• Niepamiętnik Śr, 11 sierpnia 2010

    fot. własna


    Warto uciekać z domu. Z bloga trudnej, bo albo się jest literą, albo z tej krainy się niknie. Piszę, żeby ślad został chociaż po chęci, że spróbuję poczuć się na chwilkę kimś innym. Wróżę niestety, że stereotypy myślowe podążą za mną. Jeśli mi się nie uda – powklejam tylko fotki.
    Dlaczego uciekłam, i od czego.

    Bo jakie są podobieństwa w ucieczce dorosłego i nastolatka? Wielkie. Ten drugi chce pobyć trochę sam, z dala od nerwowych, rozpitych, zabieganych, olewających i karzących (itp…) rodziców, którzy uważają, iż odrobina ciepła nie należy się dziecku, które przekroczyło dziesiąty rok życia. Być może na wygnaniu spotka kogoś, kto go zrozumie, pokaże inne drogi, pomoże, przytuli… i być może zostanie dzieckiem ulicy. Wybór ucieczki dorosłego ściele lepsze perspektywy, chodzi głównie o kasę. Oczywiście w tym przypadku nazywam to wakacjami/urlopem/wojażami, ale nie da się ukryć, jest to ucieczka od szarej rzeczywistości, krzywej twarzy szefa, rachunków, garów i …dzieci. Wiec albo one uciekają, albo ja. Lepiej jeżeli one popilnują obtłuczonych ścian, podleją na śmierć kwiatki, wściekle pomuzykują z kolegami, nźli mieliby spać pod mostem i żywić się odpadkami.
    Obydwa byty chcą tylko wolności.

    Uciekłam od dzieci – swoich i nie swoich.
    Od własnych. Od bycia matką i ojcem jednocześnie. Od wyszarpywania sobie skrawka świętego spokoju. Od mijania ich w drzwiach kuchni z pytaniem: co z ciebie wyrosło? Od niechybnego tracenia ich z każdym krzykiem o nie wyrzucone śmiecie. I od strachu z braku wiedzy na trudne i banalne zadane przez nie pytania.
    Uciekłam też od dzieci cudzych. Cudze dzieci, w odróżnieniu od moich, jak również od większości dzieci, nie mogą uciec nigdzie, więzi je własne ciało. W tym wypadku uciekłam od swojej nadszarpniętej cierpliwości, od rozmów i tłumaczeń wciąż tych samych tematów, od nałogu kreatywności w organizowaniu prac na coraz niższym poziomie, z czego połowa jest wykonana przeze mnie, co doprowadza moją ambicję do poczwórnej apelacji. I jeszcze od bycia babcią klozetową, kuchtą, fakturzystą, grafikiem, terapeutą, fotografem, wnioskodawcą projektów UE, nie mając stałego zatrudnienia…

    To niestety tylko część listy z wynurzeniami – dlaczego uciekłam. Będę jeszcze uciekała…

    Autor: Kadarka @ 23:05 z kategorii Niepamiętnik |

    Komentarzy: 32 do wpisu "Dlaczego uciekłam z domu"

    • pstro says:

      a wynurzenia będa Cię wciąż doganiały :)

    • zezyrok says:

      Przyjemnego uciekania i równie miłych powrotów…

    • magenta says:

      No i dobrze, widać tak było trzeba. Ciekawe, kto wróci? :)

    • Kadarka says:

      Pstro, nie wynurzę się nigdy z tych wynurzeń ;) .

      Zezyrok, a powroty w lepszą rzeczywistość.

      Magento, nie wiem, ja na razie nie wracam! :P

    • pstro says:

      nie wynurzysz Kadarka, jak raz się zanurkuje, głębina wciąga :)

    • Kadarka says:

      Pstro, znam to, jak np. blogowanie. W pewnym momencie nie miałam już o czym pisać, chęci też prysły. Jak mówią – nieszczęśliwą miłość można zabić (zapić?) jedynie nową miłością, ale stara nigdy nie zardzewieje.
      A jutro znów sobie powynurzam :D

    • pstro says:

      Kadarka dasz wiarę, że czasem i mi się nie chce? taki przesyt, a wiesz, ze ja jestem gaduła pismienna…a potem, jak to spiewala Reni Jusis : wynurzam się (…)zmywając z siebie gniew…powoli…:)

    • Kadarka says:

      Pstro, ile czasu trwa to wynurzanie, ochłonięcie z gniewu. Chyba baardzo krótko :) ) A ucieknij z domu, jak ja!

