Parę dni temu przyniosłam książkę mojego ulubionego autora. Nie czytałam jej wcześniej, ale byłam przekonana, że spodoba się Miśkowi. Nie chciał wziąć jej do domu, postanowił przeczytać ją wszystkim na głos. Przez najbliższe dni nie było czasu. Misiek malował portrety, to jeszcze było w miarę ambitne, ale robienie kwiatków i kartek świątecznych godziło w jego godność. Nigdy jednak nie skarżył się na prace ręczne, czy infantylne zabawy, żył w zamkniętym świecie człowieka samotnego i nieśmiałego. Znałam go zbyt krótko, by do niego dotrzeć, a stara nieszczęśliwa miłość zmniejszała tę szansę. Misiek nie ufał kobietom. Uciekał wzrokiem, patrzył w martwy punkt gdzieś poza mną, był grzeczny, a ja nie chciałam posuwać się do poleceń, które go zniechęcą, a z nabytej uprzejmości wykona je. Na razie nasze rozmowy nie wychodziły poza techniki plastyczne i fotografię. Sprawę otwarcia, szczerych rozmów i nieskrępowanego śmiechu pozostawiłam czasowi.
Wczoraj Paulina zaproponowała, że przeczyta nam książkę. Przy dłubaniu dłutem i zajętych rękach wybawiła nas od językowych jatek. Zacznijmy od żywotów świętych… Święty Aleksy niech się schowa pod schodami – przyszło mi na myśl. Na stół poszła Maria Goretti, męczennica w obronie czystości. Misiek ożywił się, zaczął dyskutować z Pauliną. Głównie o filmach i książkach, o Karolinie Kózkównie i świętej Filomenie. Niewiele miałam na temat do powiedzenia. Może w żywotach świętych tkwił haczyk na Miśka? Kierunek mnie zaskoczył, musiałam przeczytać trochę archiwów, by dokopać się do człowieka tak różnego od przeciętnego, niczym nieskrępowanego nastolatka. Misiek musiał już iść, nie zdążyłam go zapytać, ale nie byłam też pewna czy zdaje sobie sprawę, że dziś beatyfikacja kogokolwiek w obronie czystości mijałaby się z celem. Dziś delikatność nie jest w cenie, na pewno nie w tłumie. Nie ma indywidualnych gwałtów, wszystko wrzuca się do jednego wora przypadków albo prowokująco zachowujących się kobiet. Co było możliwe 50 lat temu, teraz wydaje się śmieszne. Inne czasy… w których trudno mówić o wyświeceniu kobiety za śmierć w obronie dziewictwa.
Dziś zaczęłam czytać książkę zaproponowaną Miśkowi. O ile większość broszurowych książeczek tego autora traktowało o sprawach poważnych w łagodnej formie, o tyle ta opierała się na brutalizmie. Zaczęło się od dziwkowania, dawania w żyłę i napadach na nieletnich. O święci pańscy czuwali nad Miśkiem! I nade mną, bo zamknęłabym sobie drogę do dialogu z nim.
Kiedy przeglądałam się w oczach Miśka miałam wrażenie, że urodził się nie w tej epoce, nie w tym kraju… I wszyscy z tamtego otoczenia pasują do siebie, a ja nie znalazłam się wśród nich przez przypadek.



Święci pańscy wiedzą, nad kim czuwać mają, dobrze znają swoją robotę:);) i pozwalają myśleć swoim podopiecznym, że tylko przypadki po ludziach chodzą, lub coś stało się z powodu zbiegów okoliczności, i uśmiechają się pewnie z wyrozumiałością, kiedy wspominamy zrządzenie losu. Czasem podkładają znaki pod oczy, a my, zaślepieni swym parciem i za- i na- nie umiemy ich odczytać, stając się na własne życzenie życiowymi analfebatami;) (niech mi Zezyrok wybaczy;))
Miewam czasami podobnie .. nie ten czas, nie to miejsce… czas zapewne zbyt szybko zmienia otoczenie…
miałam kuzyna, zapewne takiego jak ten Misiek, “malował” głównie drzeworyty (można tak napisać?) nie wiem czy za delikatny na te czasy, czy czasy wyprzedziły go o kilka dobrych lat, nie wiem, bo słowa z nim nie zamieniłam, pamiętam jedynie, jak ciocia przywoziła jego “prace” które robił dla nas…:)…tak mi się przypomniało jak przeczytałam notkę
Zen, może Misiek czyta tylko książki religijne, dlatego nie chciał pożyczyć książki ode mnie? Juto zapytam. Być może ktoś taki mocno zabsorbował go żywotami świętych, że na inną literaturę nie chce patrzeć. Święci czasem zapominają, że są tam, nie wśród nas- żywych, zwykłych, i niby czuwają, ale i nie dają żyć…normalnie.
