Ile można wracać, a potem znów odchodzić?
Dużo razy. Zwłaszcza kiedy ma się czas na wgląd “co w duszy gra”. Wiem, że nigdzie za daleko nie odejdę, to za głęboko we mnie siedzi.
Będę falować, zmieniać się, przeistaczać w inną postać. Nie zamykam za sobą żadnych drzwi, nie palę mostów, żeby nie próbować wejść po raz kolejny do tej samej wody. Bo tu mogę.
@
Tymczasem znów jestem na obczyźnie.
Za oknem świeci słońce, ale zaraz spadnie maleńki deszcz.
A ja gotuję zupę grzybową.
Taki scenariusz może byłby lepszy?
Mąż wraca z pracy do domu i pyta żonę:
- Co dziś na obiad?
- NIC!
- JAK TO NIC? WCZORAJ NIC i DZISIAJ NIC??!!!
- Tak, bo ugotowałam na dwa dni.


11 Comments to "Powrót?"
jako, że mam urlop, to też ugotuję na dwa dni
fajnie, że wracasz i że pamiętasz drogę do nas
Pstro, trzeba ciut poleniuchować! A jak leniuchowanie to pisanie i pstrykanie fot.
A jakbym ja miała o Was zapomnieć, Mordeczki Wy moje!
to leniuchuj jak najwięcej i pokazuj nam to leniuchowanie
Pstro, chwalić się nie lubię. Myślałam nad zmianą miejsca, na takie blogowo-społecznościowe. Może tam pisałabym coś a la pamiętnik. Tu jakoś nie mogę
.
Dobrze, że to NIC, bo “czasami COŚ mieści się między JEST a NIC”.
Caddi, czyli głodowanko
.
hahhahahahahaha u mnie tez czasami nic na obiad nie ma, …pojawiasz sie i znikasz mam na twym punkcie bzika…. dobrze jest ze jest i juz
Hahaha samo życie! Dobrze Cie czytać, Kadarko.
Czas lenistwa piśmienniczego się skończył!
I-Tako, Ciebie to ze świecą…
Jeśli chodzi o blog jestem na etapie “odchodzić” choć pewnie z czasem przyjdzie “wracam”
Nie wiem tylko czy w tej samej formie i treści, ale u mnie wszystko jest kwestią chwili.
Póki co fajnie że wróciłaś:):)
Za dużo rzeczy robię, ale wracam do tego co lubię. Ciekawe, czy za 10 lat znajdziemy coś co zastapi to lubienie: pisanie, wymyślanie…?