    • pstro says:

      uciekłam za małolata, z koleżanką ;D w kieszeni 2 zł i niewiadoma gdzie sie podziać..pojechałyśmy do babci kumpeli, a ta zadzwoniła po rodziców i dobrze, ze cała przygoda nie zakończyła się oberwaniem kablem od prodiża :D

      z domu nie mam potrzeby dawać dyla, bo nigdzie nie będzie mi lepiej, tak prawdę powiedziawszy…:D

    • Kadarka says:

      Oberwałam kiedyś batem (takim na konia), z adnotacją, że lepiej zapamiętam lekcję, ale do tej pory nie pamiętam za co dostałam. Piekło strasznie, a nauka poszła w las…
      Pytałam ile wytrzymujesz bez blogowania, bo to też jakiś rodzaj domu ;) .

    • pstro says:

      wszelkiego rodzaju dłuższe wyjazdy nie przyprawiają mnie o bezsenność, że na bloga nie zajrzalam, nie wyrywam SE wlosów z glowy z tego powodu :D , chociaż mysle o tym co się tam dzieje na tym naszym wirtualnym podworku…wytrzymuje tez przerwy z przyczyn technicznych, chociaż pan od usterek nie cierpi mnie z powodu natręctwa :D
      zaglądam systematycznie więc nie wiem ile bym wytrzymała zmuszona czymś… ;)

    • Kadarka says:

      :D Pan od usterek? Wysyłasz mu maile z pogróżkami?
      Jak tak czasem patrzę, to wydaje mi się, że zawsze jesteś na tym podwórku – w nocy, rano, we wakacje… Masz zdrowie i zacięcie, kobieto!

    • pstro says:

      złudzenie apteczne ;D ale jestem..pomijając momenty kiedy mnie nie ma :D na zdrowie odpukac nie narzekam…co do zacięcia, slomiany zapał ze mnie/we mnie…ale…lubie tutaj być…zresztą wiesz jak to jest, ludziom się wydaje, że jak komentujesz nawet z odstępami godzinnymi, to musisz całe dnie spędzać przy kompie…nie dopuszczają do siebie mysli, że w tym czasie mozesz załatwiać swoje sprawy i być nie? a może Ci co tak sadzą , to sądzą po sobie? :D

    • ja-sama says:

      Takie ucieczki są warunkiem niezbędnym , wręcz bezapelacyjnie potrzebnym , by zdrowie psychiczne zachować. I iść dalej z uśmiechem. Bo przecież Te dzieci, i ten szef, i ten dom. To Ty, kawałek Ciebie, bez nich byłabyś niepełna.

    • Jędz@ says:

      Ta “babcia klozetowa” mnie zaintrygowała :D , bo reszta, to jakby już mi bliższa

    • Kadarka says:

      Pstro, mnie się wydawało, że ci co ich wszędzie pełno w necie, są szponiastymi paniami z biura, które ewentualnie wklepują do Excela po dwie cyfry na/h. Mam widać ograniczoną wyobraźnię. I nie sądzę po sobie. W mojej pracy jeszcze nie nie podłączyli internetu. Zresztą mając tak wiele obowiązków, które wymieniłam (i które przemilczałam) robiłabym spore nadgodziny :P .
      Niech każdy robi to, z czym czuję się dobrze :) .

    • Kadarka says:

      Kasiu, dodam, że na wygnaniu (celowym) można jeszcze bardziej się dopełnić. Delektuję się smakiem i widokiem ;)

    • Kadarka says:

      Jędzo, babcia klozetowa jest mi bardzo bliska, zwłaszcza z filmów, a kobieta żadnej pracy się nie boi (zwłaszcza; pracująca!). Żeby tym się parać bez oporów to dopiero sztuka, fakultety nie pomogą :P

    • pstro says:

      /nie manie szponów/ /nie manie mega obowiązków/ :D

    • Kadarka says:

      A ja chciałabym mieć szpony i nic nie robić (z ograniczeń wynikających z ich posiadania :D ).

