Archiwum z: luty, 2010

28/02
2010
autor: Kadarka

fot. własna

Parę dni temu przyniosłam książkę mojego ulubionego autora. Nie czytałam jej wcześniej, ale byłam przekonana, że spodoba się Miśkowi. Nie chciał wziąć jej do domu, postanowił przeczytać ją wszystkim na głos. Przez najbliższe dni nie było czasu. Misiek malował portrety, to jeszcze było w miarę ambitne, ale robienie kwiatków i kartek świątecznych godziło w jego godność. Nigdy jednak nie skarżył się na prace ręczne, czy infantylne zabawy, żył w zamkniętym świecie człowieka samotnego i nieśmiałego. Znałam go zbyt krótko, by do niego dotrzeć, a stara nieszczęśliwa miłość zmniejszała tę szansę. Misiek nie ufał kobietom. Uciekał wzrokiem, patrzył w martwy punkt gdzieś poza mną, był grzeczny, a ja nie chciałam posuwać się do poleceń, które go zniechęcą, a z nabytej uprzejmości wykona je. Na razie nasze rozmowy nie wychodziły poza techniki plastyczne i fotografię. Sprawę otwarcia, szczerych rozmów i nieskrępowanego śmiechu pozostawiłam czasowi.

Wczoraj Paulina zaproponowała, że przeczyta nam książkę. Przy dłubaniu dłutem i zajętych rękach wybawiła nas od językowych jatek. Zacznijmy od żywotów świętych… Święty Aleksy niech się schowa pod schodami – przyszło mi na myśl. Na stół poszła Maria Goretti, męczennica w obronie czystości. Misiek ożywił się, zaczął dyskutować z Pauliną. Głównie o filmach i książkach, o Karolinie Kózkównie i świętej Filomenie. Niewiele miałam na temat do powiedzenia. Może w żywotach świętych tkwił haczyk na Miśka? Kierunek mnie zaskoczył, musiałam przeczytać trochę archiwów, by dokopać się do człowieka tak różnego od przeciętnego, niczym nieskrępowanego nastolatka. Misiek musiał już iść, nie zdążyłam go zapytać, ale nie byłam też pewna czy zdaje sobie sprawę, że dziś beatyfikacja kogokolwiek w obronie czystości mijałaby się z celem. Dziś delikatność nie jest w cenie, na pewno nie w tłumie. Nie ma indywidualnych gwałtów, wszystko wrzuca się do jednego wora przypadków albo prowokująco zachowujących się kobiet. Co było możliwe 50 lat temu, teraz wydaje się śmieszne. Inne czasy… w których trudno mówić o wyświeceniu kobiety za śmierć w obronie dziewictwa.
Dziś zaczęłam czytać książkę zaproponowaną Miśkowi. O ile większość broszurowych książeczek tego autora traktowało o sprawach poważnych w łagodnej formie, o tyle ta opierała się na brutalizmie. Zaczęło się od dziwkowania, dawania w żyłę i napadach na nieletnich. O święci pańscy czuwali nad Miśkiem! I nade mną, bo zamknęłabym sobie drogę do dialogu z nim.

Kiedy przeglądałam się w oczach Miśka miałam wrażenie, że urodził się nie w tej epoce, nie w tym kraju… I wszyscy z tamtego otoczenia pasują do siebie, a ja nie znalazłam się wśród nich przez przypadek.

23/02
2010
autor: Kadarka

Darowane serce na sznurze wsiało
Pęknięte, szczerbate
Niczego nie chciało
Wyrzekło się miłości, bo miłość przebrzmiała
Nie chciało uścisków, objęcia go złamały
Nie pragnęło ciepła, za gorące wulkany
Krwi nie wolało
Czarna krew z zawałem szalały

Darowane komuś obcemu
Z niepewności drżało
Kto mu przyjdzie w udziale
sznura
Szczęście czy zgryzota?
Człowiek czy anioł…

Tagi: ,
16/02
2010
autor: Kadarka
znak

fot. własna

Zaczęła się ostra jazda. Zasypało wszystkie drogi, nawet te najbardziej uczęszczane. Niedzielni kierowcy mieli dylemat – jechać, czy pozostawić auto w śniegowym tunelu? Wyjechałam w poniedziałek. Pierwszy raz byłam na drodze ze znakami, światłami i trenerem, na którego barkach, tudzież nogach, spoczywał ciężar prowadzenia.

