Wyjeżdżam, tak po postu, jak rzut kamieniem w zieloną toń. Nie wiem czy umiałabym spakować się przez 10 minut i obejść się bez tego, co niezabrane. Przyzwyczaiłabym się, jak do wielu rzeczy, których niejako spadają z nieba i zostają częścią rzeczywistości. Kiedy owych cudów zabraknie, zakrada się myśl: jak ludzie żyli bez udogodnień? A żyli, i to całkiem nieźle.
Popatrzmy na te schody. Ludzie upraszając sobie życie wynaleźli dźwig, który wyniesie ich w górę, z bagażami i własnym brzuszkiem. Myślę, że pomysłodawcy, tworząc schody mieli na myśli tych, którym rzeczywiście trudno się poruszać, a że nie da rady stworzenie tylko towarowych schodów, musieli uwzględnić i ludzi. Połączyli pożyteczne z przyjemnym (szczególnie dla dzieciaków). Niestety, udogodnienie nie przeszło bezboleśnie dla naszego ciała. Rozleniwiło nas. I znaleźli się inni, którzy postanowili odwrócić proces – „wróćmy do starego, ono jest lepsze” Wykorzystali element zaskoczenia i nowości, coś, co zachęci ludzkość do przymusowego pozbywania się zasobów wielu kalorycznych posiłków. A że w każdym z nas śpi dziecko reagujące na czuły dźwięk, nie było trudno przewidzieć wyniku eksperymentu. Wbrew pozorom to, co wydaje się bardzo dobre jest gorsze dla czegoś innego.
Jeśli miałabym wybierać, czym chcę dostać się w odlegle miejsce, mając do dyspozycji samolot i autokar/samochód, wybrałabym drogę lądową. Jedyną różnicą w tych środkach komunikacji jest czas (bezcenny), ale gdybym miała go w zapasie, ślimaczyłabym się po dragach krajów, których raczej nie poznam znad chmur. Coś za coś.
Wybrać się z jedną torbą, bez całej garkuchni i zaplecza medycznego to szaleństwo. Tak mówi mój kumpel. On zapakowałby do torby puszki wołowiny, makarony i torebki z zupkami. Plus pół apteki. W razie czego. A ja sobie już wyobrażam w pokoju hotelowym dymiący gar z całą powyższą zawartością. Nie – człowieku zapomnij o jeziornych czasach! Nie pomrzemy z głodu! Z nami będzie tylko nowe miejsce, które będziemy chłonąć każdym zmysłem i nic nie musieć. Tylko czuć i napawać się chwilą, z dala od codziennej szarości.

Komentarzy: 18 do wpisu "Szybciej do celu"
Ja nie wiem , ale niektórzy mawiają , żem beztroska kobieta .Cos w tym jest , bo kiedy mam wyjechać myslę tylko o wyjeździe i zabraniu aparatu fotograficznego . Nic innego mnie nie obchodzi . Napawać się i czuć … o tak po to jadę na odpoczynek
Kiedy się wybieram do pracy to niestety muszę samlotem , w innych przypadkach wybieram podróż , chocby i starym rzęchem , ale lądem . Napawać się widokami lubię
Po schodach mogę biegać i wjeżdżać , nie jestem wybredna w dotarciu do celu
dobrze, że jest wybór tak bogaty…
i zawsze można wybrać coś innego albo i nic…
Anaste, właśnie wypróbowałam zebranie się z 10 minut. Niewykonalne
Może jakoś dałabym radę, ale mam poczucie, że.. a to zostawię bałagan, a to, że przyjadę i zastanę pranie w koszu. A kiedyś – stary plecak, bluzka i buty i fruu. Czego to dowodzi…
Zakrętko, dobrze mieć wybór, a my jeszcze kręcimy nosem, że nie ma 10 drogi…;)
Genialne schody
Jako dzieciak uwielbiałam stare schody na trasie W-Z. To było magiczne. No i ruchomych schodów było tak czy inaczej jak na lekarstwo. Teraz lekceważę np te w metrze. Latam piechotką.
A ten wyjazd z jedną torbą i najchętniej w podróż piękną i długą dookoła świata to moje marzenie. Jest tylko jeden warunek: torba może być malusia, karta musi być pojemna
schody uwiebiam.To wyznacznik mojego życia.Jedne na połknięcie półkrokiem, inne na skok…Podoba mi sie to co -i jak piszesz.Cofa mnie.Zwalnia.Fajnie.
