<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kadarka &#187; Nocne rozmowy</title>
	<atom:link href="http://www.kadarka.info/category/nocne-rozmowy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kadarka.info</link>
	<description>Cybertaniec</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 21:40:20 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Punktualność</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2011/10/punktualnosc/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2011/10/punktualnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Oct 2011 10:36:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2443</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Nie jest na najlepszym tonie sp&#243;źniać się, wiedząc, że gospodarz będzie czekał. Ba! Gospodarz i cała aula pokonferencyjnych gości. Medycy, laboranci, Ę i Ą, itp., itd. I oczywiście cały zesp&#243;ł. Po takim wyczynie przyrzekam sobie punktualność co do sekundy, a najlepiej parę minut przed. Wym&#243;wki, że wjechałam nie w tę uliczkę, że na trasie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center">
	<object height="360" width="480"><embed allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" height="360" src="http://www.youtube.com/v/-RwSYswD44I?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="480"></embed></object>
</p>
<p style="text-align: center">
	&nbsp;
</p>
<p style="text-align: justify">
	Nie jest na najlepszym tonie sp&oacute;źniać się, wiedząc, że gospodarz będzie czekał. Ba! Gospodarz i cała aula pokonferencyjnych gości. Medycy, laboranci, Ę i Ą, itp., itd. I oczywiście cały zesp&oacute;ł. Po takim wyczynie przyrzekam sobie punktualność co do sekundy, a najlepiej parę minut przed. Wym&oacute;wki, że wjechałam nie w tę uliczkę, że na trasie od p&oacute;ł roku robi się wąskie gardło w dw&oacute;ch kierunkach, niczym nie usprawiedliwia niecierpliwych spojrzeń 300 os&oacute;b w sali.
</p>
<p style="text-align:justify">
	Ufff, już po, zgasły światła. Na scenę wychodzi Federacja i sypie grypserą medyczną, chcąc nawiązać do skondensowanej wiedzy z dw&oacute;ch poprzednich dni. Sypią się oklaski i śmiech. Muzyka łagodzi obyczaje i rozładowuje stres. Małe dzieci, może 5-6 letnie przysypiają na miękkich fotelach. Lekarze przyjechali całymi rodzinami, nierzadko jest nim ojciec i matka, a dzieci p&oacute;jdą w ich ślady.
</p>
<p style="text-align:justify">
	Od września trwa okres konferencji, warsztat&oacute;w i tym podobnych podsumowań. Niekiedy koniec roku bywa przyczynkiem do pośpiesznego wydawania pieniędzy, a na inne cele nie da się ich przeznaczyć. Wiec można nieźle skorzystać zapisując się niemal w ostatnim dniu, nawet godzinie. Znając moją niepunktualność i wykorzystanie ostatniej minuty, korzystam. Ale tym razem czeka mnie długa droga i nikt na mnie nie będzie czekał, a bardzo zależy mi na spotkaniu. Zapobiegliwie wyjadę dzień wcześniej <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2011/10/punktualnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przez dziurawy płot</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2011/03/przez-dziurawy-plot/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2011/03/przez-dziurawy-plot/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Mar 2011 22:37:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2192</guid>
		<description><![CDATA[Teatr MOMO &#160; Okazja, zanim jeszcze piastowała stanowisko i musiała zjeżdżać kraj wzdłuż i wszerz (patrz wcześniejsze wpisy), była zupełnie zagubioną myszą. Ba! nawet po ukończeniu dw&#243;ch fakultet&#243;w nie była pewna, czy praca związana ze studiami jest jej życiowym celem. Dla pierwszej specjalności zrezygnowała z tańca i malowania. Nie miała czasu na nic pr&#243;cz nadrannego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>
	<a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/03/momo.jpg"><img alt="Teatr MOMO" class="aligncenter size-full wp-image-2193" height="400" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/03/momo.jpg" title="momo" width="266" /></a>
</p>
<p style="text-align: center">
	Teatr MOMO
</p>
<p style="text-align: center">
	&nbsp;
