• Drogi Cz, sierpnia 23, 2012

    Irlandia to bardzo ciekawy kraj. Wracam do niej po raz któryś z kolei i zawsze zaskakuje mnie czymś innym, nowym. Nawet miejsca, do tej pory znane, nigdy nie odsłaniają swojej tajemnicy do końca. Muszę przyjechać i je odkryć, zobaczyć, w słońcu lub deszczu. Niezmordowany deszcz leje, by za chwilę tę krainę rozgrzało słońce i z ulgą chowa się parasol, który tak a propos, powyginany przez wiatr, nadaje się do wyrzucenia. Odkąd tu przyjeżdżam nie sprawdziła się żadna prognoza pogoda. No cóż, trzeba nauczyć się rozpoznawać chmury. To one mówią czy jest sens wychodzenia z domu. Obszary dalszego zwiedzania są jednak pogodowo nieodgadnione, tak jak nieodgadniony jest wiatr, odległości i pogoda w górach.

    Będzie padać, czy weźmie nas na litość? – oglądam wielkie, niskie, kłębiaste, chmury poprzecinane pasmami błękitnego nieba. Jedziemy!

    Droga wiedzie do Wexford, do Parku Dziedzictwa Narodowego Irlandii. I dalej, by pieszo przebyć epokę kamienia, aż do XII-wiecznych osad Nomadów. Jest to podróż niezwykła, nie można jej opowiedzieć, pokazać na zdjęciach. Trzeba być i poznać.

    W zwiedzaniu pomagają mi przewodniki w formie papierowej i radiowej (małe, przenośne, z ciekawą narracją i odgłosami) oraz film pokazujący transformację ziem Irlandii od pojawienia się na niej człowieka.

    Podróż zaczynam tunelem, z którego dobiegają odgłosy ptaków i dzikiego zwierza. Brrr… Biegiem pędzę do chałupy z epoki kamienia. Liche chatynki pierwszych Irlandczyków liczą sobie 9 000 lat, niekoniecznie byłyby ochroną przed niedźwiedziem…

     

    Osada neolityczna zdaje się już bardziej bezpieczna. Wielką atrakcją jest możliwość dotknięcia i wejścia we wszystkie zakamarki, nikt nie śledzi, czy nie śmiecisz, nie łamiesz gałęzie, nie kładziesz się w łóżkach, nie rozrabiasz… Ludzie jakby sami siebie pilnują. A jeśli zgłodnieją albo z pierzastej spadnie mały deszczyk, mogą ogrzać się przy ognisku i usmażyć kiełbaskę (niestety, nie miałam na podorędziu, ale kanapki były).

     

    Okrągłe zagrody w grodzisku pierścieniowatym miały się znacznie solidniej.

    I sypialnia znacznie przytulniejsza…

    Błądząc leśną ścieżką natknęłam się na osadę. Około 1 500 lat temu Irlandia stała się krajem chrześcijańskim. Życie koncentrowało się wokół klasztorów, które stały się ośrodkami kultury i nauki. W tutejszym kościele można obejrzeć film z dalszymi losami człowieka na zielonej wyspie. W jednej z chat urządzono szkołę, gdzie dzieci mogły wykazać się malarsko. W innej była kuchnia z wielką jadalnią, a obok prawdziwy ogródek. Z koprem, kapustą i grochem.

    Bardzo ciekawe są crannog, czyli sztuczne wyspy na wodzie, z kamieni i gałęzi, otoczone palisadami lub prowizorycznym płotem. Tutaj dopadł mnie deszcz. Chaty użyczyły schronienia, ale nie chciałabym mieszkać w takich warunkach.

    fot. własne

    Obiektów do zwiedzania było jeszcze sporo – osada Wikingów, młyn wodny, piec do suszenia zboża. Dla tych, którzy lubią grzebać się w ziemi zwiedzanie Park jest nie lada gratką.

    A chmury trzeba polubić.

    Posted by Kadarka @ 00:05 for Drogi |

    11 Comments to "Podróż w przeszłość z chmurami w tle"

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kalendarz

sierpień 2012
P W Ś C P S N
« czerwca   września »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

kategorie

Przeszłość

Próbuję

Gwiazdy


stat4u