fot. własna
Kiedy o pierwszej w nocy zadzwoni telefon, a wy przed paroma minutami położyliście głowę na poduszce, nie denerwujcie się, że nawet we własnym łóżku nie macie świętego spokoju. Nerwy to najgorszy składnik, jaki możecie użyć tej nocy.
Zanim zdążycie zakląć w słuchawkę do stu diabłów po drugiej stronie odezwie się małe (!) dziecko – NIE MOGĘ ZASNAĆ… I wtedy zacznie się przyzywanie anielskich zastępów i odganiania złego.
Pierwsza noc daleko od domu rodzinnego bywa niebezpieczna; obce łóżko wkuwa w ciało wszystkie sprężyny, a z szafy wychodzi jakieś licho. Niepotrzebne bezsenna. Chyba nie ma takiego człowieka, który miałby łatwość spania w takich warunkach. To wtedy atakują głowę wszystkie odrzucane za dna zmory.
Odsuwam natychmiastową chęć pojechania 150 km gdzieś w nieznane. Z autopsji wiem, że ranek będzie pachniał przygodą, a następna noc powali kamieniem. A w słuchawce chlipanie: NIE MOGĘ SPAĆ…
Automatycznie wiem coś, czego i mi kiedyś zabrakło, i opowiadam odruchowo (jak dobrze, że są telefony komórkowe!):
Zamknij oczy i wyobraź sobie zaczarowaną krainę, po której można przemieszczać się tylko dywanem… Z jednej strony otaczają ją góry, z innych las i morze z malusieńką wysepką pośrodku. Czarodziejski dywan jest puszysty, w kolorach, jakich lubisz najbardziej, i czaka na ciebie na leśnej polanie, aby pokazać ci jeszcze nieodkryty kraj… Jest bezpiecznie, nie boisz się czekających przygód…
Gdyby każde dziecko miało szansę usłyszenia podobnej bajki z ust bliskiej osoby w podobnych okolicznościach nie byłoby tylu nieprzespanych nocy. A ile z nich, będąc dorosłymi już ludźmi, pamięta o koszmarach pierwszej nocy w obcym miejscu? Ja niestety nie pamiętam, a jeździłam często na obozy i kolonie. Najczęściej nikogo tam nie znałam. Nie przypominam sobie tych nocy, bo jak większość nieprzyjemnych zdarzeń zepchnęłam je w najciemniejszy kąt niepamięci. A z nich rodzą się późniejsze lęki przed ludźmi, depresje i fobie.
Z dala od domu, od znajomych, znanych przedmiotów i ulic dobrze mieć kogoś, kto zapewni namiastkę poczucia bezpieczeństwa. Dlaczego nie mógł nim być anioł stróż? Dzieci bezkrytycznie wierzą w anioły, bo zajmują one przestrzeń między światem wewnętrznym a zewnętrznym. Ta przestrzeń jest lalką, klockami, z których można zbudować zamek i mur, kołdrą naciągniętą na głowę albo jamą ze słomy lub siana. Czasem przytulają się do psa opowiadając o tym, co leży im na sercu. Dla dziecka przestrzeń między rzeczywistością a własnym ja, które jest jeszcze w fazie dojrzewania, stanowi zabawa – iluzje i fantazje. Co ciekawe, człowiek dorosły też posiada terytorium, w którym wyraża się, jako dziecko i jest ono jak najbardziej dorosłe. Bo czym jest religia i sztuka?
W dzieciństwie nie przytaczano mi opowiadań biblijnych, ale tej nocy przypomniała mi się, czytana parę lat temu, opowieść o Hagar, Sarze i Abrahamie. Hagar, służącego Abrahama, zaszła z nim w ciążę, za co Sara potwornie ją traktowała. Hagar nie mogła znieść przemocy i uciekła na pustynię, skąd usłyszała głos anioła, by wracała z powrotem. Anioł coś jej obiecał.
Można odnieść to do dzieci bitych i maltretowanych, wydanych na pastwę cudzej woli, opuszczonych, choć samotność i lęk jest krótkotrwała, ale przeradza się w niebotyczny problem. Są dzieci, które wcześniej, czy później uciekają albo wypierają uczucia i funkcjonują mechanicznie. Od razu stają mi przed oczyma dzieci milczące, snujące się pod ścianami sal rekreacyjnych, odmawiające udziału w zabawach i wycieczkach. A przecież chciały jechać, a może zostały wrzucone na głęboką wodę nauki dorosłości? Bądź co bądź potrzebny im jest azyl. Tak jak w historii z Hagar, w obcym miejscu dziecku jest źle. Nie ma ulubionego posiłku, nikogo nie zna, wszystko jest obce, i co oni od niego chcą – nie umie pływać! Anioł Hagar może miał białe skrzydła i nimb, anioł naszego dziecka ma postać pani sprzątaczki, kota – przybłędy, czy przywiezionego misia. I oni obiecują mu coś (szybki powrót do domu, ale nie natychmiastowy!), po czym uspakaja się dostrzegając istnienie innego świata, w którym jest ważne i kreatywne, i możne nawet przeleżeć tę straszną noc z otwartymi oczyma
Tej nocy obawiałam się czy dorosła już wyobraźnia nie zwiedzie mnie na manowce. Za godzinę dziecko usnęło, ja dopiero, gdy zrobiło się całkiem jasno.