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Okazja, zanim jeszcze piastowała stanowisko i musiała zjeżdżać kraj wzdłuż i wszerz (patrz wcześniejsze wpisy), była zupełnie zagubioną myszą. Ba! nawet po ukończeniu dw&oacute;ch fakultet&oacute;w nie była pewna, czy praca związana ze studiami jest jej życiowym celem. Dla pierwszej specjalności zrezygnowała z tańca i malowania. Nie miała czasu na nic pr&oacute;cz nadrannego logowania się w firmie; statystyki, cyferki i papierki, potem lunche i obgadywanie szefa, koleżanki, następnie stawanie się kodem kreskowym w nowym programie genialnego ścisłego umysłu. Dostała awans za nie wypowiadanie się i bycie grzeczną w stosunku do starszego kolegi. Zazdrościły jej tej szybkości koleżanki i przez nie zrezygnowała. Zawiść, sama nie znała tego uczucia, ale doświadczyła na sobie. Gł&oacute;wnie chodziło o ekonomię i biologię, bo jak się jedno ma do drugiego? Jak można ciągnąc dwa tak r&oacute;żne kierunki? Okazję jednak pociągało poukładanie i logika w ekonomii, a w biologii eksperymentowanie. Gdyby ktokolwiek obserwowała, z jakim zapałem i delikatnością odkrywa ze skalpelem tajemnice ciała rozpłaszczonej na stole i jeszcze dychającej żaby, nie miałby wątpliwości, że kiedyś będzie znanym anatomem albo patomorfologiem. Pomimo, że wiele wyrzeczeń kosztowało ją żeby dostać się do działu ekonomicznego wielkiej korporacji i jeszcze więcej, by przeżyć tam rok (i zasłużyć na awans), zrezygnowała. Praca zajmowała jej całe życie, cały czas wolny, jeżeli nie była w biurze denerwowała się dniem następnym, nie tylko papierami, programami, ale znajomymi, z kt&oacute;rymi nie było jej po drodze. </span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Chciała wr&oacute;cić na studia, gdzie było ciężko, ale po kilku dniach wytężonej pracy miała wolne, dużo wolnego. Sesja była dwa razy w roku, tu &ndash; codziennie. Ogromny stres doprowadził do ucieczek w delegacje, potem choroby, kiedy zaczęły się zaległości &#8211; w narkotyki i alkohol. </span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Obudził ją uliczny teatr. Porwana do tańca nad symbolicznym ogniem poczuła się zn&oacute;w wolna. Nie znała tych ludzi, mieli maski i podarte łachy, połamane skrzydła i beztroskę&hellip; Na chwilę zachciało się znowu żyć. Na chwilkę zapomniała swoją rolę trybika w pieniężnej machinie awans&oacute;w i lalkowatej pozie życia.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">A potem pojechała z nimi do obozu, 20 km za miasto. Rano nie czuła głodu, właściwie żadnego. Ani drżenia rąk i makabrycznej chęci wypicia chociażby piwa, ani b&oacute;lu staw&oacute;w, brzucha, ssania w żyłach&hellip; czuła natomiast okrutne zmęczenie i szczęście. Nikt z trupy nie pytał o nic, dzielili się z nią prostym jedzeniem, ubraniem, a wieczorem były przedstawienia. Premiery, kt&oacute;re nie miały powt&oacute;rzeń. Każdy spektakl był czymś innym &ndash; miejscem, światłem, śpiewem, muzyką, ludźmi, kt&oacute;rzy dawali porwać się jak ona. Niewerbalnym ładunkiem symboli dającym wiarę, że jeszcze można zobaczyć w pękniętym lustrze własne odbicie. </span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Okazja objeździła ze swoim uśmiechem losu kawał kraju. Nie zadzwoniła do firmy, uciekła od obowiązku w dziecinną zabawę. Zasłoniła się kurtyną i grała niedokończoną za młodu rolę. A może na silę chciała ją przedłużyć, jak wtedy, gdy po przebudzeniu po pięknym śnie, nie udaje się zasnąć po raz drugi? </span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Nie śpij, budził Okazję słaby wewnętrzny głos.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Podniosła powieki i zobaczyła swojego mentora. Chudy człowiek o wesołych oczach założył jej kosmyk za ucho. Chcesz z nami zostać? &ndash; zapytał.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">W p&oacute;łmroku i duchoty wozu dostrzegła białe skrzydła, parawany, kurtyny, instrumenty&#8230; Zobaczyła w lustrze potarganą czuprynę, twarz, kt&oacute;ra bez charakteryzacji była zupełnie zwyczajna. Ciało bezwładnie leżące na przedpotopowej pryczy, bez finezji ruch&oacute;w i głosu wydawało się groteskowe i nonsensowne.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Zapytała tylko o datę i opuściła pojazd. Chciał ją zatrzymać, ale zamarł w p&oacute;łgeście, pr&oacute;bował coś powiedzieć albo się pożegnać, ale nie znalazł sł&oacute;w, bo jedyne myśl krążyły mu wok&oacute;ł poczucia wielkiej straty.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Okazja wyszła w tym, w czym wybrała się w pewien nerwowy wiecz&oacute;r, przeszło rok temu. Stała w podziurawionych od tańca butach i żegnała sw&oacute;j ruchomy dom. Nie miała nic poza uczuciem ciepła wrześniowego błota pod stopami, gdzieś na mazurskiej wsi.</span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times="">Machała mocno głębokiemu snu w wielkiej firmie. I letargowi w teatrze. </span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<span new="" style="font-family:" times=""><o:p>&nbsp;</o:p></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2011/03/przez-dziurawy-plot/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Punkt</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/03/punkt/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/03/punkt/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 09:11:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1885</guid>
