• Inspiracje Śr, 20 maja 2009

    fot. Simon Niebel

    fot. Simon Niebel

    Zamówiłam kiedyś na emaila prenumeratę różnorakich inspiracji. Miałam nadzieję, że przydadzą się, kiedy pustką powieje z głowy, wiec pieczołowicie chomikowałam na poczcie. Zrobiła się ich całkiem spora zawali-górka i postanowiłam je posegregować. Pierwszą jaką otworzyłam była:

    Człowiek poszerza swoje granice tylko poprzez ich przekraczanie.
    - M. Scott Peck

    Ostatnio przekroczyłam granice – lenistwa. Myślę tylko o kwiatkach, motylkach i planowanych wyjazdach. Gdzie tu wyjście poza sobie – mowy nie ma. Nawet wręcz odwrotnie – uwstecznianie!
    Telefon, który zadzwonił prawie w tej samej chwili, przywalił mnie kamieniami. Obcy głos w słuchawce zaczął swojsko gadać, a ja nie mogłam skojarzyć kto to.

    - Mam prośbę: czy mogłaby pani przeczytać moją pracę i pomóc w rozwinięciu jednego małego punkciku?

    Coś mi zaczęło świtać. To ta babka, która trochę przy późno zaczęła Europeistykę. Kiedy jej koleżanki dawno miały dyplom w kieszeni, ona zajmowała kolejne stanowiska w banku. Pięła się bez papierka. Teraz walczyła przez dyplom o zostanie na stołku.

    - O jakim temacie mówimy – zapytałam, intonując moją rezygnację.

    - Mniejszość żydowska w Polsce w latach powojennych.

    - E… Historię, to ja miałam w szkole średniej – wstyd się przyznać, ale pierwszym skojarzeniem z historią był rok 1410 (i nie przyznałam się!); trochę przy późno jak na historię Żydów. – Holokaust tylko liznęłam, z racji redukcji godzin lekcyjnych!

    Nic nie szkodzi, nie chodzi o merytorykę, a streszczenie większej części. Ja jestem umysł ścisły, dla mnie 2+2 jest cztery, nie umiem się rozwodzić ponad to, co jest faktem. Lekkie polanie wody byłoby wskazane.

    Powaliła mnie jej szczerość.

    - Prawdopodobnie ja jestem rozwiązła!? W żadnej pracy nie można lać wody! Chociażby, że promotor zaraz wyłapie, wykrzyczy przy całej grupie, podrze kartki! W zależności jaka zakała się trafi. A są, im bardziej renomowana uczelnia, tym lepszy.

    - O to niech się pani nie martwi. Jestem tym szczęśliwcem, który trafił na pobłażliwego promotora – i tu nastąpił szerszy opis nt luźnego charakteru, np. bibliografii, braku części metodologiczno-praktycznej…. – Praca jest niewielka, 60 stron. Oczywiście odwdzięczę się jakoś pani – przymilnie wibrował jej głosik, niczym melodia dla ego.

    Tak to właśnie zabrałam się za lekki retusz czyjejś pracy. Nadmienię, że nie chodziło tylko o dopisanie kilku zdań – streszczenie podrozdziału. Na końcu rozmowy pani poprosiła o jeszcze kilka uwag (mniej więcej na stronę) do zakończenia, czyli wnioski. Czyli lanie wody.

    Fakt, kobieta weszła mi na ambicję, chociażby wiarą w moje mierne zasoby wiedzy historycznej, zdolności lania wody, a nawet swoją szczerością i obiecanym litrem wódki (muszą zmienić ją na inny gift!).
    W trakcie rozmowy nie analizowałam, że o wiele prościej jest napisać coś od początku do końca, niż poprawiać lub dopisywać zupełnie innym stylem, tu: połączyć styl humanistyczny i ścisły.

    Przypomniał mi się pierwsza inspiracja o poszerzaniu granic człowieczych. Lenistwa, egoizmu, wybujałego ego. Można przekroczyć i takie granice, ale nie o to chodziło Peck’owi. Zapewne miał na myśli granice poznania, chęci i motywy kierujące człowiekiem. I tylko poznając nowe lądy, walcząc z lenistwem i tabu, można poznać lepiej i sobie i pokonać własne ograniczenia.
    Jednym, w pokonywaniu ograniczeń, potrzebny jest mocny kopniak, inni poza swoje granice nigdy nosa nie wytkną.

    Jeśli powyższy cytat odczytać ogólnikowo, powiedziałabym, że pewnych granic nie przekroczyłam godząc się na „pomoc”. Granic dobrego wychowania. A może brak mi empatii?

    PS. Wpis ten dedykuję Kasi (Ja-sama), życząc powodzenia na obronie!

