<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kadarka &#187; Donkiszoteria</title>
	<atom:link href="http://www.kadarka.info/category/donkiszoteria/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kadarka.info</link>
	<description>Cybertaniec</description>
	<lastBuildDate>Fri, 27 Aug 2010 07:21:20 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Chrońmy się sami</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/12/chronmy-sie-sami/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/12/chronmy-sie-sami/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 14:58:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[e-papierosy]]></category>
		<category><![CDATA[e-produkty.]]></category>
		<category><![CDATA[nikotyna]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1700</guid>
		<description><![CDATA[Przemierzając wirtualny świat natykam się bez przerwy na jego wytwory, na e-produkty. Nie dziwi fakt istnienia e-książek, e-banków, e-sklepów, e-wróżek i terapeutów, itp., w końcu schodzimy do e-świata i musi on sygnować się własną marką . Potknęłam się też na e-papierosy. Pierwsze moje skojarzenie – podłączymy się papierosem do portu USB komputera i będziemy wdychać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1701" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/12/papieros.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/12/papieros.jpg" alt="fot. Neven S" title="papieros" width="450" height="274" class="size-full wp-image-1701" /></a><p class="wp-caption-text">fot.<em> Neven S</em></p></div>
<p>Przemierzając wirtualny świat natykam się bez przerwy na jego wytwory, na e-produkty. Nie dziwi fakt istnienia e-książek, e-banków, e-sklepów, e-wróżek i terapeutów, itp., w końcu schodzimy do e-świata i musi on sygnować się własną marką <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Potknęłam się też na e-papierosy. Pierwsze moje skojarzenie – podłączymy się papierosem do portu USB komputera i będziemy wdychać e-inhalatory. Niewiele się myliłam, ale gnana za e-produktami zaczęłam szukać substytutu alkoholu. Bo skoro papierosy, to, dlaczego nie trunki? Przydałby się kabelek z dobrym winkiem. Nie znalazłam nic podobnego, żadnego zastępczego wlewu, który zamknąłby świat w chwilowym szczęściu. Realnie nie ma problemu, gdy czujemy się źle, szczęście nas opuszcza, uciekamy w pijaństwo, papierosy, przemoc, prochy, bóle głowy. Nie ma problemu. Nie, bo teraz jest przynajmniej dwa problemy. Paradoksalnie, zabijamy siebie, chcąc żyć jak najdłużej i najszczęśliwiej.<br />
To tylko małe niepowodzenia, niewyjaśnione sprawy albo smutne dzieciństwo, jutro odłożymy papierochy, odmówimy w pracy „jednego”, dla podwyższenia temperatury (nie grzeją, a zima). Kiedy człowiek zorientuje się, że nie może przestać, a chwilowe szczęście (a właściwie &#8211; zapomnienie o realiach) staje się nieszczęściem zdrowotno-finansowo-towarzyskim, trudno rzucić sztuczne dopalacze. Nie wierzę, żeby komuś udało się to z dnia na dzień albo nie wróci po dłuższej abstynencji do nałogu. Sama wychowywałam się w domu, w którym od początku kopciły dwie lokomotywy. Nie wiem, kiedy postanowiłam, że papieroch będzie jednym z moich wrogów nr 1. W każdym razie wytrwałam, aż do dnia, kiedy moja koleżanka zapalała się papierochami z powodu chłopaka. Pomogłam jej wypalić, żeby nic już jej nie zostawało. Zostało jedynie jezioro, ale nie chciała nie topić…</p>
<p>Nałogi są jedną z ucieczek, którą się salwujemy. Jako droga łatwiejszego odwrotu powstają m.in. portale psychologiczne z poradami online. Czy to jest złe? Zagraża szczęściu? Nie, pomaga, a nawet jest źródłem promocji i dochodów rzeczonych. Produkty i usługi powstają po to, by mieć wybór.</p>
<p>I jako alternatywa dla papierosów wypuszczono na rynek gumy, plastry nikotynowe i właśnie e-papierosy. Wszystkie te produkty zawierają nikotynę, ale w znacznie mniejszych ilościach niż zwykłe papierosy. E-papierosy, chociaż doskonale imitują prawdziwego papierosa i można go „normalnie” palić z dymkiem, mogą wcale nie zawierać nikotyny. Wszystko zależy od wkładu. Czytam dalej, że ich legalizacja jest pod znakiem zapytania, dlatego, że zawierają nikotynę. W tym momencie ogarnia mnie wielkie zdziwienie, bo skoro rząd nie chce truć (powiedzmy sobie prawdę) mniej świadomych obywateli to, dlaczego nie zakaże sprzedaży alkoholu, tytoniu i innych dopalaczy? Coś mi tu śmierdzi zakulisowymi machlojkami pewnych grup nacisku (przemysłu tytoniowego, alkoholowego, farmaceutycznego…), z których rząd czerpie duże dochody. Dochód z uśmiercania człowieka, obietnicą chwilowego szczęścia. A tyle się mówi o ochronie… czego? Myślałam, że zdrowia, ale chodzi tylko o interes. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/12/chronmy-sie-sami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biografia</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/10/biografia/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/10/biografia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Oct 2009 19:08:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[przeprowadzki]]></category>
		<category><![CDATA[zapomniane rzeczy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1578</guid>
		<description><![CDATA[„Jedynie w piekle pamięć się nie myli”. Madejowe łoże wydobędzie ze mnie zapis każdej minuty&#8230; Przeprowadzki &#8211; znienawidzone, czasochłonne i diabelnie uciążliwe. Jedynym ich plusem jest przymusowy porządek, czyli pozbycie się ukochanych reliktów przeszłości. Zawsze coś musiałam zostawić w starym miejscu, bo nie mieściły się w pudełka albo do samochodu, albo ktoś życzliwy nadmienił „po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1579" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/10/gramofon.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/10/gramofon.jpg" alt="fot. vudi" title="gramofon" width="450" height="338" class="size-full wp-image-1579" /></a><p class="wp-caption-text">fot. <em>vudi</em></p></div></center></p>
