Zbyt długo siedziałam za zamkniętym oknem przyglądając się w oczach kochanych osób. Zbyt intensywnie żyłam życiem obcych. Niedługo otworzę lufcik…
Całowałeś się kiedyś przez szybę? To całe moje życie – nie czuć. Zaciskać mocno zęby, gdy boli, poddawać się, kiedy nie wychodzi, zamykać oczy, gdy nie mogę powiedzieć „nie”.
Widzisz te krople deszczu po drugiej stronie? Grzmocą w szybę, nie mogąc dostać się do środka. Tylko niektóre liżą delikatnie szybę. Jakby mogły, wyrwałyby wielką dziurę i zalały ciało. A tak, niezaspokojone, spływają w dół nierównymi drogami. Łączą się tworząc zgrupowania małych rynienek, by na końcu wpaść do wspólnego potoku podokiennego parapetu. Myślałeś kiedyś skąd ta siła? Nie wszystkie są jak burza z piorunami, część potrzebuje delikatnego dotyku, inne spadają gradobiciem i zabijają namiętnością okno. Siedzę za szybą i obserwuję walkę o dominację. Która szybciej, która większa, która mocniejsza i sprytniejsza. Powalczą chwilę, aż scalą się w jeden potok wypluty rynną. Zazdroszczę im, bo chociaż siedzę w bezpiecznej odległości, nie martwię się smrodem ziemi, która mnie wchłonie, nie poczuję nic. Ani chwili uniesienia, ani namiętności zimnej szyby. To ciężki rodzaj egzystencji, rodzaj tortury – widzieć i nie móc poczuć.
Nie powiem też nic. Nic, co mogłoby kogoś urazić i przekonać do obrania innej drogi, nic, co poruszy serce na tyle, by zacząć płakać prawdziwymi łzami. Życie bez okazywania uczuć zabija je całkowicie. To strach przed reakcją, bluźnierstwem, brudem zaszybowego świata. Trwoga przed prośbą ciała, twojego i mojego. W końcu – za niewiedzą. Zostaje tylko ta, wyuczona z mądrych książek, teoria akademicka niemająca nic wspólnego z praktyką, albo sucha anatomia ludzkiego ciała. Nieporównywalnie ciężej uczyć się uczuć z książek aniżeli od prawdziwego człowieka. Łatwiej, jako dziecko, kiedy automaty nie zostały jeszcze zbojkotowane przesz stereotypy. Ale dzieckiem już nie jestem. Za późno na naukę? Zapewniasz, że nie, ja mam nadzieję, że nie…
Dziś otworzyłam mały lufcik. Nie pada. Poczekam na deszcz, spróbuję poczuć.


Komentarzy: 17 do wpisu "Z dna okna"
Tak się zastanawiam.. studium samotności… czy bardziej dorastania? a może po prostu znakomite literacko spojrzenie za szybę?
Bardzo ładnie… poznawaj świat nie tylko z książek
na nauke nigdy nie jest za poźno a jeszcze jak nauczyciel dobry to pozostaje sie tylko cieszyć…
Co z tego ze człowiek ma cały swiat kiedy stracił duszę
….Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia.
Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera….
…Jakim sposobem światło dociera do wnętrza domu? Przez okna otwarte na oścież.
A jak dociera do ludzkiej duszy?
Przez wrota miłości, o ile są otwarte…
Jestem pod wrażeniem Twojego tekstu.:)
Szukaj pokrewnej duszy, ona pomoże ci wszytko przetrwać
Pozdrawiam
)
Pozdarwiam
Magento, jeśli dorastanie to, jak na mój wiek ciut za długie. Jeśli samotność, to druga twarz wielu z nas. A literaturę zawsze lubiłam… czytać. Wymielone i przespane jest autoterapią
.
Zezyrok, mam nadzieję, że trafią mi się dobrzy, żywi nauczyciele. Zaczynam w sobotę
.
Liparus, jeszcze nie znalazłam pokrewnej duszy i myślę, że to nie o miłość chodzi. Raczej o przyjaźń. Potrafię otworzyć okno, ale czasem nie udaje mi się współgrać, zbyt często ustępuję z lenistwa, z braku wiary w siły, na swoją niekorzyść. Daję za wygraną i poświęcam swoje marzenia.
Dzięki i pozdrawiam
.
Musisz mi wybaczyć , ale nie mogłam się dostać na Twoją stronę i siostra musiała skopiować notkę i wysłać na pocztę
Oczywiście po przeczytaniu skasowałam natychmiast
Komentarz tez wklei mi siostra , ale nie mogłam się oprzeć , żeby nie powiedzieć jak bardzo mi się podoba Twoja notka . Jakbym sama pisała , choć ja tak nie potrafię wyrazić co czułam . Zaczełam od lufciku , ale już mam okno szeroko otwarte …
W kazdym razie , żeby czytać Ciebie warto się pomęczyć .
Anaste, dobrze, że tam daleko chociaż poczta działa
.
Najpewniej, z obcym i ciekawym kraju, nie miałabym czasu na net, a tu zaciekawiła Cię moja notka… Dzięki i polecam się na przyszłość.
Życzę wielu otwartych okien!
Jakże często za taką szybą stoją właśnie ci już dorośli , z wiedzą i doświadczeniem . Patrzą na świat za oknem , słuchają bębniących o szybę kropli , ale boją się uchylić okno , by je wpuścić . Za dużo już widzieli , za dużo doświadczyli..
Tylko , że świat na zewnątrz się zmienia , każda kropla jest inna , a po deszczu powietrze jest świeże i czyste . Warto zaczerpnąć go w płuca .
Floro
. Może ci, którzy boją się otworzyć okno nie chcą więcej zła, albo są tak zatwardziali w swej słuszności, że kpią z pędzącego na przód świata? poczuć warto, najgorzej widzieć i nie móc…
A to jeszcze inne spojrzenie przez szubę
Pozdrawiam
A chyba najgorsze jest kiedy chcemy poczuć , a szyba jest osadzona w mocnych ramach i nie ma nawet lufcika .
Pozdrawiam , Kadarko
Nie bój się. Nowe jest ładne, nawet gdy zmoknięte.Będę trzymać kciuki:)))
Floro, trzeba próbować wyrwać coś dla siebie. I przez szybę
.
Kasiu, miałam coś napisać, ale nie zdążyłam. Juro wstaje wcześniej od świtu i ruszam w siną dal…
Dzięki
jak lufcik otwarty to może i usta bedą prawdziwe?:):):)
:)
dotyku….chyba nie zastąpi nic…
najgorsze, kiedy wreszcie poczuje się w sobie tę chęć otworzenia okna na całą szerokość i okazuje się, że stawia nam uparty, nieprzejednany opór. uważaj, żeby nie utknąć za szybą, która nie chce być otworzona. w moim przypadku ktoś rozbił cholerę z zewnątrz:)
Tamirian, dotyk leczy… na pewno dzieci, a my mamy głowy i myślami za często się wzbraniamy
.
Lelevia, już poczułam. Cały ambaras w tym, żeby wpuścić w pobliże odpowiednie osoby. Niechcianych sytuacji nie da się uniknąć. Czas pokaże co dalej…