Znaki i sygnalizacja nigdzie nie są tak widoczne jak na tej drodze. Pomimo, że samochód gaśnie na rondzie, inni grzecznie czekają, aż silnik zaskoczy i ja z prawem pierwszeństwa, za minutę albo dwie, pojadę dalej. To nic, że pod nosem klną i złorzeczą, a niekiedy wymuszają, mnie to nie interesuje. Nawet się nie boję, że ktoś mi wjedzie…

Przychodzi czas, kiedy z ucznia staję się nauczycielem. Czas różny dla każdego, w dosłownej lub mniej wersji. Wtedy ja stawiam znaki na nieoświetlonej i śnieżnej drodze, pokazuję ścieżki, ale uczeń sam musi je wydeptać. Nie wszędzie jest sygnalizacja i znaki, na polnych drogach, w lesie nie obowiązuje nawet zasada prawej ręki. W tej części życia łatwo się zgubić.

Gdyby na każdej z dróg poustawiać odpowiednie znaki wiedziałabym, co jest nieodpowiednie. Gdyby każdy uczeń stosował się tylko do rad nauczyciela, zredukowałoby to wypadki. Gdyby dla bezpieczeństwa pewien procent ludzi pozostawić dziećmi, zahamowałoby to rozwój dróg i wypadków, które prowadzą do poznania nowych znaków.
Od czasu do czasu oddycham w ławce ucznia, chociaż, na co dzień jestem nauczycielem.

11/02
2010
autor: Kadarka

Zdążyłam jeszcze wyprodukować zanim zastał mnie piątek. Tłusty czwartek jest chyba jedynym dniem, kiedy chce mi się smażyć faworki. Nie przepadam za pączkami, a faworki ze sklepu są uzdatniane dziwnymi zapachami. Skorzystałam z pretekstu i udało mi się po cześć zmieścić w czwartku, reszta ciasta leży na stolicy. Jutro ciąg dalszy tłustego tygodnia ;) .

08/02
2010
autor: Kadarka
ławka

fot. własna

Znów autobus. Dobrze, że nie pociąg, bo mogłabym ugrząźć na parę godzin w szczerym polu. A tak, jest okazja złapać „okazję”. Nie jestem w staranie podliczyć wszystkich moich podróży autobusowych, było ich więcej niż prywatnych, wygodnych na tylnym siedzeniu pasażera. Jestem miłośniczką pieszych wycieczek i transportu komunikacji tłumnej, wiec nie odstrasza mnie wizja pięciogodzinnego siedzenia koło nieznajomego, w niezbyt wygodnym fotelu. Tak na oko, przez rok, mniej więcej co tydzień. Najczęściej wyłączam się ze słuchawkami w uszach, szarość świtu albo zmierzchu nie pozawala na czytanie. Dosiadają się ludzie – nieletni z butelkami piwa kurczowo trzymają torbę przed niebezpieczeństwem brzęknięcia, znudzony-porzucony z obsmarkaną komórką
albo pani z epilepsją, próbująca odnaleźć spokój w autobusie pełnym ludzi. Sami mnie zagadują, jakby moje przytakiwanie niosło ulgę. Nie umiem wbić się w ich potok zdań. Podejrzewam, że wcale nie chcą ani moich rad, ani doświadczeń. Dla nich jestem z innego świata i tak też się czuję. Nie sądzę by zainteresowała ich historia sztuki (skądinąd strasznie nudno przekazywana), czy zastosowanie gazu rozweselającego do uśmierzania bólu. Nie umiem, a nawet nie chcę równać.
To coś na kształt uczepionego do ramienia narzeczonej wiernego przyszłego małżonka. Niech facet posmakuje ile sklepów będzie musiał z nią przemierzyć, na ile wystaw popatrzeć, jak się znudzić, zanim stanie przed ołtarzem i zapadnie się w prawdziwe życie. Jako narzeczony ma możliwość wycofania się z interesu, może stanie przed wystawą z klockami Lego i tam zostanie?

