<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kadarka &#187; Wata słowna</title>
	<atom:link href="http://www.kadarka.info/category/wata-slowna/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kadarka.info</link>
	<description>Cybertaniec</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 21:40:20 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Takie tam</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2011/09/takie-tam/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2011/09/takie-tam/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2011 17:30:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2410</guid>
		<description><![CDATA[Wakacje się skończyły. Wyraźnie czuć w powietrzu jesień. Powoli i niechętnie wyciągam drugą nogę z lata. Chcę go jeszcze zatrzymać, chociażby sukienką bez ramion i południowym grillem. Nic z tego, syczące nad ogniem dojrzałe pomidory, bakłażany, cukinia, czy mała papryczka dowodzą, że słonce zasnute delikatną mgiełką sunie coraz niżej przywołując jesień. Nie przepadam za jesienią, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>
	<span style="font-size:14px;">Wakacje się skończyły. Wyraźnie czuć w powietrzu jesień. Powoli i niechętnie wyciągam drugą nogę z lata. Chcę go jeszcze zatrzymać, chociażby sukienką bez ramion i południowym grillem. Nic z tego, syczące nad ogniem dojrzałe pomidory, bakłażany, cukinia, czy mała papryczka dowodzą, że słonce zasnute delikatną mgiełką sunie coraz niżej przywołując jesień.</span>
</p>
<p>
	<span style="font-size:14px;">Nie przepadam za jesienią, ale w tym roku wchodzę w nią łagodnie. Nawał pracy (rozrywek dla życia &ndash; bo gdybym nie chciała, nie robiłabym połowy z nich) umila mi metamorfozę zaokienną, spacerową, ubraniową, wahania temperatury, a nawet katar.</span>
</p>
<p>
	<span style="font-size:14px;">Pierwsze powakacyjne zadanie zaliczone w pierwszy dzień jesieni. Bankiet, grill, prezentacje, przemowy, części artystyczne, fotografie, prezenty, podziękowania i gratulacje&hellip; Zaczęło się dobrze, oby tak pozostało. Właściwie wrzesień, a nie 1 stycznia, jest miesiącem, kiedy zaczynam planować i czuć obawy, czy się uda. Nauczyłam się nie zakładać nic powyżej miesiąca (opr&oacute;cz kasy z projekt&oacute;w unijnych <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ), bo to wiadomo, jaką chorobę ześlą niebiosa, albo kogo spotkam na Walnym&hellip; Takie rzeczy bardzo często zmieniają plany i jeśli widzę w nich coś da siebie &ndash; biorę garściami.</span>
</p>
<p>
	<span style="font-size:14px;">Znajomi m&oacute;wią mi: Ty lepiej siedź w domu, bo jak wyjdziesz wr&oacute;cisz z jakąś robotą, albo zawalisz sobie wolne weekendy.</span>
</p>
<p>
	<span style="font-size:14px;">Zgodnie z przykazaniami połowę pracy wykonuję w domu, resztę mam niedaleko.</span>
</p>
<p>
	<span style="font-size:14px;">Ale dziś odpoczywam po wielkim maratonie. Może to ostatni wolny weekend tego roku? Być może. Za tydzień mam ważne zebranie.</span>
</p>
<p style="text-align: center">
	<span style="font-size:14px;"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/09/jeżyny.jpg"><img alt="" class="aligncenter size-full wp-image-2411" height="500" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/09/jeżyny.jpg" title="jeżyny" width="333" /></a></span>
</p>
<p style="text-align: center">
	<span style="font-size:14px;">fot. własna</span>
</p>
<p>
	<o:p><span style="font-size:14px;">&nbsp;</span></o:p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2011/09/takie-tam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ściskana</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2011/09/sciskana/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2011/09/sciskana/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Sep 2011 19:47:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2384</guid>
		<description><![CDATA[fot. własna Był taki czas, kiedy wszyscy pakowali się i wyjeżdżali. Gdzieś daleko. Chcieli uciec albo znaleźć nowych przyjaci&#243;ł, albo po prostu zobaczyć jak żyją inni. To jak rzucenie wszystkiego i zaczęcie nowego życia. Było r&#243;żnie &#8211; mniej lub bardziej r&#243;żowo. Z przerażeniem słucham dziś wiadomości o bankructwie biur podr&#243;ży i losach wczasowicz&#243;w bez paszportu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center">