		<description><![CDATA[Wyobraźmy sobie (powiedział pewien pan, którego szacownego imienia nie wymienię), że poszukujemy wybranki/wybranka swojego życia. Hipotetycznie, nasz aktualny stan posiadania lub nie posiadania połowicy nie jest ważny. Tak się składa, czy z niepowodzenia, czy szukając rozrywki, iż zmuszeni jesteśmy skorzystać z ogłoszenia zamieszczanego w prasie. To jest, my ogłaszamy chęć zapoznania takiego a takiego kandydata, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyobraźmy sobie (powiedział pewien pan, którego szacownego imienia nie wymienię), że poszukujemy wybranki/wybranka swojego życia. Hipotetycznie, nasz aktualny stan posiadania lub nie posiadania połowicy nie jest ważny. Tak się składa, czy z niepowodzenia, czy szukając rozrywki, iż zmuszeni jesteśmy skorzystać z ogłoszenia zamieszczanego w prasie. To jest, my ogłaszamy chęć zapoznania takiego a takiego kandydata, ale najlepiej jeśli byłby to artysta. Kryterium wyboru ma być nie jego zdjęcie, zachwalanie swego ego, a jedna, najlepsza praca. Trochę trudna sytuacja, bo prawdziwych artystów jak na lekarstwo albo jesteśmy nimi w większości. Nie wszyscy zainteresowani chcą jednak wysyłać swojej prace. Zakładam, że trochę odpowiedzi dostajemy. Niektórzy się oburzają, fukają, śmieją, w końcu z malutkiego stosiku zostają nam dwie prace. Takie: </p>
<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/03/MATKA-I-DZIECKO-PICASSO.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/03/MATKA-I-DZIECKO-PICASSO.jpg" alt="" title="MATKA-I-DZIECKO-PICASSO" width="194" height="300" class="aligncenter size-full wp-image-1884" /></a></p>
<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/03/czarny-kwadrat-Malewicz.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/03/czarny-kwadrat-Malewicz.jpg" alt="" title="czarny-kwadrat-Malewicz" width="252" height="258" class="aligncenter size-full wp-image-1887" /></a></p>
<p>Na podstawie tych obrazów, z którym z artystów umówilibyście się na pierwsze spotkanie i dlaczego?</p>
<p>I tak na marginesie, nie sugerujcie się faktycznymi autorami powyższych prac (pierwszym jest Picasso, drugim – Malewicz), ich życiorysy, czy fizjonomie nie mają z pytaniem wiele wspólnego.<br />
Brzmi to trochę ankietowo, ale ciekawi mnie pewien założony przeze mnie punkt widzenia <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/03/punkt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zdążyłam</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2010/02/zdazylam/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2010/02/zdazylam/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 22:55:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1857</guid>
		<description><![CDATA[Zdążyłam jeszcze wyprodukować zanim zastał mnie piątek. Tłusty czwartek jest chyba jedynym dniem, kiedy chce mi się smażyć faworki. Nie przepadam za pączkami, a faworki ze sklepu są uzdatniane dziwnymi zapachami. Skorzystałam z pretekstu i udało mi się po cześć zmieścić w czwartku, reszta ciasta leży na stolicy. Jutro ciąg dalszy tłustego tygodnia .]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/faworki.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2010/02/faworki.jpg" alt="" title="faworki" width="500" height="259" class="aligncenter size-full wp-image-1858" /></a></p>
<p>Zdążyłam jeszcze wyprodukować zanim zastał mnie piątek. Tłusty czwartek jest chyba jedynym dniem, kiedy chce mi się smażyć faworki. Nie przepadam za pączkami, a faworki ze sklepu są uzdatniane dziwnymi zapachami. Skorzystałam z pretekstu i udało mi się po cześć zmieścić w czwartku, reszta ciasta leży na stolicy. Jutro ciąg dalszy tłustego tygodnia <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2010/02/zdazylam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ten drugi&#8230;</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/12/ten-drugi/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/12/ten-drugi/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 22:33:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[milczenie]]></category>
		<category><![CDATA[przyjaciel]]></category>
		<category><![CDATA[zaufanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1711</guid>
		<description><![CDATA[fot. własna, Barceloneta Ile trzeba budować zaufanie, żeby swobodnie rozmawiać? Zaufanie może mieć r&#243;żne rozmiary. Jest dużo zależności&#8230; czy to będzie facet czy babka, czy lekarz czy kolega z uczelni, jaki będzie miał rys twarzy, czy nie zdradzi się z niechcianymi zamiarami&#8230; A wzajemność? Podejrzewam, że jest jedną z podstaw, o ile opierana jest na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center; ">
	<a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/12/szachownica.jpg"><img alt="fot. własna Barceloneta" class="size-full wp-image-1710" height="300" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/12/szachownica.jpg" title="szachownica" width="450" /></a>
</p>
<p style="text-align: center; ">
	fot. własna, Barceloneta
</p>
<p style="text-align: justify; ">
	Ile trzeba budować zaufanie, żeby swobodnie rozmawiać?
