• Moje podwórko, Wata słowna N, 18 lipca 2010

    …albo niewierny mąż. Niewolnicy życia spłacają zaciągnięty dług. Jestem dziś tego przykładem, jeszcze na urlopie, a jedną nogą w pracy. Ostatnio na blogu przestoje powstają jak w szwajcarskim serze. Z braku weny, ale głównie czasu, bo nie umiem opublikować czegoś napisanego na siłę. A to trwa i trwa. Nie pamiętam jak przeżyłam tydzień przed urlopem, galopowałam pomiędzy poprzeczkami i bojami, a na urlopie nie potrafiłam się zatrzymać. Dopiero upał i nasycone wodą powietrze przypomniały mi, że muszę porzucić zawrotną szybkość i przygotować się nicnierobienia. Zastanawiam się ile człowiek musi spędzić czasu na nicnierobieniu, by się znudzić. Podejrzewam, że długo, w żadnym wypadku nie dwa tygodnie! Dwa tygodnie ucieczki od rzeczywistości, to okres wytężonej pracy! Z zakupionymi przewodnikami i mapami trzeba udać się w jak najwięcej wskazanych tam miejsc! I są nerwy, że nie można się porozumieć, trzeba płacić za autostradę, że się zgubiło, że się przejadło miejscowymi frykasami… Niewolnik czasu musi kupić pamiątki i wysłać do rodziny kartki, miałby ochotę pobyczyć się na plaży, pofotografować obce ciała, a kolejne, obcojęzyczne muzeum powinno być zaliczone. Wszakże trzeba się uczyć, chociażby wiedza i duma z wycieczki miałaby być nabyta głównie z internetu, a przewodniki mogą nie wspominać o wielu kruczkach, które opowiada się znajomym po powrocie do rzeczywistości. Już widzę otwarte ze zdziwieniem usta, wpatrujące się w zamorskiego wczasowicza. Dziś ludzie wyjeżdżają coraz częściej i coraz dalej. Ale jest dużo wiecznych niewolników swojej rzeczywistości niewyjeżdżających nigdy poza okrąg własnej gminy, województwa. O odrębnych rzeczywistościach czerpią wiedzę z TV, często przekłamaną, na książki ich nie stać. Wtedy przydają się miejscowe rodzynki, którym poszczęściło się w doświadczeniu odmiennych stanów świadomości, lecz opowiadając sąsiadom narażeni są niedowierzania i kpiny. Przykro się robi nawet, kiedy niedowierzają zdjęciom, posądzając autora o znaczny retusz. Nie dziwi jednak. Żeby zrozumieć niejednokrotnie trzeba poczuć wiatr, kamień, pasek na skórze, być w trudnej sytuacji czy własnoręcznie nacisnąć guzik migawki. Świadomość zmienia człowieka, o ile chce przyjmować informacje, które do niego zewsząd płyną. Nie jestem jednak pewna czy czyni go szczęśliwszym.

    Żyjąc na własnym końcu świata, uprawiając poletko pszenicy, oddychając własnym lasem, można zatęsknić na śmierć za czymś niedoścignionym i mało ważnym. Tak naprawdę. Wracając do rzeczywistości bardzo miło jest usłyszeć: jest nam bez ciebie ciężko. Życzę tego każdemu człowiekowi – osiadłemu i wędrowcowi." 

    fot. własna

    Autor: Kadarka @ 22:35 z kategorii Moje podwórko, Wata słowna |

    Komentarzy: 24 do wpisu "Rzeczywistość wraca jak niespłacone weksle"

    • pstro says:

      nasze rodzinne wakacyjne wędrówki i obmyślanie gdzie by to się udać, uciął w trzeci dzień wakacji maluch łamiąc sobie rękę , tak więc wakacje spędzam w mieście z ewentualnymi weekendowymi wypadami i to nie nad wodę …powiadają, że w domu się nie wypoczywa, więc będę niewypoczęta :D

    • zezyrok says:

      Miło Cię powitać po udanej podróży.. :)

    • zen.ona says:

      Witaj Wędrowniczko:)
      Nie wbijałabym tak mocno zasieków między tymi, którym życie podróże umożliwia, a tymi “osiadłymi, uprawiającymi swoje poletko”. Wystarczy, że powodzenie skręci w inną stronę, a staniesz się wczepioną w najbliższą rzeczywistość osadniczką, broniącą wartości zasiedzenia;)… W końcu podróżując po krańcach świata, obsługiwana jesteś przez zasiedziałych tubylców, bez których nie miałabyś po co tam pojechać i w jaki sposób przeżyć.