	<span style="font-size:14px;"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/09/tory.jpg"><img alt="tory" class="aligncenter size-full wp-image-2385" height="333" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/09/tory.jpg" title="tory" width="500" /></a></span>
</p>
<p style="text-align: center">
	<span style="font-size:14px;">fot. własna</span>
</p>
<p style="text-align: justify">
	<span style="font-size:14px;">Był taki czas, kiedy wszyscy pakowali się i wyjeżdżali. Gdzieś daleko. Chcieli uciec albo znaleźć nowych przyjaci&oacute;ł, albo po prostu zobaczyć jak żyją inni. To jak rzucenie wszystkiego i zaczęcie nowego życia. Było r&oacute;żnie &ndash; mniej lub bardziej r&oacute;żowo. Z przerażeniem słucham dziś wiadomości o bankructwie biur podr&oacute;ży i losach wczasowicz&oacute;w bez paszportu gdzieś w Grecji. Co się stanie z młodą żoną tego topielca na rafie koralowej w Egipcie? Mało kiedy zdaję sobie sprawę, że mogę nie wr&oacute;cić i ja. Dopiero po ochłonięciu z przygody patrzę na sprawę z boku i umiem się bezpiecznie bać. Zawsze zdarzy się parę wypraw, kt&oacute;re niby są bezpieczne, ale kończą się r&oacute;żnie.</span>
</p>
<p style="text-align: justify">
	<span style="font-size:14px;"><i style="mso-bidi-font-style:<br />
normal">Byłaś tam i widziałaś, teraz trzeba wracać. </i></span>
</p>
<p style="text-align: justify">
	<span style="font-size:14px;">Dużo razy chciałam zostać. Dla pieniędzy, słońca, architektury, czy wyższej ludzkiej kultury.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span style="font-size:14px;"><i style="mso-bidi-font-style:<br />
normal">Nie, jeszcze nie teraz. Bliżej emerytury, kiedy kości zacząć skrzypieć. Będę lepić garnki z gliny albo dziergać suweniry. Uśmiechać się do słońca. Mały straganik przy gorącej plaży, ciepły deptak na wielkim placu &ndash; </i>namalowałam w marzeniach.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span style="font-size:14px;">Co mnie czeka po przyjeździe do domu? Może widzę to zbyt dosadnie.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span style="font-size:14px;">Stare i brudne budynki ściskają pijących na schodach ludzi.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span style="font-size:14px;">Dasz dwa złote? &ndash; paniusia wyciąga suchą dłoń.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span style="font-size:14px;">Bieda i zgrzytanie zęb&oacute;w. Wszędzie &ndash; w TV, polityce, na bazarze i ulicach. Ludzie nie uśmiechają się, nie są dla siebie mili, wjeżdżają na mnie w&oacute;zkami w sklepie i dodają gazu, gdy wchodzę na jezdnię&hellip;</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span style="font-size:14px;">R&oacute;żnie to może się skończyć.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span style="font-size:14px;">Po co ryzykować? Tak&hellip; ale po co być?</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<o:p><span style="font-size:14px;">&nbsp;</span></o:p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2011/09/sciskana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prezencik</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2011/03/prezencik/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2011/03/prezencik/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Mar 2011 18:28:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2184</guid>
		<description><![CDATA[fot. własna &#160; No co, dobrze słyszysz! Dziś tylko kolorowy, drewniany kwiatek. Czekaj, czekaj, jeszcze czekolada, ale zjadłam po drodze do lekarza. Do dietetyka chodzę, tak, tak, i na Orbitreku latam, to znaczy zacznę od jutra.&#160; Sałatka i ciasto były smaczne, w końcu mąż się postarał, tylko zaczepiłam tipsem o rajstopy i poleciało ogromne oko, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center">
	<a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/03/kwiat.jpg"><img alt="" class="size-full wp-image-2185" height="284" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/03/kwiat.jpg" title="kwiat" width="500" /></a>
</p>
<p style="text-align: center">
	fot. własna
</p>
<p style="text-align: center">
	&nbsp;
</p>
<p>
	No co, dobrze słyszysz! Dziś tylko kolorowy, drewniany kwiatek.
