Zbieram kiedyś kamienie – kolorowe, małe i duże, wolałam jednak gładkie niż z wypustkami. Wszystkie miały jedną cechę wspólną, były zimne. Lubiłam trzymać je w kieszeni, zajmowały mi ręce, gdy byłam zdenerwowana, doskonale dopasowywały się do dłoni. Za każdym razem, kiedy je odnajdywałam, oddawałam im część swojego ciepła. Zastanawiam się czy one też mi coś dawały. Może wiarę bycia tu i teraz (a czy kamieniom nie jest wszędzie dobrze?), może pragnienie posiadania właściciela… A może to one czerpały siłę ze mnie, nie dając nic w zamian?
Kamienie, niby twarde, po jakimś czasie cierpliwego żłobienia zmieniały kształt. Były wśród nich szczególne, które kaleczyły dłonie, innych nie dało się wygładzić. Wiem, że czasami próbowałam na siłę złagodzić kanty i znaleźć ciepło tam, gdzie go nie było. Albo w niewielkim cieple dostrzegałam o wiele większy potencjał i robiłam sobie wyobrażenia, których żaden kamień nie był w stanie spełnić. Nie umiałam ich oswoić, a zabierały wiele mojej siły. Był to czas, gdy głód ciepła przemieniał się w straszną iluzję, poświęcałam zbyt wiele i zostawałam z niczym.
Pomimo wszystko szkoda mi kamiennych znajomości – kamieni których ani moje ciepło, ani cierpliwość nie zdołały ugłaskać na tyle, by otworzyły się na świat. Pozostaną zimne, raniące ciało i niezmienne w swym zatwardzeniu.
Stopniowo każdy kamień staje się moim wrogiem.


Komentarzy: 14 do wpisu "Twarde orzechy"
Nie oswajaj…One takie są, nie do oswojenia…czasem…A orzechy, aaahhhh mniam mniam
Ja oswajałem kamienie te z kształtami muszli itp. (z raci mojego miejsca zamieszkania) kamienie mi pozoliły uswiadomić sobie jedno nie siła nie nachalność lecz czas i nieustanność pragnień zmieniają ich krztałt… niczym ciek wodny z czasem mniejszym lub większym tworzą jaskinie małe i duże puste i niesamowice ciekawe.. tak my tworzymy czasem uczuciem…
Reniq, powiedzaiłam sobie – nic na siłę
.
Zezyrok, dla kamieni, jak wspomniałeś, trzeba dużo czasu. Nie wiem jakikolwiek człowiek czekałby, patrząc jak woda powoli skapuje na skały. Najpewniej woziłby dłuto i pomógł jej rzeźbić ścieżki.
.
Musisz mieć ciekawą, cierpliwą kolekcję
Morze pięknie kształtuje kamienie. bardzo lubię takie blada, półprzezroczyste i te czarne jak smoła
A kamienni wrogowie? No tak, ani Ty sama nie zdołałaś ich oswoić, ani morze by nie dało rady.
Te orzechy przyciągneły mój wzrok . Zapachniało orzechami , a nie kamieniami
Nie wiem , ale wolę oswajać zwierzęta . Jak morze kamienie , tak zycie kształtuje ludzi . I czasami nie sposób poczuć i zrozumiec przez co przeszli , jak ich zraniono , co im zabrano i czego pragneli , a nigdy nie dostali … Nie mozna oswoić nieznanego
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Chce wejsc do twego wnetrza,
rozejrzec sie dokola,
nabrac ciebie jak tchu.
- Odejdz – mowi kamien. -
Jestem szczelnie zamkniety….
…Mozesz mnie poznac, nie zaznasz mnie nigdy.
Cala powierzchnia zwracam sie ku tobie,a calym wnetrzem leżę odwrocony….
Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpusc mnie.
- Nie mam drzwi – mowi kamien.
Teraz jest sezon na orzechy
na kamienie chyba też
Pozdrawiam !
Magento, mam coś takiego, że porywam się jak z motyką na słońce, jak morze na kamień
. I w swym zatwardzeniu okłamuję się, że potrafię dotrzeć do wnętrza.
Anaste, w domu zabrakło kamieni do fotki, na stanie były tylko orzechy
.
.
Orzechy i kamienie mają coś wspólnego. Skorupę. Orzech, po rozbiciu, ujawnia serce albo pustkę, kamienie często dają się żłobić. Z jedynymi z drugimi trzeba postępować ostrożnie, żeby nie zniszczyć serca i nie pokaleczyć dłoni
Liparusie, ciekawa metafora
Jak to dobrze, że w orzecha można puknąć a on się otworzy. Na orzechowych sercach niedawno złamałam zęba, ale warto, warto rozbijać orzechy…
Na niektóre kamienie nie ma nawet co zerkać
ja mam kasztana w kształcie serca. noszę go od kilku lat w kieszeni zimowej kurtki. pochodzi jeszcze z czasów gdy… nie było wesoło… ale traktuję go jako zapowiedź szczęścia i zawsze gdy wkładam rękę do kieszeni, palce natrafiają na jego ciepły kształt. wtedy się uśmiecham.
Ktoś mi dawno powiedzał, że kasztany przynoszą szczeście, i najlepiej nosić je w parze. Albo dają szczęście, dlatego że wierzymy w ich ciepło. Ciepło… bo na dworze zimno…
Ale sie tu pieknie jesiennie zrobiło:):)a kamień?Może i rani ciało ale tez jest malutkim symbolem twardej niezmienności:)ohooo…zaczynam filozofować:):)
Nawet kamienie się zmieniają
. Co do symboli, to śpimy, chodzimy i żyjemy na nich, nieświadomie. Weź tu człeku nie filozofuj