• Moje podwórko Cz, 7 maja 2009 Komentarzy: 13

    zemotion

    fot. Zemotion

    Przeglądałam dziś w sklepie półkę z prasą dla kobiet. Półkę, bo kolory poraziły mój zmysł smaku. Czego w nich szukam? Popatrzyłam na górę – błyszczące okładki, uśmiechniętych kobiet sukcesu, drogie perfumy i najnowsza moda, ekskluzywne urządzone wnętrza. Na wysokości wzroku, w mniejszej krasie – porady psychologa, problemy wieku dziecięcego, gawędzenie przy rodzinnym grillu Na dole kotłują się plotki, szybkie porady jak usunąć plamy… z życia. Prasa kobieca doskonale wie czym zdobyć potencjalną klientkę. Chociażby poprzez posegregowanie. W zależności, w której kaście żyjesz, jaki jest twój zawód i ile jesteś gotowa zapłacić za KOLORYZAJĘ ŻYCIA.

    Kolorową prasę kupuję najczęściej przed podróżą. Kiedy zapomnę wziąć książki, albo nie mieści mi się ona do 20 kilogramowego bagażu. Książki bywają ciężkie, gazeta nie. Były jednak czasy, gdy gazety kupowałam regularnie, czego szukałam? Szybkich odpowiedzi. Takich, które przeskoczą lata doświadczeń i podadzą na talerzu receptę na drobne szczęścia. Drobne, bo z takich składa się rodzina, dom i praca; dopiero ich szczęśliwe ułożenie daje w perspektywie lepszą przyszłość. I z perspektywy czasu mogę ocenić, że trzeba swoje odstać, doświadczyć i poczuć. Poczytać, owszem, ale nie w zwięzłej stronicowej formie, a liczyłabym to w tysiącach książkowych kartek i setkach adresów internetowych. Dla mnie prasa może zachęcać do głębszego podejmowania nurtujących tematów, ale nigdy nie jest sama w sobie rzetelną informacją na dany temat. Niestety, wiele kobiet tak odbiera i tę gazetę za 20 zł, i tę za złotówkę. Najczęściej jednak wyrzuca ją do kosza po kilku godzinach jazdy samochodem.

    Kobiety są podatne na nowe trendy. Gazety tym samym kreują rzeczywistość, pokazują, co wypada, jaki styl życia ma nami rządzić. Mam tę słabość, że poddaje się czasem koloryzacji rzeczywistości. Kto by nie miał patrząc na czarująco ubrane, uśmiechnięte dziewczyny, niesamowite plenery i domy. Zapomnieć na chwilę o powabach zaokiennego świata i zapatrzeć w kolorowe życie, takie, które ktoś wykreował za nas. Za jaką cenę? Niedrogo; 20zł, 8zł, 1 zł. W zależności od potrzeb. Nasza wyobraźnia niech zostanie w biało-czarnym świetle dnia.

  • Moje podwórko Pn, 4 maja 2009 Komentarzy: 20

    fot. Simon Konrad

    fot. Simon Konrad

    Wczoraj był żółty, łypał na mnie złotym, strzępiastym okiem. Dziś zmienił się w puchatego, białego pana i nieśmiało odrywa pojedyncze lotki, by unieść się z wiatrem i zapuścić korzenie w innej trawie. Dmuchawiec. Niesamowity, przechodzi błyskawiczną metamorfozę. Z nieśmiałego dziecka staje się dorosłą istotą. Nie twardo stąpającą po ziemi, ale delikatną i sprytną.

    Samosiejek mieszka w każdym ogrodzie. Niektórzy próbują wyplenić mniszka, ale każdy dobry ogrodnik wie, że lejąc chemikalia na zielono-żółto-białe kępki, zniszczy także okoliczne rośliny. Kiedy ogrodnik wyrywa mniszki, białe latawce odrywają się i wędrują w inną część ogrodu. Nie wiadomo którego dnia, przez nikogo niezauważone, przechodzą żółto-białą metamorfozę.

    To jak z małżeństwem albo przyjaźnią – w trakcie wspólnego życia zdarzają się drobne spięcia. Biały, niewinny mniszek rozsiewa swe zioło. Nieoczekiwanie, wiosną i latem. Niespodziewanie wzrasta wśród ogrodowych kwiatów, i zawsze będzie częścią ogrodu.

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

maj 2009
P W Ś C P S N
« kwietnia   czerwca »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u