Wczoraj spadł pierwszy śnieg tej zimy. Leniwo pokrył park, ławkę, na której na niego czekała, zakrył bród i śmieci dookoła. Zimno i biel wygoniły z domów dzieci, a ich wysoki czysty śmiech zapowiadał święta. Dla dzieci wszystko jest proste, wierzą w to, co opowiadają im inni. W Świętego Mikołaja, Wróżkę Zębuszkę, nadprzyrodzone zdolności rodziców. W dziecięcym świecie wszystko to kłamstwa. A w świecie dorosłych? Gdy mężczyzna stoi przed ołtarzem i przed pełnym Kościołem obiecuje kobiecie u swojego boku szacunek i miłość do końca swych dni, świadkowie wiedzą, że prawdopodobnie kłamie.
- Jutro Wigilia, a ty jeszcze w Warszawie? Wciąż czekasz? – stała przed nią starsza kobieta.
- Nie czekam i nie wracam do tego co było. Mówił, że kocha ją i mnie. Uwielbia przeszłość, jaka łączy ich rodzinę, przede wszystkim dzieci. Ale kocha też mnie. Ze mną czuje się silny, potrzebny. Przy żonie tego nie czuje.
Kobieta zaśmiała się, pochylając się do jej twarzy.
- Wszystko to kłamstwa. Znam temat z innej perspektywy. Więcej niż raz byłam kochanką. I wszystkim mężczyznom, bez wyjątku, wydawało się, że mnie kochają. A wiesz co tak naprawdę kochali? Nie mnie. Swobodę bycia ze mną. Utraconą młodość, beztroskę spotkań, brak odpowiedzialności za dzieci, żonę, kredyty. Kiedy spotykali się ze mną stawali się na moment wolni, zamknięci w idealnej bańce własnego egoizmu.
A tamta miała łzy w oczach.
– Chciałbym, abyś to przemyślała. Jeśli on odejdzie od żony zwiąże się z tobą, jak myślisz, jak dugo będzie wam tak cudownie? Może pojawią się dzieci, nowy dom, coraz więcej rachunków do spłacenia. A on znów będzie uciekał do czasów, kiedy świat był mniej skomplikowany i gdy jeszcze tak wiele nie stracił.
- Przestań! Nigdy nie będzie tak jak mówisz. Nie spotkam się więcej z nim.
- Dlaczego? Przecież go kochasz.
- Nie mam szans z nią. Kochanka często przegrywa na starcie. Może jest młodsza, ładniejsza, energiczniejsza, ale co ich łączy? Głownie seks, bo nie mogą beztrosko nigdzie wyjechać, pójść na przyjecie ich wspólnych przyjaciół… On ciągle się boi i okłamuje ją, że odejdzie od żony. A ona trwa, jak posąg z nadzieją, że jeden łyk jego wody doda jej życia. Bo on jest samotny, nie ma, kto go pocieszyć. Żona się nim nie interesuje. Kochanka ma czas wysłuchać i przytulić, bez nerwowej krzątaniny przy garach. Ale miałam gest!
- Wielki – zaśmiała się kobieta. – Czasem romans to dobra rzecz, ale nie dla nas. Oczyszcza atmosferę, zmusza dwoje ludzi do przewartościowania swojego życia i zastanowienia się, co zrobili nie tak. Zdarza się, że małżeństwa nie tylko przetrwają romanse, ale i stają się silniejsze.
- Przecież nie można kochać dwóch kobiet na raz!
- Pytanie – czym dla niego jest miłość? I, o ironio, on musi wybrać. Teraz, już, musisz od niego tego żądać. Czy to nie trwa za długo?
Kto wie jakby czuła się pięć, dziesięć lat temu? Jednak, kiedy człowiek robi się starszy zaczyna rozumieć pewne oczywiste prawdy. Miłość jest jedyną rzeczą, o którą warto walczyć.
- Nie siedź tu, przeziębisz się…

