Dlaczego przybito nas do krzyża płci?
Dlaczego nie zostawiono nas zamkniętych
w sobie samych i ukończonych,
gdy zaczynaliśmy, jak on,
tak doskonale samotni?
D.H. Lawrence
Wiara w miłość czystą, bez narzuconych z góry materialnych komplikacji zdarza się zbyt rzadko. On, ona wnikliwie analizuje, co wnosi parter do związku. Zestawienia tabel marketingowych, wzory cyferek na koncie, kolorowe, plastykowe karty kredytowe. Czemu nie mogłyby to byś tylko szczere serce, otwarty umysł? Czemu warunkiem intercyzy jest akceptacja rodziny, znajomych, okowy domu, liczenie na gest wspaniałomyślności świata, którym zawiadywane grą jest oczywistą?
Co mogę ci dać? Cynobrowe policzki, karminowe wargi, twarde piersi, jędrne pośladki, piegi na nosie, koronę z gęstych włosów? Moja ornamentyka jest olśniewająca a powab chrzci się jak drzewko bożonarodzeniowe, kolory w utarczce podrygów kopulacyjnych mają zapewnić swoją przyszłość poprzez prokreację. Lubię wabić cię w swoją syrenią sieć…
Zaprzeczysz? Przepadłeś zwiedziony nadzieją orgazmu. Odkąd mnie poznałeś, odkład postawiłeś na katafalku swojej zmarłej miłości, kiedy stereotypy zaczęły spajać cząsteczki złotego posągu bogini ze snów, nie zaznasz spokoju w utarczce męskich hormonów. Boisz się do tego przyznać. Chciałbyś mnie zerżnąć?
Kiedy widzisz mój uśmiech, sylwetkę, kiedy słyszysz konsternacje w głosie, przypominasz sobie każdą dowcipną uwagę mózg zalewa delirium erosa. Tak było kiedyś, tak jest teraz, gdy tylko pukasz do drzwi, podnosisz słuchawkę, wykręcając numer. Bezpiecznie odkrywasz swojego wroga, cudzy może zawsze pogryźć dotkliwiej. Nadal prowadzi cię do mnie niewdziana nić – silna chęć przedłużenia własnego dyskursywnego gatunku. Umiem uwieść cię sposobem, przez który zakochujesz się wciąż od nowa – odepchnięciem, poniżeniem, niedojrzałością. Jestem kobietą, która potrafi cię uwieść. Ale ty to lubisz… wyidealizowałeś mnie tak bardzo, że obraz z pomnikiem zlewa się w ideał nie do pokonania dla śmiertelnych kobiet. Dlaczego pomimo moich wad nadal mnie pożądasz?
Twoja miłość dojrzała. Minęło pierwsze zauroczenie, pojawia się najelegantsza z ludzkich emocji – przywiązanie. Czy jest w twoim wydaniu – troskliwością, oddaniem, jednością? Kiedy patrzysz w moje oczy, kiedy niby przez przypadek dotykasz ramienia, włosów, karku… Kiedy pragniesz tak mocno, nie myślisz, iż krzywdą dla mnie jest twoje kochanie?
Ale przecież i przywiązanie szarzeje, a na jego miejsce wkrada się stopniowo obojętność, zniecierpliwienie, zabijając resztki miłości. Prowadzi do zdrady, separacji, rozwodu, chociaż małżeństwem nigdy nie byliśmy.
Nie mogę być z tobą. A w tobie trwa powódź amfetamin targane powiewem wiatru. Ile to może trwać? Po pewnym czasie zmniejsza się tolerancja na stan nieustannego pobudzenia, zakończenia nerwowe stają się mniej wrażliwe, a podniecenia opada. U niektórych trwa krótko, a ty napotykając trudności trwasz w zauroczeniu przesz całe lata.
Miłość boli. Wydaje ci się, że ciągle brakuje czegoś. Cierpisz, kiedy ja z jakichś przyczyn nie odzywam się? Brakuje ci codziennej porcji naturalnych narkotyków?
Czy ty, czy ja, w uniesieniu jesteśmy w stanie znosić różne psychiczne upokorzenia. Mogę pójść na zdumiewające kompromisy, czasami akceptować bolesne ciosy, aby tylko nie utracić siebie. Obwiniasz mnie, przeciwstawiasz cechy charakteru, burzysz spokój. Dochodzimy do porozumienia, by za chwilę powiedzieć – nie. Za dużo nas dzieli, za dużo łączy.
Cierpienie to niedostatek i bieda. Dlaczego wolisz trzymać się za wszelką cenę mojej niewidzialnej spódnicy, niż ryzykować utratę choćby tej odrobiny środków dopingujących? Jesteś jak ćpun uzależnieni od heroiny, chemicznie związany z ukochaną. Jako „męczennik” łączysz ból z przyjemnością. Choćbyś nawet cierpiał, poziom endofin podnosi się, a ty będziesz wracał po kolejne bolesne doświadczenia, który oznacza emocjonalny wzlot.
Usychanie z tęsknoty jest fizjologicznym komponentem mózgowego mechanizmu przywiązania. Tęskniąc za ukochaną popadasz w otępienie. Robisz coś bez przerwy, podświadomie wierząc, że docenię twoje starania, bo cel to ja. Trudno pracować, jeść i spać, kiedy miłosne sygnały zdają się być coraz bliżej. Czy utrata ukochanej osoby nie jest najboleśniejszym doświadczeniem, na które wstawiany jest człowiek?
Ja cię już nie chcę.