<p>„Jedynie w piekle pamięć się nie myli”. Madejowe łoże wydobędzie ze mnie zapis każdej minuty&#8230;</p>
<p>Przeprowadzki &#8211; znienawidzone, czasochłonne i diabelnie uciążliwe. Jedynym ich plusem jest przymusowy porządek, czyli pozbycie się ukochanych reliktów przeszłości. Zawsze coś musiałam zostawić w starym miejscu, bo nie mieściły się w pudełka albo do samochodu, albo ktoś życzliwy nadmienił „po co ci to?” Po nic, te przedmioty przypominały mi o przeszłości. Rzeczy, z którymi łączył się człowiek. Ilu ludzi poznałam, na ilu miałam wpływ, a oni na mnie? Zapomniałam o tylu sprawach, opowieściach, fantastycznych chwilach z całego życia. A teraz gubię się, nie pamiętam faktów, gdy ktoś przypomina mi zabawną historyjkę, a co gorsze, prosi o fragment życiorysu. Natykam się na mur. Porządki robione w szafie, to wyrzucanie starego i miejsce na nowe. Sprzątanie w głowie, to wyrzucanie wspomnień, chcianych na równi z niechcianymi. Nowe miejsce ma otworzyć nową drogę ku udanej przyszłości. Nowi ludzie – lepsze horyzonty.</p>
<p>A ja wciąż nie rozumiem – czemu pozwoliłam rzeczom, sprawom przeszłym odejść bez walki. Przecież formułowały, kształtowały, określały moją osobowość. Przeżyłam wiele cudownych chwil, by w końcu o nich zapomnieć. Zgubiłam je niczym pęk kluczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/10/biografia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>36</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dmuchany pies</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/07/dmuchany-pies/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/07/dmuchany-pies/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jul 2009 12:20:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[jezioro]]></category>
		<category><![CDATA[mama]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1416</guid>
		<description><![CDATA[Ciepła, mała rączka wcisnęła się w moją, dorosłą. Wpatrywaliśmy się uważnie w rozświetlone jezioro. Obok kąpały się dzieci, dalej grupa grająca w piłkę i, już całkiem daleko, dwóch mężczyzn. - Mama… &#8211; malutki pokazał palcem na jeszcze całkiem wyraźną, płynącą głowę. - Mama zaraz wróci, płynie po pieska. - Mama… &#8211; w oczach miał łzy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1417" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><img class="size-full wp-image-1417" title="plaza" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/07/plaza.jpg" alt="fot. Marquito" width="450" height="338" /><p class="wp-caption-text">fot. <em>Marquito</em></p></div></center></p>
<p>Ciepła, mała rączka wcisnęła się w moją, dorosłą. Wpatrywaliśmy się uważnie w rozświetlone jezioro. Obok kąpały się dzieci, dalej grupa grająca w piłkę i, już całkiem daleko, dwóch mężczyzn.</p>
<p>- Mama… &#8211; malutki pokazał palcem na jeszcze całkiem wyraźną, płynącą głowę.</p>
<p>- Mama zaraz wróci, płynie po pieska.</p>
<p>- Mama… &#8211; w oczach miał łzy.</p>
<p>Targnął mną jakiś nieznany nerw. Nie potrafiłam go przytulić, głaskałam tylko po głowie. Może się uspokoi? Obok, w piasku, okopywało się dwoje trochę większych brzdąców.</p>
<p>- Proszę pani, mama zaraz przypłynie, prawda? – drugi chłopiec oderwał mnie od natrętnego oceniania odległości.<br />
Oszalała – pomyślałam.</p>
<p>Jezioro było szerokie. Duży, dmuchany pies zmienił się w kieszonkową, kruchą piłeczkę, do której uporczywie dążył jeszcze mniejszy i mniej ruchliwy punkcik. Człowiek płynął uparcie wciąż naprzód, ale wiatr dął zajadle jeszcze szybciej. Filigranowa postać człowieka jakby zmieniła pozycję i kręciła nad wodą młynka maleńkimi wiosłami. Pies obrał kierunek na ośrodek wypoczynkowy. Coraz bliżej nurkujących. Obok przepłynął czerwony kajak. Nic, zero reakcji. A przecież widzieli samotny materac, a za nim człowieka ślepo dążącego do jedynego celu. Wiatr znów zmienił kierunek, zabierając żółty punkcik na środek jeziora, a może już w sitowie? Nie, to nie mógł być drugi brzeg! Słońce wyszło zza chmur i oślepiało, gubiąc rozsądek wzroku. Sięgnęłam po aparat. Zzumowana odległość na matrycy nie oddawała prawdy. Punkty znikły!<br />
Boże, ile to trwa!</p>
<p>- Gdzie jest wasz tatuś? – zapytałam siedmiolatki.</p>
<p>- Jesteśmy tu sami, w domu też.</p>
<p>- Masz numer telefonu do kogoś z rodziny?<br />
Dziewczynka podała telefon wraz z przyczepionym pękiem kluczy.</p>
<p>- Ten do tatusia, a babcia wyjechała do Włoch – wskazała kolejną pozycję na małym wyświetlaczu.<br />
Wielość cyfr i obcy numer kierunkowy.</p>
<p>Nabrałam powietrza, gdy dzieci błagalnie wpatrywały się we mnie, szukając odpowiedzi na niezadane pytania.</p>
<p>- Mama… &#8211; malutki rozpłakał się, a dziewczynka zaczęła do niego łagodnie przemawiać, jak matka.</p>
<p>- Mama zaraz przypłynie, pokażcie, jaką fortecę zrobiliście!</p>
<p>Ten sprzedany dzieciom uśmiech był tak sztuczny i ciężki, że ani jedno z nich nie poruszyło się. Trzymając się za ręce wpatrywaliśmy się na wdechu w kołyszącą dal wody. Nic, cisza i dalekie, radosne wrzaski wczasowiczów.</p>
<p>Nie wiem ile trwaliśmy, ale gdy udało nam się dostrzec, już całkiem blisko, znajomą głowę, niemal słyszałam serce ich matki. Może to moje biło jak oszalałe, z powodu zupełnie nieznanej osoby? Pokonać zmęczenie. Wdech i wydech, jeszcze jedno machniecie, poruszenie nogą. Jeszcze pięćdziesiąt, dziesięć, jeszcze metr.</p>
