Byłam tam dwa razy i jadę po raz trzeci. Daleki świat, obcy i zimny. Zostało mi z niego sporo wspomnień, ich okruchy opisuje i tu. Niby wspomnienia są pozytywne, ale luźne zapiski z czasu wyjazdu przypominają gehennę. Czerwone światło na ulicy tej Którą codziennie przemierzam drogę Ale dlaczego ominąć go nie mogę? Zamykam na klucz mój bezpieczny świat By dać ponieść się płynnemu życiu Którego nie rozumiem nawet w połowie Stawiam ostrożnie kroki w obcym świecie Ile czasu trzeba by zatracić swoją tożsamość? Poczuć się zupełnie kimś innym? Świadomie zapomnieć o przeszłości? Przeglądam się w oknach wystaw sklepowych Ale widzę wciąż tę samą osobę Te same uśmiechnięte oczy Perliście komunikujące się ze światem Ciężko oswoić się, nie bać się już, cieszyć się bytem A jednak czuję że jestem tylko… Smaganiem wiatru po twarzy, zmierzwionymi włosami, Poranionymi stopami, kałużą w butach, dreszczem zimna… Tylko uczuciem Zielonym parkiem pełnym słońca, kwitnącym kwiatem, Kotem ocierającym się dziko o napotkanego psa, Trzaskiem konarów gdzieś wysoko, Piskiem wróbla przy pierwszej wodnej kąpieli, Kolorem na skrzydłach motyla, Zdmuchniętym liściem kasztanowca bez przyszłości… Jestem wszystkim i nikim Tak co dnia wydeptuję tę samą drogę wytyczoną pieczołowicie trafnością mojego żywota. Czy to jest chęć przetrwania, czy może bezmyślny byt? Bardzo często jednak dopada mnie szybka myśl. Czemu nie przekroczyć tej drogi, kiedy z piskiem opon Ruszają koła tych, co nieznaną jadą mi drogą? Przypominam sobie ten czerwony z wysuwanymi światłami, obok niego czarny, nie mogące doczekać się zielonego…


Christina Neofotistou


