Palcem po mapie

Pojechałbym gdzieś daleko, z dala od zgiełku i ciągłego biegu. Wyciągnęłabym się na leżaku, popalała sziszę, poszperała na pchlim targu, albo w ciepłym morzu… Darowałabym nawet natrętnym handlarzom tanich podróbek. Niech mają satysfakcję, że powiedzą kilka słów po polsku. Jeśli to ich jedyna szansa na koedukację? Zawsze reaguję na tego typu przypodobania uśmiechem, milczeniem lub stanowczym ‘dziękuję!’. Dobijanie targu mija się z celem, skoro handlarz zna tylko po mojemu parę zdań, a ja wiem, że nie zejdzie bliżej realnej ceny prezentowanego gniota. Bawi mnie jego upór, ale skoro wybrał taki zawód, niech pokaże na co go stać! Śmieję się z niego, ale nie szyderczo, może z bezsilności, że nie mogę mu wytłumaczyć, że ta rzecz nie jest mi potrzebna nawet, jako ozdoba ubikacji. Nie posiadam też komórki z gratami, którą mogłaby owa rzeczą zasilić. Śmieję się, bo mnie nie przekona, już dawno stałam się odporna na niezrozumiałe oszustwa. Inna sprawa, kiedy ktoś stara się zrozumiale argumentować, zdarza mi się nabierać i kupić, np. zepsuty zegarek. Kupię, jeśli coś mnie zainteresuje, ale, pewniej, jeśli sama wybiorę gadżet.

Ale szczęśliwi czasu nie mierzą; ale co z nieszczęśliwymi? Mają dwa razy więcej nieszczęścia, przez czas i prywatne kłopoty? Pomimo kłopotów czas pokazuje niechybnie zbliżające się wakacje. Czas spełnienia marzeń i odkrywania obcych lądów. Dokąd tym razem? Kiedyś bawiłam się wirującym globusem. Zakręcałam raz, a gdy kula zatrzymywała się, palec wskazywał odkrywczy ląd. Uczyłam się o tym lądzie suchych faktów, geografii, wierząc, że kiedyś postawię nogę w tajdze, na Grenlandii, czy w lesie równikowym.

Najwyższy czas (nie wiem czy nie za późno) rozpocząć poszukiwania szczęśliwych wakacji. Urlop tamtego roku udał się nadzwyczaj dobrze. Obyło się bez globusa, ba! nawet bez śledztwa biur podróży. Ostatnio jednak czytam opinie byłych urlopowiczów i włos zjeżył nie się na głowie. Trafiam na samych niezadowolonych i narzekających. Nadto prześladują mnie medialne informacje o parodniowych koczowaniach w salach odlotów, o awariach autokarów, gdzieś w wioskach bez cywilizacji. Nikt jednak głośnio nie mówi o bardziej banalnych a wstydliwych sprawach. Najbardziej boli brak szacunku do Polaków, na drugi ogień idzie – brak podstawowych zasad higieny i brud w pokojach. Brud przyrośnięty silikonem do fug prysznica albo waląca się kabina (muszle klozetowe były całe…). Z „niepolecanych” trafiło mnie pięścią ubogie jedzenie. Chyba każdy chce spróbować regionalnej kuchni, a jednostajne, czy „kontynentalne” śniadania, mijają się z celem. Monotonia, mimo, że wykupiono all inclusive. Sporo było różnych ostrzeżeń. Nie chce tego już czytać. Po takiej lekturze, wypróbowanym sposobem, chcę spakować plecak z namiotem i co się da unieść, i wybrać się stopem nad nasze zimne Morze. A tak marzył mi się gorący piasek na nieznanym lądzie.

I kto twierdzi, że człowiek świadomy jest szczęśliwszy? O niektórych rzeczach z pewnością nie powinniśmy wiedzieć. Zapobiegliwość zostawiłabym opiece losu… Takie wakacyjne szaleństwo!

Kategoria: Wata słowna  Tagi: , , ,
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
12 Komentarzy
  1. magenta says:

    Tak, żyjemy w świecie nawału gadżeciarstwa. Ja też nie mam w komórce tysiąca szalenie użytecznych rzeczy jak: świece do zdmuchiwania, żeby oczarować znajomych, skaner, który pokaże mnie jako kościotrupa i wstrząśnie kumplami, ani nawet nie mam latających pieniążków na ekranie komórki… beznadzieja :)
    Wakacje!!! Bardzo chciałabym je mieć w tym roku. Uwielbiam wakacje nieorganizowane i przepadam za jedzeniem miejscowym. To gigantyczna przyjemność. Właściwie zwiedzam przez kuchnię :) Ogromna frajda.