<p>Coś ty głupia zrobiła, przecież one mają tylko ciebie, a ty masz tylko je! Musisz chronić dzieci, ale też siebie! Zamilkłam, widząc jej wyczerpanie</p>
<p>- Wiatr był silniejszy. Nie martwcie się, widocznie piesek potrzebny był komuś innemu. Po drugiej stronie jeziora – wyszeptała zdyszana, biorąc na ręce najmłodszego.<br />
Jakby nigdy nic.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/07/dmuchany-pies/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobry i zły</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/05/dobry-i-zly/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/05/dobry-i-zly/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 May 2009 11:11:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA["Samotność bogów"]]></category>
		<category><![CDATA[Dorota Terakowska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1219</guid>
		<description><![CDATA[Rzadko czytam książki polecane, najczęściej te leżące swobodnie w drewnianych bibliotecznych skrzynkach. Można powiedzieć – też polecane, skoro bibliotekarz nie nadąża z przeniesieniem ich na półki. I tak wpadła mi w ręce „Samotność bogów” D. Terakowskiej. Młodzi bohaterowie i lekkość pióra sugeruje, że jest to książka dla dzieci, ale zagłębiając się dalej, zdecydowanie nie dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1218" class="wp-caption aligncenter" style="width: 480px"><img class="size-full wp-image-1218 " title="lisc" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/lisc.jpg" alt="fot. Ozlem Dirgin" width="470" height="312" /><p class="wp-caption-text">fot.<em> Ozlem Dirgin</em></p></div></center></p>
<p>Rzadko czytam książki polecane, najczęściej te leżące swobodnie w drewnianych bibliotecznych skrzynkach. Można powiedzieć – też polecane, skoro bibliotekarz nie nadąża z przeniesieniem ich na półki. I tak wpadła mi w ręce „Samotność bogów” D. Terakowskiej. Młodzi bohaterowie i lekkość pióra sugeruje, że jest to książka dla dzieci, ale zagłębiając się dalej, zdecydowanie nie dla nich przeznaczona. Terakowska sięga po nietypową konwencję, przedstawia bajkę i prawdę o dylematach naszej wiary.</p>
<p>Wśród wielu bóstw i bożąt, sprzymierzeńców człowieka w walce z siłami natury, największym był Światowid. Groźny bóg, któremu ludzie składali ofiary z ludzi. Nastał jednak czas nowej wiary w Dobrego Boga – Boga Miłości (czyżby naszego obecnego?). Walka Światowida o wskrzeszenie jego kultu kończy się błaganiem o godną śmierć.</p>
<blockquote><p>Bogowie umierają, ale ich agonia jest dłuższa i straszliwsza niż ludzka. Umierają, gdy przestanie się w nich wierzyć…</p></blockquote>
<p>Jakkolwiek akcja rozgrywa się w czasach prawie pogańskich, Terakowska zabiera to do średniowiecza, w czasy Chrystusa i do współczesności, gdzie przewijają się motywy mitologii słowiańskiej i tradycji chrześcijańskiej. Bóg Dobroci powoli wplatał się w życie plemienia. Autorka jednak stawiała przed dylematem. Światowid był bogiem okrutnym, ludzie bali się go tak bardzo, że nie było nikogo, kto by się mu przeciwstawił. A jednak pojawił się Bóg Miłości i korzystając z udręki ludu, stopniowo zajmował miejsce starego boga. Był miłosierny i wszystko wybaczał. Czy taki bóg mógł mieć posłuch, mógł zrzeszać tysiące i nie wystawiać się na pośmiewisko?<br />
Jak radzili sobie z łagodnością Boga Miłości ludzie? Ba! kapłani. Człowiek w każdych czasach dążył do lepszego, poprzez rozwój doszukał się licznych wynalazków, taką szansę dał mu nowy bóg. Cywilizacja jednak wymagała ofiar. Wraz potęgą nowego boga rozwinęła się wyobraźnia człowieka, by np. przysporzyć mu więcej wyznawców. Wygnanie w puszczę, pławienie w wodzie, stosy? To przecież wymysł człowieka, nie Boga Dobroci. A gdzie owo dobro?</p>
<blockquote><p>…trzymasz się kurczowo tego, co zapisano w księgach, lecz nie zapisano wszystkiego. Każdy pomijał to, co mu było niewygodne, lub pali księgę uznaną przez siebie za heretycką, choć dla innych była księgą świętą. Ludzie są omylni i słabi. Żeby nie błądzić trzeba… wiary i serca.<br />
Wiara to właśnie serce. W księgach, które czytasz, niewiele o tym napisano. Wiara to nie tyko zasady, ale i czucie. A ja czuję, ze ten starzec nie zrobił nigdy niczego złego, nie dopuścił się grzechu. Cale jego życie wypełniała powinność, która nałożono na niego, gdy został czarownikiem, tak jak nałożono dla ciebie, gdy zostałeś kapłanem.  I każdy z was czyni to, co wydaje mu się najlepsze, choć są to tak różne czynności.</p></blockquote>
<p>Powoływanie do życia nowych bóstw nie jest łatwe, podobnież jak utrzymywanie ich przy życiu. Kiedy wiara w nich umocni się, a potem rozrośnie, z większym impetem ingeruje w nią człowiek. W końcowym efekcie, to człowiek steruje wiarą i religią, wymyślając przeróżne fortele, by wtrącać się w życie drugiego człowieka.</p>
<p>Tak był ujęła jedno z wielu przesłań „Samotności bogów”. Nie da się jej jednak pojąć do końca, jest jedną z wielu książek, którą, trzeba zgłębić i odczytać na nowo.</p>
<blockquote><p>… pomyślał nagle, że to jest ten sam świat, w którym znajdzie się Isak, że w tym wspólnym dla obu starców Świecie Zmarłych nikogo nie będzie się oceniać po stroju, słowach, znakach, które  czynili za życia, religii, jaką wyznawali, i Bogach, w których wierzyli. Nie będzie tam znać takich słów, jak „heretyk”, „poganin” czy „bałwochwalca”; nikt nie powie słowa na cudzych Bogów, bóstwa i bożęta, gdyż wszystkie boskie istoty będą tam sobie równe.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/05/dobry-i-zly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawiść</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/04/zawisc/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/04/zawisc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Apr 2009 22:14:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[zawiść]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1114</guid>