      Jestem za tym, by pieniądze skierowane na bzdurne centra europejskiej informacji i miliony folderów oraz broszurek oraz programy “przejadające” fundusze i wykazujące efektywność na papierze – zostały przekazane na program pt. Poznaj świat – zrozumiesz więcej. (zawsze można zmienić tytuł, wymyśliłam go na potrzeby chwili;)) Celem programu byłyby wyjazdy Polaków w kulturowo skrajne miejsca (a takim jest, jak się okazuje, każde miejsce poza granicami kraju lub nawet województwa) a osiągnięciem uświadomienie im różnorodności postaw, równości odmienności kulturowej, może nawet wzrost tolerancji i wdzięczność za życie w tak dobrym miejscu. Skończyłoby się narzekanie na rasizm Polaków, ich zaściankowość i malkontenctwo. ;) )

      Dobry pomysł?;):)

    • Kadarka says:

      Pstro, zdrówka maluchowi!
      Jak nie wypoczywasz – net, obrazki, notki :) . A idź do lasu na jagody, nakiś ogórków, zrób sałatkę na zimę. Przy sztuce też się wypoczywa, a jaka radość w zimie ;) .

    • Kadarka says:

      Zezyrok, a Ciebie miło również, w moich progach :) .

    • Kadarka says:

      Zen, miałam na myśli: niech każdy wybierze to, co mu odpowiada: własny, cichy kącik albo wojaże, nieznani ludzie, codziennie inne wrażenia. Od kiedy człowiek odkrył ogień podtrzymuje go w osiadłym trybie życia, w swoim domu i zawsze wraca do niego, chociażby tylko wspomnieniami. I w każdym wędrowcu jest chęć stałego odpoczynku i w domatorze chęć odkrywania. Nie życzę jednak nikomu wyjazdów albo osiedlania się wbrew jakimkolwiek przekonaniom, naciskom. Jestem za wolnością wyboru :P .

      Twój pomysł jest świetny! Od razu przyszły mi na myśl projekty unijne. Pewnie niejeden projekt na mniejszą skalę tego dotyczy (poszerzenie horyzontów), ale jest wielu ludzi, którzy są tak zatwardziali w wierze, przesądach, etc. (już nie piszę, że boją się nawet podejść do samolotu), że żadne pieniądze czy „faceci w krawatach” (albo wójt, czy sołtys) nie wyciągną ich z chałup. Z małych miasteczek i wsi można wyrwać opisanych przeze mnie rodzynków a resztę spisać na straty (ktoś musi uprawiać ziemie – że tak napiszę brzydko…)
      Masz rację, wielu szanowanych obywateli naszego kraju nie wie, jak to jest mieszkać w jednym domu albo handlować a Arabem, widzieć jak „wychowuje” dzieci i żonę. Mieć za pracodawcę Japończyka, widzieć odmienną wiarę i kulturę. Co by taki Polak miał uczynić na obcej ziemi? Szybko musiałby wejść między wrony tak, by nie zostać zadziobanym. Jakby chociaż jedna wieś miała szansę pojechać i przekonać się, że nie wszyscy świecą dzień święty w niedzielę, że sposób ubierania, zarabiania świadczy o człowieku, same rozmowy „pod sklepem” kończyłyby się czym innym niż bójkami i piciem „co popadnie”.

