Człowiek ciągle szuka, w tej dziewczynie, w nicku, w rozmowie na czacie, w blogowych notkach. Dowartościowania, drugiej połówki, romansu, czegoś, co popchnie do przodu? Brakującego elementu wesołej układanki?
Lubię przyglądać się ludziom, przez to poznaję siebie. Chociaż wiele z zachowań w necie jest podobnych realnym, tu, pomimo ograniczenia wizualnego, odwaga słów kreśli wyraźniej potrzeby szukających. I jest na to popyt, bo skoro nie udało się w prawdziwym świecie, może internet, przepastne źródło ludzkich charakterów, będzie nam sprzyjał w poznaniu kochanej połówki?
Ludzie przeróżnie się dobierają, ale chyba celem każdego związku jest dążenie do ciągłego doskonalenia poprzez, chociażby, uzupełnianie się. Jeśli się rozstają przyczyną nie musi być wielka namiętność, a znalezienie partnera, który zastąpi lukę w ich rozwoju. Ona oczywiście rozpacza, przechodzi załamanie, bo widzi przy jego boku szansę dla siebie. On stwierdził, że ona go hamuje w domu, przy tym nie ma nic ciekawego do powiedzenia.
Ile razy widzę ludzi, którzy szukają w drugim jedynego zadowolenia seksualnego bez poszanowania partnera, wybuchają gniewem w razie jakiegoś błahego sprzeciwu, żądają prezentów albo starają się o względy każdego, kto zapewni im dobry byt i bezpieczeństwo, i przychodzi mi na myśl małe dziecko. Czy też: on arogancki, chce upokarzać, chwali się, że jest niewierny żonie, aby pokazać jaki jest silny i pozbawiony skrupułów. Wyłącza ją z życia towarzyskiego, traktuje z ironią, okazuje niezadowolenie i krytykuje.
Nietrudno było mi się dokopać, o co w tym wszystkim chodzi (choć nie tego szukałam
). A chodzi o narcyzm, rozwój psychoseksualny dziecka.
Widzimy to codziennie, jak nie karmi nas telewizja, to artykuły w gazetach albo koleżanka przy kawie. Niektórzy pozostają dziećmi, chociaż metryka mówi coś odmiennego, i w partnerze szukają wyrównania braków w rozwoju. Partner, jeśli wyrósł z narcyzmu, prędzej czy później odejdzie, chcąc rozwijać się dalej i pełniej z równym sobie człowiekiem.
Faza narcyzmu u dziecka kończy się, kiedy zda ono sobie sprawę, że miłe i niemiłe zdarzenia są powodowane przez tę sama osobą. A co z dorosłym człowiekiem, który bierze drugiego, jako przedmiot własnej użyteczności, pasożytuje na nim, jest zawistny i nic nie daje w zamian, ani uczucia, ani pieniędzy?
W internecie bardzo łatwo się pomylić i choć istnieją szczęśliwe związki dwóch sieciowych połówek, zastanawiałabym się czy uporczywe szukanie kolejnego romansu, bliskiej osoby ma sens. Po pierwsze inna rzeczywistość, po drugie i przede wszystkim – drugie, trzecie związki mogą się nie udać w ten sam sposób jak pierwsze, bo nic się wewnętrznie nie zmieni w szukającej osobie. Ona szuka rozwiązań zewnętrznych, właściwego obiektu, który zaspokoi jej narcystyczne kaprysy. I nawet dziesiąty partner, tak bardzo upragniony, nie będzie mógł być odnaleziony.


Komentarzy: 15 do wpisu "Dwa kroki do przodu, jeden w tył"
“odwaga słów kreśli wyraźniej potrzeby szukających” – bo w sieci tylko po słowach ich poznacie…;):)
“uporczywe szukanie kolejnego romansu” – nie
szukanie bliskiej osoby – tak
Pełne zadowolenie i poznanie utrudnia odległość i niemożność spotkania się ot tak z minuty na minutę, by poczuć jego zapach, ogrzać myśli w jego dłoniach, posłuchać jego głosu bez filtra słuchawki, zobaczyć w różnych życiowych sytuacjach, a nie tylko w czasie rozmowy… Cóż, zawsze można wyobrazić sobie, że jest się narzeczoną
))
marynarza, pływającego po odległych wodach obcej scenografii, znanej tylko z widokówek… Tylko… rejs mógłby już się skończyć…
do związku z drugim człowiekiem trzeba dorosnąć. trzeba wyzbyć się cech, które przeszkadzają w zbliżeniu z drugim człowiekiem – i nie chodzi tylko o romans, także o zwykłą przyjaźń. bardzo często ludzie sobie nie uzmysławiają, że to, jak się zachowują ma wpływ na ich samotność. “co ze mną jest nie tak?!” – to bardzo częste pytanie w takich przypadkach.
Zen, zapewniam Cię, że wszystko zależy KTO szuka, zwłaszcza romansu
.