</p>
<p style="text-align: justify; ">
	Zaufanie może mieć r&oacute;żne rozmiary. Jest dużo zależności&hellip; czy to będzie facet czy babka, czy lekarz czy kolega z uczelni, jaki będzie miał rys twarzy, czy nie zdradzi się z niechcianymi zamiarami&hellip; A wzajemność? Podejrzewam, że jest jedną z podstaw, o ile opierana jest na szczerości. O wiele prościej zacząć rozmowę, kiedy mamy wsp&oacute;lny temat a potem, kiedy rozm&oacute;wca odwzajemni i dołoży garść doświadczeń czy swoje wyobrażenia. Zaufanie rodzi się po paru spotkaniach. Powstaje jakaś forma kontaktu, oznaczająca istnienie zrozumienia, harmonii i jedności. Oczywiście zrozumienie nigdy nie będzie całkowite, ale można oczekiwać, że będzie poprawiało się w miarę rozwoju relacji i polepszania kontaktu. Gdy porozumienie jest głębsze rozm&oacute;wca nie może dotknąć czy urazić. Jeśli powie coś, co może być odebrane, jako obraźliwe, polemista obr&oacute;ci to w żart albo nie potraktuje tego poważnie. Jeśli kontakt jest dobry powstaje nić zaufania i lubienia się, ale tylko wtedy, gdy druga strona jest zaangażowana we wzajemną rozmowę i ma pozytywne oczekiwania. Przyjaciel. Nieważne, czy to facet czy babka. Ważne, że zainteresował się mną jak człowiekiem, dawał wsparcie i cierpliwie słuchał. Na początku m&oacute;wił on, ja słuchałam, nie mogąc wydobyć słowa. Nie umiałam wyrażać głośno swojego wewnętrznego świata, o uczuciach nawet nie wspomnę.
</p>
<p style="text-align: justify; ">
	Umiałam rozmawiać tylko sama ze sobą. Dialog ze światem ograniczał się jedynie do konkret&oacute;w, oczywistych fakt&oacute;w i niezbędnych og&oacute;lnik&oacute;w. Nigdy nie byłam kimś, kto mieli ozorem dla samego dźwięku słowa albo żeby nie czuć się samotnym. Jedni włączają telewizor, by wypełnić pomieszczenie, drudzy gadają bezgłośnie do własnych myśli. Bardziej odpowiadało mi to drugie. To on uświadomił mi, że nie umiem być sama ze sobą. Granica między rozmową ze sobą, a byciem ze sobą polega na umiejętności bicia się z niechcianymi sprawami. Nie dopuszczając trudności, nie konfrontując się bezpośrednio z czymś, co mi nie na rękę uciekałam, zagłaskując problem. Ale on był, r&oacute;sł w siłę głęboko zepchnięty do podświadomości. Teraz uczę się wygrzebywać brudy i robię pranie. To boli, ale o wiele mniej niż, gdybym dawała mu się rozhasać i przejmować kontrolę. B&oacute;l jest oznaką choroby, ale uczucia nie bolą, a jednak większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że to one wywołują choroby fizyczne. Są objawy, robi się badania i nic, wszystkie narządy wewnętrzne są zdrowe, a b&oacute;l pozostaje, jakby był b&oacute;lem istnienia. Albo wręcz odwrotne &ndash; potrafimy wewnętrznymi myślami wywołać chorobę, np. raka. Każdy nosi nowotw&oacute;r w sobie i wiele zależy od nas &ndash; czy i kiedy się uaktywni. Przyjaciel łagodzi b&oacute;l, nie musi nic m&oacute;wić, wystarczy, że jest i słucha. Czasem rzuci drobne pytanie, trafne spostrzeżenie i staje się lekarstwem na większość moje bolączki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/12/ten-drugi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dwa kroki do przodu, jeden w tył</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/10/dwa-kroki-do-przodu-jeden-w-tyl/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/10/dwa-kroki-do-przodu-jeden-w-tyl/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 21:10:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[narcyzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1639</guid>
		<description><![CDATA[Człowiek ciągle szuka, w tej dziewczynie, w nicku, w rozmowie na czacie, w blogowych notkach. Dowartościowania, drugiej połówki, romansu, czegoś, co popchnie do przodu? Brakującego elementu wesołej układanki? Lubię przyglądać się ludziom, przez to poznaję siebie. Chociaż wiele z zachowań w necie jest podobnych realnym, tu, pomimo ograniczenia wizualnego, odwaga słów kreśli wyraźniej potrzeby szukających. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1640" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/10/miłość.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/10/miłość.jpg" alt="fot. foureyes" title="miłość" width="450" height="450" class="size-full wp-image-1640" /></a><p class="wp-caption-text">fot. <em>foureyes</em></p></div></center><br />
Człowiek ciągle szuka, w tej dziewczynie, w nicku, w rozmowie na czacie, w blogowych notkach. Dowartościowania, drugiej połówki, romansu, czegoś, co popchnie do przodu? Brakującego elementu wesołej układanki?</p>
