fot. własnaJuż maj. Wszystko kwitnie, ale w tym roku daleko ode mnie…
Nie było mnie tu tak długo. Nie pisałam i nie brakowało mi literek Zanim zdążyłam się obejrzeć odszedł dzień, potem tydzień. I w nawale prozaicznych rzeczy, prawdę mówiąc – pod kupą konkretów – zabrakło miejsca na mnie.
Żyję, a wieczorem nie jestem w stanie przeczytać pół strony z książki. Ranek budzi mnie przeraźliwym wrzaskiem wróbli, nie mogę rzucić nawet poduszką, bo ten naturalny budzik określa czas pobudki. Rusza machina wysiłku, móżdżenia i nerwów. A tak lubię ciszę i spokój. Ale pęd do życia jest silniejszy, we wrzasku i zagłuszaniu. Nie będę ich przekrzykiwać, choć niektórzy nie znają umiaru w słowotoku, często bezsensownym. Nie lepiej powiedzieć raz, a dosadnie? Myślę, że kobieta chowa się za słowami, dlatego że nie chce słyszeć wewnętrznych myśli. Jeśli się zmęczy, zabraknie jej sil na wieczorną rozmowę sama ze sobą. W niej tylko słowa będą miały sens, a zmęczenie i zamęt ześlą kamienny sen.
Czy nadmiar słów wynika ze strachu, że się ktoś wtrąci, przekrzyczy, bardziej wymądrzy, nawet jeśli słowa te, nic wielkiego nie wnoszą? Czy wynikają z osobowości, zakreślenia, jak pies, swojego terytorium?
Nie piszę o sobie, są to głównie moje obserwacje świata. Sprawy, których nie mam czasu i możliwości dociekać. Uwielbiam siadywać gdzieś z boku i przyglądać się ludziom, a potem szukać odpowiedzi. Gdzie… w sobie ich nie znajdę, nie mam np. potrzeby ciągłej rozmowy z ludźmi. A jeśli znajdę odpowiedzi nie mam czasu i formy, by je opisać.
Siedzę do późna, w dzień nie znajduję miejsca na robienie rzeczy kiedyś ważnych. To późno, nierzadko zaczyna się, kiedy zapalą się pierwsze lampy uliczne, a ważność rzeczy czernieje pod powiekami.

Komentarzy: 22 do wpisu "Zamęt"
Ty wciąż za czymś gonisz,
ty wciąż się ścigasz z czasem
jakbyś był trybikiem w tej machinie.
Ten pośpiech jest jak złodziej
okrada nas bezkarnie
z każdej pięknej chwili
zanim minie.
zanuciła Pstro i dodała zanim wyszła :dobrze, że znalazłaś chwilę pobyc TU
Podobne spostrzeżenia jak inne w byciu sobą..
Pstro, tekst Twój? Jestem trybikiem, ale beze mnie nic się nie zwali. TU zostawiłam kawał czasu, innego niż TAM
.
Zezyrok, toś mnie pocieszył
!
Kadarka, to słowa z utworu Miśkiewicz
http://www.youtube.com/watch?v=eTIZi8Ree98
fajnie wygląda ten wizualny zamęt (czytaj fotka) słowo “katafalk” już mi się przejadło ;D
Pstro, katafalk to smutna rzecz, ale zamęt oznaczać może jakąś psychiczną chorobę
. Tacy np. Derwisze, kręcą się w kólko, normalnie nienormalnie
.
kręcąc sie wiesz, że żyjesz
…wszystko oparte jest na ruchu /pomędrkowała/
Pstro, oby nie wywrócić się w tańcu chocholim
.
Odróżniłabym jednak słowotok na blogach (czego może jestem przykładem) od tego wykrzyczanego, wyśmianego tuż przy uchu, przy jednym stole bądź przy drugim biurku. Wieczorem mam za dużo czasu na ciągłe myślenie, zostawiam je na ranek, by u progu dnia zawrzeć w kilku wewnętrznych ruchach pojedynczych zdań całe wczorajsze staranie i nadać im dzisiejszy sens…
A po burzy przychodzi spokój i szklanka dobrego wina:) zresztą to też wiesz…:)
Zen, lubię Twoje pisanie. Piszesz płynnie i konkretnie, jak trzeba, tzn. dla mnie
.