    Autor: Kadarka @ 13:27 z kategorii Inspiracje |

    Komentarzy: 14 do wpisu "W cudzych ustach każda inspiracja brzmi inaczej"

    • Kasia says:

      Jak bardzo mnie denerwuje ubieranie nie swoich słów w swoje piórka, nawet jeśli zmieni się barwę i wyskubie parę lotek czy tez wklei troszkę pierza, to i tak nie będą moje piórka. Najdziwniejsze jest to, że wielu ludzi uważając “niemożność” wynalezienia prochu / bo podobno wszystko zostało powiedziane, a my jesteśmy tylko odtwórcami/,za usprawiedliwienie plagiatów, kombinowania etc. Ta “niemożność” zwalnia z ich obowiązku powiedzenia, że te fajerwerki i kanonada naszych tworów, nie powstałyby, gdyby nie ten proch, który został wynaleziony dano temu. Wszystko jasne, tylko czy nie należy powiedzieć, że ten proch to juz dawno istnieje? / Np. może z tym prochem to przesadziłam, bo istnieje wiele wątpliwości i rozbieżności, kto ów proch wynalazł?/ Jeśli gdzieś przeczytam, że Kasia ma wszy w pięknych włosach, to plotkując podam: Ania napisała, że Kasia ma wszy w pięknych włosach. Ba! I wskażę adres Ani, by każdy mógł zapytać Anię, jakiego koloru włosy ma Kasia? ;) )

      Ps. Nie dziękuję , nie dziękuję, nie dziękuję ; -))
      Kadarko :*

    • magenta says:

      To ciekawe, tekst nad którym teraz pracuję też dotyczy – to ważny motyw – przekraczania granic. Tu w ujęciu Nietzschego. A granice przekracza dorastająca osiemnastolatka… :) i nie są to granice lenistwa.
      Po raz kolejny łapię się… nas… na tym, że piszemy (my. blogujący) falami, inspiracjami… Ciekawe, że pewne obserwacje,inspiracje. motywy nachodzą nas falami. Jakby się umówiły :)

    • Kadarka says:

      Podziękujesz jak zdasz :P , Kasiu!

      Jeśli ktoś nie umie pisać po swojemu (co i tam może być dyskusyjnie, bo już ktoś pomyślał i ułożył zdania, które Tobie w miarę dojrzewania przyjdą do głowy), to zrzyna jak popadnie (a co to za różnica; patrz pierwszy nawias :P ). W pracach naukowych ( tych niższego szczebla, np. licencjat), większą cześć przepisujemy jawnie, z innych znakomitości (którzy też cytują, tamci znów cytowali kolejnych), legalnie, bo są przypisy. W necie jest samowolka, ale czy jest plagiatem wysnucie wniosku z przeczytanego artykułu? Można przez grzeczność napisać, że zainspirował mnie ten, a ten link. Ale po co, skoro napisała go zwykła blogowa, albo niemająca żadnego tytułu pani.

      Ubieranie w piórka i lenie wody, to nie to samo?

    • Kadarka says:

      Magento
      Postanowiłam poprowadzić się inspiracjom :) . Ich popularność wynika z wielowątkowości i uniwersalności. Może czytaliśmy te same pisząc notkę? Ale jak to się ma do prawdziwego życia?
      Zgadza się, piszemy falami. Dlaczego? Przecież tematów piśmienniczych jest wiele, a tu na zaprzyjaźnionych blogach czytam referat z mojego wczorajszego dnia :) .

      Jeśli się umówimy, to na pewno nic z tego nie wyjdzie. Zdajmy się na falę inspiracji :P .

    • Kasia says:

      Kadarko, tytuły tu nieważne, do diaska! Moim zdaniem, źródło należy zawsze podawać.

    • Donwinka says:

      no to trzymajmy kciuki za Kasię
      pozdrawiam cieplutko

    • Sadoq says:

      Inspiracje są często zaskakujące w swej prostocie… Oczekujemy jakiś wzniosłych natchnień, a to, co inspiruje, jest w swej istocie prozaiczne i proste. Momentami nawet nie zachwyca.

    • Kasia says:

      Donwinko, będę wdzięczna za każdy magiczny myk, który pomoże mi przetrwać w sobotę:)/Nie dziękuję, by nie zapeszać/

    • Kadarka says:

      Kasiu, rzeczywistość bywa inna :)

      Ciekawe, czy na szczęście działa kopniak? A może magiczny kamyk. W cokowiek wierzysz, wiedz, że będzie do przodu ;) .

    • Kadarka says:

      Sadoq, jako sentymentalna dusza, zastanawiam się niemal nad każdą senstencją, cytatem, etc. Nie zawsze każda obca i wzniosła myśl mi pasuje, nie każdą jest dla mnie bezdyskusyjnie do przyjęcia. Podobnie ze skórkami; jeśli mi się jakaś spodba, to tylko dlatego, że mogę ją dopasować do mojego stylu.

    • Sadoq says:

      Każdy z nas jest w gruncie rzeczy gadżeciarzem. Lubimy skórki na bloga (każdy z nas dopierał ją tak długo, aż stwierdził, że ta akurat mu odpowiada), stroje, makijaże etc.
      Utożsamiamy się z myślami innych, ale tylko niektórymi.

    • Mike says:

      Hi, nice posts there :-) thank’s for the interesting information

    • Kadarka says:

      Sadoq, jeśli o skórki chodzi to znajduję taką, w której mogłabym jak najwiecej zmienić ze szczególnym uwzględnieniem drobnych elemntów, których pozornie nie widać. Jak najbardziej przekła się to na ubiór, makijaż fryzurę. Lubię o siebie dbać; czy to gadżeciartwo?

    • Kadarka says:

      Mike, nie wierzę, że przeczytałeś! :P

    Leave a Reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *

    You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">

    Preview:

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

maj 2009
P W Ś C P S N
« kwietnia   czerwca »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u