• Niepamiętnik Cz, 6 sierpnia 2009

    fot. incredi

    fot. incredi

    Jest wiele książek, które czyta się, bo się dobrze czyta, a które niekoniecznie coś ze sobą niosą. Albo nie do końca rozumie się je, bo wątek krąży w dziwnych kierunkach. „Foe” J.M. Coetzee jest właśnie książką, której przesłanie rozumiem jak przez mgłę. Opowiadanie snuje kobieta która, po bezowocnych poszukiwaniach swojej córki, wraca do Anglii, ale w trakcie podróży zostaje wyrzucona na bezludną wyspę. Wyspę zamieszkują Kruzo i Piętaszek. Mieszka z nimi przez rok, poznając rytm odludnego życia. Po powrocie (Kruzo umiera w na statku) do Anglii, próbuje sprzedać swoją historię powieściopisarzowi, panu Foe. Co dziwne, kobieta widzi autora jej niedoszłej powieści tylko raz i wszystko, czego dowiadujemy się o jej teraźniejszym życiu, dowiadujemy się od niej samej. Tak jakby to ona była autorem książki Coetzee i spisywała historie, i Kruzo i niewolnika. Piętaszek nie mógł opowiedzieć jej o sobie ani mową, ani ciałem (ciało nieciekawe, niewiele z jego mowy dało się wywnioskować). Kobieta sama wkłada dialog w usta niemowy i Kruzo, którzy nie umieją zaprzeczyć jej słowom. Może opowieść jest wyimaginowana?

    Nie jestem opowieścią, panie Foe. Owszem, jako opowieść mogę cię frapować, ponieważ rozpoczęłam relację o sowich dziejach bez słowa wstępu, zsuwając się za burtę i płynąc do brzegu. Wszelako życie moje nie zaczęło się na falach. Wodne bezmiary poprzedza żywot sięgający wsteczno mych samotnych poszukiwań w Brazylii, stamtąd do lat, gdy córka jeszcze byłą ze mną, i dalej do dnia moich narodzin. Wszystko to składa się na historię, której nie myślę opowiadać. Nie myślę opowiadać, widać, że jestem istotą z krwi i kości (…) Wolę raczej opowiedzieć wyspie, o sobie, Kruzo i Piętaszku, o tym, cośmy tam robili, albowiem wolną jestem kobietą, która dowodzi swej wolności, opowiadając własną historię tak, jak sama sobie życzy.

    Może kobieta, zżymając się na sztywny szablon znanej historii o Robinsonie, podejmuje grę dodając rolę kobiecą? Wychodzi jej to pokracznie, w myśl jej własnym słowom: „Toż to nie kobieta, lecz dom słów, pusty, bez nijakiej treści”.

    Jak odbierać tę książkę? Na pewno, w pierwszym rzędzie, jako satyrę na gadatliwość i wybujałą wyobraźnię kobiet.

    Autor: Kadarka @ 17:34 z kategorii Niepamiętnik |

    Komentarzy: 8 do wpisu "Historyjka"

    • Kasia says:

      Mam wrażenie po przeczytaniu Ciebie, że książka nie przypadła Ci do gustu. Zadziwia mnie upór osób, które czytają książki do końca, mimo trudu;)

    • Kadarka says:

      Kasiu, dam przykład. Przeczytałaś świetną książkę danego autora i sięgasz po następną jego pozycję, spodziewając się, że również będzie dobra. I rzeczywiście – dobrze się czyta, przemyślenia, zwroty akcji, itp. Aż tu w połowie książki – nic, bohaterowie umierają i zostaje jeden, który zrzędzi. To ta kobieta, o której pisałam. Powtarzająca się w słowach, nudna i upierdliwa. I człek do końca książki ma nadzieję, że to się zmieni. A tu powiem brzydko – dupa!

      Z reguły czytam do 20ej strony, jeśli niczym mnie nie zaciekawi treść, żegnam się uprzejmie z lekturą ;)

    • zen.ona says:

      Aha zapomniałam się spytać: w jaki sposób nie chcesz, by komentować Twoje wpisy? I czy w ogóle zakładasz,że można coś od siebie dopisać?
      :)

    • Kadarka says:

      Zen, jakbym nie chciała rozmawiać, tylko być czytaną, zamknęłabym komentarze.
      Przestraszyłaś mnie… zakłądasz, że to, o czym psiszę, zamyka definitywnie temat? Ja dopisałabym tu przynajmniej parę wątków/myśli pobocznych, ale jak zwykle dziele włos na czworo :D .

    • zen.ona says:

      Oj… zadałam pytanie, bo dostałam reprymendę za komentowanie na innych blogach, że to ich osobiste wpisy, i że co mi do tego, a ja tylko właśnie dzieliłam włos na czworo;), więc postanowiłam pytać się od wczoraj, czy ktoś sobie życzy komentowania, zwłaszcza tam, gdzie aż mnie korci, by to zrobić;) i jakie ma preferencje;)… może w ten sposób uniknę… jakby to nazwać… delikatnie sugerowanych zjebek?;)

      A tak na marginesie, pomyślałam sobie to, co Ty, że jeśli ktoś nie życzy komentarzy, to przecież są specjalne do tego opcje… więc dlaczego oni z nich nie korzystają? To oczywiście pytanie niemal retoryczne.

    • Kadarka says:

      A to dziwne :D , przecież pisząc blog chcemy pokazać nasze myśli i ewentualnie pogadać z innymi. Może piszesz o blogach z Onetu (tam, to wszystkiego można się spodziewać…)? Jeszcze nikt mi tu nie naspamował czegoś w stylu “Ala ma kota i ma Cię w dupie”, bo bym zaczęła dopiero zastanawiać się… nad tym o czym piszę ;) . Jest mi bardzo miło jeśli ktoś ślad swój zaznaczy słownie. Nie zakładam żadnych zjebek, na bluzgi odpowiadam w inny sposób.

      Pytałaś dlaczego ci blogerzy nie zamykają komentarzy skoro pragną spokoju? Poradziłabym im zeszyt, długopis i ciemną szufladę.

    • Monika Jesienna says:

      Robinsona Crusoe przeczytałam w II klasie szkoły podstawowej…
      Zakochałam się w tej książce…
      Nie znoszę babskich ploteczek, spotkań przy kawce…
      Wolę przemyślenia….jak Twoje ..
      Blog to nie ploteczki…
      Dzięki Kadarko.

      Książki o której piszesz nie znam…
      Od jakiegoś czasu całkowicie popadłam w Jonathana Carrolla :)

    • Kadarka says:

      Idąc za Twoim “popadnięciem” wypożyczyłam “Zaślubiny patyków”. Nie mam pojęcia co to za rodzaj literek ;)

      Coetzee dorobił kilka faktów do Robinsona, dołożył kobietę (żeby feministki nie strzelały fochów) i zmienił scenerię. Przez to sens książki obrał inny kierunek. Odczytałam ją trochę jak dobudowanie balkonu do zakończonej budowli, balkonu z nowej epoki, spełniającego kaprysy rozwijających się czytelników.

      Co do plotek, czasem sobie folguję i na blogu. Oglądam je przez kalejdoskop i próbuję znaleźć w nich coś prawdziwego i sensownego. Udaje się :D

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

sierpień 2009
P W Ś C P S N
« lipca   września »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u