<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kadarka &#187; Donkiszoteria</title>
	<atom:link href="http://www.kadarka.info/category/donkiszoteria/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kadarka.info</link>
	<description>Cybertaniec</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 21:40:20 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>A niech to!</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2012/02/a-niech-to/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2012/02/a-niech-to/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 19:02:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2513</guid>
		<description><![CDATA[&#160; fot. własna Czasami budzę się i nie wiem jaki jest dzień. Czy to niedziela, czy wtorek, zawsze jest coś do zrobienia. Budzik dzwoni łagodnie i, od niedawna, za zasłonkę przedziera się świt. Obietnica ciepła. Kt&#243;regoś dnia myślałam, że zaspałam. Ocknęłam się dopiero pod zimnym prysznicem. Z czerwonych płytek spływały drobne smużki jeszcze letniej wody. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>
	&nbsp;
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center">
	<a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2012/02/kalendarz.jpg"><img alt="kalendarz 2012" class="aligncenter size-full wp-image-2518" height="426" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2012/02/kalendarz.jpg" title="kalendarz" width="400" /></a>
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: center">
	fot. własna
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	Czasami budzę się i nie wiem jaki jest dzień. Czy to niedziela, czy wtorek, zawsze jest coś do zrobienia. Budzik dzwoni łagodnie i, od niedawna, za zasłonkę przedziera się świt. Obietnica ciepła. Kt&oacute;regoś dnia myślałam, że zaspałam. Ocknęłam się dopiero pod zimnym prysznicem. Z czerwonych płytek spływały drobne smużki jeszcze letniej wody. Z tytułu trzaskających mroz&oacute;w w łazience i ubikacji jest o dobrych parę stopni mniej niż w innych pomieszczeniach mojego mieszkania, wiec poranna toaleta bywa nie lada wyzwaniem. Zimno budzi najszybciej. Uciekam w ciepłe i wymagające pielesze pracy. Z gorącą herbatę w jednej dłoni i myszką w drugiej snuję się po kartkach kalendarza na rok bieżący. Zważywszy, że już luty, może wydać się to dziwne, a na pewno sporo pośliźnięte w czasie. Ale takie mam zlecenie &ndash; zaprojektować kalendarz. Niby nic, tak prychnęłam na początku, ale&hellip; Samo poznanie programu zajmuje sporo czasu. A projekt naszkicowany na kartce musiał być 10 razy zmieniany, bo moje fantazje nijak nie przystają ani do rzeczywistości, ani do umiejętności. Pstrykam fotki &ndash; dobieram tkaniny, układam przedmioty. Potem marznę przed komputerem i nad podręcznikiem, wariuję nad kolorem i czcionką. Daję sobie czas do poniedziałku, tak na wszelki wypadek parę dni przed oddaniem projektu do drukarni.
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	I jest obawa, że wielu się nie spodoba. A niech to, pierwsze koty za płoty!
</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify">
	<o:p><br />
	</o:p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2012/02/a-niech-to/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Choroba uczuć</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2011/07/choroba-uczuc/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2011/07/choroba-uczuc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jul 2011 15:22:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA["W krainie prozaca"]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[Wurtzel Elizabeth]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2317</guid>
		<description><![CDATA[Mała, niepozorna książeczka z poż&#243;łkłymi, tanimi kartkami. Napisana barwnym i wnikliwym językiem, z dużą wiedzą o sobie i świecie &#8211; pamiętnik Elizabeth &#8222;W krainie prozaca&#8221; Dała mi potężny ładunek wiedzy na temat człowieka w depresji. Nie będę rozwodziła się tu na temat depresji, bo m&#243;wi i robi się z nią wiele. Wiele jest na ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>
	Mała, niepozorna książeczka z poż&oacute;łkłymi, tanimi kartkami. Napisana barwnym i wnikliwym językiem, z dużą wiedzą o sobie i świecie &ndash; pamiętnik Elizabeth &bdquo;W krainie prozaca&rdquo; Dała mi potężny ładunek wiedzy na temat człowieka w depresji. Nie będę rozwodziła się tu na temat depresji, bo m&oacute;wi i robi się z nią wiele. Wiele jest na ten temat w sieci, i myślę, że jest wielu ludzi, kt&oacute;rzy odczuwają ciągły lęk, zdradzają oznaki depresji. Najczęściej tego nie widać, przechodzimy obok nich niezruszeni, bo są przecież powszedni, radzą sobie. Czy oni w og&oacute;le szukają pomocy? Koleżanka zza biurka, znienawidzona szefowa? Choroba nie bierze się znikąd, zasiana głęboko, może w dzieciństwie, rozwija się w czasie, kiedy człowiek ma dorosnąć do odpowiedzialności. Odpowiedzialność okazuje się zbyt ciężka i &hellip; ucieka..&nbsp;
</p>
<p style="text-align:justify">
	M&oacute;wią, że trzeba być silnym, by przetrwać w naszych czasach. Śmieją się z nieudacznik&oacute;w i wrażliwc&oacute;w, kt&oacute;rzy nic nie osiągnęli, z tych, kt&oacute;rzy się boją finansowanej porażki, wahają się, by zainwestować, obawiają się ludzi, ich krytyki. Znam kilka os&oacute;b, kt&oacute;re dzielnie torują sobie drogę na przek&oacute;r niechęci otoczenia i dają radę, i wielu, kt&oacute;rzy nikną, bo środowisko ich tłamsi, w domu wieczny płacz i choroba, a są tacy zdolni i pracowici.
</p>
<p style="text-align:justify">
	Patrzę na moich bliskich i zastanawiam się, czy nie zasiałam (zasiewam) w nich zbyt lękliwego ziarna. A jaki mam wpływ na ich znajomości, nauczycieli?
</p>
<p style="text-align:justify">
	Posłużę się kilkoma cytatami z książki, chociażby po to, by zostały w pamięci.