</p>
<p>
	Czekaj, czekaj, jeszcze czekolada, ale zjadłam po drodze do lekarza.
</p>
<p>
	Do dietetyka chodzę, tak, tak, i na Orbitreku latam, to znaczy zacznę od jutra.&nbsp;
</p>
<p>
	Sałatka i ciasto były smaczne, w końcu mąż się postarał, tylko zaczepiłam tipsem o rajstopy i poleciało ogromne oko, a mam zaraz spotkanie z kochankiem.
</p>
<p>
	Nie, nie musisz mi przywozić, i tak nie wiesz jaki kupić odcień, zresztą on lubi podarte. Sąsiedzi nie zauważą, bo samoch&oacute;d mam pod drzwiami.&nbsp;
</p>
<p>
	U Izy też byłam, ma nowy laser. Latka lecą, coraz trudniej kogoś znaleźć. Dziś tylko na szybko &#8211; maseczka i fotoodmładzanie. A tam szum morza, kocyk na stopach, kadzidełko&#8230;
</p>
<p>
	Dzieci zdrowe, wczoraj wyjechały na przymusowe wakacje, niech też użyją życia na Mazurach. Więc luz.&nbsp;
</p>
<p>
	Aaa! Dostałam awans! Tak, od dzisiaj. Taki tyci prezencik na Dzień Kobiet. Będę prowadziła warsztaty w Krakowie. Wreszcie wyrwę się z tego zaścianka.
</p>
<p>
	Jest coraz lepiej, jestem zdana na siebie i chodzę swoimi ścieżkami, a wiesz, że to lubię.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2011/03/prezencik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>?</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/08/znak-zapytania/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/08/znak-zapytania/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 17:03:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2030</guid>
		<description><![CDATA[Czy to już jesień? Przycupnęła niedaleko, na krawężniku i śmieje się rozpustnie z wiatrem, a on coraz śmielej rozbiera drzewa z liści. Wczoraj zasłoniła słońce nićmi babiego lata, a rano wygoniła ptaki z łąki. Śpiewałam niedawno tę piosenkę: Dziś gdzie nie zajrzę, tam jesień. Blogi, serwisy, TV. Sama zaczęłam się za nią oglądać. Po co? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy to już jesień? Przycupnęła niedaleko, na krawężniku i śmieje się rozpustnie z wiatrem, a on coraz śmielej rozbiera drzewa z liści. Wczoraj zasłoniła słońce nićmi babiego lata, a rano wygoniła ptaki z łąki.</p>
<p>Śpiewałam niedawno tę piosenkę:</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wO-RmPe6b7k?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/wO-RmPe6b7k?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Dziś gdzie nie zajrzę, tam jesień. Blogi, serwisy, TV. Sama zaczęłam się za nią oglądać. Po co? Przecież jest lato, krótkie sukienki i spodenki, wysokie temperatury i jeziora, piłki, paletki, rolki, rowery…<br />
Jesień? A kysz!!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/08/znak-zapytania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rzeczywistość wraca jak niespłacone weksle</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/07/rzeczywistosc-wraca-jak-niesplacone-weksle/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/07/rzeczywistosc-wraca-jak-niesplacone-weksle/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jul 2010 20:35:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje podwórko]]></category>
