Mamo? Dlaczego ona jest taka smutna?
Blada dziewczyna zasłania twarz przed gapiami i fotoreporterami. Po ośmiu latach wiezienia przed fanatycznego mężczyznę, jest wolna, sprawca nie żyje. Teraz sztab polityków, prawników, policjantów i lekarzy znów skraca jej wolność. Jeden mówi, że oprawca miał wspólników, chociaż Natascha zaprzecza. Lekarze twierdzą, że rodzina miała dużo wspólnego z porwaniem, miało ono przyćmić molestowanie dziewczynki w dzieciństwie. Policjanci wzajemnie oskarżają się o nieprawidłowości w dochodzeniu i zaniedbanie. Inni, że ściśle współpracowała z porywaczem… Przed chorobliwym zainteresowaniem jej osobą, znów ucieka w cztery ściany – „ostatniego bastionu wolności”. Do kwiatów, książek, malowania i myśli, bo tylko tam czuje się wolna.
Dlaczego oni tak siebie nie cierpią?
Nie wiem czy to jest prawidłowo zadane pytanie, ale na pewno nie umiem na nie odpowiedzieć. Urywki – w telewizji rosyjskiej prowadzone są dyskusje, emitowane programy zarzucające Polsce utworzenie tajnego przymierza z Hitlerem i Japonią przeciwko ZSRR. Jeden z polityków oskarża Polskę o dokonania rozbioru Ukrainy i Białorusi w 1920 r. Drugi mówi o faktach, których żadna prawda historyczna nie zafałszuje – rozstrzeliwani żołnierze, Katyń, Westerplatte, pakt Ribbentrop-Mołotow. W czasie konferencji dwóch polityków roszczy sobie prawa do wolności słowa, tożsamości i ziemi. Każdy ma swoje racje, łączy ich jedno – żałoba.
To było dawno temu, ale czy ludzie są dziś lepsi?
Mamo, oni się kochają?
Na ekranie kolejny kanał. Dwoje nagich ciał szuka zbliżenia. Odnalazły go w pośpiechu rąk, w pocałunkach, w niezamierzenie pasujących do siebie ruchach, w rytm pieśni ciał…
Mama pośpiesznie przechodzi do kuchni.
Nie wstydzimy się razem oglądać zbrodni, tragedii, katastrof, przemocy, wygłaszamy niezadowolenie z poczynań polityków i lekarzy, ale nie umiemy wspólnie oglądać miłości. Wstydzimy się. Dlaczego mamo?


Komentarzy: 13 do wpisu "Przed TV"
W dziesiątkę
no właśnie, choć ludziska psioczą na przemoc na ekranie, patrzą z wypiekami na twarzy i do głowy im nie przychodzi, żeby dzieci w tym czasie zająć czymś innym. Czasami w ogóle im do głowy nie przychodzi, żeby dzieci zająć kiedykolwiek i czymkolwiek, albo zająć się nimi. A miłość jest be… Akurat w naszym kręgu kulturowym w znacznej mierze zawdzięczamy to kilkusetletniej indoktrynacji Kościoła. Miłość cielesna jest tak samo złym występkiem jak zbrodnia jeśli się zdać na przykazania. Właściwie to poczucie wstydu jest dla mnie nie zrozumiałe
Nie potrafię go niczym usprawiedliwić.
Witam:) rzeczywiście cicha czytelniczka. nie komentuję, jeśli nie mam nic mądrego do napisania;) tak naprawdę sprawy, o których piszesz, to w jaki sposób piszesz, poruszają mnie do tego stopnia, że zaczynam dyskusję wewnątrz samej siebie i nieraz trwa to kilka dni. nie lubię mnożyć bytów ponad stan.
oczywiście zapraszam do mnie, jeśli znajdziesz tam cokolwiek ciekawego:)
Magento, pisałam trochę o sobie, i w czasie teraźniejszy i przeszłym… A wychowanie w w duchu KK, choć teraz mniej ściskające gardła, przewodzić będzie jeszcze wielu pokoleniom. Generalnie nie umiemy rozmawiać, edukację powierzamy szkołom, książkom i TV; emocje wyładowujemy psiocząc na polityków, szukając winnych w jednej osobie, np. Josefie Fritzlu, z daleka od nas (co to się na świecie nie wyrabia!). A nie umiemy rozmawiać z dziećmi o intymności, o nas, wolimy o innych, ogólnie, bo oni są be, a nas to nie dotyczy… W myśl zasady – miłość prowadzi do zbrodni (coś w tym jest
)
Lelevina, zawstydzasz mnie swoją skromnością
).
