Niedawno nawiedziła mnie lawa ludzkich smutków i tragedii. Nas wszystkich. Ta lawa, kiedy się wyleje, a ogień rozgrzeje najbardziej zatwardziałe serca, potrafi porwać ze sobą osoby, które nie czują się, czy to patriotami, czy też stały w pierwszym rzędzie do podłożenia świni ofiarom katastrofy. Kajają się, próbują zrzucić winę na innych (najczęściej) i odwracają uwagę. Za życia ofiary katastrofy były przedstawiane jako rządne władzy, pieniędzy, kłótliwi egoiści, teraz naświetla się ich zapomniane zasługi, wspaniałą maniery i osobowość, niesamowitą wiedzę.
Nie, to nie dwulicowość, to zgubienie się wśród emocji i krzyczących głośniej.
Z racji wykonywanego zawodu, czy obejmowania publicznej funkcji człowiek musi założyć niejedną maskę. Chociażby po to, by chronić swoją prywatność. Nie można być jednolitym, nie można uniknąć krytyki, a cisza odczytywana jest dwuznacznie. Człowiek jest omylny, zawsze będzie oceniany. Historia sama rozprawi się z przeszłością, a teraźniejszy katafalk jedynie spowalnia ten proces.
Jestem lekko zdezorientowana, bo nie mam potrzeby krzyku, nie chcę cały dzień oglądać transmisji, a przełączając między kanałami zauważać znaczące niuanse polityczne telewizji. Nie mam potrzeby wypowiadania się na temat pochówku głowy państwa albo być zorientowaną, co ktoś znaczący opowiedział na temat dzieciństwa tego i owego pana. Nie mam potrzeby zakładać czerni, bo od dawna mam inne przekonania na temat żałoby. A jednak przebywając z ludźmi, w sklepie, w pracy, czuję dziwne spojrzenia na moją kolorową bluzkę. Milczenie na temat refleksji przyjmowane jest dziwnymi minami, prośba o wyłączenie radia w czasie jazdy samochodem, kiedy relacjonują lądowanie samolotu z Rosji, zbyte. Za pierwszym razem.
W chaosie wydarzeń mogę mieć tylko swoje zdanie, którym podzielę się z należnymi i tolerancyjnymi osobami. Nauczona doświadczeniem zajadłości polityczno-religijno-prywatnych dyskusji, daję sobie szansę na względnie zdrowe zdrowie psychiczne.

Komentarzy: 22 do wpisu "Katafalk"
Ja si zastanawiam, czy to tak wszędzie jest, czy my mamy jakiś karnet na histerię?
najmądrzejsze słowa, jakie znalazłam na temat Smoleńska, pochodzą z blogów. najmądrzejsze, albo po prostu takie, które sama podzielam… jestem zdezorientowana zachowaniem ludzi, każdego kolejnego dnia tej farsy czuję się, jakbym się budziła na innej planecie.
i wszyscy się nagle upolitycznili, nawet Ci, których polityka zupełnie do tej pory nie interesowała …
ja się podepnę pod Twoje słowa, bo też “nie mam potrzeby krzyku…”
bardzo nie przeszkadzało by mi to wszystko gdyby ci wszyscy tak głośno płaczący wynieśli odrobinę nauki i pokory w codziennym życiu gdy wszystko ucichnie, a na tą chwile mam podobnie swój świat.
Magento, histeria nigdy nie była moją mocna stroną, nie umiem też udawać. Myślę, że to media, TV rozdmuchują pył i rozdzierają rany. Każdy chce dociec przyczyn katastrofy, drążąc zbyt głęboko w historii; żywym się dostanie, bo na umarłych zbyt wiele złego mówić nie wypada i kto wie… może wyniknąć z tego poważny konflikt.
Lelevino, pisząc anonimowo, nickowo można powiedzieć dużo więcej i to, co leży na sercu. Samo pisanie trwa dłużej i można się w spokoju zastanowić. Emocje są przetrawione.
Nie da się ukryć – tragedia, ale bez przesady, my żyjemy i musimy poukładać sobie życie w państwie. My… politycy, bo co my, pionki, możemy? Zrobili z nas płaczki…
Pstro, nie biorę się za politykę,bo mnie ona nie interesuje, a kolejny pretekst do nerwów… podziękuję. Czasem nie da się oddzielić popularności od prywatności. Czy pani prezydentowa ślubując mężowi zdawała sobie sprawę, że będzie pierwszą damą? Że do końca życia będzie musiała chodzić z ochroną? Ryzyko jest wpisane w zawód, w miłość, w powołanie…
W skrócie?Chce juz poniedziałku…Bardziej niż seksu, rockandrolla,czegokolwiek…Dobrze ze moja Kobieta przywraca mi normalność…
Zezyrok, krzyk ucichnie szybko, wątpię, żebyśmy wynieśli z tragedii dużo nauki. Zmiany będą, chociażby w Konstytucji, pozamieniają się stołki, może powieje ciut świeżością, niekoniecznie na lepsze.