.
A mnie wieczorem prześladują myśli z całego dnia. Próbuję je rozwiązać i w ten sposób daje im możliwość gryzienia mnie do rana. Ranek okazuje się na tyle łaskawy, że świeci problemom prosto w oczy
Dlaczego nie? Możesz rzucać poduszką, potem szybko zbiec po poduszkę. Jak wrócisz do domu na śniadanie z poduszką pod pachą, będziesz rześka jak te wróbelki
Gadanie? Nie wiem, ja więcej piszę niż gadam, a gadam z bardzo bliskimi sobie osobami. Dla mnie kontakt. W przeciwnym razie mogę milczeć jak grób
pisanie zastępuje mi rozmowę z żywymi, realnymi ludźmi, co Kochane Słoneczko czasem ma mi za złe. Nie jestem dobra w podtrzymywaniu rozmowy na siłę, nie mam potrzeby poznania życiorysu ludzi w pięć minut. Denerwują mnie hałaśliwe kobiety, bo czuję, jakby zawłaszczały swoją charyzmatycznością moją własną przestrzeń. Jest w tym chyba coś z atawistycznego terytorializmu…
Życzę Ci mniej zamętu:)
Ufff… ulżyło mi, bo wiesz kadaarko… biorę wszystko do siebie, jakaś przewrażliwiona jestem czy co;))
właśnie… te gryzące myśli, podgryzają czas snu, urywając z nich minuty niezbędne dla odpoczynku. Mnie budzą zazwyczaj ok piątej, jem wtedy śniadanie (jak dzisiaj), zamieniam myśli w coś lżej strawnego, podglądam przez żaluzję miasto i słowo daję, że jeśli jutro będzie tak samo, ubieram się i idę ustrzelić mgłę aparatem. A u Ciebie to całonocne czuwanie, przerywane drzemkami czy zbyt wczesna pobudka i wyłączenie niepotrzebnego już budzika?
Magento, nie masz litości, zresztą mieszkam na parterze
.
. Kontakt słowny z drugim człowiekiem jest ważny, ale ile można paplać. Męczą mnie zawodowi naganiacze słowni albo takie ploty….
Ja też więcej piszę niż mówię, przynajmniej poza pracą
Lelevino, mnie też pisanie zastępuje rozmowę, a już dopełnieniem jest czyjaś “obca” myśl na słowa. W komentarzach zawarte są różności, zmuszają do myślenia, kolejnych notek…
.
Na blogu przestrzeni jest pod dostatkiem, nie chcesz pisać czy odpowiadać – idziesz dalej. A oko w oko, weź się obruć na pięcie i bez słowa odejdź
Zen
. Jeśli wiem, że muszę wstać wcześniej (piąta… ale straszna godzina…), to budzę się co chwilka i patrzę czy to już
.
Od jakiegoś czasu nie czuwam w nocy. Co się co pewien czas odzywa, bo i tak mam czujny sen. Wyleczył mnie ktoś, u kogo muszę gadać i gadać (nastąpiło odwrócenie ról, bo to ja zawsze słuchałam, byłam doskonałą pożywką dla paplaczy) i przyzwyczaiłam się, ale nie wnoszę tego do relacji z innymi.
Zdarza mi się obudzić minutę przed budzikiem i cieszyć się, że byłam szybsza
Fajnie że jesteś:):):)Pieprzyć wiosnę jak nas ma nie dotyczyć…Wara!!!Ma klęknąc przed Tobą:):):)
Pozdrawiam:)
Kadaarko:)) z podobnym nastawieniem do zamówionego wstawania, nigdy jeszcze się na nic nie spóźniłam:))
trzymaj się cieplutko:)
A na parterze wcale nie jest tak źle mieszkać. Wiem to z doświadczenia:))
Tamirian, ja tam lubię wiosnę
.
Zen, dzięki! Na razie dopada mnie silne zmęczenie, a mam coraz wiecej roboty…
Czasami usiłuję coś powiedzieć , krzyku to ja nie znoszę …Wolę leśną ciszę , swoja sypialnię i właściwie lubię ludzi , ale ich unikam
No może w pracy spotykam ich wielu , ale to mi nie przeszkadza , bo rzadko pracuję z krzykaczami
pomilczę o tym, wyjątkowo….