    • pstro says:

      nakiś ogórków, wiśta wio łatwo powiedzieć :D póki co moja połowa mieszkania sukcesywnie dorabia mi malosolne ktore uwielbiam, bo ja w tym temacie jestem lajkonić, czy też laik nawet :D

      mam nadzieję, że wypoczętaś , z zapałem na blog swój i ościenne :)

    • pstro says:

      lajkonik* miało być :D

    • Kadarka says:

      Pstro, ja mogę pracować, ale nie w kuchni. Staram się gotować, przyrządzać jak najkrócej, dla mnie są inne, ciekawsze rzeczy do roboty :P . Ogórki lubię, małosolne też. Zastanawiam się, czy ukiszone w garnku nie będą nim trącić. Nie mam “gliniaka”:(.
      Zapał mam, właśnie dostałam poważne zlecenie z pracy. Na urlopie zaplanowali mi tam robotę do końca roku. Żebym się tylko przedwcześnie nie wypaliła, a słońce mi nie pomogło…

    • pstro says:

      jak Cię slońce nie wypaliło (a te grzeje tego lata by spalić prawie na wiór) znaczy inna siła spalić Cię nie zdoła :D

    • Kadarka says:

      Pstro, jest jeszcze demencja starcza. Mam nadzieję, że człek jest wtedy jest jak dziecko, wszystko ma w zadzie, chyba że po nim dostanie. Może za wcześnie mi nie padnie na umysł :) ).

    • Ate says:

      nicnierobienie … o tym marzę doraźnie. :) co tam muzea, przewodniki….. ;) nicnierobienie, książka i kawa na tarasie. mało mi trzeba! ;)

    • magenta says:

      Przyjemnie jest się oderwać i popatrzeć na świat okiem turysty. Taki turysta mógłby – przynajmniej teoretycznie – zachowywać się nieodpowiedzialnie, w znaczeniu odpocząć od odpowiedzialności i dać sobie trochę na luz, ale… chyba dryl nami rządzi :) Faktycznie nawet, kiedy moglibyśmy potruchtać albo pobrykać, to zdarza nam się leźć jak te kobie w kieracie.
      Może za mało mamy wakacji i nie zdążamy się przyzwyczaić do nicnierobienia? ;)

    • Kadarka says:

      Ate, na tym tarasie dopadłabym mnie myśl: jeszcze tyle do zrobienia :( .

    • Kadarka says:

      Magento, ja też tak myślę. Przydałby się rok nicnierobienia, ale zakładam, że mimochodem odkrylibyśmy w sobie starą bądź nowo pasję. I nic z nicnierobienia. Nie umiałabym tylko zbijać bąków, nawet jeśli miałabym pieniądze.

    • ja-sama says:

      A reszta fotek?Proszę proszę…niech się dzieje blogowo:))

    • Kadarka says:

      Kasiu, ja skromna dziewczyna jestem, wole coś pisemnie naględzić, niż fotkami się zasłaniać… I już w pierwszy dniu pracy zawalili mnie robotą. O święta naiwności, zawsze jesteś przy mnie i czas mi kradniesz….

    • Logos Amicus says:

      To wielka sztuka móc zmieniać rzeczywistość wraz ze zmianą miejsca.
      Podróżując, nie można od siebie uciec, ale można się postarać odnaleźć siebie innego.

      PS. A zdjęcie ładne i… wymowne :)

    • zakrętka says:

      Zaglądam, wczepiona w sieć. Czyli niejako mogę gdzieś pędzić, bo sieć wszechobecna. Czy jakoś tak. Się uprasza o choć jedno jeszcze zdjęcie:)

    • Kadarka says:

      Logosie :)
      Oby to spotkanie “ja” innego nie oderwało od starej rzeczywistości, wpadając do innej, bardziej przepastnej ;) .

    • Kadarka says:

      Zakrętko, dobra, następnych parę notek będzie ze zdjęciami, albo nie – same zdjęcia, bez pisania. Szlag mnie trafi :) ).

    • anaste says:

      A a tam za nic miałam przewodnik i czas . Leżałam sobie na górskiej łące i nigdzie mi się nie spieszyło . To może być zasługa mojej pracy , bo jeżdżę samotnie i pracując podziwiam i rzadko się śpieszę :) :) Ja też chcę trochę zdjęć z Twoich wakacji obejrzeć :) :):)

    • tercybiades says:

      “bardzo miło jest usłyszeć: jest nam bez ciebie ciężko.” – to prawda. Oj, prawda:)

    • Kadarka says:

      Prawda dobra jak chleb, nie potrafiłabym żyć “niepotrzebna” :)

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

lipiec 2010
P W Ś C P S N
« czerwca   sierpnia »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u