


Casa Milà, Barcelona


Parc Güell, Barcelona
Kiedy moja babcia zdecydowała o budowie domu nie znałam się zupełnie na architekturze i budownictwie. Teraz też nie mam o tym szerszego pojęcia, ale dziesiąt lat temu tylko czułam… Czułam, że mój pokój powinien mieć jasną tapetę i wiele półek na zabawki, miękki dywan na podłodze, w kącie pod pochyłym dachem – łóżko, i balkon. Balkony w naszym domu nie powinny być byle jakie, najlepiej jakby były duże, z falistymi nadstawkami, z żelaznymi, powykręcanymi balustradami i pełne kwiatów. W środku domu drewniane schody i fantazyjne poręcze. Parter i pięto. Doskonałe połączenie drewna i kamienia.
Dom, który wyrastał przez kilka lat, był zupełnie inny. Normalny, jak okoliczne budynki – z pustaków, tani. Pustaki robią z odpadów, tak tłumaczyła babcia. Na dach poszła blacha, solidna i też tania. Dach prosty, pokoje małe, w kształcie prostokątów, bo wymyślne w formie są nieustawne.
To nie jest dom z mojej wyobraźni. Jest bardzo brzydki, widocznie brzydcy ludzie powinni mieszkać w brzydkich domach. Ale wszyscy nie mogą być brzydcy. Wiec dlaczego ci piękni chcą otaczać się szpetotą? Nie umieją pięknie myśleć? A może, gdy widzą swoją urodę wszystko im jedno, w jakich domach mieszkają? A ci, którzy mają piękne domy, kochają piękną muzykę, książki, przedmioty, ale są brzydcy, usiłują w ten sposób odwrócić uwagę od siebie?