</p>
<p style="text-align:justify">
	<o:p></o:p>
</p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify">
		Miernikiem normalności, kryterium zdrowia psychicznego w naszym społeczeństwie jest poziom wydajności, stosunek do obowiązk&oacute;w, prosta zdolność zdobycia i utrzymania pracy. Jeśli znajdziesz się w stanie, kt&oacute;ry pozwala na wykonie obowiązk&oacute;w &ndash; przychodzenie do roboty, płacenie rachunk&oacute;w &ndash; jesteś O.K. albo w marę O.K. Pragnienie zanegowania depresji własnej i cudzej jest w naszym społeczeństwie tak silne, że wielu ludzi uzna, że masz problemu dopiero w chwili, gdy fruniesz z okna dziesiątego piętra. Nikt nie bierze pod uwagę czynnika społeczno-ekonomicznego, istnienia poczucia winy, bezkompromisowego sumienia, a w moim przypadku, zrozumienia delikatnej, niestabilnej natury mojej matki. Tak często wymieniałyśmy się z matką rolami pomagałam jej dobierać facet&oacute;w po rozwodzie, moczyłam papierosy, żeby nie paliła, a kiedy siedziała w kuchni i ryczała, ponieważ straciła pracę i bała się, że nie dostanie nowej, m&oacute;wiła, że z pewnością wszystko będzie dobrze &ndash; że teraz bałam się porzucić obwiązki rodzicielskie, do jakich się w stosunku do niej poczuwałam. Znałam granice wytrzymałości bliskich mi ludzi i nawet w najgorszej depresji byłam na nie wyczulona. Depresja dała mi niezwykłą przenikliwość.
	</p>
<p style="text-align:justify">
		Nikt nigdy nie pojmie potęgi moich wspomnień, kt&oacute;re są tak niewzruszone i żywe, że nie potrzebuję psychiatry, że doprowadzają mnie do szaleństwa. Zajmuję w moim umyśle poczesne miejsce i ciągle narastają. Mam bardzo brzydkie myśli, kiedy wspominam obozy letnie. Chce zabić rodzic&oacute;w za to, co mi zrobili! Rokowałam nadzieję, a oni wykopali mnie z domu i pr&oacute;bowali zmieć w kogoś zwyczajnego. Wsadzili mnie w gromadę normalnych dzieciak&oacute;w, kt&oacute;re uważały, że jestem dziwna i sprawiły, że czułam się dziwna, aż naprawdę stałam się dziwna.
	</p>
<p style="text-align:justify">
		Tęsknota za domem jest naturalnym stanem mojego umysłu.
	</p>
<p style="text-align:justify">
		Twoje pokolenie ma skłonność poszukiwania chemicznego panaceum na wszystko. Byłoby pięknie, gdybyśmy mogli zażyć pigułkę szczęścia i odegnać zło. Żyjemy w kulturze lek&oacute;w, legalnych i nielegalnych. <span style="mso-spacerun:yes">&nbsp;</span>Ale nie będę ci kłamać, m&oacute;wiąc, że istnieje tabletka, kt&oacute;ra ci pomoże, skoro wiem, że jej nie ma. Z tego co m&oacute;wiłaś o swoich rodzicach zwłaszcza o ojcu, wynika, że wyrosłaś w odebraniu od rzeczywistości, taki mechanizm obronny zastosowałaś. Nie potrzebujesz lek&oacute;w Elizabeth. Potrzebujesz bliskich, trwałych związk&oacute;w z innymi ludźmi. Musisz komuś zaufać. Musisz przekonać się, że ludzie są O.K.
	</p>
<p style="text-align:justify">
		Czuję się jak alkoholik, kt&oacute;ry<span style="mso-spacerun:yes">&nbsp; </span>robi wszystko, by uniknąć p&oacute;jścia na odwyk, wszystko, by odwlec decyzje o rzuceniu picia. A czego ja nie chcę rzucić? Bycia w depresji?
	</p>
<p style="text-align:justify">
		Ryczę całymi godzinami. Siedzieć przy komputerze i wystukuję pracę o Przestrzeni, Czasu i Ruchu (są to jedyne zajęcia na jakie się fatyguję) i pochlipuję w przerwach miedzy rozmyślaniami o Kancie i o wiedzy apriori&hellip;
	</p>
<p style="text-align:justify">
		Budzę się rano i nadal płacze i zastanawiam się, czy to możliwe, żebym płakała przez całą noc. Spać mogę tylko po zażyciu halcionu, kt&oacute;re podkradam Alden z szuflady biurka&hellip;
	</p>
<p style="text-align:justify">
		Płaczę nad ulotną naturą miłości, niemożnością posiadania kogoś tak bezwzględna, by m&oacute;gł wypełnić pustkę, w kt&oacute;rej czai się depresja. Rozumiem dlaczego ludzie chcą czasem zabić swych kochank&oacute;w, chcą pożreć swoich kochank&oacute;w, chcą wdychać prochy swoich martwych kochank&oacute;w. Rozumiem, że jest to jedyny spos&oacute;b, by posiąść drugiego człowieka, zaspokoić rozpaczliwe pragnienie zamknięcia go w sobie.
	</p>
<p style="text-align:justify">
		&nbsp;
	</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify">
	<o:p></o:p>
</p>
<p>
	&nbsp;
</p>
<p><center><br />
	<object height="349" width="425"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/c2PP2-yf5pA?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><embed allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" height="349" src="http://www.youtube.com/v/c2PP2-yf5pA?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="425"></embed></object><br />
</center></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2011/07/choroba-uczuc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śmieci</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2011/06/smieci/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2011/06/smieci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Jun 2011 21:52:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[marzenia]]></category>
		<category><![CDATA[odpady]]></category>
		<category><![CDATA[pomysły]]></category>
		<category><![CDATA[śmieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=2241</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio wszystko, co napiszę nie ma końca, nawet do środka nie mogę dobrnąć. Jest wiec wielka dziura i cisza, bo formułując zdania od razu wskazuje je na niedające się do niczego. Wyrzucam je do kosza. Jest ich dużo, r&#243;żnego kalibru, organiczne, bądź nie. Odrzuty cywilizacyjnego świata, zużyte podzespoły pralek, komputer&#243;w, samochod&#243;w, zbędne opakowania i niechciane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>
	Ostatnio wszystko, co napiszę nie ma końca, nawet do środka nie mogę dobrnąć. Jest wiec wielka dziura i cisza, bo formułując zdania od razu wskazuje je na niedające się do niczego. Wyrzucam je do kosza.
</p>
<p style="text-align:justify">
	Jest ich dużo, r&oacute;żnego kalibru, organiczne, bądź nie. Odrzuty cywilizacyjnego świata, zużyte podzespoły pralek, komputer&oacute;w, samochod&oacute;w, zbędne opakowania i niechciane zabawki, puste słowa i niepotrzebne myśli, nawet cisza będąca komuś nie na rękę, kt&oacute;rą ktoś tu ulokował i jeszcze zmarnowany czas.