.
Pewnie, że będę zaglądać, chociażby żeby podglądać (uwielbiam to
A piszę tylko o tym, co widzę codziennie na ulicy i co mnie wewnętrznie drze. Może nie całkiem zrozumiale, bo nie chcę się rozbierać do naga, a i forma pamiętnikowa nie jest moją najmocniejszą stroną
Pozdrawiam kobietki!
sporo winy jest w naszym wychowaniu…
dlatego, ze to “milosc” stala sie przyczyna tego drugiego…
i zostala zakazana, a to drugie jako konsekwencja ma (miala) pozostac przestrogą, dzis na ekranie pozostala tylko grą-filmem. o ile “walka” jest sprawa calej spolecznosci o tyle “milosc” dokonuje sie posrod tylko dwojga i aby nie stala sie sprawa spolecznosci prowadzac do walki musiala pozostac w ukryciu.
Zezyrok, wina naszych rodziców, a my jesteśmy ich kopiami (mam nadzieję, że nie do końca…)
Orchi, i tak i nie.
Miłość jest również pod presją społeczną. Chociażby filmy, to w głównej mierze pod opinię publiczną pokazywane są różne rodzaje miłości. Ona wydaje wyroki, podobnie KK, który ma duży wpływ na morale. To nie jednostki.
Masz też sporo racji, że miłość jest sprawą dwojga ludzi, trudno ją opisywać dziecku, trudno mówić o emocjach. Może jest to niewykonalne, bo miłość trzeba poczuć? Dziecko czeka, aż będzie duże i próbuje w ciemno. Na pewno miłości trzeba bronić, zabić ją może nawet wścibska teściowa…
Dlaczego? Bo miłosna intymność dorosłych jest przeżyciem jedynym w swoim rodzaju i jeśli podświadomie wyczuwam w tym tabu, to nie muszę na siłę starać się go przekraczać i rozmawiać o tym s moim nastolatkiem, który siedzi w tym momencie jak zahipnotyzowany i przełykając głośno ślinę sam nie chciałby o tym rozmawiać.
Nie chcę mu psuć przyjemności;) A niech mu się potem to śni, nieobdarte z piękna filmowego złudzenia.;)))
Mój “nastolatek” sam wychodzi, chociaż nie mam zamiaru przełączeć kanału /faja/
))
Nie wiele można dodać po kometarzu Ewy. Świetny tekst. Trafny przede wszystkim. Jesli chodzi o oglądanie intymności i nagości to taki nasz polski “grzech”..Wpływa ma codzienność, Kościół, powszechny strach przed wyrażaniem siebie.Paradoksem kompletnym jest to że kapitalne sceny erotyczne-nie pornograficzne-potrafią nakręcić właśnie Polacy-czyli nie że nie potrafimy, ale po prostu wolimy nie:)O Rosjanach pisać szkoda…Zastanawiam się jedynie czy słusznie reagujemy aż tak gniewnie..W końcu i tak kłócimy się z ogólnie znanymi faktami, nie musimy niczego udowadniać..Może warto pozwolić by idiota idiotę grał nadal..Pozdrawiam, fajnie się czytało.
Tamirian, dzięki za komplementa
Myślę, że problem nagości nie tyczy sie tylko naszej nacji
, ale mniejsza o to. Wiele naszej spontaniczności zanikło w procesie wychowania, nauczania i podpatrywania, jak starsi manipulują światem, by stał się bardziej przychylny. My zabijamy ją w swoich dzieciach, jak nasi rodzice w nas. Może istnieje obawa, że gdybyśmy dzieciom wyłożyli/pokazywali intymności na tacy, od razu chciałby skorzystać, wypróbować? Kto wie
.
Pozdrawiam