		<description><![CDATA[Zawiść to rzecz ludzka, tak jak np. obżarstwo, lenistwo. O ile te dwie ostatnie występują dość często i są pobłażane, tyle zawiść jest mocno wstydliwą emocją. Doświadcza jej prawie każdy, bo trzeba mieć w sobie mocne prawo moralne, by nad nią zapanować. Nie ma takiego człowieka, któremu los słodzi pod każdym względem. Każde dobro cudze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1129" class="wp-caption aligncenter" style="width: 410px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/lustro.jpg"><img class="size-full wp-image-1129" title="lustro" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/lustro.jpg" alt="fot. Candas" width="400" height="546" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Candas</p></div></center></p>
<p>Zawiść to rzecz ludzka, tak jak np. obżarstwo, lenistwo. O ile te dwie ostatnie występują dość często i są pobłażane, tyle zawiść jest mocno wstydliwą emocją. Doświadcza jej prawie każdy, bo trzeba mieć w sobie mocne prawo moralne, by nad nią zapanować.  Nie ma takiego człowieka, któremu los słodzi pod każdym względem. Każde dobro cudze mami, chociażby przez to, że nie jest nasze… Zawiść obejmuje wszelkie dobra, a nawet takie trudne do uchwycenia jak: umiejętność pisania wierszy, wianuszek przyjaciół, elastyczność, szczerość. Niedawno spotkałam się z zawiścią podszytą zaborczością: nie będziesz rozmawiać/przyjaźnić się z tym i tamtym, bo ten ktoś jest moim wrogiem. Jeśli nie zastosuje się do ostrzeżenia mam liczyć się z bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami (osoba, która grozi/ostrzega dobrze wie, co mnie ugodzi najmocniej).</p>
<p>Dwie strony medalu zawiści doskonale do siebie pasują. Na awersie jest napisane „ja chcę mieć to samo, co tamten”, na rewersie – „ja nie chcę, by tamten miał więcej niż ja”. Zawiść na pewno nie jest elementem świata zwierzęcego. Zwierzęta współzawodniczą ze sobą w razie głodu albo zabiegając o samice. Czy najedzony lew będzie wyrywał drugiemu lwu upolowaną gazelę? Tyllko dlatego, aby głodny nie mógł się najeść?</p>
<p>Pewne elementy zawiści (a na pewno zaborczości) można dostrzec w aktach seksualnych zwierząt i ludzi. Większa część zwierząt, tu samce, zabiegają o względy samic tylko w okresie rui. Jedni próbują zgromadzić na swym terytorium jak najwięcej samic i zapłodnić, inne zaspokajają się jedną partnerką, niekiedy na całe życie. Jest to aspekt jak najbardziej biologiczny. U człowieka (jako przykładu użyję mężczyzn) ma to również podłoże biologiczne, ale przez znaczne zaawansowanie ewolucyjne, niestety i obłudne. Mężczyźni (nie wykluczam kobiet) wymyślają bardziej skomplikowane fortele by zdobyć kobietę, przy czym nie chcą doprowadzić do zapłodnienia, nie pragną nic w zamian pozostawić naturze. Akt ma dawać tylko przyjemność, najlepiej z coraz to nowymi „samicami”. Kobieta ma trochę inną naturę, ale w tej grze uczestniczy. I gdyby nie powróz w postaci nakazów religijnych i społecznych kaganiec moralny niektórych ludzi rozpadłby się w rozpuście.</p>
<p>Można doświadczyć zawiści patrząc na swoją byłą dziewczynę w objęciach innego? Albo dostać nagłego ataku agresji oglądając zdjęcia całującego się męża z inną kobietą? To sprawa indywidualna jak zareagujemy. Zwierzęta najczęściej odchodzą, szukając innej samicy/samca, ludzie posuwają się do – „ja nie chcę, by tamten miał więcej niż ja”. A jeśli ja jej/jego nie mogę mieć, nikt tego nie dostanie!</p>
<p>Ludzkie potrzeby nie mają granic fizjologicznych. Nigdy nie cierpią na nadmiar władzy, pieniędzy, popularności, seksu czy uznania. Z jednej strony potrzeba posiadania coraz większych dóbr sprzyja twórczości; niezaspokojenie staje się motywem do twórczych wysiłków. Z drugiej strony ograniczenia w zdobywaniu potrzeb stają się nieszczęściem człowieka, swego rodzaju kalectwem.</p>
<p>Spotkałam zawiść parokrotnie (także u siebie). Widać ją codziennie, np. słowach: „no zobacz, jaką krzywdę wyrządzili nam Niemcy!”, „podpalę mu warsztat, co się będzie baran puszył”. Zawiść niszczy, jeśli chce się komuś zaszkodzić, niejako zrównać do swojego poziomu. Ale szkodzi przede wszystkim samemu niszczycielowi. Zawiść ciężko ukryć, a jest czymś wstydliwym. Zawistnicy są na tyle ślepi, by tej emocji u siebie nie zauważać. Dążą do celu po trupach, rozstawiając po kątach prośbą/groźbą kolejne ofiary.</p>
<p>Do mojego zawistnika pasują stwierdzenia „zawiść jest pasją, która gorliwie goni za tym, co sprawia cierpienie”, a „własny charakter tak ich pożera jak rdza żelazo”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/04/zawisc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grupa a grupa</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/03/grupa-a-grupa/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/03/grupa-a-grupa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 19:30:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[grupy]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[paskownica]]></category>
		<category><![CDATA[walka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1063</guid>
		<description><![CDATA[- Nie lubię cię – powiedziała mała Krysia, obrzucając Basię piaskiem. - Zośka, coś ty jej zrobiła? – starszy brat solidarnie wycierał Zosi oczy z piasku. Chciał ją mocno zganić, ale mógł tylko bardziej straszyć. Zośka chlipała, z zasmarkanego gardła udało się usłyszeć: - Huśtałam się z Bartkiem, Basia nie miała się, z kim bawić. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/palac.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1064" title="palac" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/palac.jpg" alt="" width="450" height="363" /></a></center></p>