To się nazywa tęsknota… chyba Ci się to przydarzyło (siedzisz po uszy?) Piszesz „jego”, ale wiele osób w necie szuka po prostu pogaduszek, nowości, wiedzy. Bez głębszego zaangażowania uczuciowego. A jeśli nie ma się innego okna na świat, jest jak z tą żoną marynarza. Odpływ i przypływ, czasem okno puste, niekiedy zaliterkowane na maxa, zimno i za chwilę fala gorąca…
Lelevina, masz rację, do dobrego związku trzeba dorosnąć, a to i tak nie gwarantuje łatwej drogi. Porównałabym to z ciągłym samodoskonaleniem się, wystawianiem własnych słabości na próby wytrzymałości
. Co mówić o narcyzmie, egoizmie, których niewiele dojrzałych ludzi dałoby radę znieść? Ja też nie myślałam tylko o miłości, ale i o przyjaźni. Nie chciałabym ciągle niańczyć, a kto by mnie uczył, gdybym była życiową nauczycielką mojego ukochanego?
ostatnio doszłam do wniosku, że ludzie pojmują miłość bardzo niedojrzale, w związkach zachowują się niedojrzale, w relacjach z innymi są nierozsądni i powierzchowni. wyobrażają sobie, że to druga strona powinna iść na ustępstwa i spełniać wszelkie stawiane jej wymagania. no bo przecież “ja” jestem już urodzonym ideałem, więc wszelkie problemy nie biorą się ze “mnie”. i bardzo często nie chodzi nawet o egoizm i narcyzm, ale zwyczajną głupotę i brak refleksji. może bierze się to z oglądanych seriali i filmów? z całego tego telewizyjnego stylu życia, który na każdym kroku jest wtłaczany w mózgi? …
trochę pojechałam w tych rozmyślaniach:) ale ostatnio faktycznie ten temat przykuwa moją uwagę. pozdrawiam
Lelevina, obydwie jesteśmy w temacie i mam chęć napisać mini poradnik…Brr, nie zrobię tego
Styl życia w telewizji, przyjmowany bez refleksji albo powierzchowne artykuły w gazetach tylko ogłupią przeciętnego Kowalskiego. Nazywam to ROZRYWKĄ (wiadomości polityczne często też nią są), nałogiem, itp. Wyłuskać coś, co pomoże, np. przetrwać partnerstwu nie jest łatwo, ale ludzie szukają pomocy albo chcą po prostu przetrwać w zakłamanym świecie. Nie twierdzę żeby od razu wziąć się za cegły psychologiczne, zacząć od ciężkich teorii, bo do praktyki można nie dojść. Ale są naprawę fajne i pożyteczne książki pisane przez psychologów. Znalazłam w jednej z nich dokładny przykład mojego zachowania. Chwila refleksji i… można coś poprawić
Staram się nie przyznawać się do tego nawet sama przed sobą, jeśli chodzi o zasiedzenie po uszy, bo a nóż widelec to wszystko nieprawda…
pozdrawiam sobotnio:)))
Zen, wszystkiego trzeba spróbować, jak się nie poczuje, nie wiadomo, czy zasmakujuje. Jakiś kodeks moralny? Przecież to tylko net. A ja przez spory czas byłam królikiem doświadczalnym, mam przynajmniej pojęcie czego nie chcę i czego nie należy robić ludziom…
Przeczytałam sobie nie tylko posta, ale i Waszą rozmowę
Mogą się podpisać obiema rękami, choć lewą idzie mi gorzej, ale… najpierw muszę napisać, że bardzo mnie rozbawiło zdjęcie
W życiu nie widziałam bzykających się ciężarówek 
Człowiek cały czas odkrywa. W tym chyba tkwi część sekretu. Trzeba chyba mieć chęć odkrywania, a to nie jest oczywiste, bo wiąże się jednak z wysiłkiem umysłowym. Trzeba więc mieć chęć odkrywania drugiego człowieka, ale też po prostu znać siebie, dopracować się własnego systemu wartości, wiedzieć jasno co jest fajne a co nie. Bez tego jest chyba jakaś wieczna histeria i rozbieganie.
Przyznaję, że podoba mi się blogowanie, które traktuję jako rozmowy z ludźmi – na tematy proponowane przez kolejne osoby. Zupełne oddzielam te pogawędki i wymianę myśli od życia realnego. Ale jedno jest chyba wspólne: po 2,5 latach gadania sobie w necie jest u mnie lista kilkunastu blogów, które lubię czytać, lubię rozmawiać i coś dostaję od tych osób. A przecież ludzi w necie są … miliony. I tak samo w rzeczywistości grono osób mi bliskich jest bardzo wąskie. Całkiem wystarczające
no, taka mądra jestem, taka samoświadoma, a jak mnie wczoraj szlag trafił, to do dziś zbieram gorzkie owoce
zwłaszcza, że facet woli uciec od problemu, np. do majsterkowania przy samochodzie, gdy ja tymczasem kwitnę na kanapie w celu poważnej i głębokiej rozmowy. i tak mi zaświtała myśl: nasze wady i zwalczanie ich – jak najbardziej. ale są także wady i możliwości tej drugiej osoby, na które też trzeba zwracać uwagę. wzajemna interakcja może zrodzić całkowicie niepotrzebne nieporozumienia, jeżeli nie wiemy jak reagować na zachowanie bliskiej osoby. niestety bardzo często i pomimo najlepszych chęci, machina wkurwu napędza się sama i wymyka spod kontroli…
chciałabym żyć w jakimś serialu, jakie wtedy wszystko byłoby proste:)
Magento
.
