


Casa Milà, Barcelona


Parc Güell, Barcelona
Kiedy moja babcia zdecydowała o budowie domu nie znałam się zupełnie na architekturze i budownictwie. Teraz też nie mam o tym szerszego pojęcia, ale dziesiąt lat temu tylko czułam… Czułam, że mój pokój powinien mieć jasną tapetę i wiele półek na zabawki, miękki dywan na podłodze, w kącie pod pochyłym dachem – łóżko, i balkon. Balkony w naszym domu nie powinny być byle jakie, najlepiej jakby były duże, z falistymi nadstawkami, z żelaznymi, powykręcanymi balustradami i pełne kwiatów. W środku domu drewniane schody i fantazyjne poręcze. Parter i pięto. Doskonałe połączenie drewna i kamienia.
Dom, który wyrastał przez kilka lat, był zupełnie inny. Normalny, jak okoliczne budynki – z pustaków, tani. Pustaki robią z odpadów, tak tłumaczyła babcia. Na dach poszła blacha, solidna i też tania. Dach prosty, pokoje małe, w kształcie prostokątów, bo wymyślne w formie są nieustawne.
To nie jest dom z mojej wyobraźni. Jest bardzo brzydki, widocznie brzydcy ludzie powinni mieszkać w brzydkich domach. Ale wszyscy nie mogą być brzydcy. Wiec dlaczego ci piękni chcą otaczać się szpetotą? Nie umieją pięknie myśleć? A może, gdy widzą swoją urodę wszystko im jedno, w jakich domach mieszkają? A ci, którzy mają piękne domy, kochają piękną muzykę, książki, przedmioty, ale są brzydcy, usiłują w ten sposób odwrócić uwagę od siebie?

Komentarzy: 16 do wpisu "Tęczowe domy"
ok, no to już czwarty raz walczę z tym komentarzem >:( zostawię go po prostu tak jak jest i nie napiszę tych nieprzeciętnie inteligentnych rzeczy, które zamierzałam napisać. albo wrócę za moment jak mi ciśnienie wróci do normy;)
no, niesamowite! a teraz przeszło! ech, złośliwość rzeczy martwych. pozdrawiam:)
Lelevina, ja takiego traktuję z buda (wpisz jakiś fikcyjny email). No nie wiem dlaczego WordPress hamuje publikacje
. I pisz co uważasz za stosowne, dawo np. nie spamowałam
Każdy dom to potencjał, tak myślę. Nawet najbrzydszy kwadraciak z pustaka. Bo jest, chroni Cię i należy do Ciebie.
Niedługo minie rok mojego mieszkania w Ruinie, która jest maleńka, nieustawna i z zewnątrz wygląda jak dziecko wojny.
Ale jest.
Sama nie wierzę, że to piszę…
Każdy dom, nawet ostatni zawaluch, gdy chroni, jest wspomnieniem lat dziecinnych, naszą własnością, jest najlepszym przyjacielem.
Wielu ludzi nie stać materialnie na wymyślne linie, kolorowe mozaiki, nieustawne facjatki… Projekty są drogie i mogą być kłopoty z pozwoleniem na budowę. Zresztą, jeśli nawet ich stać, to w niczym nie przypominają powyższych zdjęć. Jakby brakło fantazji i zjadła nas praktyczność. Takie domy nadają się jedynie na muzea.
A ja się kiedy uprę…
Mój dom może być najzwyklejszy , byleby z chęcią do niego wracać:)
Dom tworzą ludzie w nim mieszkający i otaczający… nawet najbardziej finezyjny budynek moze pozostać tylko bezduszną budowlą, wiezieniem…
Kasiu, mój taki jest (nawet wielką płytę ma!).
Zezyrok, masz rację, ale jaby trochę polotu wrzucić w to, żeby nie być takim szaro-burym?
ale pieknie czasem byc zaskoczonym że w czymś pospolitym szarym… jest uryte cos wiecej.. dusza ciepło i tam czesto mnogość kolorów i wzorów…
…Albo zamknąć oczy i tylko wyobrazić sobie strzeliste wieże, kolorowe szkiełka, zakręcone schody, gdy ma sie tak niewiele, że w każdej chwili można i to stracić
Dlaczego nie mieszkam w tym przecudnym domu na samej górze?
Piękny, obły i pełen wyobraźni. Bajka! Gdyby w przeprowadzce do takiego domu mogło pomóc rzucenie się na ziemię i tłuczenie pięściami, na pewno bym to zrobiła.
A z tą urodą bardzo przewrotnie postawione pytanie
Piękne pytanie. Cała Ty
Taaaak. jeszcze tylko brakuje elementu “piękne umysły”. żeby już całkiem nie móc się połapać, gdzie szukać piękna, w czym, w kim i dla kogo?
Już wiem, dlaczego ten dom tak mi się podoba. Przecież to nowoczesna wersja jaskiń
Magento, z takich domów tylko muzea robą, a ludzie w nich
jak eksponaty. Bała bym się tam mieszkać.
Dobrze zadane pytanie – “piękny umysł” i dla kogo i z kim…
. Znów wyszłam na idealistkę, a jak ktoś chce wszystko na raz…?
Jestem pewna, że czułabym się dobrze w tym domu
W środku byłby normalny bałagan, ludzki. Podoba mi się do zwariowania.
A jak ktoś chce wszystko na raz, to jest bardzo prawidłowa reakcja. Też jestem zachłanna. I uważam, że to słuszne w odniesieniu do ludzi. Zwłaszcza tych z najbliższego otoczenia
Ech… – to odnośnie domku, w którym można by w końcu zmieścić wszystko swoje. I jeszcze kilka nowych nieswoich rzeczy;)
A wiesz, z punktu widzenia blokowego podwórka mi też długo wydawało się, że mieszkańcy tych willowych dzielnic i właściciele pobłyskujących w słońcu karoserii muszą być innymi ludźmi – lepszymi, piękniejszymi, bardziej uduchowionymi… A tu okazało się, że to tylko złudzenie:)))
że może i wygląd zewnętrzny podrasowany tym najdroższym fryzjerem, modna ostatnio kosmetyczką, ciuchami z Poznania, a teraz już z Paryża, opalenizną z Florydy… ale dusza ich rozkojarzona głupotą tak samo jak mojej sąsiadki – dewotki z pierwszego piętra;P;))) nie wspominając o intelekcie, służącym w dużej mierze do snucia intryg i szufladkowania znajomych;)
Dobrze, że życie składa się z paradoksów i wybija nas ze schematów myślenia, że podnosi kołderkę pozorów… i podważa różne kwestie…
A dom? Zawsze wracam do fragmentu “Pamiętników Tatusia Muminka”, w których Tatuś, nie będący jeszcze Tatusiem zapamiętuje się w rysowaniu swego domu na piasku….
Magento, do sprzątania takiego domu witki z drzewa nie zdałyby egzaminu. Ja też chcę wszystko
Zen, czyli nie szata zdobi człowieka
. Mozna wszakże wynająć dobrego projektanta, wizażystę i pięknie się prezentować, a pod spodem normalnie siano wystaje