Gdyby tak można było bezboleśnie zmienić siedzenie, autobus. Najczęściej jednak otacza mnie tłum i już samo siedzące miejsce jest komfortem. Wysiadam obolała. Kiedy przychodzi czas na zakupy, sklepy zwiedzam sama i nie z powodu obcego miasta. A raczej z oszczędzenia temu ktosiowi mojego długiego zastanawiania się i zaglądania w dziwne miejsca.

Tagi: ,
04/02
2010
autor: Kadarka
hebrata

fot. własna

W przydworcowym barze można znaleźć wszystko. Najczęściej podwyższony standard usług gastronomicznych, ale i kolorowe fotele, wysokie okna i ludzi, niekoniecznie przyjezdnych albo oczekujących. Wpadają na herbatę, szarlotkę i czkają nie wiadomo na co.

Sobotnie styczniowe popołudnie niedługo każe zapalić lampy. W imbryczku herbata zaparzona z jednej torebki, cukier trzcinowy zapakowany do jednorazowej torebki i widok na sypiące zimowe niebo. Nudno, ale coś im każe siedzieć, przeglądać nerwowo komórki, gazety, siorbać z fusów resztki kawy. Nie mają dziś swojego miejsca, obce kąty są przyjaźniejsze niż znane, a obcy bezpieczniejsi. Tu nikt do nikogo nie podchodzi, nie zaczepia, nie wygania. Każdy kontempluje czas, jakby czekał na pociąg, który zabierze go w krainę wewnętrznego ciepła.

Niekiedy rozlega się dzwonek i szczęśliwiec wychodzi umówiony do kina. Albo bierze się za lekturę, niewymagającą, szybką, dającą zamknąć się, by wiecej do niej nie wracać.
Przez czyjeś ramię zaczynam czytać fragmenty „Porzuconych sutann”. Temat eksów zawsze wzbudza kontrowersje i zaciekawienie, a opuszczenie stanu duchownego kojarzone jest z niemożnością wytrwania w celibacie. A książka odbiegała od standardowych opinii. Jest prawdziwa i brutalna, jeszcze dziwniejsza niż złamanie ślubów czystości. Niekiedy seminarium opisywane, jako jawny terror a niepodporządkowanie karane wyrzuceniem z braku powołania, przypomina falę w wojsku. Przyszli księża wykruszają się nie ze względna na brak chęci do nauki, ale z powodu ciągłej krytyki i braku oparcia wśród przełożonych. Co pojętniejsi już w seminarium zachłystują się materializmem, którego kult będą uprawiać w przyszłości, w swoich parafiach. Ale są wśród nich idealiści, próbujący zmienić świat kościelnych kart. Żadne z opisanych w książce działań nie powiodły się. Głośne krzyki garstki młodych księży zamieniały się w późniejszy alkoholizm, wypady na panienki, urlopy w zakładach psychiatrycznych. System od wieków trzyma paru wysoko postawionych urzędników, których każda zmiana oznacza spadniecie ze stołka. Z systemem nie wygra się fair, nastawiony jest na łamanie samotnością młodych księży i stopniowym, praktycznym wdrażaniem w niepisane prawo. Niewiele przypominającego założenia wiary.

Nie dziwi, że w niewielu księżach możnych dopatrzeć się człowieka z początków nauki w seminarium. Nie dziwi mnie łamanie celibatu, bo niejednokrotnie jedynie od kobiety słyszą dobre słowo, objaw ludzkich uczuć, chęć wysłuchania i wsparcia. To księży wciąga, porywa i nim się obejrzą tworzą już własny, bezpieczny mały rodzinny system, którym można kierować. Idą na łatwiznę? Są tylko ludźmi szukającymi wewnętrznego ciepła i spokoju.

W przydworcowym barze wszystko jest fragmentaryczne i szybko zapominane. Tu tylko na moment krzyżują się pociągi, z których niewiele się pamięta. Ciekawe, co zagrają za tydzień.

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

luty 2010
P W Ś C P S N
« stycznia   marca »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728

Najświeższe komentarze

Gwiazdy


stat4u




  • You are currently browsing the Kadarka blog archives for luty, 2010.

  • W sprawie zażaleń i wniosków

      kadaarka@hotmail.com