    • zen.ona says:

      “Warto uciekać z domu” Nawet zdrowo:) Dla równowagi własnej, choć nie wiem, czy otoczenia. Moje dziecko nigdy tego nie rozumiało, dom ze mną na obrazku był dla niego najważniejszy. Nawet teraz, kiedy świetnie się bawi poza domem, ciągnie do niego, do rodziny… a mnie zawsze coś nosiło na zewnątrz, wystarczą mi rozciągnięte więzi na długiej smyczy z pewnością ich istnienia. Poddusza zamknięcie w czterech ścianach rodzinnych zobowiązań..
      Warto wypuścić uciekaczy na ucieczkę z domu. Wszyscy na tym zyskują:)
      Dobrze Cię rozumiem:) Tak mi się przynajmniej w tym momencie wydaje;P

    • Kadarka says:

      Zen, domy są po to by do nich wracać, ja już tęsknię, ale jeszcze się powałęsam :) .
      Moje młodsze kiedyś ciężko przeżyło paromiesięczne rozstanie z rodzicielką (jakby nie patrzeć z połową domu). Do dziś widzę żal o to w jego oczach. Starszym jest prościej….

    • pstro says:

      Kadarka “nicnierobienie” jest nudne na dluższą metę… w swiecie gdzie wszystko gna w tym i znajomi, nie ma z kim przystanąć ;)

    • Jędz@ says:

      Miałam szpony przez rok. zlikwidowałam dwa lata temu, za dużo z tym cholerstwem zachodu i zresztą już nie modne. Ale przekonałam się, że potrafię być “panią ze szponami” mimo tych paru obowiązków, co je mam :D To nie takie trudne, tylko upierdliwe.

    • lelevina says:

      powody mamy podobne:) jak widzę te ciumkające nad wózkami kobiety to aż mnie skręca – ale nie z ochoty, czy zazdrości. na stare lata będę sama jak palec… ale nie lubię robić egoistycznych rzeczy kosztem innych żywych istot.

    • ja juz dawno przestalam uciekac, bo ucieklam kiedys naprawde od sytuacji ktore mnie gnebily denerwowaly,przytlaczaly,ucieklam i nie wrocilam, to tak bardzo ciezko odnalesc siebie,zyc zgodnie ze swoim ja, niech ta ucieczka bedzie ci pomocna, nie zaleznie co cie ominie :)

    • Kadarka says:

      Pstro, pewnie masz rację, trzeba byłoby szukać ze szponami bardziej ograniczonego zaczęcia ;) .

    • Kadarka says:

      Jędzo (:D) mnie najbardziej odstrasza cena, i myślę, że z ich widokiem tak był się oswoiła, że nie byłyby niczym komfortowym. Mus byłby w odwiedzaniu manikiurzystki, a tak czasem paznokcie leżą odłogiem…

    • Kadarka says:

      Lelevino, mamy podobnie. Inny punkt wyrażania emocji. Nie trafia mnie szlag na ciumkające panie z wózkami, ale jeśli je trafia, że nie ciumkam, to już jestem wkurzona!

    • Kadarka says:

      Dzięki, Blogu :D

      Dawno, kiedy byłam mała nie wiedziałam, że poszukiwanie własnego ja będzie trwało i końca nie będzie. Szukam i czasem się męczę. Tobie też samych prostych ścieżek z własnym szczęściem :) .

    • lelevina says:

      No właśnie, ciumkać, czy nie ciumkać… Kobiety zwykle oczekują tego ciumkania, są go wręcz złaknione. A ja mówię, że zostawiłam włączone żelazko i zmykam:)
      Kilka miesięcy temu dałam sobie psychiczną ucieczkę. Teraz wracam w chaos życia i w sprawy “nie cierpiące zwłoki”. Mózg się buntuje, wolałby znowu schronić się w przewidywalnej depresji…

    • Kadarka says:

      Mózg potrzebuje akceptacji i dobrej pracy, z względnie normalnymi ludźmi. A wtedy można nawet depresję ujarzmić ;)

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

sierpień 2010
P W Ś C P S N
« lipca   września »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u