<p>- Nie lubię cię – powiedziała mała Krysia, obrzucając Basię piaskiem.</p>
<p>- Zośka, coś ty jej zrobiła? – starszy brat solidarnie wycierał Zosi oczy z piasku.<br />
Chciał ją mocno zganić, ale mógł tylko bardziej straszyć. Zośka chlipała, z zasmarkanego gardła udało się usłyszeć:</p>
<p>- Huśtałam się z Bartkiem, Basia nie miała się, z kim bawić.</p>
<p>- Głupia jesteś! Bartek to zdrajca, wczoraj podkopał naszą fortecę i ukradł ze środka wszystkie szklane kulki.</p>
<p>- No to, co! On nie krzyczy jak wy. Daje mi się pobawić swoimi zabawkami i dzieli się batonikami. Jest sprawiedliwy w zabawie.</p>
<p>Basia dostała łopatką po głowie.</p>
<p>- Jak będziesz się z nim bawić, to więcej się do piaskownicy nie zabiorę!</p>
<p>I Zosia odtąd patrzyła z przeludnionej piaskownicy jak Bartek sam bawi się samochodzikami przy huśtawkach. Był wolnym żołnierzem.<br />
Ona była w jednej z grup, które okupowały piaskownicę po prawej stronie podwórka, przynosiły plastikowymi kubeczkami wodę z kałuż i babrały się boso w fosie zamku stojącego na środku. Poligon wytyczały końce patykowatych flag, przy których pełniła funkcje straż.<br />
Nieco pośrodku, po lewej, rozbił się garnizon wroga. Ci upaprani na twarzach błotem i guanem wojownicy omawiali strategię kontrataku. Ich zaciekłość, była jeszcze większa na myśl o straconych dwóch walecznych żołnierzach. Przeszli na stronę wroga.</p>
<p>Walka wręcz schodziła na dalszy plan, kiedy w grę wchodziły mechanizmy podprogowe. Niestrzeżeni żołnierze omamieni lepszym żołdem przechodzili na stronę wroga. W szczególnym niebezpieczeństwie znalazły się małe dziewczynki mające do zaoferowania znacznie więcej niźli nabuzowany testosteron. Chociażby to, że w towarzystwie sukienek chłopcy bardziej starali się i częściej myli…</p>
<h3 style="text-align: center;">*</h3>
<p>Kiedyś z internetem wiązano nadzieję, że będzie to świat bez przemocy, uprzedzeń, rasizmu… Powstaną w nim grupy wspierające się wzajemnie, bez zgrzytów z zewnętrznego świata. Szybko rozpierzchła się ta mrzonka, głównie, dlatego, że do internetu wchodzimy z bagażem doświadczeń. Z uprzedzeniami do członków swojej piaskownicy, którzy, jak się nam zdawało, są podobni do nas i uprzedzeniami do tych z obcej piaskownicy, która się z nami nie zgadza, wyśmiewa nas, etc.</p>
<p>Każda grupa broni swego terytorium, kiedy uzna, że jest zagrożona jej członkowie silniej egzekwują reguły wewnątrzgrupowe, przyklejają się do siebie, tworząc mur nie do pokonania. Grupa przeciwna obrzucana jest błotem zgodnie z przyjętymi stereotypami. Oni są źli, obłudni i chamscy, bo nie nasi. Grupy próbują wyrwać sobie, co zacieklejszych żołnierzy, podkopując ich lojalność i moralność. Ale jeśli pojawi się jakiś ważny cel wymagającej współpracy (np. konkurs, który ma wyłonić zwycięzców z trzeciej, czwartej grupy), napięcia zmniejszają się (w myśl zasady –lepszy swój wróg niż obcy). Na szczycie stoją przywódcy stanowczo wymagający przestrzegania regulaminu, piętnujący dezercję czy nieposłuszeństwo. Wbrew pozorom, z daleka można też dotkliwie kąsać.</p>
<p>Ludzie mają skłonność identyfikowania się z grupą i faworyzowania jej członków, mimo przypadkowego i absurdalnego wyboru. Komuś może podobać się czyjś nick, sygnaturka, umiejętność pisania na temat. W rzeczywistości, jakie ma znaczenie, że jest budowlańcem z Belfastu, skoro tak dobrze zna się na samochodach? Najbardziej jest to widoczne na nieokreśloną treścią towarzyskich portalach. Gdy zostaniemy do kogoś przydzieleni, poleceni, wydaje się, że członkowie grupy są do nas podobni, co często jest blefem. Inne grupy stoją w opozycji.</p>
<p>Skoro niełatwo zbadać status rozmówców jesteśmy skłonni myśleć o kimś, że jest podobny do nas. Tak jest w kontekście międzygrupowym, a w samej grupie? Jeśli żołnierz próbuje dostać się do przeciwnego obozu z powodu przewagi wroga, niekoniecznie jego przekonania pokrywają się z wizjami grupy. Podobnie jak ślepa identyfikacja z grupą, jego celem może być bezpieczeństwo lub chwała. Gotów poświecić inne cele. Ludzie różnie radzą sobie z dysonansem; z brakiem konsekwencji, miedzy przekonaniami a stanowiskiem, jakie obierają lub tymże stanowiskiem a zachowaniem. Jeśli nie są dość zaślepieni upojeniami przywódcy, chcą zmniejszyć dysonans. Często jednak wbrew własnym przekonaniom słuchają i wykonują, ich własne pragnienia zlały się z wizami ogółu (bądź boją wychylić z szeregu). Inni sprzeciwiają się, ich niezadowolenie manifestowane jest pozorną niezależnością, działaniem z boku, ale na rzecz grupy – pomocą, czy walką z ukrycia. Można powiedzieć, iż działają na dwa fronty – są niezależni, ale i związani z danym obozem. Tzw. wolni strzelcy są doskonałymi kopaczami, napastowana grupa nie bardzo wie czy skupiać swoje wysiłki na pojedynczym, wściekłym psie, czy na zbrojnej grupie. Osaczona jest z paru stron.<br />
Mniej jest takich członków, którzy odchodzą gdzieś i wcale nie musi być to inna grupa. Ci także są niebezpieczni, bo jako odszczepieńczy – liderzy mogą stworzyć inną, silną konkurencję. A jeśli nie, to lepiej – samotnika łatwiej namierzyć i zestrzelić.</p>
<p>Wywody te i podobne można by snuć bardzo długo. Na jeden wpis wystarczy.</p>