Och, nienawidzę się pakować. To wybieranie, segregowanie, pamiętanie o tym i tamtym…a udogodnienia?Niech będą. Przeważnie mamy wybór-vide schody;)
Ps. Nowy avatar?Czyżbyś to była TY?:P
Dla mnie niema problemu 5 min i gotów ważne by towarzystwo było … udogodnienia sa fajne chodź nie sa niezbędne
a schody w dół,
mroczny korytarz, chłod betonu,
i strach i samotność,
i ciężar nie do uniesienia-bagaż zycia,
godzina 5.30 rano, zamknieta kawiarenka… i komórka scisnieta w dłoni-brrr
i pociąg z zielonym guziczkiem i wysuwanym schodkiem i ekran dotykowy-wspolczesny wynalazek,
tylko ona wciaz ta sama-biała-bezradna-samotna-i słowa nie mają żadnego znaczenia-i tylko ciepło i tylko sytość i ulga w bólu ma sens-niema jedyna sprawiedliwość-stopniowanie-zbiór-opuszczanie-to tylko słowa-czy da się je zamienić na uczucia i czy uczucia oddac można słowami? Rozmowa bez słow-jakimi odebrać ją zmysłami?
Uciekam coraz bardziej od siebie, pozostawiam bagaż przeszlósci niechcianej-pamięc oddziela przeszłosc od przyszłosci-czy da się?
Nie powtórzy sie żadna chwila..
skojarzyły mi się natychmiast opowieści Cejrowskiego, które ostatnio czytałam. pozwolisz, że zacytuję bardzo prosty przepis, jak wybrać się w podróż marzeń: “(Człowiek)Pewnego dnia wstał z fotela, zarzucił sobie na plecy lodówkę i poszedł na pobliski bazar. Wkrótce potem wrócił, wytarł kurz w pustym miejscu po lodówce i zaczął pakować plecak. Głęboko w kieszeni miał mały zwitek pieniędzy i świeżą rezerwację na samolot.
Tak się to wszystko zaczęło.
” A może rzeczy materialne traktować właśnie w taki sposób: że pomogą nam doświadczyć przygody i spełnić marzenia?
Magento, niedawno drałował pięćset ileś schodków, myślałam, że nie dojdę na szczyt. Pocieszył mnie widok z góry i brak zakwasów dnia następnego
.
Pakując się zawsze robię zapas, a nóż widelec się coś przyda, np. pogoda się skrzyżuje… a w drodze powrotnej mam nadbagaż, bo dochodzą jeszcze pamiątki.
Tamirian, zdaje się za często wracam do przeszłości, jakbym coś tam zostawiła. Cofam Cię
. A przeszłość miała być drogowskazem do rwania jabłek z zakazanego drzewa przyszłości. Ehhh…
Kasiu, przyjechałam i wypoczęłam… psychicznie, a fizyka przespała pół dnia
. Nie lubię układania (np. w walizce) i pamiętania o wszystkim, a potem w samochodzie przypominam sobie o niezabranej szczotce do włosów.
.
WP zrobił mi niespodziankę z awatarem – działa tylko u mnie
Zezyrok, masz świętą rację. Nic po ciekawych zabytkach, pięknych okolicznościach przyrody, kiedy ktoś marudzi i nic mu nie pasuje (oczywiście to nie ja
)
Orchi
.
Wiem na pewno, że uczucia da się zmienić, może nie od razu, nie tak wielkie jak miłość, ale te mniejsze, rządzące codziennym nastrojem. Nie jest to łatwe, wymaga czasu i odpowiednich metod, chęci. Bagaż przeszłości będzie ciągnąć się zawsze, tylko dlaczego godzić się, żeby kładł się ciemnością na przyszłość? Próbuję i walczę, nie chcę żeby było jak dawniej… Ważne aby ktoś stał i czuwał, nawet pomilczał wymownie
Życzę Ci tego…
Lelevina, mam na tapecie pewną książkę Cejrowskiego. Dobrze, że mi przypomniałaś, szybciej się zabiorę

.
A pan Cejrowski nie dość, że robi, to co kocha, to ma za to kasę. Cwaniak
I ma rację; ciułanie na dom, samochód, rzeczy materialne jest niczym, w porównaniu z tym co można zobaczyć, jakich ludzi poznać, gdzieś tam… No, chyba, że się na starość zmądrzeje i sprzeda, co jeszcze nie pordzewiało i nie zbutwiało
cudne te schody… a jeszcze bardziej cudne jest to, że zwykła rzecz, jeśli ją dobrze przedstawić, zaczyna być od nowa potrzebna – i ile daje radości!
przypomniało mi się coś jakby “nie domykajmy drzwi, może niebieski motyl wleci…” nie wiem sama czemu…
A ja wiem czemu
Może się zdarzyć, że ze starego sweterka da się dziergać nowy albo stare nie do końca odkryte stanie się źródłem nowych inspiracji. A właściwie to wszystko jest zrobione ze starego tylko ciutkę odnowione