</p>
<p>
	I gwoździe i nieprzetworzone butelki. I buty, kt&oacute;re widziały niejeden kraj. Zjeździły Peru i Rosję, Nepal i Japonię. W końc&oacute;wce swej drogi znalazły dom w Afryce, na nogach małego chłopca.
</p>
<p>
	&nbsp;
</p>
<p style="text-align: center">
	<a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/06/sandał.jpg"><img alt="sandał" class="aligncenter size-full wp-image-2245" height="333" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/06/sandał.jpg" title="sandał" width="500" /></a>
</p>
<p style="text-align: center">
	&nbsp;
</p>
<p style="text-align:justify">
	I drut spinający blachę na dachu sprzedawany, jako gratis z narzędziami rolniczymi. Dostał go ktoś, kto ma nadzieję na lepszą przyszłość i zrealizuje swoje marzenia za 10, 20 lat, a może nigdy. Na razie ma mały, ale własny rower, motor.
</p>
<p style="text-align:justify">
	&nbsp;
</p>
<p style="text-align: center">
	<a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/06/drut.jpg"><img alt="rower z drutu" class="aligncenter size-full wp-image-2246" height="333" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/06/drut.jpg" title="drut" width="500" /></a>
</p>
<p style="text-align: center">
	&nbsp;
</p>
<p style="text-align: center">
	<a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/06/motor.jpg"><img alt="motor" class="aligncenter size-full wp-image-2247" height="333" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2011/06/motor.jpg" title="motor" width="500" /></a>
</p>
<p style="text-align: center">
	fot. własne, Noc Kultury
</p>
<p style="text-align: center">
	&nbsp;
</p>
<p style="text-align:justify">
	Ze śmieci można robić cuda, cuda potrzebne do zachowania zdrowia, do przeżycia. Gdyby ci z Afryki mieli dostęp do naszych odpad&oacute;w Afryka byłaby bogatsza o bardzo pomysłowe wynalazki.
</p>
<p style="text-align:justify">
	Zawsze miałam żyłkę do zbieractwa, a potem wyrzucałam te rzeczy, bo nigdzie mi się nie mieściły. Ostatnio to zacięcie obudziło się ponownie. W wielu rzeczach widzę jakiś potencjał, w rzeczach zużytych coś do ponownego użycia. W starych notatkach pomysł na zajęcia; z połamanego parasola wyjmuję druty i robię podstawki na zdjęcia; ze starych list&oacute;w odklejam znaczki doskonałe do ozdobienia notesu&#8230; Jeśli sobie przypomnę ile rzeczy wyrzuciłam, a mogłabym zrobić coś z pozornie niczego. <span new="" style="font-family:" times=""><span style="mso-spacerun:yes">&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2011/06/smieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chrońmy się sami</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/12/chronmy-sie-sami/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/12/chronmy-sie-sami/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 14:58:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[e-papierosy]]></category>
		<category><![CDATA[e-produkty.]]></category>
		<category><![CDATA[nikotyna]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1700</guid>
		<description><![CDATA[Przemierzając wirtualny świat natykam się bez przerwy na jego wytwory, na e-produkty. Nie dziwi fakt istnienia e-książek, e-banków, e-sklepów, e-wróżek i terapeutów, itp., w końcu schodzimy do e-świata i musi on sygnować się własną marką . Potknęłam się też na e-papierosy. Pierwsze moje skojarzenie – podłączymy się papierosem do portu USB komputera i będziemy wdychać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1701" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/12/papieros.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/12/papieros.jpg" alt="fot. Neven S" title="papieros" width="450" height="274" class="size-full wp-image-1701" /></a><p class="wp-caption-text">fot.<em> Neven S</em></p></div>
<p>Przemierzając wirtualny świat natykam się bez przerwy na jego wytwory, na e-produkty. Nie dziwi fakt istnienia e-książek, e-banków, e-sklepów, e-wróżek i terapeutów, itp., w końcu schodzimy do e-świata i musi on sygnować się własną marką <img src='http://www.kadarka.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Potknęłam się też na e-papierosy. Pierwsze moje skojarzenie – podłączymy się papierosem do portu USB komputera i będziemy wdychać e-inhalatory. Niewiele się myliłam, ale gnana za e-produktami zaczęłam szukać substytutu alkoholu. Bo skoro papierosy, to, dlaczego nie trunki? Przydałby się kabelek z dobrym winkiem. Nie znalazłam nic podobnego, żadnego zastępczego wlewu, który zamknąłby świat w chwilowym szczęściu. Realnie nie ma problemu, gdy czujemy się źle, szczęście nas opuszcza, uciekamy w pijaństwo, papierosy, przemoc, prochy, bóle głowy. Nie ma problemu. Nie, bo teraz jest przynajmniej dwa problemy. Paradoksalnie, zabijamy siebie, chcąc żyć jak najdłużej i najszczęśliwiej.<br />
To tylko małe niepowodzenia, niewyjaśnione sprawy albo smutne dzieciństwo, jutro odłożymy papierochy, odmówimy w pracy „jednego”, dla podwyższenia temperatury (nie grzeją, a zima). Kiedy człowiek zorientuje się, że nie może przestać, a chwilowe szczęście (a właściwie &#8211; zapomnienie o realiach) staje się nieszczęściem zdrowotno-finansowo-towarzyskim, trudno rzucić sztuczne dopalacze. Nie wierzę, żeby komuś udało się to z dnia na dzień albo nie wróci po dłuższej abstynencji do nałogu. Sama wychowywałam się w domu, w którym od początku kopciły dwie lokomotywy. Nie wiem, kiedy postanowiłam, że papieroch będzie jednym z moich wrogów nr 1. W każdym razie wytrwałam, aż do dnia, kiedy moja koleżanka zapalała się papierochami z powodu chłopaka. Pomogłam jej wypalić, żeby nic już jej nie zostawało. Zostało jedynie jezioro, ale nie chciała nie topić…</p>
<p>Nałogi są jedną z ucieczek, którą się salwujemy. Jako droga łatwiejszego odwrotu powstają m.in. portale psychologiczne z poradami online. Czy to jest złe? Zagraża szczęściu? Nie, pomaga, a nawet jest źródłem promocji i dochodów rzeczonych. Produkty i usługi powstają po to, by mieć wybór.</p>