  2. Sadoq says:

    A tak mi się marzył gorący piasku na nieznanym lądzie.
    Została Ci zatem tylko Wyspa Robinsona:-)
    Jest tylko jedne szkopuł zawierający w sobie kilka innych:
    - znaleźć odpowiedni okręt
    - okręt powinien być na właściwym kursie
    - zamówić sztorm, który szczęśliwie rozbije okręt u wybrzeży Wyspy, a Ciebie wyrzuci na ląd.

    Piasku ciepłego co niemiara, słońce, woda, palmy…
    Myślę, że nic nie pominąłem. No może jakieś szczęśliwe zakończenie tych wakacji po 2 tygodniach.

  3. Kadarka says:

    Magento
    A gadżety zabierają nam czas i nerwy, kiedy nie możemy rozłożyć na czynniki pierwsze ich działania. Wiążą się z nimi jakieś wspomnienia, chociażby utarczki: wynegocjowałam super cenę! (a guzik prawda, koszt produkcji bazaltowej figurki był mniejszy od kawałeczka kostki brukowej!) Szkoda wyrzucić górę niepotrzebnego złomu.

    Jestem ciekawa czym mnie zaskoczą tegoroczne wakacje. Mam podwójne :P .

  4. Kadarka says:

    Sadoqu, jeszcze nie wyjeżdżam! Plany są na sierpień, a bardziej wycieczkowo i rodzinnie – za około miesiąc.

    Podziękować mi tylko wypada za okręt, fale, palmy i słońce :) .
    Chyba Ty też przygotowujesz już kotwicę i kompas, na krótki rejs po bezwodach?

  5. zezyrok says:

    najmilej zawsze wspominam wypady, wyprawy i wakcaje zupełnie nie planowane, takie które powstały pod wpływem impulsu czasem jeden telefo czasem 2 zdania i przygoda witała nas z otwartymi ramionami….

  6. (passi)Flora says:

    Czasami ma się ochotę oderwać od rzeczywistości, nie zawsze jest to fizycznie możliwe. Wtedy nawet podróż palcem po mapie może sprawić sporo frajdy. Tym większą , jeśli zrezygnujemy z zasięgania języka u “tambylców” , a skupimy się na tym co nas najbardziej przyciąga w dane miejsce .
    Lubię sobie tak pobujać w obłokach , oglądając zdjęcia ciekawych miejsc , czytając o kulturze i ludziach tam żyjących.
    A kiedy przychodzi do planowania realnych wakacji , często idę na żywioł .

    Na życzenie Ci udanego urlopu mam jeszcze trochę czasu :)
    Dobrego dnia !

  7. Kadarka says:

    Zezyrok, najlepsze jest planowanie i czekanie. Czas w miłym towarzystwie i odmiennym folklorze szybko mija. Świadomość końca jest okropna. Pozostają jednak wspomnienia, jakiekolwiek (oby miłe), one dopełnieniem przygody.

  8. Kadarka says:

    Floro, psychicznie już jestem jedną nogą na wakacjach ;)

    Nie przepadam za książkami podróżniczymi, ale często one stanowią furtkę na świat. Kiedy zawodzi wyobraźnia. Kiedy spotkał mnie zaszczyt wychylenia nosa spoza własnej wioseczki, nie mogłam uwierzyć (będąc na miejscu), że mogę poczuć i obserwować bez wyobraźni.

    Może kiedyś znów pójdę na żywioł, np. z plecakiem w nieznane. Na razie selekcjonuje wypady…

    Pozdrawiam ciepło :)

  9. Donwinka says:

    można zawsze pomarzyć o wakacjach
    dla mnie ich nie ma
    Tobie życzę udanych
    miłego wieczoru

  10. Kadarka says:

    Taka jesteś zapracowana?

    Miłego i Tobie :)

  11. Sadoq says:

    Donwinka nie ma czasu na urlopowanie, bo robi zdjęcia. Dzięki temu mamy, co oglądać na jej fotoblogu.
    Z racji bliskości może w naszym imieniu pozdrowić morze… nasze… Bałtyckie:-)

  12. Kadarka says:

    Pstrykać fotki we własnym mieście? Nie widzę w nim nic ciekawego. Do tego trzeba mieć świeższe otoczenie, a za tym idzie i spojrzenie :P .

Komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Preview: