• Niepamiętnik Wt, 27 lipca 2010

    Zadarłam głowę szukając Okazji. Zadzierałam długo i wysoko, bo siedziała w najwyżej stojącej gondoli wielgachnego Młyna.

    - Złaś stamtąd! Chcesz się porzygać!? – krzyczałam, a głos rozbijał się o gorące powietrze.

    Nigdy nie była tak wysoko. Kołysała się na najwyższym szczycie leżącego u jej stóp miasta. Czuła się znów jak mała dziewczynka, która przestępowała kolejny próg wtajemniczenia. Na chwilkę mogła być duża w świecie dorosłych. Ba, to ona była największa, pod spodem, jak mrówki uwijali się Oni.

    - Pracujcie, ja popatrzę!

    Na dole majaczyła karuzela z wielkimi-małymi końmi i karetami, diabelska kolejka, młot i samochodziki.
    Poprzez przymknięte powieki, dostrzegła chłopca, który prosi opiekunów o watę. Mała dziewczynka sięgnęła w pęk podejrzanych, długich sznurówek. Pani, spośród brudnych lalek i spłowiałych misiów wyciągnęła znów piłeczkę do ping ponga! A to pech, matka zbeształa ją za wyrzucone pieniądze. Ja chcę na strzelnicę! To ona z okiem przy wygiętej lufie wiatrówki próbuje ustrzelić dziurawego kwiatka. Strzelaj w różę! Sztywno zamontowana oręż nie daje się nijak ruszyć. Pach! Śrut utkwił w tekturowej pustce podziurawionego wozu. Wiara w najlepiej ulokowane ostatnie oszczędności zamieniła się w płacz.

    - Dlaczego znów się nie udało? – szepnęła Okazja, tuląc policzek do zimnego metalu gondoli.

    Tam na dole, to nie rozcięte kolano, pała w dzienniku, czy seria zastrzyków przysparzały jej kłopotów. Dziś miała szczęście, że Młyn zepsuł się, a ona górowała nad wszystkimi. Była jednym ciałem małą dziewczynką i dorosłą kobietą, przeszłość mieszała się z teraźniejszością. I słyszała głos Szatana, który kiedyś zabrał Chrystusa „na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata i rzekł do niego: Dam Ci to wszystko (tibi dabo), jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”.
    - Złap okazję, może odda ci szacunek! – krzyczała Okazja, ściskając w ręku garść zielonych żetonów i szykując się na bardzo długą i wysoką podróż.

    Młyn ruszył.



    Tibidabo

    Autor: Kadarka @ 23:08 z kategorii Niepamiętnik |

    Komentarzy: 10 do wpisu "Wzgórze"

    • zezyrok says:

      Złapałaś okazję… ;) ładna opowieść i widok cudny…

    • Kadarka says:

      Szkoda, że nie mieszkam koło takich wzniesień i koło takich miast, bo byłoby co oglądać. A ile trzeba pary, by dotrzeć na górę… ufff..

    • pstro says:

      taki diabelski mlyn jest w Chorzowie w lunaparku, a że ja mająca lęk wysokości nie zapuszczam się nawet na karuzele łańcuchową, tak więc młyn nie był nawet omiatany wzrokiem…do czasu…dodam, że mozna mnie kusić na rózne sposoby jestem odporna, tak więc i szatan by nie miał szans /chociaz nie ma się co zarzekać/ bo… za namową raz wsiadłam i to bez obiecanek, wsiąść łatwo, ale ten młyn zatrzymuje się przy kolejnych wsiadających, więc po chwili nie było mi do smiechu… a potem dotarliśmy ta filiżaneczką bujającą się na wietrze na sam szczyt i się zatrzymaliśmy bo przecież wsiąść musiał ktoś… że dotarlismy wiedział cały Lunapark plus pobliskie osiedla tak się darłam … matuchno jaki wstyd był wysiąść z tego tałatajstwa :D

      od tej pory Okazja może się drzeć do zdarcia gardła, będzie następna, w tym przypadku wysiadam :)

    • anaste says:

      Piękne opowidanie :) Cudowne muszą być tam widoki , ale ja jestem … tchórzliwa i niedobrze mi na takich kołowrotkach :) :):) Jednak jakoś tak dzieciństwo mi się przypomniało :)

    • Kadarka says:

      Pstro, nigdy się nie darłam tam, wysoko, tylko strasznie ściska mnie w brzuchu. Nie mogę jeździć na szybkich, górskich kolejkach, podziwiając widoki… zwijam się w dziwnych skurczach. Niech Okazja łapie swoją okazję, ja niektóre wesołe kolejki obchodzę szerokim łukiem :D .

    • Kadarka says:

      Anaste, wielu ludzi przychodzi tam, by sobie przypomnieć dzieciństwo. Nie muszą nawet “kręcić się w kółko” ;) . Wystarczył mi sam klimat Tibidabo, ale dałąm się skusić na Młyn :) .

    • pstro says:

      Kadarka to wypisz wymaluj jak ja :D czasem nie trzeba sięgnąć szczytu, żeby dojrzeć co trzeba…

    • Kadarka says:

      A ta szczycie jest klimat, godny pozazdroszczenia. Ale można wolniej na niego się wspinać i nie spadać z zawrotną szybkością. Młyn ścierpiałam :) .

    • ja-sama says:

      Na ten młyn to i ja bym wsiadła.Kurcze, dobrze choć przez chwilę być dzieckiem.
      Moje dziecko uśmiecha się do Twego, Kadarko:)

    • Kadarka says:

      Moje dziecko żałuje, że nie mogło pofiglować na wszystkich wariackich kręciołkach, Kasiu :D

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

lipiec 2010
P W Ś C P S N
« czerwca   sierpnia »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u