• Wata słowna Cz, 15 kwietnia 2010 Komentarzy: 22

    Niedawno nawiedziła mnie lawa ludzkich smutków i tragedii. Nas wszystkich. Ta lawa, kiedy się wyleje, a ogień rozgrzeje najbardziej zatwardziałe serca, potrafi porwać ze sobą osoby, które nie czują się, czy to patriotami, czy też stały w pierwszym rzędzie do podłożenia świni ofiarom katastrofy. Kajają się, próbują zrzucić winę na innych (najczęściej) i odwracają uwagę. Za życia ofiary katastrofy były przedstawiane jako rządne władzy, pieniędzy, kłótliwi egoiści, teraz naświetla się ich zapomniane zasługi, wspaniałą maniery i osobowość, niesamowitą wiedzę.

    Nie, to nie dwulicowość, to zgubienie się wśród emocji i krzyczących głośniej.

    Z racji wykonywanego zawodu, czy obejmowania publicznej funkcji człowiek musi założyć niejedną maskę. Chociażby po to, by chronić swoją prywatność. Nie można być jednolitym, nie można uniknąć krytyki, a cisza odczytywana jest dwuznacznie. Człowiek jest omylny, zawsze będzie oceniany. Historia sama rozprawi się z przeszłością, a teraźniejszy katafalk jedynie spowalnia ten proces.

    Jestem lekko zdezorientowana, bo nie mam potrzeby krzyku, nie chcę cały dzień oglądać transmisji, a przełączając między kanałami zauważać znaczące niuanse polityczne telewizji. Nie mam potrzeby wypowiadania się na temat pochówku głowy państwa albo być zorientowaną, co ktoś znaczący opowiedział na temat dzieciństwa tego i owego pana. Nie mam potrzeby zakładać czerni, bo od dawna mam inne przekonania na temat żałoby. A jednak przebywając z ludźmi, w sklepie, w pracy, czuję dziwne spojrzenia na moją kolorową bluzkę. Milczenie na temat refleksji przyjmowane jest dziwnymi minami, prośba o wyłączenie radia w czasie jazdy samochodem, kiedy relacjonują lądowanie samolotu z Rosji, zbyte. Za pierwszym razem.
    W chaosie wydarzeń mogę mieć tylko swoje zdanie, którym podzielę się z należnymi i tolerancyjnymi osobami. Nauczona doświadczeniem zajadłości polityczno-religijno-prywatnych dyskusji, daję sobie szansę na względnie zdrowe zdrowie psychiczne.

  • Pętla N, 11 kwietnia 2010 Komentarzy: 13

    fot. własna


    Po kawałku zabiera mnie życie

    Wciąga ustami

    Liże językiem

    Delikatnie – organoleptycznie

    W korowodzie kolorów

    W strachu i egoizmie

    Oddalam się w nieznane

    Na przekór słowom

    Na szczęście pragnieniom

    Szuka mnie życie

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

kwiecień 2010
P W Ś C P S N
« marca   maja »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u