Tamirian, kobieta Twa ma pewnie więcej roboty, na pewno do poniedziałku
.
Kadarka, też się nie biorę bo i mnie nie interesuje…współczuję córce i innym ktorzy stracili rodzicow bo sama straciłam rodzica…ale co za dużo to niezdrowo jak to powiadają …a w poniedziałek zaczną się tańce ,hulanki , swawola i przynajmniej cała hipokryzja zniknie
Mnie w tym wszystkim zastanawia dlaczego Ci ktorzy najglosniej plakali, najglosniej buntuja się o Wawel?
Zostalem strasznie zrugany / poprawne slowo? / za to ze nie czulem smutku, to mnie smucilo duzo bardziej.
Pstro, ostatnio mam tyle do zrobienia w życiu, że nie mam czasu śledzić nagonki telewizyjnej. W pracy mam radio, ale warunki do jego słuchania niewielkie… Niektórzy z mojego otoczeni wsiedliby w samochód i ruszyli pożegnać prezydenta, i stali w kilkunastogodzinnej kolejce, ze zniczem drogim jak porządny obiad. Ale nikt im urlopu nie da; praca, dzieci, codzienny obiad przywołują do porządku. Na szczęście
.
Hrabio
W wtorek słyszałam takie zawołanie – “nie przenoście nam stolicy do Krakowa”, krzyczało wielu, a dziś wszyscy, z którymi się spotykam są tego samego zdania. Nie doczytałam, ale kto wyskoczył z propozycją pochówku prezydenta w Krakowie? Jakie były pobudki tej propozycji? A czy nie jest tak, że jeden zakrzyknie, a drugiemu ciężko powiedzieć “nie”? Wiec nie sprzeczajmy się w opiniami góry (może nawet jednego człowieka), bo zaproszenia do głów największych państw są rozesłane. Nerwami i dyskusjami nic nie wskóramy….
A smutek nosi się w sercu, choć budyń na buzi…
Fajny tekst. Wszystko dokładnie mówiący. Myślę tak samo i żyję swoim życiem pochylając z przyzwoitości w ciszy w odpowiedniej chwili głowę nad tragedią. Nie uczestniczę w narodowych debatach, nie obserwuję nawet min poszczególnych bohaterów pierwszego i drugiego planu, nie słucham zawodzących smyczków, nie podglądam prywatnego cierpienia, żyję swoim życiem. Z brakiem patriotyzmu nie ma to nic wspólnego tak samo jak z wysiadywaniem w oknie z podpartymi na poduszeczce łokciami. Czekam na wybory, może żeby zrobić na przekór nie potrafiącym się zachować bałwankom:)
Dziś koniec żałoby narodowej. Chyba wszyscy jesteśmy zmęczeni… Ciekawe jaki będzie powrót do “normalności”.
Kadarko, a ja już też jestem zmęczona.Zmęczona epatowaniem tragedia. oczywiści, że to wielki dramat rodzin, którzy stracili najbliższych…tylko zastanawiam się , czy będąc na miejscu tych rodzin, chciałabym by za każdym razem, gdy wejdę do sklepu, szkoły, szpitala, hospicjum, etc… moje rany były szarpane i szarpane…
Kasiu, jeszcze wiele razy będą szarpane, bo to nie zginął tylko człowiek, ale najważniejsza osoba w państwie, a okoliczności, w jakich zginął są bardzo symboliczne. Myślę, że będzie to czas znacznie dłuższy, niż możliwość rzucenie czerni (rodziny osób znanych muszą liczyć się z brakiem prywatności)… Pewną podporą na duchu jest to, że ich śmierć nie przeszła bez echa, a stanie się przyczynieniem do nowej historii.
Jestem ciekawa poniedziałku, środy…
tia, żałoba jest dla tych co obserwują, są z boku. Nie uznaję czerni z przyczyn smieci, kocham czerń z innych powodów.
Mnie interesuje ta cała sytuacja, to co zostanie zakryte tajemnicą bądź milczeniem.
Dziś to dla nas ma jakieś tam znaczenie-Kraków-Warszawa-Smoleńsk. Kiedyś bedzie to wszystko miało inny wymiar i ujrzy światło dzienne w inny sposób.
Swiat widzi tylko to co podaja do wiadomosci media. Jaka jest prawda?
Mnie zadziwia technika i zastanawia jej niedoskonałość wzgledem natury i wartość względem przewagi praw siły niepoznanej.
Orchi, zastanawiające są zrządzenie.. natury? Może się buntuje, że po raz enty, chcieliśmy ją przechytrzyć? Mgła, dym, błądzenie w chmurach…
W zimie w Polsce zmarło z wyziebienia , głodu , braku leków , opału , warunków socjalnych kilkaset osób … Zamyśliłam się na kruchością życia , nad rodzinami ofiar tragedii …i tyle . Żyję normalnie , bo mam wiele do zrobienia . W końcu kolejna zima idzie , a politycy tyłków nie ruszą
Kiedy zginie ktoś znany, wtedy zastanawia się człowiek nad sensem, dopiero wtedy i na krótko…