersje i zaciekawienie, a opuszczenie stanu duchownego kojarzone jest z niemożnością wytrwania w celibacie. A książka odbiegała od standardowych opinii. Jest prawdziwa i brutalna, jeszcze dziwniejsza niż złamanie ślubów czystości. Niekiedy seminarium opisywane, jako jawny terror a niepodporządkowanie karane wyrzuceniem z braku powołania, przypomina falę w wojsku. Przyszli księża wykruszają się nie ze względna na brak chęci do nauki, ale z powodu ciągłej krytyki i braku oparcia wśród przełożonych. Co pojętniejsi już w seminarium zachłystują się materializmem, którego kult będą uprawiać w przyszłości, w swoich parafiach. Ale są wśród nich idealiści, próbujący zmienić świat kościelnych kart. Żadne z opisanych w książce działań nie powiodły się. Głośne krzyki garstki młodych księży zamieniały się w późniejszy alkoholizm, wypady na panienki, urlopy w zakładach psychiatrycznych. System od wieków trzyma paru wysoko postawionych urzędników, których każda zmiana oznacza spadniecie ze stołka. Z systemem nie wygra się fair, nastawiony jest na łamanie samotnością młodych księży i stopniowym, praktycznym wdrażaniem w niepisane prawo. Niewiele przypominającego założenia wiary.

    Nie dziwi, że w niewielu księżach możnych dopatrzeć się człowieka z początków nauki w seminarium. Nie dziwi mnie łamanie celibatu, bo niejednokrotnie jedynie od kobiety słyszą dobre słowo, objaw ludzkich uczuć, chęć wysłuchania i wsparcia. To księży wciąga, porywa i nim się obejrzą tworzą już własny, bezpieczny mały rodzinny system, którym można kierować. Idą na łatwiznę? Są tylko ludźmi szukającymi wewnętrznego ciepła i spokoju.

    W przydworcowym barze wszystko jest fragmentaryczne i szybko zapominane. Tu tylko na moment krzyżują się pociągi, z których niewiele się pamięta. Ciekawe, co zagrają za tydzień.

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

luty 2012
P W Ś C P S N
« stycznia    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u