• Wata słowna Pn, 4 stycznia 2010

    Nowy jest czas, ale nie sposób zamknąć go w dłoni. Nawet zegarom wymyka się spod wskazówek…

    Dziś jest dzień kapciucha. Jak tydzień, miesiąc temu. Siedzę przed komputerem i czytam (tudzież usłyszę) jak inni robią bilans niedawno śmigniętego roku. I wiem, że niewiele się zmieni, u nich, u mnie, tylko dlatego, że z racji nowego kalendarza postanowimy zrealizować kilka rzeczy na raz albo zamarzymy o niewykonalnym. Wielu ludzi twierdzi, że świat poukładany, z jasnymi celami do wykonania jest lepszy. Jest przede wszystkim bardziej przewidywalny. Poukładanie kojarzy mi z księgowością i segregatorami. Niewiele jest cyfr, które potrafią zaskoczyć skrupulatną osobę. Albo z białymi ścianami. Jasne, jednolite tło łatwo jest zagospodarować. Powieszać na nim kolorowe obrazy, ozdobić własnymi marzeniami, bez sugestii. Tak prościej, niż gdybyśmy np. wytapetowali ściany w różnobarwne esy-floresy. Ja jednak tak bym nie mogła, u mnie przynajmniej pół domu musi mieć charakter nieładu, artystycznego. Jak zwał, tak zwał, choć kotów na panelach nie hoduję. Nie lubię planować, zarzekać się, że zrobię coś za tydzień, obiecywać poprawę, a potem puszczać mimo uszu utyskiwania w stylu: „znów mnie zawiodłaś”. Możesz wziąć mnie taką jaką jestem, a że człek w rozwoju nie stoi w miejscu (w tym uwzględniam wstecznictwo), nie mogę zagwarantować swojej przewidywalności, szuflady po prawej od góry, do której włożysz segregator z moimi literami, białej ściany, na której powiesisz swój odcisk palca, łóżka z niezmiennie wykrochmaloną pościelą o fiołkowym zapachu.

    Mój nieład ma woń przypalonego karczku, świątecznego zakalca w cieście, przepieprzonego barszczu i rozmazanego w pośpiechu oka, a nawet połamanych gałęzi choinki, którą ciągnęłam po śniegu. Mój bałagan rozłazi się po domu przez całe trzy świąteczne dni. Goście uciekają, bałagan nie. A szkoda, bo nagle, po jednym dniu opamiętania i chwilowego ogarnięcia z lenistwa wyrasta mi (właściwie nam, ale pewnych spraw i osób ten blog nie ujmuje wprost i na razie tak zostanie) oto myśl – a może malowanie? Nie wyszedłszy z jednego nieładu pakuję się w następny, a dlaczego nie? Zostawić to na dwa sprzątania – nigdy w życiu! Jest coś magicznego w robieniu niespodziewanych, nowych rzeczy. I strasznie przyjemnego w upajaniu się odmiennością i świeżością. Zagłaskałabym ściany ma śmierć, gdyby mi pozwolono. Pomalowałabym i trzeci raz! I tu plany biorą w łeb, bo w konceptach malowanie miało trwać dzień, a rozpierzchło się na trzy. Nie wynikało to jednak z moich umizgów do białych ścian (prosiłam o esy-floresy, ale ktoś inny nastawał stanowczo na biel), a z dodatkowych przypadkowych posunięć w ulepszaniu kuchni. W nieplanowany segregator włożyłam nową lodówkę, okap i toster. Potem nowe ustawienie, parokrotnie zmieniane, i przybicie paru drobiazgów. I wuala, w Sylwestra z konieczności nawiedził mnie hydraulik i nie zdążyłam pomalować kaloryfera. Z naprędce pokrojoną sałatką wyszłam na naprędce zorganizowany bal, nie chciałam patrzeć na poplamioną podłogę. Niewiele planowanych rzeczy zakończyło się w dniu ostatniego dnia roku 2009. Za mało niepalowanych szaleństw rozpoczęło 2010 rok, ale za młodość można wybaczyć.

    Nie planuję, wiem natomiast nie co muszę, ale co chcę i czemu ważnemu postaram się podołać. Wiem, co lubię czytać i wiem, jakie pisanie mi nie pasuje. Bez egocentryzmu, instrumentalizmu i przede wszystkim bez teoretyzowania, z uczuciem, wewnętrzne. Nic nie zależy od daty czy wieku, a od zrozumienia pewnych spraw. Żeby w grudniu, robiąc bilans, nie załamać roku nawałem niezrealizowanych nadziei i marzeń.