<p>Lubię przyglądać się ludziom, przez to poznaję siebie. Chociaż wiele z zachowań w necie jest podobnych realnym, tu, pomimo ograniczenia wizualnego, odwaga słów kreśli wyraźniej potrzeby szukających.  I jest na to popyt, bo skoro nie udało się w prawdziwym świecie, może internet, przepastne źródło ludzkich charakterów, będzie nam sprzyjał w poznaniu kochanej połówki? </p>
<p>Ludzie przeróżnie się dobierają, ale chyba celem każdego związku jest dążenie do ciągłego doskonalenia poprzez, chociażby, uzupełnianie się. Jeśli się rozstają przyczyną nie musi być wielka namiętność, a znalezienie partnera, który zastąpi lukę w ich rozwoju. Ona oczywiście rozpacza, przechodzi załamanie, bo widzi przy jego boku szansę dla siebie. On stwierdził, że ona go hamuje w domu, przy tym nie ma nic ciekawego do powiedzenia.  </p>
<p>Ile razy widzę ludzi, którzy szukają w drugim jedynego zadowolenia seksualnego bez poszanowania partnera, wybuchają gniewem w razie jakiegoś błahego sprzeciwu, żądają prezentów albo starają się o względy każdego, kto zapewni im dobry byt i bezpieczeństwo, i przychodzi mi na myśl małe dziecko. Czy też: on arogancki, chce upokarzać, chwali się, że jest niewierny żonie, aby pokazać jaki jest silny i pozbawiony skrupułów. Wyłącza ją z życia towarzyskiego, traktuje z ironią, okazuje niezadowolenie i krytykuje.</p>
<p>Nietrudno było mi się dokopać, o co w tym wszystkim chodzi (choć nie tego szukałam <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ). A chodzi o narcyzm, rozwój psychoseksualny dziecka. </p>
<p>Widzimy to codziennie, jak nie karmi nas telewizja, to artykuły w gazetach albo koleżanka przy kawie. Niektórzy pozostają dziećmi, chociaż metryka mówi coś odmiennego, i w partnerze szukają wyrównania braków w rozwoju. Partner, jeśli wyrósł z narcyzmu, prędzej czy później odejdzie, chcąc rozwijać się dalej i pełniej z równym sobie człowiekiem. </p>
<p>Faza narcyzmu u dziecka kończy się, kiedy zda ono sobie sprawę, że miłe i niemiłe zdarzenia są powodowane przez tę sama osobą. A co z dorosłym człowiekiem, który bierze drugiego, jako przedmiot własnej użyteczności, pasożytuje na nim, jest zawistny i nic nie daje w zamian, ani uczucia, ani pieniędzy?</p>
<p>W internecie bardzo łatwo się pomylić i choć istnieją szczęśliwe związki dwóch sieciowych połówek, zastanawiałabym się czy uporczywe szukanie kolejnego romansu, bliskiej osoby ma sens. Po pierwsze inna rzeczywistość, po drugie i przede wszystkim – drugie, trzecie związki mogą się nie udać w ten sam sposób jak pierwsze, bo nic się wewnętrznie nie zmieni w szukającej osobie. Ona szuka rozwiązań zewnętrznych, właściwego obiektu, który zaspokoi jej narcystyczne kaprysy. I nawet dziesiąty partner, tak bardzo upragniony, nie będzie mógł być odnaleziony. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/10/dwa-kroki-do-przodu-jeden-w-tyl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>B jak biel, bałwan i gołąb też</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/10/b-jak-biel-balwan-i-golab-tez/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/10/b-jak-biel-balwan-i-golab-tez/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 22:03:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[gołąb]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1605</guid>
		<description><![CDATA[Czy pani jest dziś przygotowana? – zapytał. Głupio mi znów go zawieść. Pewnie miał nadzieję, że usłyszy coś pikantnego albo ciekawszego niż poprzednio. Moje codzienne ble-ble nie zainteresowałoby żadnego faceta, ale mi po prostu było go szkoda, bo skoro co chwilka słucha skwierczeń starych panien, a co gorsza znudzonych mężatek, to niebawem stanie się zramolałym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1613" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/10/golab.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/10/golab.jpg" alt="fot. Ilidio Fernandes" title="golab" width="450" height="295" class="size-full wp-image-1613" /></a><p class="wp-caption-text">fot. <em>Ilidio Fernandes</em></p></div></center><br />
Czy pani jest dziś przygotowana? – zapytał.</p>
<p>Głupio mi znów go zawieść. Pewnie miał nadzieję, że usłyszy coś pikantnego albo ciekawszego niż poprzednio. Moje codzienne ble-ble nie zainteresowałoby żadnego faceta, ale mi po prostu było go szkoda, bo skoro co chwilka słucha skwierczeń starych panien, a co gorsza znudzonych mężatek, to niebawem stanie się zramolałym capem i nawet mnie, gnuśnej babie, nie będzie chciało się z nim gadać. A to nie pomogłoby jego karierze. </p>