<p>Dlaczego zaczęłam od dzieci w piaskownicy? W relacjach miedzy dziećmi i ludźmi w necie istnieje wiele podobieństw. Pominąwszy nawet powyższe, tak u dzieci w piaskownicy, jak w necie sporadycznie zdarzają się rany fizyczne. Tu ktoś klepnie kogoś łopatką, rzuci piachem w twarz, albo zmiesza z błotem. Pozostaje jakaś niechęć, uraz i żal.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/03/grupa-a-grupa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>38</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawody</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/02/zawody/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/02/zawody/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Feb 2009 16:35:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[choroby]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Skolimowska]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=998</guid>
		<description><![CDATA[Nic nam w życiu nie jest dane za darmo. Talenty, pieniądze, zdrowie… Kamila Skolimowska odeszła. Niespodziewanie &#8211; utalentowana, młoda, szczęśliwa, zdrowa. Miała 26 lat. Naturalną potrzebą człowieka jest chęć wykazania się, wybicia z tłumu. Niejednokrotnie koszty przedsięwzięcia przekraczają zadowolenie z bycia na szczycie. Ilu jest sportowców, których osiągnięć już nikt nie pamięta? A oni jeżdżą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/02/buty.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/02/buty.jpg" alt="" title="buty" width="450" height="398" class="alignnone size-full wp-image-999" /></a></center></p>
<p>Nic nam w życiu nie jest dane za darmo. Talenty, pieniądze, zdrowie… Kamila Skolimowska odeszła. Niespodziewanie &#8211; utalentowana, młoda, szczęśliwa, zdrowa. Miała 26 lat.</p>
<p>Naturalną potrzebą człowieka jest chęć wykazania się, wybicia z tłumu. Niejednokrotnie koszty przedsięwzięcia przekraczają zadowolenie z bycia na szczycie. Ilu jest sportowców, których osiągnięć już nikt nie pamięta? A oni jeżdżą na wózkach, poruszają się przy balkonikach, mieszkają w spartańskich warunkach, mają skromną rentę, emeryturę. Znakiem niepamiętnej świetności są medale, puchary i zbutwiałe dyplomy. Dodać trzeba jeszcze zniszczone torebki stawowe i odzywające się kontuzje, których żadna operacja czy rehabilitacja nie uzdrowi.</p>
<p>Wielu po tragedii Kamili, Artura Gołasia, Agaty Mróz, poważnie zastanawia się czy uprawianie sportu ma sens. Jeśli mamy talenty sportowe, to dlaczego nie? Trzeba jednak zdać sobie sprawę, jak treningi ponad siłę, kontuzje, których nie sposób uniknąć, wpływają na zdrowie i późniejsze życie. Jak przyjmowanie odżywek (już nie piszę – sterydów), środków przeciwbólowych, nienaturalny przyrost mięśni, wagi, obciążenie narządów wewnętrznych (szczególnie związane z uprawianiem sporów siłowych) niszczy organizm. Młodzi ludzie nie są tego świadomi. Są silni, pewni siebie i chcą być sławni. Jeśli jesteśmy młodzi ustrój radzi sobie z obciążeniami, ale nie zaciera żadnego wysiłku, stłuczenia i choroby. Pamięta, by w przyszłości, kiedy będzie mniej wydolny, a treningi (organizm musi stopniowo „odstawiać” dozowanie ćwiczeń) przejdą do lamusa, upomnieć się o chwilę słabości. Upomni się podwójnie i szybciej.</p>
<p>Przypadki śmieci młodych sportowców, smutna starość byłych wyczynowców, może skutecznie odstraszyć ludzi od uprawiania sportu. Nie jesteśmy społeczeństwem wybitnie zdrowym, można powiedzieć nawet – chorym fizycznie. Swoje zdrowie upatrujemy w osiągnięciach naszych sportowców. Dopingujemy, jesteśmy dumni z osiągnięć, zachęcamy do coraz większego wysiłku, sami siedząc na kanapie przed telewizorem. A oni widząc nasze zaangażowane, pieniądze płynące z tego biznesu, całą oprawę marketingowo-reklamową, psychologiczną, zmuszają się do nadludzkich wyczynów. Dla nas i dla siebie. </p>
<p>Doszliśmy do paradoksu. Sport stał się przyczyną śmierci i chorób, a oczywiste jest, jak dobrze wpływa na funkcjonowanie organizmu. Człowiek nie może zaprzestać ruchu, nieużywane narządy tracą swoje funkcje i powoli obumierają.<br />
Może istnieje jakieś wyśrodkowanie? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/02/zawody/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Okruszki</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/02/okruszki/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/02/okruszki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Feb 2009 16:32:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[matka]]></category>
		<category><![CDATA[rowód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=963</guid>
		<description><![CDATA[Kto wierzy w hybrydy, niech się nie łudzi, że znajdzie je wśród ludzi. A ściślej biorąc, wśród mężczyzn. Mężczyzn, którzy pchając dwa etaty, znajdują czas dla swoich dzieci, byłych żony, psa, kota, wędkowanie i cotygodniowe mecze z kumplami. Dzieciom fundują dodatkowe zajęcia, coroczne wakacje i czas o każdej porze dnia i nocy. Z żonami spotyka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><object width="445" height="364"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/6AGMDrU8fNE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;border=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/6AGMDrU8fNE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"></embed></object></center></p>
<p>Kto wierzy w hybrydy, niech się nie łudzi, że znajdzie je wśród ludzi. A ściślej biorąc, wśród mężczyzn. Mężczyzn, którzy pchając dwa etaty, znajdują czas dla swoich dzieci, byłych żony, psa, kota, wędkowanie i cotygodniowe mecze z kumplami. Dzieciom fundują dodatkowe zajęcia, coroczne wakacje i czas o każdej porze dnia i nocy. Z żonami spotyka się co drugi weekend na pogawędkach daleko za miastem. Telefon komórkowy służy im jedynie do kontaktu z „rodziną”, a samochód do pożyczania dzieciom (tylko czasem, jako transport do pracy) … Jeśli dojdzie do tego kieszonkowe dla małoletnich, prezenty dla żon, minus opłaty za mieszanie i kartę wędkarską, to niewiele zostaje. Ale prawdziwy mężczyzna – hybryda, nie marnuje ostatnich groszy ma piwo „do meczu”. On zbiera na czarną godzinę.</p>
