Wyobraźmy sobie (powiedział pewien pan, którego szacownego imienia nie wymienię), że poszukujemy wybranki/wybranka swojego życia. Hipotetycznie, nasz aktualny stan posiadania lub nie posiadania połowicy nie jest ważny. Tak się składa, czy z niepowodzenia, czy szukając rozrywki, iż zmuszeni jesteśmy skorzystać z ogłoszenia zamieszczanego w prasie. To jest, my ogłaszamy chęć zapoznania takiego a takiego kandydata, ale najlepiej jeśli byłby to artysta. Kryterium wyboru ma być nie jego zdjęcie, zachwalanie swego ego, a jedna, najlepsza praca. Trochę trudna sytuacja, bo prawdziwych artystów jak na lekarstwo albo jesteśmy nimi w większości. Nie wszyscy zainteresowani chcą jednak wysyłać swojej prace. Zakładam, że trochę odpowiedzi dostajemy. Niektórzy się oburzają, fukają, śmieją, w końcu z malutkiego stosiku zostają nam dwie prace. Takie:
Na podstawie tych obrazów, z którym z artystów umówilibyście się na pierwsze spotkanie i dlaczego?
I tak na marginesie, nie sugerujcie się faktycznymi autorami powyższych prac (pierwszym jest Picasso, drugim – Malewicz), ich życiorysy, czy fizjonomie nie mają z pytaniem wiele wspólnego.
Brzmi to trochę ankietowo, ale ciekawi mnie pewien założony przeze mnie punkt widzenia
.



Komentarzy: 23 do wpisu "Punkt"
Z panem “czarny kwadrat” – ponieważ tam jest jeszcze mnąstwo, żebym mogła dorysować własne kreski
miejsca mnóstwo znaczy jest…
na te moje kreski.
Ja podobnie jak Magenta wybrałam pana z dwójeczką.znaczy z kwadratem. Chociaż zakładam też ryzyko, bo mimo że wiele miejsca na niedopowiedzenia, tak wiele strachów może mieścić ten kwadrat. Może z drugiej strony za nim mieszkają straszliwe demony.Idę jednak w ciemno z całym dobrodziejstwem biorą nawet to co czai się z tyłu;)
Z cała pewnością wybrałabym obraz matki z dzieckiem
. Kiedyś, kiedy zadał mi ktoś podobne pytanie i teraz. Jest bezpiecznie. Matka całuje dziecko, jej szata okala pewnie małe ciałko, obok robótka, odrzucona na chwilę, by przytulić dziecko. Tak się pozornie wydaje, bo to może być haczyk na potencjalnego kandydata/kandydatkę i zachęta do poddania się manipulantowi. Doszukiwałabym się podtekstów w dziwnych kolorach ciała. Trzeba byłoby sprawdzić kto zacz
ciepło na pierwszym obrazku to mogą być jedynie pozory,drugi wzbudza ciekawość co dalej,co w ogóle ? bo przecież nie ma punktu zaczepienia, chociaż ta mroczność nie jest zbyt zachęcająca nawet dla takiej ciekawskiej osoby jak ja
… miałabym dylemat
Zdecydowanie drugi obraz. Ma w sobie jakąś tajemnice. Wyzwala dreszczyk emocji…
nr 2.
nieznane pociąga… ale na spotkanie włożyłabym wygodne buty, aby się – w razie potrzeby – lepiej uciekało….
Oraz ja bym wybrała czarny kwadrat – zdecydowanie tajemniczy, mroczny, wyzwanie dla mnie…
Pstro, kwadrat odbiega od konwencjonalizmu, od pokazania palcem – tu jest oko a tu ręka, a ten pierwszy obrazek trafia prosto w serce
. Człek zmiennym jest i po pół roku może mu odwidzieć, odrzuci chęć macierzyństwa, tacierzyństwa… niewiadoma z dwóch wyziera
Maskano, ja bym wolała wiedzieć ciut więcej na co się porywam
.
Ate, najlepiej tekstylne, ja takie zakładam do jazdy, sprawniej wciskam gaz i hamulec
.
An, witaj
.
A ja myślałam, że takie ryzyko małolatom jest zsyłane. Chyba się zestarzałam i zasiedziałam, może nie porwałabym się już na żadnego
Kadarko, czasem niewiedza jest błogosławieństwem:)
jesli mam wskazać konkretnie palcem to wybieram jedynkę, tak postanowiłam
Maskano, też jestem tego zdania
.
