• Inspiracje N, 20 września 2009 Komentarzy: 20

    fot. maikafer21

    fot. maikafer21

    Wielkie cierpienia prowadzą nas do mądrości, gdyż są one bólami porodowymi, za pomocą których nasz duch wyzwala się z osłonki przyzwyczajeń i niby nowonarodzone dziecię wpada w ramiona rzeczywistości.

    - Rabindranath Tagore

    Niech pan tnie, lekarz podał mu nożyczki
    Śliskie to-to, rzekł świeżo upieczony ojciec.
    Musi być sprytna, żeby żadna niepowołana cholera się jej nie czepiła

    *
    Mamo, dlaczego nie mogę lewą ręką? Będę pisała obrazkami, ładniej mi wychodzi.
    Musisz nauczyć się pisać prawą! Dzieci będą się z ciebie śmiały!
    Michał z zerówki pisze lewą i pani nie zwraca mu uwagi.
    Ale ty musisz, jak większość, nauczyć się pisać prawidłowo!
    *
    Nie czytaj mojego pamiętnika!
    Nie będziesz tu wypisywać bzdur o nas!
    Gęsto zapisane pojedyncze kartki wyfrunęły przez okno.

    *
    Musisz za niego wyjść, chyba nie chcesz wychowywać nieślubnego dziecka?!
    Spróbuję sama…
    Ale ja nie muszę Ci w takim razie pomagać!
    *
    Przystosowanie jest warunkiem przetrwania. A jeśli myślisz inaczej i nie masz dostatecznej siły by się przebić, marny twój los. Będziesz żył samotny, nierozumiany, a twoim rewirem będzie kłąb myśli, bezpieczna twierdza, do której nikt nie ma wstępu.

    Nie, samotność nie jest ciemnotą, podobnie jak wewnętrzne cierpienie nie jest koniecznym warunkiem twórczości. Człowiek ma potrzebę jakoś siebie wyrazić. Ale gdy nie ma talentów, w tańcu, w muzyce, w słowach, jego frustracja wzrasta. Ale on ciągle się rozwija. Co jakiś czas w mechanizmie zegara wymienia poszczególne elementy, na lepsze i trwalsze. Z biegiem lat prymitywne struktury osiągają coraz wyższy poziom świadomości, zestrojenia umysłowego, uczuciowego. Aż do niezwykłego wysiłku uwolnienia się, choćby tylko na czas tworzenia, od zewnętrznego zamętu i bezsensu. Twórczością staje się nie wiersz, nie pieśń, a jedność i nowy porządek w sobie…
    Dzieje się to czasem za późno, by zacząć od nowa…

    Teraz czuję się trochę jak stary zegarek, z którego ktoś powyjmował niektóre części. Bez sensu. Bo nawet ponowne ułożenie śrubek nie zagwarantuje, że zacznę prawidłowo chodzić. Może rzeczywiście trzeba wymienić cały mechanizm albo powyjmować resztę drobiazgów, zanurzyć w odrdzewiaczu i posegregować w inny sposób?
    I znów jestem zła na siebie. Czy to ma sens wkładanie nowych części do starej skorupy? Chyba tylko z sentymentu do antyków…

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

wrzesień 2009
P W Ś C P S N
« sierpnia   października »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u