		<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1974</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;albo niewierny mąż. Niewolnicy życia spłacają zaciągnięty dług. Jestem dziś tego przykładem, jeszcze na urlopie, a jedną nogą w pracy. Ostatnio na blogu przestoje powstają jak w szwajcarskim serze. Z braku weny, ale gł&#243;wnie czasu, bo nie umiem opublikować czegoś napisanego na siłę. A to trwa i trwa. Nie pamiętam jak przeżyłam tydzień przed urlopem, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">
	&hellip;albo niewierny mąż. Niewolnicy życia spłacają zaciągnięty dług. Jestem dziś tego przykładem, jeszcze na urlopie, a jedną nogą w pracy. Ostatnio na blogu przestoje powstają jak w szwajcarskim serze. Z braku weny, ale gł&oacute;wnie czasu, bo nie umiem opublikować czegoś napisanego na siłę. A to trwa i trwa. Nie pamiętam jak przeżyłam tydzień przed urlopem, galopowałam pomiędzy poprzeczkami i bojami, a na urlopie nie potrafiłam się zatrzymać. Dopiero upał i nasycone wodą powietrze przypomniały mi, że muszę porzucić zawrotną szybkość i przygotować się nicnierobienia. Zastanawiam się ile człowiek musi spędzić czasu na nicnierobieniu, by się znudzić. Podejrzewam, że długo, w żadnym wypadku nie dwa tygodnie! Dwa tygodnie ucieczki od rzeczywistości, to okres wytężonej pracy! Z zakupionymi przewodnikami i mapami trzeba udać się w jak najwięcej wskazanych tam miejsc! I są nerwy, że nie można się porozumieć, trzeba płacić za autostradę, że się zgubiło, że się przejadło miejscowymi frykasami&hellip; Niewolnik czasu musi kupić pamiątki i wysłać do rodziny kartki, miałby ochotę pobyczyć się na plaży, pofotografować obce ciała, a kolejne, obcojęzyczne muzeum powinno być zaliczone. Wszakże trzeba się uczyć, chociażby wiedza i duma z wycieczki miałaby być nabyta gł&oacute;wnie z internetu, a przewodniki mogą nie wspominać o wielu kruczkach, kt&oacute;re opowiada się znajomym po powrocie do rzeczywistości. Już widzę otwarte ze zdziwieniem usta, wpatrujące się w zamorskiego wczasowicza. Dziś ludzie wyjeżdżają coraz częściej i coraz dalej. Ale jest dużo wiecznych niewolnik&oacute;w swojej rzeczywistości niewyjeżdżających nigdy poza okrąg własnej gminy, wojew&oacute;dztwa. O odrębnych rzeczywistościach czerpią wiedzę z TV, często przekłamaną, na książki ich nie stać. Wtedy przydają się miejscowe rodzynki, kt&oacute;rym poszczęściło się w doświadczeniu odmiennych stan&oacute;w świadomości, lecz opowiadając sąsiadom narażeni są niedowierzania i kpiny. Przykro się robi nawet, kiedy niedowierzają zdjęciom, posądzając autora o znaczny retusz. Nie dziwi jednak. Żeby zrozumieć niejednokrotnie trzeba poczuć wiatr, kamień, pasek na sk&oacute;rze, być w trudnej sytuacji czy własnoręcznie nacisnąć guzik migawki. Świadomość zmienia człowieka, o ile chce przyjmować informacje, kt&oacute;re do niego zewsząd płyną. Nie jestem jednak pewna czy czyni go szczęśliwszym.
