Dziś nie mam słów
Ale ręce żywe
Do ćwiczenia
Zawijam rękawy
I drę koty z podłogi
Buduję igły na wianki
Nadaję różom kształty
Gotuję ozdobny makaron
Nie do jedzenia
Do niemyślenia
I do szczęścia
We wazonie
I pod choinką
Na białej kartce zdań
-
-
Christina NeofotistouKiedy przychodzimy na świat dostajemy strażnika. Trudno prognozować, czy będzie nim rączy, biały kruk, czy też doświadczony, acz zmęczony ktoś. Pominąwszy to, iż aniołowie nie mają określonej formy, a ludzie nadali im taki a nie inny kształt, by nie pogubić się w wyobrażeniach i przekazie, że chodzi o anioły właśnie.
Niektórzy są zdania, że Anioł Stróż nigdy nie śpi. Stróżuje na okrągło przed 24 godziny na dobę i nie ma odwołania od tej służby. Bywa, że dajemy mu fory, czas na krótką drzemkę i stajemy się jego stróżami, odganiamy złego. Wyjątki jednak potwierdzają regułę, kiedy on zasypia zaczyna dziać się źle. Choroby, plagi, wojny, ale nie tylko. Czoło podnosi przeciwny biegun anielski – diabeł. I kiedy człowiek musi sam decydować bywa bardzo różnie.***
- Nie chce mi się spać! Możesz się zdrzemnąć.
Stary, biały piernik ułożył się pod nadgryzioną przez korniki półką z książkami. Segment zakołysał się i jeden z posażnych almanachów spadł mu na kędzierzawą czaszkę.
- Nie tam! Wszyscy cię zobaczą! Od tych woluminów nie będziesz mądrzejszy. To domena ludzi. Sio, na zaplecze!
Powlókł się anioł w najciemniejszy zaułek najmądrzejszej z bibliotek, z dala od karcianej wiedzy. Stary już był, zbyt zramolały by czuwać nad młodym, niepokornym umysłem i świeżym spojrzeniem studenta.
A młodzik, otoczony pożółkłymi broszurami, notując co chwila jakieś niezrozumiałe wzory, krzyczał w duchu EUREKA! Bibliotekarz nie nadążał z zamawianiem kolejnych ksiąg z archiwum, a ten pienił się opieszałością antycznej obsługi.
I już, już miał postawić znak równości, kropkę nad „i”, motto, zaledwie paroletniego żakowania, kiedy zaszumiało mu lekko w głowie, poczęło gnieść w żołądku powolutku przemieszczając się ku przełykowi.
- Czas na obiad. Jeść i pić, bawić się, kochać i żyć! – wykrzyczała bliżej nieokreślona forma z wnętrza.
- Idź spać! Sprawa jest zbyt pilna by od niej się teraz odrywać! – machnął na nią student.
Forma uśmiechnęła się chytrze i kiedy wychwyciła moment prawdopodobnego finiszu studenta, rzuciła w niego falą przyziemnych potrzeb. Student skrzywił się z bólu, odkręcił butelkę z wodą i wlał do gardła niewidzialną ciecz.
- Aniele, wychodzimy! Nie mogę pracować w stanie upadłości cielesnej.
Forma zatarła wyimaginowane dłonie i otworzyła kute biblioteczne drzwi przed studentem. Skoro już raz znalazł się na ulicy, walka była wygrana. Z głowy wyleciały uczniakowi wszelkie wzory, reguły i mieszanki. Za rogiem stały kolorowe kobiety w zgrabnych pantoflach. Z restauracji uciekały lufcikiem przemiłe dla nosa zapachy, gazeciarz wrzeszczał o porannej sensacji. Słońce świeciło tak mocno, że zrzucił z lekka trącący stęchlizną frak.
Nieznana mu forma, którą wziął za swego starego kamrata, oprowadzała go po świece zmysłów.
Jakkolwiek dziwaczne myśli przychodziły do głowy człowiekowi zamkniętemu samotnie wśród książek, to zawsze zdrowa dawka realnego życia wystarczała żeby wykazać, że wszystkie naukowe wybryki, nie mogą być prawdziwe. To subtelne wyczucie aktualności, jest ostatecznym zabezpieczeniem przed zboczeniami czystej logiki.
A Stróż obudził się o kilka minut na późno.




