• Nocne rozmowy N, 16 października 2011 Komentarzy: 14

     

    Nie jest na najlepszym tonie spóźniać się, wiedząc, że gospodarz będzie czekał. Ba! Gospodarz i cała aula pokonferencyjnych gości. Medycy, laboranci, Ę i Ą, itp., itd. I oczywiście cały zespół. Po takim wyczynie przyrzekam sobie punktualność co do sekundy, a najlepiej parę minut przed. Wymówki, że wjechałam nie w tę uliczkę, że na trasie od pół roku robi się wąskie gardło w dwóch kierunkach, niczym nie usprawiedliwia niecierpliwych spojrzeń 300 osób w sali.

    Ufff, już po, zgasły światła. Na scenę wychodzi Federacja i sypie grypserą medyczną, chcąc nawiązać do skondensowanej wiedzy z dwóch poprzednich dni. Sypią się oklaski i śmiech. Muzyka łagodzi obyczaje i rozładowuje stres. Małe dzieci, może 5-6 letnie przysypiają na miękkich fotelach. Lekarze przyjechali całymi rodzinami, nierzadko jest nim ojciec i matka, a dzieci pójdą w ich ślady.

    Od września trwa okres konferencji, warsztatów i tym podobnych podsumowań. Niekiedy koniec roku bywa przyczynkiem do pośpiesznego wydawania pieniędzy, a na inne cele nie da się ich przeznaczyć. Wiec można nieźle skorzystać zapisując się niemal w ostatnim dniu, nawet godzinie. Znając moją niepunktualność i wykorzystanie ostatniej minuty, korzystam. Ale tym razem czeka mnie długa droga i nikt na mnie nie będzie czekał, a bardzo zależy mi na spotkaniu. Zapobiegliwie wyjadę dzień wcześniej :D .

  • Moje podwórko Cz, 6 października 2011 Komentarzy: 6

    Co się stało z bezpieczeństwem? W sieci na pewno bezpieczeństwa nie ma. Wiedzą to ci, którzy zostali oszukani, okradzeni lub poszkodowani. Nie piszę tu o realnym życiu, a internecie. Logując się do kont bankowych, podając kody i wpisując hasła istnieje ryzyko, że jesteśmy śledzeni przez program wyłapujący prywatne informacje. Nazwiska, PESELe, telefony… Kiedyś znalazłam się w gronie osób, którym, dziwnym trafem, ginęły konta e-mail albo ktoś przejmował ich konta na forach. Naturalnie rodziło to bunt, bo oto obcy czyta moją pocztę, wykrada adresy i informacje, pisze głupoty do znajomych; wchodzi na czat pod moim nickiem i bardzo się stara mnie ośmieszyć. Na forach we wpisach nikt nie poznaje mojej osoby, chociaż dane się zgadzają. Wybuchają awantury i administrator kasuje moje konto z tabliczką na wieki wieków: tego adresu/nica już nie obsługujemy. A lubiłam to forum. Gromadziło ciekawych ludzi. Nie wróciłam tam więcej zakładając nowe konto, prędzej czy później ktoś rozpoznałby mnie po stylu pisania albo po poruszanych tematach. Bliższe relacje nie mogą opierać na kłamstwie.

    Bunt rodzi się, gdy masz coś pozornie swojego, dbasz, opowiadasz o sobie, jesteś wśród ludzi takich jak ty i nagle komuś sprytniejszemu nie spodoba się twoja osoba, ale poczuje mięte do twojego konta czy strony WWW.

    W internecie nie ma nic, co można nazwać „moje”, nic, co można dotknąć. No, może zobaczyć i czasem uwierzyć. Wysyłając w sieć tekst, zdjęcia, filmy stają się one publicznymi i byle kto może je podpisać swoim nazwiskiem i wrzucić gdziekolwiek. Walka o swoje? Marne szanse na wygrane. Niska szkodliwość czynu. Dlaczego nie dziwię się, że ludzie radzą sobie w niezbyt uczciwy sposób – metodami hakerskimi.

    Dawno temu podjęłam decyzję, że utrzymam swój blog na prywatnej domenie. Wcześniej był on częścią większej strony internetowej. Po początkowej fazie ekscytacji nowym miejscem i jego możliwościami zaczęły się problemy. I wciąż są. Ciągle trzeba nadążać za nowościami technicznymi, uaktualniać i zabezpieczać, żeby nie zginąć. Przez te lata parę razy haker włamywał się, pozostawiał złośliwy kod, instalował się jaklo administrator, infekował pliki i skrypty. Przeglądarki szalały, a ludzie omijali kadarkę szerokim łukiem.

    Nie zraża mnie to, a mój bunt jest przywdzianiem zbroi i ruszeniem w bój. Nie oddam swojego miejsca bez walki, chociaż nie mogę go dotknąć i schować pod poduszką. Może to zahartowanie? Może konieczność życiowa, zarówno tu, jak i w realu?

    Na tę chwilę konieczne jest umieszczenie kodu w komentarzach, który trzeba przepisać, by móc publikować swój komentarz. Chciałam uniknąć tego typu utrudnień, ale ilość różnego rodzaju spamu z zawirusowanymi linkami wdeptuję mnie w ziemię. 

    Żeby mieć trzeba walczyć, a ktoś kiedyś, dając mi blog, powiedział: tylko pisz…

    fot. własna

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

październik 2011
P W Ś C P S N
« września   listopada »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u