<p>I jako alternatywa dla papierosów wypuszczono na rynek gumy, plastry nikotynowe i właśnie e-papierosy. Wszystkie te produkty zawierają nikotynę, ale w znacznie mniejszych ilościach niż zwykłe papierosy. E-papierosy, chociaż doskonale imitują prawdziwego papierosa i można go „normalnie” palić z dymkiem, mogą wcale nie zawierać nikotyny. Wszystko zależy od wkładu. Czytam dalej, że ich legalizacja jest pod znakiem zapytania, dlatego, że zawierają nikotynę. W tym momencie ogarnia mnie wielkie zdziwienie, bo skoro rząd nie chce truć (powiedzmy sobie prawdę) mniej świadomych obywateli to, dlaczego nie zakaże sprzedaży alkoholu, tytoniu i innych dopalaczy? Coś mi tu śmierdzi zakulisowymi machlojkami pewnych grup nacisku (przemysłu tytoniowego, alkoholowego, farmaceutycznego…), z których rząd czerpie duże dochody. Dochód z uśmiercania człowieka, obietnicą chwilowego szczęścia. A tyle się mówi o ochronie… czego? Myślałam, że zdrowia, ale chodzi tylko o interes. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/12/chronmy-sie-sami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biografia</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/10/biografia/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/10/biografia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Oct 2009 19:08:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[przeprowadzki]]></category>
		<category><![CDATA[zapomniane rzeczy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1578</guid>
		<description><![CDATA[„Jedynie w piekle pamięć się nie myli”. Madejowe łoże wydobędzie ze mnie zapis każdej minuty&#8230; Przeprowadzki &#8211; znienawidzone, czasochłonne i diabelnie uciążliwe. Jedynym ich plusem jest przymusowy porządek, czyli pozbycie się ukochanych reliktów przeszłości. Zawsze coś musiałam zostawić w starym miejscu, bo nie mieściły się w pudełka albo do samochodu, albo ktoś życzliwy nadmienił „po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1579" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/10/gramofon.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/10/gramofon.jpg" alt="fot. vudi" title="gramofon" width="450" height="338" class="size-full wp-image-1579" /></a><p class="wp-caption-text">fot. <em>vudi</em></p></div></center></p>
<p>„Jedynie w piekle pamięć się nie myli”. Madejowe łoże wydobędzie ze mnie zapis każdej minuty&#8230;</p>
<p>Przeprowadzki &#8211; znienawidzone, czasochłonne i diabelnie uciążliwe. Jedynym ich plusem jest przymusowy porządek, czyli pozbycie się ukochanych reliktów przeszłości. Zawsze coś musiałam zostawić w starym miejscu, bo nie mieściły się w pudełka albo do samochodu, albo ktoś życzliwy nadmienił „po co ci to?” Po nic, te przedmioty przypominały mi o przeszłości. Rzeczy, z którymi łączył się człowiek. Ilu ludzi poznałam, na ilu miałam wpływ, a oni na mnie? Zapomniałam o tylu sprawach, opowieściach, fantastycznych chwilach z całego życia. A teraz gubię się, nie pamiętam faktów, gdy ktoś przypomina mi zabawną historyjkę, a co gorsze, prosi o fragment życiorysu. Natykam się na mur. Porządki robione w szafie, to wyrzucanie starego i miejsce na nowe. Sprzątanie w głowie, to wyrzucanie wspomnień, chcianych na równi z niechcianymi. Nowe miejsce ma otworzyć nową drogę ku udanej przyszłości. Nowi ludzie – lepsze horyzonty.</p>
<p>A ja wciąż nie rozumiem – czemu pozwoliłam rzeczom, sprawom przeszłym odejść bez walki. Przecież formułowały, kształtowały, określały moją osobowość. Przeżyłam wiele cudownych chwil, by w końcu o nich zapomnieć. Zgubiłam je niczym pęk kluczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/10/biografia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>36</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dmuchany pies</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/07/dmuchany-pies/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/07/dmuchany-pies/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jul 2009 12:20:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[jezioro]]></category>
		<category><![CDATA[mama]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1416</guid>
		<description><![CDATA[Ciepła, mała rączka wcisnęła się w moją, dorosłą. Wpatrywaliśmy się uważnie w rozświetlone jezioro. Obok kąpały się dzieci, dalej grupa grająca w piłkę i, już całkiem daleko, dwóch mężczyzn. - Mama… &#8211; malutki pokazał palcem na jeszcze całkiem wyraźną, płynącą głowę. - Mama zaraz wróci, płynie po pieska. - Mama… &#8211; w oczach miał łzy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1417" class="wp-caption aligncenter" style="width: 460px"><img class="size-full wp-image-1417" title="plaza" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/07/plaza.jpg" alt="fot. Marquito" width="450" height="338" /><p class="wp-caption-text">fot. <em>Marquito</em></p></div></center></p>
<p>Ciepła, mała rączka wcisnęła się w moją, dorosłą. Wpatrywaliśmy się uważnie w rozświetlone jezioro. Obok kąpały się dzieci, dalej grupa grająca w piłkę i, już całkiem daleko, dwóch mężczyzn.</p>
<p>- Mama… &#8211; malutki pokazał palcem na jeszcze całkiem wyraźną, płynącą głowę.</p>
<p>- Mama zaraz wróci, płynie po pieska.</p>
<p>- Mama… &#8211; w oczach miał łzy.</p>
<p>Targnął mną jakiś nieznany nerw. Nie potrafiłam go przytulić, głaskałam tylko po głowie. Może się uspokoi? Obok, w piasku, okopywało się dwoje trochę większych brzdąców.</p>
<p>- Proszę pani, mama zaraz przypłynie, prawda? – drugi chłopiec oderwał mnie od natrętnego oceniania odległości.<br />
Oszalała – pomyślałam.</p>