<p> On też nie istnieje. </p>
<p>Kobiety i mężczyzn natura inaczej wyposażyła, jak i dała im inny stosunek do potomstwa. Mężczyzna beztrosko może rozsiewać swe nasienie po świecie, kobieta ma nieporównywalnie mniejsze szanse na zostanie matką. To kobiety są bardziej opiekuńcze i nie jest to działanie wyuczone, a wrodzone. Są też mniej agresywne. Zachowania bitewne u kobiet można zauważyć głównie w obronie potomstwa albo podczas rozpraw rozwodowych. </p>
<p>Właściwie zachowanie mężczyzn, w przypadku zrzucenia obowiązku opieki nad dziećmi kobietom, podobne jest do zachowań szympansów. Samce pozostają przy samicach, z którymi mają potomstwo, ale na zasadzie dominacji, ochrony swojego terytorium. Zastraszają je i oszukują, aby zapewnić sobie jak największy posłuch w stadzie. </p>
<p>Poza tym więź do dzieci u mężczyzn przejawia się w dużym stopniu relacją z matkami ich potomstwa. Większych kobiet negatywnie ocenia stosunek ojca do ich wspólnych dzieci po rozwodzie. Mężczyźni oceniają go jako dobry i przyjazny w o wiele większym procencie aniżeli kobiety.  Widać to w życiu, badania tylko potwierdzają prawdę. Mężczyźni najlepiej czują się, gdy zapłacą comiesięczną składkę alimentacyjną, a kobieta nie chciałby już żadnego łożenia, tylko bardziej serdecznych, częstszych kontaktów z ojcem. Może rola ojca jest rozumiana przez kobiety znacznie szerzej?</p>
<p>I co najdziwniejsze, dzieci zawsze stoją murem za stroną pokrzywdzoną. To nieprawda, że zostając z matką, widząc ją, jako bohaterkę wojny, są do niej bardziej przywiązane. One kochają obydwoje rodziców a rany po rozstaniu przysparzają wiele cierpień nim się zabliźnią. Dla dzieci bardzo ważne jest utrzymanie dobrych relacji miedzy rodzicami. Ciężko im to idzie, rodzicie bowiem są skłóceni jak najgorsi wrogowie (człowieku, weź tu nie wątp w miłość, a zwłaszcza mając namacalny dowód). Nie dziwi zatem fakt, iż kobiety poświęcają się dla własnych dzieci, żyjąc w toksycznych związkach lub papierowych porozumieniach.<br />
Dzieci umieją fantastycznie podpatrywać skrzętnie ukrywane (wrogie, przede wszystkim) miłosne proporcje obydwojga.</p>
<p>Najlepsze, co mężczyzna może zrobić dla swoich dzieci, to kochać ich matkę. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/02/okruszki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przynęty</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/02/przynety/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/02/przynety/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Feb 2009 23:36:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=938</guid>
		<description><![CDATA[Francisco de Goya y Lucientes Asta su abuelo Diabły. Istnieją dwa różne pojęcia – jednym jest niewiara w ich istnienie. Druga wiara i przesadne, zarazem szkodliwe, zainteresowanie się nimi. One same są zadowolone z obu błędów i tak samo wesoło witają i kuglarza i materialistę, mędrca i prostaka. Wierzę, że są, anioły, które przez nadużycie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/02/goya.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/02/goya.jpg" alt="" title="goya" width="278" height="400" class="alignnone size-full wp-image-937" /><br />Francisco de Goya y Lucientes <em>Asta su abuelo</em></a></center></p>
<p>Diabły. Istnieją dwa różne pojęcia – jednym jest niewiara w ich istnienie. Druga wiara i przesadne, zarazem szkodliwe, zainteresowanie się nimi. One same są zadowolone z obu błędów i tak samo wesoło witają i kuglarza i materialistę, mędrca i prostaka.</p>
<p>Wierzę, że są, anioły, które przez nadużycie wolnej woli stały się nieprzyjaciółmi Boga. Ich natura jest taka sama jak dobrych aniołów, ale zepsuta. Diabeł i anioł mają się tak do siebie, jak zły człowiek, do dobrego człowieka, ale Szatan, ich przywódca, wyznawca totalnego zła, nie jest przeciwieństwem Boga -wszechmocnego dobra.</p>
<p>Coś w tym jest skoro sztuka i literatura przedstawia nam diabły ze skrzydłami nietoperza, a anioły ze skrzydłami ptaków. Ludzie wolą ptaki od nietoperzy. Może moralne diabelskie zepsucie zamieniło pióra w błony, dziób w ostre kły, śpiew w śmierdzący ryk? Aniołom nadaje się ludzką postać, bo człowiek jest jedynym rozumnym stworzeniem, jakie zna. Postać ta jest jednak tylko symbolem, kogoś stojącego wyżej w porządku naturalnym, a niedostępnego naszemu poznaniu.</p>
<p>Skrzydła sugerują lotność nieskrepowanej siły umysłu. A mają je zarówno aniołowie, jak i diabły.</p>
<p>Diabły cały czas od nas uczą się, tego, co dla nich dobre w danej, np. dobie literackiej. Mają swych nauczycieli, którzy podpowiadają jak na każdym kroku odwieść nas od uczciwych zamiarów. Wystarczy nawet najmniej podatny grunt, a rzucają zatrute ziarna, a zaraz zbierają się wrony, kruki i inne nieloty. Przenoszą zatrute nasiona, zasilając sferę diabelską. Pożywką są dopiero, co wyrosłe wici, padlina liter, plotkarskie języki sąsiadów i niewspółmierna z daną, chęć pokazania swego „ego”. Obnażają swoje przywary, chęć poznania, dopieczeniu drugiemu, jest równoznaczna ze schodzeniem w dół, po czarnych schodach do piekła.</p>
<p>Diabły bardziej lubią biurokratów, naukowców o logicznych umysłach, nierzadko domatorów ciasnych teorii poznania. Mają z nimi mniej kłopotu. Dzisiejszy świat jest dla diabła łatwiejszy &#8211; w dobie witrualu, adminowania, zarządzania. Zło nie rodzi się w podrzędnych knajpach, nawet nie w obozach zagłady, gdzie jest tylko produktem końcowym. Powstaje ono, a potem wchodzi w życie (argumentowane, głosowane, wykonane i raportowane), w przyjaznej atmosferze biur, wśród puszystych dywanów, w cieple i czystości biurka. Ludzie w czarnych garniturach, ze schludnie ułożonymi fryzurami stają na straży policyjnego państwa lub korporacji.</p>
