• Niepamiętnik Śr, 18 listopada 2009

    hotelowy pokoj

    Dlaczego tak jest, że jadąc w jedno miejsce zachwycamy się nim, potem zwiedzamy inne i już jest odmiennie, ba, gorzej? Na pewno nie działa tu prawo pierwszeństwa, byłam w paru miejscach i to przedostatnie przyćmiło wszystkie inne. Ale nie ostatnie.
    Hotel – wygodny, przestronny i łazienka, w której można tańczyć kankana, i wanna z wgłębieniami na świece. Nie zawracałam sobie głowy ścieleniem łóżka, śniadanie urozmaicone samo jakoś pozamiatało znikome okruszki.

    Okolica raczej prowincjonalna, ostatnia stacja metra gwarantowała mały ruch przyhotelowej ulicy. Wiele przygód w środku nocy, za dnia bieg po wykopaliskach w centrum miasta… Przeoczyłam zapewne niejedną osobowość plączącą się na ulicy, niejeden kurhan w ciemności nocy, niejedną restaurację i potrawę. Mało czasu na zobaczenie i zastanowienie. Mało na poczucie zapachu i przytulenie do serca. Mało na uchwycenie odpowiedniego kadru.

    Żal mi czegoś, czego nie można dosięgnąć. Marzeń, które wyzierają ze środka, chociaż usilnie staram się niczego nie projektować. Wiele z nich staje tyłem do jakichkolwiek wyobrażeń. Wiec nie czytam, nie oglądam, daje się prowadzić niespodziance. A jednak nie potrafię być jałowa i zanim zaprzeczę pragnieniom one już sterują wyobraźnią i nastawiają trybiki niespełnienia. Czy to pech? A może brak, tak popularnego, pozytywnego myślenia? Jedno jest pewne – nie wszystko zależy ode mnie. Tylko dlaczego reszta obiecująco nastawiona wywraca się do mnie podszewką?

    O co ci chodzi, kobieto, przecież było tak cudownie? Widocznie w skład mojego szczęścia wchodzą zupełnie inne składniki niż te, które ma mi do zaoferowania życie.

    Nie mogę się wyspać, mam wyschnięte oczy, a gdy je zamknę widzę tylko ostatnie sceny. Smak marzeń i zimno pustego hotelowego pokoju. I znów pakuję się w małą walizkę. Zawartość, znacznie powiększoną martwymi prezentami, upycham kolanem. Do opuszczenia pokoju zostało sporo czasu. Ścielę łóżko i sprzątam, nie chcę zostawiać po sobie zbyt wielu śladów. Perfekcyjny makijaż ukrywa zmarszczki, sińce pod oczami i ślady wczorajszego uśmiechu. Jedyną jeszcze żyjącą rzeczą obok mnie są róże. One nie mogły odpowiedzieć na pytania, które zadaję sobie głośno, ale tak by nikt nie słyszał i tak znajduję odpowiedz – nie można mieć wszystkiego. Jak zdradzona kochanka tulę półmartwe kwiaty, obiecuję sobie, że będę mądrzejsza. Jak dewotka wyrywam przemocą chwile i pielęgnuję na kościelnym ołtarzyku. W pustym hotelom pokoju, na nie do końca wystygłym łóżku.

    One tam zostały.

    Autor: Kadarka @ 17:53 z kategorii Niepamiętnik |

    Komentarzy: 14 do wpisu "Ołtarzyk szczęścia"

    • ja-sama says:

      Ależ powiało smutkiem…
      Kobieto! Hotelowe pokoje kryją tyle opowieści…
      Pojechałabyś tam jeszcze raz?

    • zezyrok says:

      czyżbyś była zaiedzona podróżą…. fakt nie zawsze można mieć tego na co taak mocno liczyliśmy…

    • Kadarka says:

      Kasiu, pojechałabym, ale na innych warunkach :) .

    • Kadarka says:

      Zezyrok, nie zawsze to, co jest ostatnią sceną w teatrze marzeń jest najważniejsze. Jest jeszcze środek i początek, z nich wysnuwam inne wnioski ;) .

    • zezyrok says:

      No taaak.. jako facet przyznaje sie do błedu we mnie odegrał dzwiek ostatnich wspomnień teatr zupełnie innych skojarzeń…

    • orchi says:

      zaniemówilam,
      zablysnął chwilą
      w lustrze obrazów
      krzyk istnienia.

      pomilczę lepiej,
      zamyslę głeboko,
      drżacym oddechem
      ukryję nawet ciszę.

      Jestes jak czerń i żółcień,
      jak brzytwa i puch,
      jak ogień i lód,
      jak okręt i listek na wodzie,
      jak kotwica i nurt,
      skłucona ze światem,
      lecz nie ze sobą.

    • magenta says:

      Podobno nie wszystko możemy mieć i nie wszędzie możemy być. Jasna sprawa. W sumie wcale nie tak trudno się pogodzić z tą myślą. Człowiek byłby strasznie zaganiany :)
      Ale zawsze będzie Coś, czego będziemy żałować. S tym sensie, że nie poszło po naszej myśli.
      Nie do końca tylko wiem, co robić z takimi Cosiami, które bardzo chciałam, mieć, nie miałam i bardzo szybko się okazało, że się całkowicie spokojnie bez nich obywam. Ba! Szybko przestawały zaprzątać moje myśli :)

    • (passi)Flora says:

      Pilnie kupię marzenia do spełnienia .
      Mam jeszcze trochę miejsca w walizce ..

    • Kadarka says:

      Zezyrok, wszystko zależy od jednej chwili, ja dziś czytając twierdzę, że rozwarstwiam włos na czworo…

    • Kadarka says:

      Orchi, a kto się ze światem nie kłoci? Nawet walczę ze sobą, choć to bezsens… Oglądam się czy przypadkiem nie depce swojego ogona :P

    • Kadarka says:

      Magento, niemożliwością byłoby się rozwodzić nad wszystkim. Dlatego chce nam się podróżować, czytać, poznawać ludzi… A ja sobie urządzam mój mały świat, wiem, że nie liznę nawet cząsteczki, ale odganiam leniucha we mnie i poganiam się pejczem :)

    • Kadarka says:

      Floro, kupiłabym wytrych, które otwiera drzwi do ich spełnienia ;) .

      Pozdrawiam i przepraszam za awarię (jeśli ktoś tu jeszcze zagląda).

    • Anaste says:

      Marzenia są jak hotelowe pokoje :) Zmieniają się , pełne są ludzi i miejsc i tak samo różnią się komfortem , wystrojem i praktycznością :)

    • Kadarka says:

      Anaste, gdyby tak ściany hotelowe zechciały przemówić ;) .

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

listopad 2009
P W Ś C P S N
« października   grudnia »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u