<p>Jezioro było szerokie. Duży, dmuchany pies zmienił się w kieszonkową, kruchą piłeczkę, do której uporczywie dążył jeszcze mniejszy i mniej ruchliwy punkcik. Człowiek płynął uparcie wciąż naprzód, ale wiatr dął zajadle jeszcze szybciej. Filigranowa postać człowieka jakby zmieniła pozycję i kręciła nad wodą młynka maleńkimi wiosłami. Pies obrał kierunek na ośrodek wypoczynkowy. Coraz bliżej nurkujących. Obok przepłynął czerwony kajak. Nic, zero reakcji. A przecież widzieli samotny materac, a za nim człowieka ślepo dążącego do jedynego celu. Wiatr znów zmienił kierunek, zabierając żółty punkcik na środek jeziora, a może już w sitowie? Nie, to nie mógł być drugi brzeg! Słońce wyszło zza chmur i oślepiało, gubiąc rozsądek wzroku. Sięgnęłam po aparat. Zzumowana odległość na matrycy nie oddawała prawdy. Punkty znikły!<br />
Boże, ile to trwa!</p>
<p>- Gdzie jest wasz tatuś? – zapytałam siedmiolatki.</p>
<p>- Jesteśmy tu sami, w domu też.</p>
<p>- Masz numer telefonu do kogoś z rodziny?<br />
Dziewczynka podała telefon wraz z przyczepionym pękiem kluczy.</p>
<p>- Ten do tatusia, a babcia wyjechała do Włoch – wskazała kolejną pozycję na małym wyświetlaczu.<br />
Wielość cyfr i obcy numer kierunkowy.</p>
<p>Nabrałam powietrza, gdy dzieci błagalnie wpatrywały się we mnie, szukając odpowiedzi na niezadane pytania.</p>
<p>- Mama… &#8211; malutki rozpłakał się, a dziewczynka zaczęła do niego łagodnie przemawiać, jak matka.</p>
<p>- Mama zaraz przypłynie, pokażcie, jaką fortecę zrobiliście!</p>
<p>Ten sprzedany dzieciom uśmiech był tak sztuczny i ciężki, że ani jedno z nich nie poruszyło się. Trzymając się za ręce wpatrywaliśmy się na wdechu w kołyszącą dal wody. Nic, cisza i dalekie, radosne wrzaski wczasowiczów.</p>
<p>Nie wiem ile trwaliśmy, ale gdy udało nam się dostrzec, już całkiem blisko, znajomą głowę, niemal słyszałam serce ich matki. Może to moje biło jak oszalałe, z powodu zupełnie nieznanej osoby? Pokonać zmęczenie. Wdech i wydech, jeszcze jedno machniecie, poruszenie nogą. Jeszcze pięćdziesiąt, dziesięć, jeszcze metr.</p>
<p>Coś ty głupia zrobiła, przecież one mają tylko ciebie, a ty masz tylko je! Musisz chronić dzieci, ale też siebie! Zamilkłam, widząc jej wyczerpanie</p>
<p>- Wiatr był silniejszy. Nie martwcie się, widocznie piesek potrzebny był komuś innemu. Po drugiej stronie jeziora – wyszeptała zdyszana, biorąc na ręce najmłodszego.<br />
Jakby nigdy nic.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/07/dmuchany-pies/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobry i zły</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/05/dobry-i-zly/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/05/dobry-i-zly/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 May 2009 11:11:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA["Samotność bogów"]]></category>
		<category><![CDATA[Dorota Terakowska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1219</guid>
		<description><![CDATA[Rzadko czytam książki polecane, najczęściej te leżące swobodnie w drewnianych bibliotecznych skrzynkach. Można powiedzieć – też polecane, skoro bibliotekarz nie nadąża z przeniesieniem ich na półki. I tak wpadła mi w ręce „Samotność bogów” D. Terakowskiej. Młodzi bohaterowie i lekkość pióra sugeruje, że jest to książka dla dzieci, ale zagłębiając się dalej, zdecydowanie nie dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1218" class="wp-caption aligncenter" style="width: 480px"><img class="size-full wp-image-1218 " title="lisc" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/lisc.jpg" alt="fot. Ozlem Dirgin" width="470" height="312" /><p class="wp-caption-text">fot.<em> Ozlem Dirgin</em></p></div></center></p>
<p>Rzadko czytam książki polecane, najczęściej te leżące swobodnie w drewnianych bibliotecznych skrzynkach. Można powiedzieć – też polecane, skoro bibliotekarz nie nadąża z przeniesieniem ich na półki. I tak wpadła mi w ręce „Samotność bogów” D. Terakowskiej. Młodzi bohaterowie i lekkość pióra sugeruje, że jest to książka dla dzieci, ale zagłębiając się dalej, zdecydowanie nie dla nich przeznaczona. Terakowska sięga po nietypową konwencję, przedstawia bajkę i prawdę o dylematach naszej wiary.</p>
<p>Wśród wielu bóstw i bożąt, sprzymierzeńców człowieka w walce z siłami natury, największym był Światowid. Groźny bóg, któremu ludzie składali ofiary z ludzi. Nastał jednak czas nowej wiary w Dobrego Boga – Boga Miłości (czyżby naszego obecnego?). Walka Światowida o wskrzeszenie jego kultu kończy się błaganiem o godną śmierć.</p>
<blockquote><p>Bogowie umierają, ale ich agonia jest dłuższa i straszliwsza niż ludzka. Umierają, gdy przestanie się w nich wierzyć…</p></blockquote>
<p>Jakkolwiek akcja rozgrywa się w czasach prawie pogańskich, Terakowska zabiera to do średniowiecza, w czasy Chrystusa i do współczesności, gdzie przewijają się motywy mitologii słowiańskiej i tradycji chrześcijańskiej. Bóg Dobroci powoli wplatał się w życie plemienia. Autorka jednak stawiała przed dylematem. Światowid był bogiem okrutnym, ludzie bali się go tak bardzo, że nie było nikogo, kto by się mu przeciwstawił. A jednak pojawił się Bóg Miłości i korzystając z udręki ludu, stopniowo zajmował miejsce starego boga. Był miłosierny i wszystko wybaczał. Czy taki bóg mógł mieć posłuch, mógł zrzeszać tysiące i nie wystawiać się na pośmiewisko?<br />
Jak radzili sobie z łagodnością Boga Miłości ludzie? Ba! kapłani. Człowiek w każdych czasach dążył do lepszego, poprzez rozwój doszukał się licznych wynalazków, taką szansę dał mu nowy bóg. Cywilizacja jednak wymagała ofiar. Wraz potęgą nowego boga rozwinęła się wyobraźnia człowieka, by np. przysporzyć mu więcej wyznawców. Wygnanie w puszczę, pławienie w wodzie, stosy? To przecież wymysł człowieka, nie Boga Dobroci. A gdzie owo dobro?</p>