Zezyrok, był czas, że próbowałam się dostosowywać, nie bardzo się udawało. Dziś mam do w zadzie, żyje na maksa jak chce w moim wewnętrznym świecie, resztę próbuję naciągnąć do potrzeb własnych. Przynajmniej się staram…;)
Pstro, sztuka jest sztuka, czy drzeworyt, czy bajka
. Niektórzy dla swojego spokoju zamykają się w tabelkach, w działaniu, że 2+2=4, pracy od-do. Ci od drzeworytów nie mają pojęcia co im wyjdzie po skończeniu pracy, trudno przewidzieć, że wynik ich pracy będzie matematyczno-logiczny. Niby spokojni i małomówni, ale nie wiadoma ki diabeł w nich siedzi.
Nie chcę dzielić ludzi na takich, czy owakich. Chciałabym tylko uszanować czyjeś wyrażanie siebie, pomimo trudności wynikających chociażby z poznawania nieodpowiednich dla siebie ludzi.
Ano. bądź człowieku mądry i pisz wiersze… czasem byle drobiazg (dla kogo drobiazg, dla tego drobiazg)może wszystko popsuć. Ludzka psychika jest delikatna jak pajęczynka, a czasem tak się brutalnie z nią obchodzimy. Intencje dobre
Kadaarko:) a ja tak z innej beczki:) Zostawiłam Ci wiadomość w ostatnim wpisie w zaciszu. jeśli masz ochotę oczywiście:) Możesz(;):))) nawet w komentarzu pod wpisem, ciekawa jestem bardzo Twoich odpowiedzi:)
Chyba rozumiem co zobaczyłaś w tych oczach . Sama to widzę często …
Magento, wszystko zależy od osobowości. Dzisiejszy świat wychowuje nas na brutali, bezemocjonalne roboty, emocje są, ale głęboko ukryte w środku. Na zewnątrz twardy pancerz. Kto nie umie się tak uodporniać, ten ginie pod tłumem ciał…
Zen, nie lubię łańcuszków, ale odpiszę (daj mi tylko dzień lub dwa). Zakładam jednak nie pokazywać palcem na nikogo:P (a co! Wymamię się!)
Anaste… czasem obawiam się spojrzeć w lustro.
Też nie lubię “łańcuszków” Kadaarko, ale skoro sprawa dotyczy książek i nawet przyszły mi odpowiedzi do głowy – niech będzie. W końcu po to są reguły, żeby były wyjątki;P
Ja tez zrobiłam wbrew zasadom tej zabawy – nie potrafiąc bawić się w pomijanie jednych przy typowaniu drugich – skierowałam pytania niemal do wszystkich, zamiast do czterech. Pominęłam facetów, bo cholibka wie, jak to z nimi jest;P
Częściowe upodobnienie…? na ” codzienność” maska…, by być sobą w zaciszu domu…??
Zen, rozumiem, rozumiem, spróbuję się dostosować. Dopisałabym sobie jeszcze kilka pytań, które są dla mnie ważne i ciekawe (ehh.. ten egoizm), ale nie będę taka wyrywna. Dam szansę innym
.
Faceci nie lubią odpowiadać na książkowe pytania, omijają je, wolą je zadawać. Zabawa ma na celu wzmocnić nasze poczucie więzi blogowej, nieważne czy ktoś poczuwa się bardziej na belfra, czy ucznia. A kto bardziej lubi rozwiązywać testy i interpretować je albo peplać trzy po trzy o swoim, jedynym i niepowtarzalnym zdaniu? No MY –
Kobiety!
Zezyrok, może i maska, ale i święty anielski spokój. Nie sprzeczam się, nie forsuję swojego zdania, po prostu robię to, co uważam za dobre dla siebie i najbliższych. Po cichu. nienawidzę jeśli ktoś wtrąca się do mojego życia. Umiem powiedzieć “nie”, ale nie krzykiem, nie lubię męczyć się złością. Ja idę swoją stroną, świat gdzieś obok…