    Autor: Kadarka @ 18:28 z kategorii Wata słowna |

    Komentarzy: 12 do wpisu "Nowe a bardziej stare"

    • ja-sama says:

      Jest we mnie jakkas przekora by przez wyznaczenie celów, nawet małych malusich, wierzyć, że bedę lepsza ładniejsza i to, jak zamkne kolejny rok nie będzie gorsze od tego co juz było.
      Dziś przełamałam lenistwo i maszerowałam 17 minut na stepperze. Za tydzień idę na rozmowę w sprawie wolontariatu.Pomału pomalutku do przodu…oby nam się.:)))

    • Kadarka says:

      Powoli – może się uda :) . A ja liczę na coś innego w tym roku, nie wiem co, ale postaram się uniknąć bierności. Ona mnie uziemia, a przecież chciałam latać. Powodzenia ;) .

    • magenta says:

      I ja nie wyznaczam, ie wytyczam i nie sprzątam maniakalnie :) Data jest ściśle umowna, ale poranek 1 stycznia i kolejne… nie następują radykalne zmiany z powodu zmiany cyferek w kalendarzu. A ja chyba całe życie działam zadaniowo, tak jestem zmajstrowana. Jedno skończone, można zacząć nowe :)

    • zen.ona says:

      A więc czas nazwać swój nieład. Uporządkować go w słowach, stanąć z nim oko w oko w końcu bez nadmiernego wysiłku bezowocnych starań zlikwidowania jego zewnętrznych objawów. Przecież tak naprawdę dobrze się w nim czuję i jest mi w nim do twarzy:)) Dziękuję za tekst Kadaarko:)

    • Kadarka says:

      Magento, nowa data jest po to by kopnąć nas do roboty, tak sobie ktoś zaplanował z góry. Ramy są po to by się czegoś trzymać, tak jak wiosenne porządki, pory roku, narodziny… Nieład też musi być gdzieś poukładany ;) .

    • Kadarka says:

      Zen, idę na przód, o cofaniu nie ma mowy. Z nieładem jest mi dobrze. Porozwieszam go swojemu w mojej głowie, bo na zewnątrz trzeba jakoś po ludzku wyglądać. Ehh.. życie i realia :D

    • Donwinka says:

      w głowie pustka, nie myślę bo choruję na bolącą chorobę;-(
      kiedyś przestanie boleć to zacznę myśleć i działać
      ……..
      a już 3 lata nie powracała
      myślałam, że o mnie zapomniała
      a ona nie! wróciła tuż przed Nowym rokiem
      …….
      buziaki Kadarko
      ja też lubię artystyczny nieład
      a nie wciąż porządek, porządek porządek

    • Kadarka says:

      Przykro mi z powodu bólu, dziś się z Tobą solidaryzuję – też mnie boli…

      Jak najmniej bólu w Nowym Roku. Pozdrawiam!

    • pstro says:

      moje punkty co i jak zawsze brały w łeb , na żywioł wychodzi lepiej, sprawdza sie w większości procentów , a w ogólnym rozrachunku wychodzi na to, że spontan był niczym innym jak tym, co w zamyśle…jedynie nie w tej kolejności i w czasie nie tak, jak się zaplanowalo..:)

    • Kadarka says:

      Pstro, coś jest w tym spontanie, aż szkoda, że z biegiem lat jest go mniej. A jeśli zdarza się on częściej, to bliscy mówią: pogłupiałaś do reszty, dzieckiem już nie jesteś :) .

    • tamirian says:

      Fajnie podsumowane:):)Sylwestra tez miałem “z konieczności” o smaku ciepłej herbaty z malinami:):)Nie będe bilansował minionego roku. On już był, nowe jest. Nie był zły, momentami bardzo dobry. Z przyczyn osobistych-ważny to był rok dla mnie i tyle,..Dużo szczęścia w nowym.:)aaaaaaaa baszcz musi być ossstry:)

    • Kadarka says:

      Tamirian, wszystkiego dobrego w Nowym :) .
      Mój Sylwester nie był najgorszy, choć zmęczony wcześniejszym malowaniem/meblowaniem. Jeśli zostałabym w domu nie doczekałabym północy ;) .

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

styczeń 2010
P W Ś C P S N
« grudnia   lutego »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u