</p>
<p style="text-align: justify">
	Żyjąc na własnym końcu świata, uprawiając poletko pszenicy, oddychając własnym lasem, można zatęsknić na śmierć za czymś niedoścignionym i mało ważnym. Tak naprawdę. Wracając do rzeczywistości bardzo miło jest usłyszeć: jest nam bez ciebie ciężko. Życzę tego każdemu człowiekowi &ndash; osiadłemu i wędrowcowi.&quot;&nbsp;
</p>
<p style="text-align: center">
	<a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/07/widok.jpg"><img alt="" class="size-full wp-image-1976" height="375" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/07/widok.jpg" title="widok" width="500" /></a>
</p>
<p style="text-align: center">
	fot. własna</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/07/rzeczywistosc-wraca-jak-niesplacone-weksle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Buty na drzewie</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/06/1959/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/06/1959/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Jun 2010 21:04:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>
		<category><![CDATA[buty na drzewie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1959</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj przejeżdżałam obok powyższego drzewa, które zaowocowało butami. Do dziś nie wydało prawie wcale liści. Właściwie drzewo z roku na rok wydaje coraz mniej liści, jakby buty były dla nich konkurencją. Odstraszają odorem? Niektóre są zniszczone, ale większość nowych i firmowych dziwi porzuceniem przez właściciela. Teorii butów na drzewie jest wiele. Tu, w sercu skatepark’u, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/06/drzewobut.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/06/drzewobut.jpg" alt="" title="drzewobut" width="425" height="400" class="aligncenter size-full wp-image-1958" /></a></p>
<p>Wczoraj przejeżdżałam obok powyższego drzewa, które zaowocowało butami. Do dziś nie wydało prawie wcale liści. Właściwie drzewo z roku na rok wydaje coraz mniej liści, jakby buty były dla nich konkurencją. Odstraszają odorem? Niektóre są zniszczone, ale większość nowych i firmowych dziwi porzuceniem przez właściciela. Teorii butów na drzewie jest wiele. Tu, w sercu skatepark’u, oznacza dokonanie jakiejś akrobacji, przejście do następnego etapu. Żołnierze mieli też swoje drzewa, które po zakończonej definitywnie służbie ozdabiali zniszczonym obuwiem. A i nowożeńcy wbrew naturze zawieszali obuwie na gałęziach. Kiedyś, nad jeziorem  dzieciaki robiły sobie kawały, zarzucając  obuwie kolegom wysoko w górę – kto wyżej rzuci. I był ubaw, bo kto będzie wspinał się na czubek drzewa? Nawet jeśli miałby wracać boso, daleko, daleko do domu?</p>
<p>Buty na gałęziach, buty na nogach, na wystawach, śmietniku, w szafie – czy to nie wszystko jedno?</p>
<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/06/butynadrzewie.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/06/butynadrzewie.jpg" alt="" title="butynadrzewie" width="333" height="500" class="aligncenter size-full wp-image-1960" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/06/1959/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grzebiąc palcem w bucie</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/06/grzebiac-palcem-w-bucie/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/06/grzebiac-palcem-w-bucie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Jun 2010 12:02:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1952</guid>