<blockquote><p>…trzymasz się kurczowo tego, co zapisano w księgach, lecz nie zapisano wszystkiego. Każdy pomijał to, co mu było niewygodne, lub pali księgę uznaną przez siebie za heretycką, choć dla innych była księgą świętą. Ludzie są omylni i słabi. Żeby nie błądzić trzeba… wiary i serca.<br />
Wiara to właśnie serce. W księgach, które czytasz, niewiele o tym napisano. Wiara to nie tyko zasady, ale i czucie. A ja czuję, ze ten starzec nie zrobił nigdy niczego złego, nie dopuścił się grzechu. Cale jego życie wypełniała powinność, która nałożono na niego, gdy został czarownikiem, tak jak nałożono dla ciebie, gdy zostałeś kapłanem.  I każdy z was czyni to, co wydaje mu się najlepsze, choć są to tak różne czynności.</p></blockquote>
<p>Powoływanie do życia nowych bóstw nie jest łatwe, podobnież jak utrzymywanie ich przy życiu. Kiedy wiara w nich umocni się, a potem rozrośnie, z większym impetem ingeruje w nią człowiek. W końcowym efekcie, to człowiek steruje wiarą i religią, wymyślając przeróżne fortele, by wtrącać się w życie drugiego człowieka.</p>
<p>Tak był ujęła jedno z wielu przesłań „Samotności bogów”. Nie da się jej jednak pojąć do końca, jest jedną z wielu książek, którą, trzeba zgłębić i odczytać na nowo.</p>
<blockquote><p>… pomyślał nagle, że to jest ten sam świat, w którym znajdzie się Isak, że w tym wspólnym dla obu starców Świecie Zmarłych nikogo nie będzie się oceniać po stroju, słowach, znakach, które  czynili za życia, religii, jaką wyznawali, i Bogach, w których wierzyli. Nie będzie tam znać takich słów, jak „heretyk”, „poganin” czy „bałwochwalca”; nikt nie powie słowa na cudzych Bogów, bóstwa i bożęta, gdyż wszystkie boskie istoty będą tam sobie równe.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/05/dobry-i-zly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawiść</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/04/zawisc/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/04/zawisc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Apr 2009 22:14:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[zawiść]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1114</guid>
		<description><![CDATA[Zawiść to rzecz ludzka, tak jak np. obżarstwo, lenistwo. O ile te dwie ostatnie występują dość często i są pobłażane, tyle zawiść jest mocno wstydliwą emocją. Doświadcza jej prawie każdy, bo trzeba mieć w sobie mocne prawo moralne, by nad nią zapanować. Nie ma takiego człowieka, któremu los słodzi pod każdym względem. Każde dobro cudze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div id="attachment_1129" class="wp-caption aligncenter" style="width: 410px"><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/lustro.jpg"><img class="size-full wp-image-1129" title="lustro" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/lustro.jpg" alt="fot. Candas" width="400" height="546" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Candas</p></div></center></p>
<p>Zawiść to rzecz ludzka, tak jak np. obżarstwo, lenistwo. O ile te dwie ostatnie występują dość często i są pobłażane, tyle zawiść jest mocno wstydliwą emocją. Doświadcza jej prawie każdy, bo trzeba mieć w sobie mocne prawo moralne, by nad nią zapanować.  Nie ma takiego człowieka, któremu los słodzi pod każdym względem. Każde dobro cudze mami, chociażby przez to, że nie jest nasze… Zawiść obejmuje wszelkie dobra, a nawet takie trudne do uchwycenia jak: umiejętność pisania wierszy, wianuszek przyjaciół, elastyczność, szczerość. Niedawno spotkałam się z zawiścią podszytą zaborczością: nie będziesz rozmawiać/przyjaźnić się z tym i tamtym, bo ten ktoś jest moim wrogiem. Jeśli nie zastosuje się do ostrzeżenia mam liczyć się z bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami (osoba, która grozi/ostrzega dobrze wie, co mnie ugodzi najmocniej).</p>
<p>Dwie strony medalu zawiści doskonale do siebie pasują. Na awersie jest napisane „ja chcę mieć to samo, co tamten”, na rewersie – „ja nie chcę, by tamten miał więcej niż ja”. Zawiść na pewno nie jest elementem świata zwierzęcego. Zwierzęta współzawodniczą ze sobą w razie głodu albo zabiegając o samice. Czy najedzony lew będzie wyrywał drugiemu lwu upolowaną gazelę? Tyllko dlatego, aby głodny nie mógł się najeść?</p>
<p>Pewne elementy zawiści (a na pewno zaborczości) można dostrzec w aktach seksualnych zwierząt i ludzi. Większa część zwierząt, tu samce, zabiegają o względy samic tylko w okresie rui. Jedni próbują zgromadzić na swym terytorium jak najwięcej samic i zapłodnić, inne zaspokajają się jedną partnerką, niekiedy na całe życie. Jest to aspekt jak najbardziej biologiczny. U człowieka (jako przykładu użyję mężczyzn) ma to również podłoże biologiczne, ale przez znaczne zaawansowanie ewolucyjne, niestety i obłudne. Mężczyźni (nie wykluczam kobiet) wymyślają bardziej skomplikowane fortele by zdobyć kobietę, przy czym nie chcą doprowadzić do zapłodnienia, nie pragną nic w zamian pozostawić naturze. Akt ma dawać tylko przyjemność, najlepiej z coraz to nowymi „samicami”. Kobieta ma trochę inną naturę, ale w tej grze uczestniczy. I gdyby nie powróz w postaci nakazów religijnych i społecznych kaganiec moralny niektórych ludzi rozpadłby się w rozpuście.</p>
<p>Można doświadczyć zawiści patrząc na swoją byłą dziewczynę w objęciach innego? Albo dostać nagłego ataku agresji oglądając zdjęcia całującego się męża z inną kobietą? To sprawa indywidualna jak zareagujemy. Zwierzęta najczęściej odchodzą, szukając innej samicy/samca, ludzie posuwają się do – „ja nie chcę, by tamten miał więcej niż ja”. A jeśli ja jej/jego nie mogę mieć, nikt tego nie dostanie!</p>
<p>Ludzkie potrzeby nie mają granic fizjologicznych. Nigdy nie cierpią na nadmiar władzy, pieniędzy, popularności, seksu czy uznania. Z jednej strony potrzeba posiadania coraz większych dóbr sprzyja twórczości; niezaspokojenie staje się motywem do twórczych wysiłków. Z drugiej strony ograniczenia w zdobywaniu potrzeb stają się nieszczęściem człowieka, swego rodzaju kalectwem.</p>