<p>Diabeł węszy zło też w aulach uniwersyteckich, młody umysł łatwo zmanierować różnymi niestosownymi teoriami, zwłaszcza jeśli nie on umie kochać prawdziwie. Ma kłopoty z wyrażaniem uczuć, a same emocje opiera na suchych filozoficznych doktrynach. Wśród studentów diabeł sieje największe spustoszenie. Student pragnie kochać, ale kłóci się to z jego czasem poświęconym nauce, i podstawowym codziennym czynnościom. Nie ma czasu popatrzeć na świat z dystansu przeciętnego człowieka, przesłaniają mu go czytelnie i profesorowie. Diabeł zaciera kopyta, bo nie mając w sercu miłości, poczucia chęci bycia kochanym, bezinteresownie, człowiek jest bezbronny. W studencie, później w naukowcu, jest tylko umiłowanie wiedzy. Tu sami ułatwiamy działanie diabłu; namiętność skierowana na zdominowanie drugiego człowieka, by jego życie intelektualne, emocjonalne było przedłużeniem własnego życia, aby wykrzyczeć własną mądrość, nienawiść do miernoty, dać upust egoizmowi, równa się z wchłonięciem go, jak to robią diabły z duszą. Na ziemi najwyżej pożądanym „produktem”, którego nie sposób kupić jest miłość. W piekle odpowiednikiem miłości jest wieczny głód duszy. Podobnie czyni kanibala z diabla i człowieka. Diabeł nie ma skrupułów w pożarciu, w sensie duchowym, kamrata. Człowiek waha się, ale i pożera, depcze w imię wyższych zasad zapisanych gdzieś, kiedyś dawno, a niekiedy z lekka zdezaktualizowanych.</p>
<p>Nie ma człowieka, który obroniłby się przed ogłupieniem diabła, a ten wewnętrzny głos (diabelski) odbiera, jako wielką chęć nauczania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/02/przynety/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wędrowny cyrk</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/01/wedrowny-cyrk/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/01/wedrowny-cyrk/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Jan 2009 11:07:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[Carnivale]]></category>
		<category><![CDATA[cyrk]]></category>
		<category><![CDATA[dobro]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[zło]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=923</guid>
		<description><![CDATA[Walka dobra ze złem jest powszechnie znanym chwytem w malarstwie, literaturze, filmie… Jest wytatuowana dość jasno. A kiedy nie wiadomo, kto jest dobry, a kto zły? Kiedy dylematem świata nie są te dwie przeciwstawne cechy? Właściwie, po obejrzeniu dwunastu odcinków serialu Carnivale wybór nie jest prosty, na tyle by nie mogło powstać kolejnych dwanaście. Akcja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><object width="445" height="364"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RyXvyrcoLoE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;border=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/RyXvyrcoLoE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"></embed></object></center></p>
<p>Walka dobra ze złem jest powszechnie znanym chwytem w malarstwie, literaturze, filmie… Jest wytatuowana dość jasno. A kiedy nie wiadomo, kto jest dobry, a kto zły? Kiedy dylematem świata nie są te dwie przeciwstawne cechy?<br />
Właściwie, po obejrzeniu dwunastu odcinków serialu Carnivale wybór nie jest prosty, na tyle by nie mogło powstać kolejnych dwanaście.</p>
<p>Akcja Carnivale zagnieżdżona jest w kryzysie lat 30 ub. wieku, w USA, gdzie fala recesji i bezrobocia splata się z kataklizmami i epidemiami. Z jednej strony przez serial przewija się seria huraganów historycznych, marsz fotografii w sepii i materiałów dokumentalnych, z drugiej – marzenia i magia.<br />
Cyrk na kółkach wędruje przez pustynię. Przez pryzmat nieudaczników, wykolejeńców, odmieńców, za pozorami blasku, przepychu kryje się gorzka prawda o życiu zagubionych ludzi. Carnivale nie pokazuje piękna, bohaterowie są autentyczni, bez makijażu, polepieni potem, kurzem starają się walczyć o resztki miłości, człowieczeństwa, dobra i zła z kratami tarota, które niejako scalają wszystkie odcinki. </p>
<p>Są tam bliźniaczki syjamskie, kobieta tańcząca z wężami, połykacz ognia, rodzina striptizerów, widomy ślepiec, kobieta w śpiączce, która porozumiewając się z córką interpretuje mowę kart. Dodatkowo cała ekipa dziwaków i wybrańcy. Jest ich dwóch – zły i  dobry. To oni mają pomóc widzowi ocenić, jakie dobro jest lepsze (przy założeniu, że do tego dążymy). Czy ksiądz mający objawienia, szykującą misję i przytułek, czy bezdomny więzień. Ten ostatni jakimś dziwnym trafem jest dzieckiem cyrkowego stada. I to jego wybory dezorientują widza. Kiedy stawia na zdrowie dziecka umiera cała plantacja, kiedy „leczy” złamanie &#8211; jezioro ryb. Gdy chce wskrzesić musi odebrać komuś życie. Życie za życie. Proste? Nie jest to jednak jasne, długo waha się, szuka ofiary, której do życia życie niepotrzebne. Musi wybrać, jak wtedy, gdy będąc dzieckiem ożywił martwego od trzech dni kota. Nie wiadomo, jakiego męczennika zażądał koci żywot… </p>
<p>Pierwsze odcinki (oglądane hurtem) pochwyciły mnie niejednorodnością postaci i klimatem, jednoczesnym poczuciem bycia poza czasem, ale też wewnątrz niego. Każdy nakreślony epizod pozostawia resztki obrazów i wrażenie, że musi minąć trochę czasu, by je przyswoić. Film bez akcji, nasuwa wiele wątków, tych, które są opisane w całości i tych, których widz nigdy się nie dowie. Magia i prawda przeplatają się z prawdziwymi fotografiami i kartami tarota. A może kryją się tylko w jednym z wozów ukrytego kierownictwa cyrku?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/01/wedrowny-cyrk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