		<description><![CDATA[Dziś mam wolne, dziś i tylko dziś. Miał być długi weekend, cztery dni, ale został okrojony tylko do czwartku. Wyspać się nie umiem. Wstałam rano i szukam punktu zaczepienia, bez codziennej pogodni zgubiłam rytm. Pogrzebię sobie palcami w kapciu – myślę. I myślę, że to za mało, dodam do tego oglądanie, może coś napiszę. Coś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś mam wolne, dziś i tylko dziś. Miał być długi weekend, cztery dni, ale został okrojony tylko do czwartku. Wyspać się nie umiem. Wstałam rano i szukam punktu zaczepienia, bez codziennej pogodni zgubiłam rytm.  Pogrzebię sobie palcami w kapciu – myślę. I myślę, że to za mało, dodam do tego oglądanie, może coś napiszę. Coś to sztuka, bo wylewają się ze mnie jedynie żale i pogoń za realizację zaczętych spraw. Nie lubię smęcić, a pisząc o sobie zaczynam tak robić. Kiedyś moim marzeniem było żyć w pędzie &#8211; praca-dom-uczelnia-kursy-przyjemności… brak czasu na myślenie, bo nawet noc nie dawałaby tyle ciemności by skryć tok postępowania. Potem spełniły się marzenia, konkretnie i zadaniowo, co konsekwentnie realizuję. I dochodzę do smutnego wniosku, że tak też być nie może. Do życia potrzebna jest równowaga. Szczęście łapać w zbyt długie myśli i słowa ludzi, którzy tak naprawdę nic dla mnie nie znaczą? Tak działa net, podziemie, jak je nazywam. Albo wczytywać się w książki, szukając odpowiedzi na gryzące pytania. To tylko maleńka cześć życia, zarys teorii, który trzeba wcielić w żywot. Nie chcę wracać do podziemi, z przeszłości zostanie jedynie pisanie i część emocji. Nie chcę nawet pamiętać o szczegółach wielu internetowych wybryków i rozmów, choć mnóstwo mnie nauczyły. </p>
<p>Niedawno chciałam opowiedzieć komuś o pozarealnym życiu. Urwałam na początku, bo ktoś był osobą poważną, a moja opowieść wydawała się śmieszna. Z psychologicznego punktu widzenia net jest udokumentowaną kopalnią wiedzy o nas samych, a jednak opowiadając o nim nie byłam wstanie pozbyć się podsumowań i gdybań. Moja opowieść nie mogła trwać, bo wielu zachowań nie rozumiem po dziś dzień, a że lubię mieć pewną całość, zakończyłam: trzeba doświadczyć, poczuć w głowie, by rozumieć. Niewykluczone, że kiedyś zbiorę materiał i opowiem mu o dziecku drzemiącym we mnie, które budzi się w necie i realizuje marzenia. Małą cząstkę marzeń, bo większa część to oczy, w których można się przejrzeć, usta, które zadają ciekawe pytania i nie stronią od odpowiedzi i ciało, bez którego większa część wypowiedzi i zachowania nie byłaby zrozumiała.</p>
<p>Z nadmiaru czasu wolnego zapomniałam, że czeka mnie egzamin z historii sztuki. Zamierzam zdać go w weekend, wiec czas zabrać się do roboty. Internet, to bardzo dobre narzędzie, kiedy nie ma się stałego dostępu do książek i artykułów, a ma się do wykreowania nie wiadomo co. Pracę twórczą – mogę zaśpiewać, zatańczyć, wygłosić referat, przebrać się i udawać mima, zrobić prezentację i z siebie głupa. Mogę wszystko poza przedstawieniem obrazów i biografii autora. <div id="attachment_1953" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/06/jerzy-tchorzewski.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/06/jerzy-tchorzewski.jpg" alt="" title="jerzy-tchorzewski" width="500" height="423" class="size-full wp-image-1953" /></a><p class="wp-caption-text">Jerzy Tchórzewski</p></div></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/06/grzebiac-palcem-w-bucie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krew i woda</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/05/krew-i-woda/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/05/krew-i-woda/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 May 2010 20:30:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1940</guid>
		<description><![CDATA[Nie zdążyłam nic napisać ani wkleić tej fotki, a bzy i kasztany przekwitły. W obliczu katastrof, które nawiedziły nasz kraj, czym jest ów kwitnący kasztan? W tym roku na pewno będzie kojarzył się z ukwieconymi roślinami w nurcie wezbranych rzek albo z ludźmi na dachach swoich domów, mający te piękne kwiaty na wyciągnięcie ręki. Kasztanowiec [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/05/kasztan.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/05/kasztan.jpg" alt="" title="kasztan" width="500" height="375" class="aligncenter size-full wp-image-1946" /></a></p>