<p>Nie, miałam dziś za dużo sympatii dla tego pana. Moglibyśmy na przykład wyjść na spacer, policzyć emerytów na ławce i zastanowić się skąd tyle frustratów na świecie. On by powiedział, że z niezaspokojonych potrzeb, a ja, że z nieodpowiednich partnerów. Albo zaczepić panią rozdającą bankowe ulotki &#8211; pani długo tak musi stać? Dopóki nie rozdam wszystkich, wyjaśniłaby, ale w taką pogodę prawie nikogo nie ma na ulicy, wiec postoję cały dzień. </p>
<p>O kurde! Zapomniałam! Dziś atak zimy! Proszę pana, wracamy do pokoju, nie ma spacerku – przykro mi…<br />
Popatrzyłam na jego uśmiech i nadzieję, że w końcu się wydarzy się coś ciekawszego niż nowe obicie fotela czy tablica edukacyjna. </p>
<p>- One nie mówią i nie czują &#8211; pani, tak. Proszę…<br />
&#8230;nie fantazjować – dokończyłam za niego. </p>
<p>Zamknęłam oczy i dałam ponieść się przeszłości. Sytuacjom i skojarzeniom. </p>
<p>Biel. Białe czapy śniegu uwieszone na zielonych liściach. Ciężkie gałęzie grona niemalże całują ziemię. Z miłości? Plują na chodnik z nienawiści do zawirowań pogody!  Jedna z białych czap spada mi na głowę. O jakie szczęście, że nałożyłam czapkę. W butach chlubie. Niezgrabne płaty śniegu oblepiają ubranie, lecą na szyby, a stykając się zmieniają się w strużki wody. </p>
<p>Biel to: gołębie szukające schronienia w załamaniach starych kamienic, zaczepiające przechodniów na skwerze, śmiało wydziobujące resztki bułki z ręki dziecka; Paryż i „Spóźnienie kochankowie”; użyźnione odchodami pomniki Szopena i Zygmunta III Wazy i mój balkon na dziewiątym piętrze. Zasrańce zlatywały się na wszystkie balkony, ale większość była zabudowana, wiec siłą pędu lądowały na naszej balkonowej kuchennej szafce. Już dawno dałam sobie spokój ze sprzątaniem białych odchodów, chyba, że w planach było rozpalanie grilla. Ale tego ranka zdarzyło się coś dziwnego. Padało gęsto, najpierw śnieg z deszczem, potem deszcz. W tej agonii pogody usłyszałam walenie w drzwi balkonowe. Jak ktoś mógł być na balkonie?! Bzdura! Ale przed wejściowymi drzwiami nikt nie stał! Dostałam omamów, kiedy zobaczyłam na balkonie faceta w białym podkoszulku ślizgającego się gołymi stopami… wiadomo, po czym. Gołąb zamieniony w człowieka? Nie otworzyłabym zasrańcowi, człowiek jednak miał pierwszeństwo! Wpadł do mieszkania jak na skrzydłach i począł dziękować. Chciał już wyfrunąć, kiedy, po parosekundowym dyszeniu, zażądałam wyjaśnień.</p>
<p>- Pan jest gołębiem pocztowym? Przynosi pan dobre nowiny?</p>
<p>Popatrzył ma mnie jak na mocno zawianą, choć to od niego niezdrowo pachniało wiatrem i przetrawionym bimbrem.</p>
<p>- Ej, chcesz wrócić na balkon do pobratymców?! – zastawiłam mu drogę do wyjścia.</p>
<p>Okazało się, że nie jest gołębiem, tylko zwykłym facetem z jedenastego piętra. Koledzy chcieli kolegę troszkę przewietrzyć i wystawili na balkon. A że szybko zapomnieli o podaniu mu reszty odzienia i zakonczonym czasie wietrzenia, spowodowało to desperacki czyn kolegi &#8211; gołebia, czyli zejście piętro niżej.  Desperacją było rozbicie okna, ale schodzenie po balustradzie w strugach deszczu zakrawało… Na co? Na świętą gołębicę? Pani z dziesiątego piętra odmówiła wpuszczenia kolegi, a raczej wypuszczenia, z mieszkania, bo czyn ów powtarzał się już po raz któryś. I pewnie podejrzewała, że kątem oka jej nieproszony gość łapie do pamięci co cenniejsze przedmioty. Nastraszony policją zszedł na dziewiąte. W moim mieszkaniu też mogło w nikogo nie być… właściwie dziwie się, dlaczego kolega nie zmierzył się z całym blokiem? Miałby co opowiadać koleżkom przy partyjce rozbieranego pokera. </p>
<p>- Może pani nie ironizować?<br />
- On chciał tylko przetrwać, to pierwotna potrzeba…</p>
<p>Otworzyłam oczy. Za oknem było biało.</p>
<p>- Może jednak pójdziemy na spacer i ulepimy bałwana?<br />
- Bałwany nie przetrwają w cieple, nawet jeśli przebrałaby go pani w białą koszulę&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/10/b-jak-biel-balwan-i-golab-tez/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zryw</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/08/zryw/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/08/zryw/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Aug 2009 13:55:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[Powstanie Warszawskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1423</guid>