Pstro, kiedyś pokazywałam palcem, mało co ksiądz mnie nie poświęcił
. Wiec jesteśmy po tej tej samej stronie, czyli nr 1
.
no dobra Kadarka, a teraz może przedstawisz ten punkt widzenia ? :> bom ciekawa, przyznaję
Odwracam sobie sytuacje, więc ogladam obrazy potencjalnej kandydatki….hmmmmm…..Biore kwadrat..Dlaczego?Po pierwsze-pierwszy obrazek jest zbyt sielankowy…Wygląda to tak jakby słodzić kobek z miodem-mamusia+dzięciątko=7 heaven…:)W obrazie denerwują mnie też barwy-są jednoznaczne, ostre, nie zostawiają miejsca na żadna dodatkową interpretacje…
A kwadrat?-umówmy się-pojęcia artysta nie zdefiniujemy…Za to cenić trzeba odwagę i ……tu już jestem kupiony-poczucie humoru…Wysłać taką pracę moze -mówmy szczerze-wyłącznie ignorant plastyczny ale jaki tupecik, co za bezczelność….nie lubimy bezczelności?Lubimy…..:):):)Pozdrawiam:)
jaki sielankowy ? a może to pożegnanie ? – obruszyła się pstro … zreszą, każdy ma swoją interpretacje
No właśnie, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (spojrzenia). Nastolatka niekoniecznie chcę brnąć w czarny kwadrat, który jest niewiadomą. Jeśli kobieta niedawno wyfrunęła spod pierzyny rodziny, nie sądzę by pchała się w czarny punkt widzenia. Ona musi mieć jasne przesłanie (nawet nie do końca szczere), widoczny dom i zapewnioną opiekę. A ci, co wybrali kwadrat może mają już co nieco
na koncie, z niejednego pieca chleb jedli i spali w niejednym lesie, chcą poszaleć z niewiadomą (bo się rutyny ojedli)
.
Szukam spokoju i bezpieczeństwa, wiec przezornie wybrałam matkę z dzieckiem. Kwadrat jest bezprzedmiotowy, w sumie może tu być wszystko i nic, obrazem rządzi wyobraźnia albo głębiej to, co się pod nią kryje. Zanim pojawił się kwadrat światem rządziły rzeczy widzialne, a tu taka prosta rzecz sprawiła ludziom nie lada zagadkę („kwadrat = odczucie, białe pole = nic poza tym odczuciem”).
Pierwsza odpowiedź brzmi z żadnym: ani z jednym, ani z drugim. Obydwaj lubują się w ciemnawych kolorach i lubią przesadzać: pierwszy ze zbyt czułymi, obłymi kształtami postaci a drugi z pozorowaną tajemniczością czarnego kwadratu wpisanego w jasne ramy. Obydwaj uważają siebie za artystów, a więc skupieni na sobie nie zauważaliby moich zmian nastrojów i zmuszaliby mnie do uczestnictwa w spotkaniach lub sytuacjach, w których niekoniecznie czułabym się komfortowo. W końcu to ja szukam, daję ogłoszenie i wybieram, więc mogę pokierować się swoimi preferencjami. Do pierwszego kandydata zraża mnie jeszcze dziwna miękkość gestów kobiety i chłopca, sugerująca silną więź między nimi, może nawet chęć bycia zdominowanym, podporządkowanym… W drugim obrazie za to brak konkretów, można spodziewać się wiele lub niczego, może czas z nim spędzonym będzie straconym? straconym na poszukiwanie pozornie ukrywanej głębi, której po prostu nie ma. Stąd świadome posłużenie się nowoczesnym sposobem wyrazu, odstąpieniem od klasyki i tradycji, by wzbudzić zaciekawienie, wzniecić zainteresowanie, kluczyć w labiryncie znaków, ukryć pod pozornie skomplikowana formą prostotę (a może prostactwo) treści.
Obydwaj są dla mnie podejrzani;)
Zen – wyłamałaś się! Fakt, nie pokazałam wszystkich prac, może spodobałaby Ci się jakaś inna
. Ale masz rację, artyści mogą uważać się za alfę i omegę, wtedy Ty mogłabyś być tylko dodatkiem (niekoniecznie niezbędnym). Są kobiety, którym taka rola odpowiada.
Jeśli byłby to indywidualista, potrzebujący wiele samotności i spokoju, niewiele mówiący, to ja się też wypisuję. Muszę mieć dobrego rozmówcę (nie gadułę), ale o tym przekonywającym się po, przynajmniej, pierwszym spotkaniu. Dlaczego wiec nie spotkać się z nimi dwoma, a może ze wszystkimi jeśli nie jest ich tak wielu?
Ja jednak wolałbym również znać płeć artysty
Same obrazki jego/jej prac o niczym jeszcze nie muszą świadczyć, tzn. wskazywać na o jakieś cechy danego człowieka, które dla nas byłyby istotne, gdybyśmy zdecydowali się na bliższe (intymne?) z nim/nią spotkanie.
Logosie, dla Ciebie tylko kobieta, taka z marzeń
. A marzenie może stać się spełnieniem…