<p>Nie zdążyłam nic napisać ani wkleić tej fotki, a bzy i kasztany przekwitły. W obliczu katastrof, które nawiedziły nasz kraj, czym jest ów kwitnący kasztan? W tym roku na pewno będzie kojarzył się z ukwieconymi roślinami w nurcie wezbranych rzek albo z ludźmi na dachach swoich domów, mający te piękne kwiaty na wyciągnięcie ręki. </p>
<p>Kasztanowiec podczas kwitnienia ma w sobie jakąś mistyczną moc. Niby biały, a jeśli się mu przyjrzeć zawiera w sobie róż, żółć i brąz. I żadna matura nie wypadnie dobrze bez jego kwitnienia. Nie wyobrażam sobie, by kiedykolwiek nasze władze miały przenieść egzamin dojrzałości na inny termin.</p>
<p>Dojrzałości nie da się przenieść na inny termin, nie uda się uniknąć pełnej odpowiedzialności za własne czyny. Ona zaczyna się już wcześniej od ciekawości świata, nieśmiałych doświadczeń i buntu w przeforsowaniu własnego zdania. Intensywnie poszukiwania własnej tożsamości nie skończą się nigdy, choć w czasie matur wybuchają z wielką siłą. Jakby czas kwitnienia, zapach i piękno barw miały nam zrekompensować późniejsze lata. Lata zbierania owoców odpowiedzialności i uginania karku. Zderzenie z rzeczywistością jest bardzo trudne, kiedy przychodzi zbyt wcześnie. Jeśli na naszej drodze pojawi się woda z pozornie niegroźnej rzeczki zabiera wszystko – dorobek całego dzieciństwa, młodości: pożyczone zeszyty, nieprzeczytane książki, lampkę, łóżko. Dziecinnie łatwo złamać bunt samotnego nastolatka trzęsącego się na balkonie, przemoczonego do ostatniej suchej nitki. Może nie udało mu się jeszcze odebrać świadectwa dojrzałości, a może nawet do niego nie podchodził, nie jest to ważne.  Istotą jest jak wykorzysta dany mu czas, nie czego nauczyły go książki, ale plac zabaw i ludzie. Z liter niewiele dowie się o świecie, będzie teoretyzował i zdębieje przy pierwszym rzecznym wirze. Im więcej karuzel i niepogód  zaliczy, tym większa szansa na suchszą drogę w przyszłości. Szkoda, że nie ma ubezpieczeń od  smarkatych poczynań, które  gwarantowałyby cofnięcie czasu i zrobienie korekty. Albo chociażby odsunięcie o parę lat zawirowań cichych rzek. </p>
<p>Czasem zwijam się do pozycji embrionalnej i wspomina dawne lata, kiedy tak spieszno mi było odebrać świstek papieru z napisem: dowód osobisty&#8230; </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/05/krew-i-woda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zamęt</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/05/zamet/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/05/zamet/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 May 2010 08:24:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1932</guid>
		<description><![CDATA[fot. własna Już maj. Wszystko kwitnie, ale w tym roku daleko ode mnie… Nie było mnie tu tak długo. Nie pisałam i nie brakowało mi literek Zanim zdążyłam się obejrzeć odszedł dzień, potem tydzień. I w nawale prozaicznych rzeczy, prawdę mówiąc &#8211; pod kupą konkretów – zabrakło miejsca na mnie. Żyję, a wieczorem nie jestem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/05/zamet.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/05/zamet.jpg" alt="" title="zamet" width="333" height="500" class="aligncenter size-full wp-image-1933" /></a>fot. własna</center></p>
<p>Już maj. Wszystko kwitnie, ale w tym roku daleko ode mnie…</p>
<p>Nie było mnie tu tak długo. Nie pisałam i nie brakowało mi literek Zanim zdążyłam się obejrzeć odszedł dzień, potem tydzień. I w nawale prozaicznych rzeczy, prawdę mówiąc &#8211; pod kupą konkretów – zabrakło miejsca na mnie.<br />
Żyję, a wieczorem nie jestem w stanie przeczytać pół strony z książki. Ranek budzi mnie przeraźliwym wrzaskiem wróbli, nie mogę rzucić nawet poduszką, bo ten naturalny budzik określa czas pobudki. Rusza machina wysiłku, móżdżenia i nerwów. A tak lubię ciszę i spokój. Ale pęd do życia jest silniejszy, we wrzasku i zagłuszaniu. Nie będę ich przekrzykiwać, choć niektórzy nie znają umiaru w słowotoku, często bezsensownym. Nie lepiej powiedzieć raz, a dosadnie? Myślę, że kobieta chowa się za słowami, dlatego że nie chce słyszeć wewnętrznych myśli. Jeśli się zmęczy, zabraknie jej sil na wieczorną rozmowę sama ze sobą. W niej tylko słowa będą miały sens, a zmęczenie i zamęt ześlą kamienny sen. </p>
