Kiedyś wyszłam za mąż, kiedyś miałam dzieci i kiedyś dostałam jeden z najdziwniejszych prezentów. Kiedyś, bo to ostatnie było niespełnionym marzeniem. Nie moim. Kartką, którą wyjęłam z zardzewiałej skrzynki na listy. Czarno-białą fotografią jakiegoś pokoju. Obietnicą.
Ładny pokój – pomyślałam.
Był podniszczony. Mała szafa, toaletka, która służyła również za stolik nocny, na niej lampka i ściany z odrapaną tapetą. Wielka miska i dzbanek na wodę wskazywały, że nie było nawet bieżącej wody. Do pokoju wkradał się wiatr, nadymając lekko długą firanę, a słońce zachęcało do wyjrzenia na… Mulin Rouge? Już czułam zapach przegniłego papieru, starych szmat, kurzu, ale rozdźwięk z całością stanowiło łóżko. Gdyby nie ono, reszta byłaby tylko kurewską norą.
Nie rzucało się w oczy, ale było jak tron, na tle żółtawych, zalanych ścian i surowych desek podłogi. Z okuć odleciał prawie cały chrom, rażąc zimnym metalem i rdzą. Dopiero po dłuższym przyjrzeniu nabrałam przekonania, że wnętrze łóżka jest ciepłe. Alchemiczna biel pościeli i gładkość wykrochmalonych prześcieradeł spowita była kolorową kapą. Wywiniętą i zapraszającą.
Zaproszenie do środka było tak sugestywne, że niemal czułam dotyk wiatru i słońca na skórze i kogoś jeszcze. Kogoś, kto kiedyś mnie tam zaprowadzi.
Spod fotografii wypadła niezgrabnie przyklejona kartka.
Widzimy się codziennie, mamy do siebie wgląd.
Czasem ubieram je na szaro, żeby ich nie zidentyfikowano. Niekiedy chodzą w purpurze żądając nierządu, za chwilę w błękicie chłodno patrząc nawzajem na siebie. Pan w czarnym kapeluszu jest nieugięty, pan w pomarańczowym pomysłowy. Myśli – szaleją, gdy jesteś przy mnie. Na paluszkach badam kolor Twoich myśli, liczę na pomyślne wiatry pastelowych kolorów. Wierzchem otwartej dłoni głaszczę Cię po policzku, gdy siedzisz zadumana, a kiedy chcesz mnie zagadać kładę kciuk na Twoich wargach, abyś nie myślała, a czuła. Obejmuję Cię, zawsze odwracasz w żart moje zbytnie mruganie powiek, niepewnie zdejmuję ubranie. Ty nie protestujesz, nie wiesz, co kryje się w głowie siedzącego naprzeciw pajaca, nie możesz poczuć mokrych dotknięć języka na Twoich stopach, rąk ogrzewających nagie, zziębnięte uda. Kulisz się w ciele dziewczynki, ściągającej nieporadnie przykłady z pożądania. Jesteś mistrzynią odwracania uwagi od rzeczy, z którymi nie umiesz sobie poradzić albo ze strachu. Boimy się oboje. Ja pieszczoty Twojego ciała, Ty nienazwanych pragnień. Nie znasz ich jeszcze, ale obudzą się i połkną innego mężczyznę. Nie mnie, ja mam zbyt duże obawy, by dotknąć Twoich myśli zapisanych rumieńcem na policzku. Stoimy na konkretach i żadne nie chce kochać. Tak jawnie.
-Maj 1994
Ilu ich było? Kochali, a ja nie zdawałam sobie z tego sprawy.



Pomyślałam sobie o… a nawet je zobaczyłam, drzwi pokryte niebieską łuszczącą się farbą, spatynowanie okucia i kołatkę, która straciła połysk.
czemu Cię nie ma na wyciągnięcie ręki, czemu do siebie mówimy listami /zanucenie/ …
ładnie ubrane słowa doprawione ciekawą fotką
Magento, znów gadam/piszę obrazami
. Tak mi prościej.
Pstro, żeby nie okazało się, że ten pan z przeszłości byłby lepszym chłopakiem, niż obecny
. A może gorszym… Nie da się sprawdzić
Mnie taki sposób pisania bardzo odpowiada, tylko pisać o tym trudniej
Ale to fajne, że obraz wywołuje obraz.
Kadarka lepszy/gorszy to pojęcie względne
summa summarum pisane to On miał
… niewielu jest panów , którzy potrafią zaintrygować słowem pisanym
a ja dzisiaj tak trochę zmasakruję romantyzm – mam nadzieję, że potraktujesz to z przymrużeniem oka:) w końcu nie odniosłam wrażenia, jakbyś szczególnie tęskniła za owym Nadawcą. więc:
oj, ile ja się naczytałam nieśmiało-śmiałych wynurzeń erotyczno-modlitewnych, jakby żywcem przepisywanych z Coelhio(Cohelio?) tylko jakoś nie chciałam omdlewać, więc się nadawcy listów rozczarowywali moją przyziemnością. i dzięki Bogu, bo bym mogła teraz bujać w maślanych obłokach i pisać płomienne romanse, zamiast ociekających krwią i mózgiem horrorów:) i mimo że nie cierpię lady pank, a kocham grzesia ciechowskiego, to: http://www.youtube.com/watch?v=SPnEpzUy2V4
a tak serio, to obraz pokoju bardzo sugestywny… zawsze sobie siebie wyobrażałam w takiej scenerii… tulipany pięknie rozkwitły. postaram się je uwiecznić, ale to trochę ciężkie ze względów technicznych:( pozdrawiam:)
Obrazowe niezwykle.Jakos mi stanął przed oczyma stary dom, derwniane schody, skrzypiaca podłoga:):)Zapach minionego…Bardzo lubię takie klimaty:)
Kiedyś zastanawiałam się ilu wspaniałych mężczyzn urodzi się , kiedy mi przyjdzie odejść
Miałam chyba pecha do swojego pokolenia , bo zawsze się z kimś mijałam
No powiedzmy do czasu … Bardzo mi się podoba takie słowami malowanie
Kadarka bo mi się przypomniało, że miałam o coś zapytać, bo Ty wyglądasz tak nastoletnio na tym avatarze (jeśli to Ty) to kiedy nastąpiło to cyt. Kiedyś wyszłam za mąż, kiedyś miałam dzieci …. nie żeby być wścibskim , nie scanuj metryki urodzenia
i przy okazji tamirian co się uśmiałam u Ciebie to moje /napisała i dała dyla ,czerwona jak burak/
Magento, niektórzy piszą opowiadanka z obrazu, ja wybieram obraz po nasianiu tekstu. A chciałam umieścić wielkie metolowe łoże z okuciami w kształcie rogów diabła
.