<p>Spotkałam zawiść parokrotnie (także u siebie). Widać ją codziennie, np. słowach: „no zobacz, jaką krzywdę wyrządzili nam Niemcy!”, „podpalę mu warsztat, co się będzie baran puszył”. Zawiść niszczy, jeśli chce się komuś zaszkodzić, niejako zrównać do swojego poziomu. Ale szkodzi przede wszystkim samemu niszczycielowi. Zawiść ciężko ukryć, a jest czymś wstydliwym. Zawistnicy są na tyle ślepi, by tej emocji u siebie nie zauważać. Dążą do celu po trupach, rozstawiając po kątach prośbą/groźbą kolejne ofiary.</p>
<p>Do mojego zawistnika pasują stwierdzenia „zawiść jest pasją, która gorliwie goni za tym, co sprawia cierpienie”, a „własny charakter tak ich pożera jak rdza żelazo”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/04/zawisc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grupa a grupa</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/03/grupa-a-grupa/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/03/grupa-a-grupa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 19:30:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[grupy]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[paskownica]]></category>
		<category><![CDATA[walka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=1063</guid>
		<description><![CDATA[- Nie lubię cię – powiedziała mała Krysia, obrzucając Basię piaskiem. - Zośka, coś ty jej zrobiła? – starszy brat solidarnie wycierał Zosi oczy z piasku. Chciał ją mocno zganić, ale mógł tylko bardziej straszyć. Zośka chlipała, z zasmarkanego gardła udało się usłyszeć: - Huśtałam się z Bartkiem, Basia nie miała się, z kim bawić. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/palac.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1064" title="palac" src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/05/palac.jpg" alt="" width="450" height="363" /></a></center></p>
<p>- Nie lubię cię – powiedziała mała Krysia, obrzucając Basię piaskiem.</p>
<p>- Zośka, coś ty jej zrobiła? – starszy brat solidarnie wycierał Zosi oczy z piasku.<br />
Chciał ją mocno zganić, ale mógł tylko bardziej straszyć. Zośka chlipała, z zasmarkanego gardła udało się usłyszeć:</p>
<p>- Huśtałam się z Bartkiem, Basia nie miała się, z kim bawić.</p>
<p>- Głupia jesteś! Bartek to zdrajca, wczoraj podkopał naszą fortecę i ukradł ze środka wszystkie szklane kulki.</p>
<p>- No to, co! On nie krzyczy jak wy. Daje mi się pobawić swoimi zabawkami i dzieli się batonikami. Jest sprawiedliwy w zabawie.</p>
<p>Basia dostała łopatką po głowie.</p>
<p>- Jak będziesz się z nim bawić, to więcej się do piaskownicy nie zabiorę!</p>
<p>I Zosia odtąd patrzyła z przeludnionej piaskownicy jak Bartek sam bawi się samochodzikami przy huśtawkach. Był wolnym żołnierzem.<br />
Ona była w jednej z grup, które okupowały piaskownicę po prawej stronie podwórka, przynosiły plastikowymi kubeczkami wodę z kałuż i babrały się boso w fosie zamku stojącego na środku. Poligon wytyczały końce patykowatych flag, przy których pełniła funkcje straż.<br />
Nieco pośrodku, po lewej, rozbił się garnizon wroga. Ci upaprani na twarzach błotem i guanem wojownicy omawiali strategię kontrataku. Ich zaciekłość, była jeszcze większa na myśl o straconych dwóch walecznych żołnierzach. Przeszli na stronę wroga.</p>
<p>Walka wręcz schodziła na dalszy plan, kiedy w grę wchodziły mechanizmy podprogowe. Niestrzeżeni żołnierze omamieni lepszym żołdem przechodzili na stronę wroga. W szczególnym niebezpieczeństwie znalazły się małe dziewczynki mające do zaoferowania znacznie więcej niźli nabuzowany testosteron. Chociażby to, że w towarzystwie sukienek chłopcy bardziej starali się i częściej myli…</p>
<h3 style="text-align: center;">*</h3>
<p>Kiedyś z internetem wiązano nadzieję, że będzie to świat bez przemocy, uprzedzeń, rasizmu… Powstaną w nim grupy wspierające się wzajemnie, bez zgrzytów z zewnętrznego świata. Szybko rozpierzchła się ta mrzonka, głównie, dlatego, że do internetu wchodzimy z bagażem doświadczeń. Z uprzedzeniami do członków swojej piaskownicy, którzy, jak się nam zdawało, są podobni do nas i uprzedzeniami do tych z obcej piaskownicy, która się z nami nie zgadza, wyśmiewa nas, etc.</p>
<p>Każda grupa broni swego terytorium, kiedy uzna, że jest zagrożona jej członkowie silniej egzekwują reguły wewnątrzgrupowe, przyklejają się do siebie, tworząc mur nie do pokonania. Grupa przeciwna obrzucana jest błotem zgodnie z przyjętymi stereotypami. Oni są źli, obłudni i chamscy, bo nie nasi. Grupy próbują wyrwać sobie, co zacieklejszych żołnierzy, podkopując ich lojalność i moralność. Ale jeśli pojawi się jakiś ważny cel wymagającej współpracy (np. konkurs, który ma wyłonić zwycięzców z trzeciej, czwartej grupy), napięcia zmniejszają się (w myśl zasady –lepszy swój wróg niż obcy). Na szczycie stoją przywódcy stanowczo wymagający przestrzegania regulaminu, piętnujący dezercję czy nieposłuszeństwo. Wbrew pozorom, z daleka można też dotkliwie kąsać.</p>
<p>Ludzie mają skłonność identyfikowania się z grupą i faworyzowania jej członków, mimo przypadkowego i absurdalnego wyboru. Komuś może podobać się czyjś nick, sygnaturka, umiejętność pisania na temat. W rzeczywistości, jakie ma znaczenie, że jest budowlańcem z Belfastu, skoro tak dobrze zna się na samochodach? Najbardziej jest to widoczne na nieokreśloną treścią towarzyskich portalach. Gdy zostaniemy do kogoś przydzieleni, poleceni, wydaje się, że członkowie grupy są do nas podobni, co często jest blefem. Inne grupy stoją w opozycji.</p>