<p>Czy nadmiar słów wynika ze strachu, że się ktoś wtrąci, przekrzyczy, bardziej wymądrzy, nawet jeśli słowa te, nic wielkiego nie wnoszą? Czy wynikają z osobowości, zakreślenia, jak pies, swojego terytorium?<br />
Nie piszę o sobie, są to głównie moje obserwacje świata. Sprawy, których nie mam czasu i możliwości dociekać. Uwielbiam siadywać gdzieś z boku i przyglądać się ludziom, a potem szukać odpowiedzi. Gdzie… w sobie ich nie znajdę, nie mam np. potrzeby ciągłej rozmowy z ludźmi. A jeśli znajdę odpowiedzi nie mam czasu i formy, by je opisać.</p>
<p>Siedzę do późna, w dzień nie znajduję miejsca na robienie rzeczy kiedyś ważnych. To późno, nierzadko zaczyna się, kiedy zapalą się pierwsze lampy uliczne, a ważność rzeczy czernieje pod powiekami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/05/zamet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Katafalk</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/04/katafalk/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/04/katafalk/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 22:04:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wata słowna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1930</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno nawiedziła mnie lawa ludzkich smutków i tragedii. Nas wszystkich. Ta lawa, kiedy się wyleje, a ogień rozgrzeje najbardziej zatwardziałe serca, potrafi porwać ze sobą osoby, które nie czują się, czy to patriotami, czy też stały w pierwszym rzędzie do podłożenia świni ofiarom katastrofy. Kajają się, próbują zrzucić winę na innych (najczęściej) i odwracają uwagę. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno nawiedziła mnie lawa ludzkich smutków i tragedii. Nas wszystkich. Ta lawa, kiedy się wyleje, a ogień rozgrzeje najbardziej zatwardziałe serca, potrafi porwać ze sobą osoby, które nie czują się, czy to patriotami, czy też stały w pierwszym rzędzie do podłożenia świni ofiarom katastrofy. Kajają się, próbują zrzucić winę na innych (najczęściej) i odwracają uwagę. Za życia ofiary katastrofy były przedstawiane jako rządne władzy, pieniędzy, kłótliwi egoiści, teraz naświetla się ich zapomniane zasługi, wspaniałą maniery i osobowość, niesamowitą wiedzę. </p>
<p>Nie, to nie dwulicowość, to zgubienie się wśród emocji i krzyczących głośniej. </p>
<p>Z racji wykonywanego zawodu, czy obejmowania publicznej funkcji człowiek musi założyć niejedną maskę. Chociażby po to, by chronić swoją prywatność. Nie można być jednolitym, nie można uniknąć krytyki, a cisza odczytywana jest dwuznacznie. Człowiek jest omylny, zawsze będzie oceniany. Historia sama rozprawi się z przeszłością, a teraźniejszy katafalk jedynie spowalnia ten proces. </p>
<p>Jestem lekko zdezorientowana, bo nie mam potrzeby krzyku, nie chcę cały dzień oglądać transmisji, a przełączając między kanałami zauważać znaczące niuanse polityczne telewizji. Nie mam potrzeby wypowiadania się na temat pochówku głowy państwa albo być zorientowaną, co ktoś znaczący opowiedział na temat dzieciństwa tego i owego pana. Nie mam potrzeby zakładać czerni, bo od dawna mam inne przekonania na temat żałoby. A jednak przebywając z ludźmi, w sklepie, w pracy, czuję dziwne spojrzenia na moją kolorową bluzkę. Milczenie na temat refleksji przyjmowane jest dziwnymi minami, prośba o wyłączenie radia w czasie jazdy samochodem, kiedy relacjonują lądowanie samolotu z Rosji, zbyte. Za pierwszym razem.<br />
W chaosie wydarzeń mogę mieć tylko swoje zdanie, którym podzielę się z należnymi i tolerancyjnymi osobami. Nauczona doświadczeniem zajadłości polityczno-religijno-prywatnych dyskusji, daję sobie szansę na względnie zdrowe zdrowie psychiczne. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/04/katafalk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