		<description><![CDATA[Gdybyśmy żyli w tamtych czasach moglibyśmy zmagać się z prawdą historii. Moglibyśmy zaprzeczać, czy decyzja o wybuchu Powstania była błędem, chociaż młodzi ludzie tylko w podniesieniu broni widzieli szansę na wyzwolenie. Moglibyśmy targować się o życie nieletnich, i tych trochę starszych, dla których „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie było tylko frazesem wypisanym farbą na gruzach Warszawy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/uPjxeuY2vGg&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/uPjxeuY2vGg&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></center></p>
<p>Gdybyśmy żyli w tamtych czasach moglibyśmy zmagać się z prawdą historii. Moglibyśmy zaprzeczać, czy decyzja o wybuchu Powstania była błędem, chociaż młodzi ludzie tylko w podniesieniu broni widzieli szansę na wyzwolenie. Moglibyśmy targować się o życie nieletnich, i tych trochę starszych, dla których „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie było tylko frazesem wypisanym farbą na gruzach Warszawy. Ktoś powiedział „stracone pokolenie”, „bezsensowna śmierć”, bo z tych ludzi mogliby wyrosnąć wielcy Polacy. I są wielcy, w naszej pamięci. Ktoś inny – „zamieniliśmy tylko kagańce”. Gdybyśmy wtedy tam byli przyjęlibyśmy pomoc od każdego, kto by chciał jej udzielić. Szybkość zdarzeń i decyzji zgotowała lawinę kolejnych historycznych wydarzeń, których nie zmieni żadna paplanina.<br />
Nie byłam tam, nie wdziałam trupów, krwi zapłakanych dzieci, nie spałam na gruzach, nie kradłam, nie bałam się czy obudzę się żywa.</p>
<p>Perspektywa rodzi różne perspektywy.</p>
<p>Historia ocenia okrutnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/08/zryw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przed restartem</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/04/przed-restartem/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/04/przed-restartem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2009 11:26:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1104</guid>
		<description><![CDATA[Święta, święta i po świętach. Albo wymarzone wakacje – przygotowanie pieczołowicie wcześniej, niemal wymodlone i zapakowane w srebrny papierek. Przemijają szybciej niż galop towarzyszący przygotowaniom. Pachnące, czekają wielkie walizy ze zbyt dużą ilością kreacji. Po co tak wiele zwiewnych bibelotów, jedzenia przygotowanego z namaszczeniem, mamiących zapachów, złudnych kolorów? Łapanka? Pierwszą rzeczy, jaka się nasuwa jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/usta.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1105" title="usta" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/usta.jpg" alt="" width="450" height="315" /></a></center></p>
<p>Święta, święta i po świętach. Albo wymarzone wakacje – przygotowanie pieczołowicie wcześniej, niemal wymodlone i zapakowane w srebrny papierek. Przemijają szybciej niż galop towarzyszący przygotowaniom. Pachnące, czekają wielkie walizy ze zbyt dużą ilością kreacji. Po co tak wiele zwiewnych bibelotów, jedzenia przygotowanego z namaszczeniem,  mamiących zapachów, złudnych kolorów? Łapanka?  Pierwszą rzeczy, jaka się nasuwa jest miłość. Coś nieuchwytnego, za co człowiek mógłby nawet zabić. Dla niej gotowa jestem nie spać tygodniami, zrzucić 10 kilo w miesiąc, zaharowywać się w pracy, przy kuchni węglowej, piekąc fikuśne mazurki i finezyjne baby. Utuczyć miłość własną osobą, zapominając, że z własnego egoizmu zabijam cząstkę siebie. Można się nie zgodzić, pewnie. Na świecie jest wiele połówek, które pasują właśnie do tej, a nie innej osoby. Kto twierdzi inaczej tego z pełną premedytacją mogę nazwać naiwniakiem. Kochana osoba oddaje nam cząstkę siebie, my oddajemy kawałeczek. Większy bądź mniejszy, bo w zależności od związku, czyjeś zawsze musi być na wierzchu. Któraś z połówek okaże się mniej soczysta, bardziej ustępliwa lub po prostu mniejsza. Nie ma na świecie dwóch jednakowych istot i nawet pośród połówek, niby pasujących do siebie idealnie, każda daje i zabiera coś innego. Inaczej reaguje i odmiennie uczy miłości.</p>
<p>Miłość.</p>
<p>Wyryje się w pamięć, zapisze ścieżki, ba, rowy, i zamknie sesje. Nieraz serce krzyczy, by dopisać scenariusze poboczne, dołożyć piękniejsze fotografie, coś ominąć i poprawić, ale życie domaga się włożenia kolejnego dysku. Na tej płycie nic już się nie zmieści, zamknął się pewien cykl i albo podasz kolejną pamięć, albo wypadasz z gry. Szukać drugiej drugiej połówki? I tu mam dopowiedź – nie może być dla nas tylko jedno przeznaczenie, inaczej restart byłby niemożliwy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/04/przed-restartem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spotkajmy się&#8230;</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/03/spotkajmy-sie/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/03/spotkajmy-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Mar 2009 12:52:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nocne rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[atrakcyjność w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Lipstock]]></category>