.
Zastanawiałam się czy ta fotka pasuje do notki. Uprawianie miłości na szeroką skalę, na szerokiej drodze (nie kojarzyć z tirówkami), a może to, jak postępuje człowiek jest najmądrzejsze i najwłaściwsze? Czasem podciągam notkę do fotki, bo mi się po prostu podoba
Jak tak piszesz o tym odkrywaniu, od razu myślę o osobach starszych, żyjących z dnia na dzień. Co im zostało? Leki, lekarze, wizyty w parku? Jeśli ich system wartości opierał się na minimalizmie, malej kreatywności, małostkowym myśleniu? Żyją jak maż i żona, obok siebie, bo już nic nie mają w sobie do odkrycia. Może są styrani, obarczeni stereotypami nowej epoki? Podziwiam ludzi, którzy mając 60 (i więcej) lat bez mrugnięcia okiem poznają nowe technologie i nie boją się pytać młodszych. Nie zamykają się w czterech ścianach, nie jęczą, chcą poznawać. Ćwiczę szare komóry, by nie urósł zakalec na boku
Zaczęłam pisać przez przypadek, trochę wcześniej od Ciebie. Jak sobie przypomnę, jakie miałam zaopatrywania na notki i odpowiedzi tarzam się do dziś. Zero doświadczenia w czytaniu blogów, w technice, w stylu rozmów, nawet w manipulacjach. Ten świat powstawał metodą dziwnych prób i błędów. Ze starej gwardii blogerów zostało parę osób, inni nie piszą w ogóle albo ze mną. Lubię te rozmowy, są głębsze, mniej błahe, z niektórych głupot można wynieść wiele mądrości
.
Lelevino, jak Cię czytam od razu włącza mi się matka-dobra rada.. Mam ochotę przyłożyć sobie w głowę! Gdy człek się nie chce zmienić (na lepsze oczywiście,), to się nie zmieni. Ty, on, ja, nikt nie chce być uznawany za słabeusza. Jeśli powiesz – jest mi ciężko w domu, ciężko nawet z tym, że nie chcesz ze mną rozmawiać, powiesz o swoich obawach i oczekiwaniach (zapewniam, ze mu też ciężko) – odsłonisz się, będziesz się bała, że dostaniesz lewym sierpowym (np. zacznie Cie krytykować, drwić, etc.). Ale na tym polega partnerstwo, czy małżeństwo po 15 latach. Jeśli ktoś Cię nie szanuje, nie liczy się ze zdaniem, olewa potrzeby, lepiej się rozstać. Wiele jest okoliczności za i przeciw, ale to moje, Twoje potrzeby są ważne i inni powinni się z nimi liczyć. Jeśli nie to, albo się rozstaniemy albo kisimy się jak z choroba psychiczną. Za mnie i za niego nikt nie precyzje życia. Mój to wie.
P.S. Nie chciałam tak ostro… jakbyś sobie coś pomyślała.
nie, to nie tak! aczkolwiek dziękuję za “matkowanie”
zauważyłam tylko ciekawe zjawisko, w jaki sposób ludzie reagują na siebie i jak często dochodzi przy tym do nieporozumień. (tak jak w tej chwili?;) bardzo często ludzie będący w związku żyją od kłótni do kłótni, ale nic z tym nie robią, bo kłótnia staje się dla nich jedyną formą kontaktu.poznałam taki model rodziny, więc go w sobie zwalczam. a jak już ten nieszczęsny facet wróci od tego majsterkowania – no bo w końcu musi kiedyś wrócić – wtedy się przysiądzie na tej kanapie i się razem można pośmiać z siebie. tylko do tego etapu potrzeba np. dojrzałości.
I przysiadł się?
Najciężej normawiać u uczuciach, w kłótni wykrzyczeć? To jak rzucić ścierką w twarz… Jesteśmy w większości tym, kim byli nasi rodzice. Pomimo, że coś nam się nie podoba, robimy podobnie. Ja walczę, czasem nienawidzę siebie za to…
Kadaarko a ja próbuję wyciągnąć z tego same pozytywy, naginam nawet ich wady, by stały się zaletami, bo widzę, jak rodzice się starzeją, i mimo wszystko nadchodzi czas zamiany… Niedługo oni będą potrzebowali naszej pomocy. Nawet takiej, by uspokoić ich wyrzuty sumienia…