<p>Skoro niełatwo zbadać status rozmówców jesteśmy skłonni myśleć o kimś, że jest podobny do nas. Tak jest w kontekście międzygrupowym, a w samej grupie? Jeśli żołnierz próbuje dostać się do przeciwnego obozu z powodu przewagi wroga, niekoniecznie jego przekonania pokrywają się z wizjami grupy. Podobnie jak ślepa identyfikacja z grupą, jego celem może być bezpieczeństwo lub chwała. Gotów poświecić inne cele. Ludzie różnie radzą sobie z dysonansem; z brakiem konsekwencji, miedzy przekonaniami a stanowiskiem, jakie obierają lub tymże stanowiskiem a zachowaniem. Jeśli nie są dość zaślepieni upojeniami przywódcy, chcą zmniejszyć dysonans. Często jednak wbrew własnym przekonaniom słuchają i wykonują, ich własne pragnienia zlały się z wizami ogółu (bądź boją wychylić z szeregu). Inni sprzeciwiają się, ich niezadowolenie manifestowane jest pozorną niezależnością, działaniem z boku, ale na rzecz grupy – pomocą, czy walką z ukrycia. Można powiedzieć, iż działają na dwa fronty – są niezależni, ale i związani z danym obozem. Tzw. wolni strzelcy są doskonałymi kopaczami, napastowana grupa nie bardzo wie czy skupiać swoje wysiłki na pojedynczym, wściekłym psie, czy na zbrojnej grupie. Osaczona jest z paru stron.<br />
Mniej jest takich członków, którzy odchodzą gdzieś i wcale nie musi być to inna grupa. Ci także są niebezpieczni, bo jako odszczepieńczy – liderzy mogą stworzyć inną, silną konkurencję. A jeśli nie, to lepiej – samotnika łatwiej namierzyć i zestrzelić.</p>
<p>Wywody te i podobne można by snuć bardzo długo. Na jeden wpis wystarczy.</p>
<p>Dlaczego zaczęłam od dzieci w piaskownicy? W relacjach miedzy dziećmi i ludźmi w necie istnieje wiele podobieństw. Pominąwszy nawet powyższe, tak u dzieci w piaskownicy, jak w necie sporadycznie zdarzają się rany fizyczne. Tu ktoś klepnie kogoś łopatką, rzuci piachem w twarz, albo zmiesza z błotem. Pozostaje jakaś niechęć, uraz i żal.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/03/grupa-a-grupa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>38</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawody</title>
		<link>http://www.kadarka.info/2009/02/zawody/</link>
		<comments>http://www.kadarka.info/2009/02/zawody/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Feb 2009 16:35:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kadarka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Donkiszoteria]]></category>
		<category><![CDATA[choroby]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Skolimowska]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kadarka.info/?p=998</guid>
		<description><![CDATA[Nic nam w życiu nie jest dane za darmo. Talenty, pieniądze, zdrowie… Kamila Skolimowska odeszła. Niespodziewanie &#8211; utalentowana, młoda, szczęśliwa, zdrowa. Miała 26 lat. Naturalną potrzebą człowieka jest chęć wykazania się, wybicia z tłumu. Niejednokrotnie koszty przedsięwzięcia przekraczają zadowolenie z bycia na szczycie. Ilu jest sportowców, których osiągnięć już nikt nie pamięta? A oni jeżdżą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><a href="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/02/buty.jpg"><img src="http://www.kadarka.info/wp-content/uploads/2009/02/buty.jpg" alt="" title="buty" width="450" height="398" class="alignnone size-full wp-image-999" /></a></center></p>
<p>Nic nam w życiu nie jest dane za darmo. Talenty, pieniądze, zdrowie… Kamila Skolimowska odeszła. Niespodziewanie &#8211; utalentowana, młoda, szczęśliwa, zdrowa. Miała 26 lat.</p>
<p>Naturalną potrzebą człowieka jest chęć wykazania się, wybicia z tłumu. Niejednokrotnie koszty przedsięwzięcia przekraczają zadowolenie z bycia na szczycie. Ilu jest sportowców, których osiągnięć już nikt nie pamięta? A oni jeżdżą na wózkach, poruszają się przy balkonikach, mieszkają w spartańskich warunkach, mają skromną rentę, emeryturę. Znakiem niepamiętnej świetności są medale, puchary i zbutwiałe dyplomy. Dodać trzeba jeszcze zniszczone torebki stawowe i odzywające się kontuzje, których żadna operacja czy rehabilitacja nie uzdrowi.</p>
<p>Wielu po tragedii Kamili, Artura Gołasia, Agaty Mróz, poważnie zastanawia się czy uprawianie sportu ma sens. Jeśli mamy talenty sportowe, to dlaczego nie? Trzeba jednak zdać sobie sprawę, jak treningi ponad siłę, kontuzje, których nie sposób uniknąć, wpływają na zdrowie i późniejsze życie. Jak przyjmowanie odżywek (już nie piszę – sterydów), środków przeciwbólowych, nienaturalny przyrost mięśni, wagi, obciążenie narządów wewnętrznych (szczególnie związane z uprawianiem sporów siłowych) niszczy organizm. Młodzi ludzie nie są tego świadomi. Są silni, pewni siebie i chcą być sławni. Jeśli jesteśmy młodzi ustrój radzi sobie z obciążeniami, ale nie zaciera żadnego wysiłku, stłuczenia i choroby. Pamięta, by w przyszłości, kiedy będzie mniej wydolny, a treningi (organizm musi stopniowo „odstawiać” dozowanie ćwiczeń) przejdą do lamusa, upomnieć się o chwilę słabości. Upomni się podwójnie i szybciej.</p>
<p>Przypadki śmieci młodych sportowców, smutna starość byłych wyczynowców, może skutecznie odstraszyć ludzi od uprawiania sportu. Nie jesteśmy społeczeństwem wybitnie zdrowym, można powiedzieć nawet – chorym fizycznie. Swoje zdrowie upatrujemy w osiągnięciach naszych sportowców. Dopingujemy, jesteśmy dumni z osiągnięć, zachęcamy do coraz większego wysiłku, sami siedząc na kanapie przed telewizorem. A oni widząc nasze zaangażowane, pieniądze płynące z tego biznesu, całą oprawę marketingowo-reklamową, psychologiczną, zmuszają się do nadludzkich wyczynów. Dla nas i dla siebie. </p>
<p>Doszliśmy do paradoksu. Sport stał się przyczyną śmierci i chorób, a oczywiste jest, jak dobrze wpływa na funkcjonowanie organizmu. Człowiek nie może zaprzestać ruchu, nieużywane narządy tracą swoje funkcje i powoli obumierają.<br />
Może istnieje jakieś wyśrodkowanie? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kadarka.info/2009/02/zawody/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