		<category><![CDATA[znajomości w sieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1079</guid>
		<description><![CDATA[Po paru miesiącach, po roku dobrej znajomości w sieci czasem przychodzi chęć na spotkanie w rzeczywistości. Jeśli przeszkodą nie jest odległość, czy inne fizyczne niedogodności, to dlaczego nie? Ile jest związków, przyjaźni zapoczątkowanych w sieci? Słyszy się, że dużo, ale co najmniej tyle samo kończy się rozczarowaniem, kłótniami i późniejszą wzmożoną podejrzliwością. Jak zaufać osobie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/wtyczki.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/wtyczki.jpg" alt="" title="wtyczki" width="450" height="341" class="alignnone size-full wp-image-1078" /></a></center></p>
<p>Po paru miesiącach, po roku dobrej znajomości w sieci czasem przychodzi chęć na spotkanie w rzeczywistości. Jeśli przeszkodą nie jest odległość, czy inne fizyczne niedogodności, to dlaczego nie? Ile jest związków, przyjaźni zapoczątkowanych w sieci? Słyszy się, że dużo, ale co najmniej tyle samo kończy się rozczarowaniem, kłótniami i późniejszą wzmożoną podejrzliwością.  Jak zaufać osobie, której się nigdy nie widziało, kiedy cała niewerbalna strefa nie istnieje? Czy potłuc rozsądek o kant stołu i ponieść się emocjom, odkrywając najbardziej drażniące myśli, wstydliwe sprawy? Jak można ważne dylematy powierzyć osobie, która jutro, pojutrze na tym samym lub zmienionym nicku wyłoży sensację innym?  Nabrać się w sieci łatwo, jak również pomylić w ocenie</p>
<p>Czy to miłość, czy relacja na zasadzie przyjaźni, mogę porównać stan tegoż zainteresowania do zauroczenia. Pierwszej fazy miłości. Oczarowanie i wielkie zainteresowanie. Podobne nastawienie do wielu spraw, podobne doświadczenia, poglądy i najważniejsze – dopełnianie. </p>
<p>Podobieństwo jest wielką siłą działającą na atrakcyjność, ale istnieją cechy, którymi ludzie chcieliby się od siebie różnić. Czy sadysta mógłby dogadać się z masochistą, ktoś dominujący z kimś biernym? Na pewno dużą szansę na zaistnienie przyjaźni istnieje wśród ludzi, którzy udzielają pomocy i ci, którzy ją przyjmują. Ale nie da się ukryć, że przyciągają nas do siebie wspólne cechy (tak jest w rzeczywistym świecie). Z różnych doświadczeń wynika, że w kwestii dominujących i uległych typów zachowania, lepiej dogadywać się będą ci, którzy zachowującego się komplementarnie, choć nie muszą wcale być tego świadomi (tak jest w sieci).</p>
<p>Wracając do zauroczenia. Pisanie ze znajomym przez dłuższy czas pozwala poznać się w innym wymiarze znajomości. Ciężko uchwycić w jakim, ale ta nić inności w wielu przypadkach w wymiarze realnym nie przetrwa. Może rozczarowanie jest tym większe, im więcej wystukujemy liter z naszego ukrytego wnętrza? Jestem przekonana, że wirtualne znajomości zabija realne zderzenie z naszymi wyobrażeniami. Czy jest sens by oczekiwać czegokolwiek od literek? Jest, ale trudno pogodzić się z tym, że to kolejne rozczarowanie i porażka.</p>
<p>Naiwność rekompensują emocje, a emocje rekompensują brak ciała rozmówcy. Do jego obrazu, jaki tworzymy w wyraźni, dodajemy obraz siebie samych, co towarzyszy jeszcze większym emocjom, bo związanych bezpośrednio z nami. A przez to stajemy się bardziej nieodporni na impulsy, pozytywne i negatywne. W sieci nie można przetrwać bez karmienia mózgu emocjami, wszelkiej maści i kalibru. Po pewnym czasie nudzi się i odchodzimy od komputera, albo… szukamy nowych, odmiennych wrażeń.</p>
<p>Ciekawy jest pomysł <a href="http://lipstock.blox.pl/html">Krisa</a>, który chce zorganizować spotkanie zainteresowanych tym problemem internautów.  Dość atrakcyjne, spokojne miejsce, śmiałe plany na rozbudowę spotkania, nieograniczona liczba miejsc, chwalebny cel (przy okazji) i nieznający się, często i wirtualnie, ludzie. Pomysł bardzo intrygujący i niemniej odważny.<br />
Czy łatwiej wejść w racje z zupełnie nieznanymi, nawet z literek ludźmi, czy z kimś, komu opowiedziało się pół życia i przez to obarczyło ciężarem wyobrażeń? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/03/spotkajmy-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