Pstro, fajnie jakby każdy facet miał ciut takiego romantyzmu i ciut głębsze wejrzenie poza łóżko. A większość nogi przed TV wyciągnie, a ty im za barek z piwem rób. Nie wiadomo co się w przyszłości wylęgnie z piekielnego, młodego łabędzia
.
Na avatarze jest moja wrześniowa fotka
. Dziwię się, że pytasz, bo znasz realia netu. Z obnażeniem siebie lepiej nie przesadzać, chyba, że masz mocne nerwy. Kadarka jest wypadkową realnego świata i fikcji literackiej, jak napisałam w pasku bocznym. Takie zabezpieczenie przed nieporozumieniem. W sumie to wszystko ja, tylko pomieszane z różnymi sytuacjami i myślami. Ten cytat, o który pytasz, jest jak najbardziej realny
.
cyt. A większość nogi przed TV wyciągnie, a ty im za barek z piwem rób.
…. i jeszcze pilota podaj bo niechcący mu się schrapnie i upuści…
realia netu i owszem czemu nie, fotke zawsze swoją miałam, ale zanotowano spadek wejść na bloga to SE zmieniłam … ja dla grupy wszystko, nawet zmianę face
… ale po trzeciej liposukcji kolan dam znowu swoją i niech mnie kroją , nie zmienie ..;)
Kadarka o bohomazach to można pisać i pisać a w myślach i tak nowe się pojawiają , mojego ojca odwieczne noworoczno-urodzinowo-imieniowo-okazyjne życzenie względem mnie “spoważniej” jakoś nie widzi szans spełnienia…
a wracając do notki… kurczaczki! fajny ten list… ten KTOŚ to nie wiem..;)
A wiesz Pstro, to net mnie ułożył taką poważną, jaką nie jestem
.
.
Niewielu jest gości, którzy umieją ładnie pisać albo tak by danej kobiecie zrobiło się ciepło tu i tam. Najczęściej trzeba pomóc naturze, delikatnie sugerując, albo wręcz pisząc za kogoś, to co chce się usłyszeć. Ja bym takie coś chciała dostać
Kadarka, Focase napisał, że mam rękę do mężczyzn … jak coś ten no.. rzuci mi się w moje ślepawe oczy, od razu do Ciebie przybiegnę
Pstro, przybiegaj, Focase ma rację. Może dasz na ogól jakiś romantyczny liścik?
Lelevina, nie tęsknie, bo nie wiedziałam jakie on uczucia skrywa
. Może on chciał tylko mnie do łóżka zaciągnąć? A Coelho lubię, zwłaszcza jedną, mało znaną pozycję. Ale nie chowałam się na romansach. Muszą nudzić Cię moje ckliwe wyznania
.
No i zrób fotkę tulipanom, możne być komórką
yyy … i wyjdzie na jaw , że jestem romantyczka jak tyle czasu na stańczyka pracowałam? no nie wiem…pomyślę ..:D
No to co? Ja też romantyczka i idealistka. Przetrwać w necie i ujawnić krzywiznę na życiorysie – to heroizm
Tamirian, mam parę takich fotek, i starych i odwiedzanych przeze mnie. Coś o tym napiszę. Może na wiosnę odwiedzę tamte strony. Fajny pomysł mi podsunąłeś
.
Anaste, z reguły przypisany jest nam tylko jeden mężczyzna; no, możne dwóch, trzech. Ale jakbyśmy się rozdrabniały nad każdym, kto nam puści oko, uważano by nas za rozwiązłe. Może byłoby warto?
Kadaarko: albo odwrotnie: ujawnić krzywiznę na życiorysie i przetrwać w necie…;))
ależ tu inaczej… ale i wciąż tak samo równocześnie, bo dobrze się wraca.
fotka… gdzież są ci mężczyźni, którzy sprawiają samą obecnością, że znika grawitacja?
Zen, o to to właśnie mi chodziło. Wywlekanie rys powoduje chwilowe zainteresowanie, ale jakość tych rys decyduje jak to się będzie ciągnęło, no i ktoś się musi do tego przysłużyć. Nadgorliwców nie brakuje
.
Madzia, jakoś Cie tu nie widzę za często
.
Mężczyźni tacy pewnie są, tylko grawitacja szwankuje
.
randki w internecie…
Witam. Fajnego arta szczeliłeś. Bardzo miło się czytało. Oby więcej takich tekstów trafiałą ona tego bloga….