Parę dni temu próbowałam dostać się do domu z odległego miasta. Kierowca odesłał mnie z kwitkiem – nie ma miejsc. Poszłam na Stare Miasto, a tu jak nie lunie gradem! Norma. Katar i reszta choróbska gotowa. W sumie klasyka.
Da się odczuć przednówek.. ptaszki śpiewają, czuć coś w powietrzu. Moda niby się zmienia, ale w sumie każdy dąży do poprawy samopoczucia i widoku za oknem. Wiosną najcenniejsza jest jak zwykle zieleń liści i trawy, słodki (!) ćwierk wróbli, muskający wiaterek. Banalne? Klasyka nie wychodzi z mody
Przez przypadek nie zmieniło się też moje nastawienie do dnia wagarowicza. Dziś odpuściłam zajęcia licząc, że konsekwencji nie będzie.
Dyktatorzy wymyślają coraz to inne cuda na kiju, ale wiosna nigdy nie wyjdzie z mody. Nie mam pojęcia, co zaplanowali dla mnie na tę porę roku. Moja klasyka wiosenna ma zielono-trawiaste rajstopy, żółtą spódniczkę i niebieską bluzkę, a w uszach czerwone filcowe kolczyki. Banale? Po szarzyźnie błota i ogólnej pluchy pozwolę sobie na wszystkie kolory naraz.


Komentarzy: 20 do wpisu "Klasyka nie wychodzi z mody"
Piękne kolorki
Lubię łączenie zieleni i pomarańczy . Wiosną jest czas na odrobinę egoizmu i luksusu dla siebie
Zdrowia życzę
Na razie jestem na etapie wychodzenia na podwórko zalane słońce, słuchania ptakó,przymykania oczu i wciągania mocno, w siebie powietrza smakującego jakże inaczej…:):)Popieram z kolorami..Wszystko co nie szare i białe piekne jest:):)
Anaste, od tej wiosny postanowiłam ubierać się na wesoło. Nie pasuje m ani czerń, ani brąz. I Tobie zdrowia i dobrego
.
Tamirian, mało jeszcze wiosny tej wiosny. Można ją rozpoznać po rozbrajającym błocku na butach i szalejącym wietrze. Ma ona kaprysy, jak dziś
.
.
Żyjmy kolorowo
Kolorowy wiosenny zawrót głowy… Dziś nawet spacer był udany…
Zezyrok, mnie też wiatr wywiał z domu. Ciekawie…
umyłam okno, a Kochane Słoneczko skomentowało: i od razu świat wygląda jakby lepiej. na kanapę padają promienie słońca. grzeję się otoczona miśkami. mimo, że w środku mają watę, im też należy się trochę ciepła:)
Lelevino, miałaś tak brudne okno? Nie, na pewno nie, żeby miśki nie miały się od czego/kogo grzać
.
fajna foteczka, w kolorach dodatków w moim pokoju, znaczy klasyczna jestem?
Pstro, klasycznie to znaczy szaro, czarno i brązowo. Tak przyjęło się we wszystkich pracach (w tych, które przeszłam
). Zmieniam konwencję, dziś kolorowe buty (tj. czerwono-żółto-zielone), zielone rajstopy i czerwony płaszcz. A ludzie tak dziwnie na mnie patrzyli… Łamię klasykę i dobry smak
.
a nie, bo ja uwielbiam (żeby nie napisać, ze mam jobla) na punkcie zielonego… żólty też nie odstaje za wiele za nim więc wychodzi na to, że jestem typowe pstro
I chwała Ci… Mnie pasuje też czerwień i niebieski, od różu nie stronie. Dobrze, że umiem to to jeszcze zestawić, bo przyozdobiwszy się we wszystko naraz, mogłabym tylko straszyć w lesie
.
czerwony do mnie nie przemawia, za to seledynowy i owszem, mam nawet takie buty
, niebieski do ócz mych niebieskich nie pasuje, za to pomarańcz i owszem ;D, sama widzisz, że pstrokacizna jak ta lala …. przy okazji, faktycznie nie ubieraj tego wszystkiego na siebie (kolorów znaczy) bo Cię wezmą za marzannę i wrzucą do pobliskiego bajora, a wtedy kichaniu nie będzie końca
Pstro, do mnie przemawia wszystko prócz szarzyzny i brązów (jak widać na załączanym obrazku skórki bloga
).
!
Mieliby dylemat z topieniem marzanny, bo ani kałuży ani akwenu u nas nie ma… Najbardziej naturalna i najbliższa wydaje się muszla klozetowa
A tak a propos, zajrzałam co jest modne tej wiosny… pstrokacizna. Wiec jesteś na topie
nie wiem czy wszyscy przeczytali,więc powtórzę, że tej wiosny jest modne/a Pstro
:D
Lubię klasykę, ale element niespodzianki zawsze mile widziany. To rozprasza monotonię, fajny element zabawy
Świetne są takie samodzielnie wykonane cuda….zawsze mnie zachwycają, aczkolwiek ja nie mam do ich wykonania cierpliwości ani serca;)
Magento, wiosną najlepiej widziana jest zieleń. Ludzie akcentują ją np. zieloną apaszką pod szyją. Ja posadziłam szczypiorek
.
Kasiu, a mnie szlag by trafił jakbym miała wywoływać głoski. I gdzie potrzeba więcej cierpliwości(o sercu nie wspomnę)?