
fot. Ozlem Dirgin
Rzadko czytam książki polecane, najczęściej te leżące swobodnie w drewnianych bibliotecznych skrzynkach. Można powiedzieć – też polecane, skoro bibliotekarz nie nadąża z przeniesieniem ich na półki. I tak wpadła mi w ręce „Samotność bogów” D. Terakowskiej. Młodzi bohaterowie i lekkość pióra sugeruje, że jest to książka dla dzieci, ale zagłębiając się dalej, zdecydowanie nie dla nich przeznaczona. Terakowska sięga po nietypową konwencję, przedstawia bajkę i prawdę o dylematach naszej wiary.
Wśród wielu bóstw i bożąt, sprzymierzeńców człowieka w walce z siłami natury, największym był Światowid. Groźny bóg, któremu ludzie składali ofiary z ludzi. Nastał jednak czas nowej wiary w Dobrego Boga – Boga Miłości (czyżby naszego obecnego?). Walka Światowida o wskrzeszenie jego kultu kończy się błaganiem o godną śmierć.
Bogowie umierają, ale ich agonia jest dłuższa i straszliwsza niż ludzka. Umierają, gdy przestanie się w nich wierzyć…
Jakkolwiek akcja rozgrywa się w czasach prawie pogańskich, Terakowska zabiera to do średniowiecza, w czasy Chrystusa i do współczesności, gdzie przewijają się motywy mitologii słowiańskiej i tradycji chrześcijańskiej. Bóg Dobroci powoli wplatał się w życie plemienia. Autorka jednak stawiała przed dylematem. Światowid był bogiem okrutnym, ludzie bali się go tak bardzo, że nie było nikogo, kto by się mu przeciwstawił. A jednak pojawił się Bóg Miłości i korzystając z udręki ludu, stopniowo zajmował miejsce starego boga. Był miłosierny i wszystko wybaczał. Czy taki bóg mógł mieć posłuch, mógł zrzeszać tysiące i nie wystawiać się na pośmiewisko?
Jak radzili sobie z łagodnością Boga Miłości ludzie? Ba! kapłani. Człowiek w każdych czasach dążył do lepszego, poprzez rozwój doszukał się licznych wynalazków, taką szansę dał mu nowy bóg. Cywilizacja jednak wymagała ofiar. Wraz potęgą nowego boga rozwinęła się wyobraźnia człowieka, by np. przysporzyć mu więcej wyznawców. Wygnanie w puszczę, pławienie w wodzie, stosy? To przecież wymysł człowieka, nie Boga Dobroci. A gdzie owo dobro?
…trzymasz się kurczowo tego, co zapisano w księgach, lecz nie zapisano wszystkiego. Każdy pomijał to, co mu było niewygodne, lub pali księgę uznaną przez siebie za heretycką, choć dla innych była księgą świętą. Ludzie są omylni i słabi. Żeby nie błądzić trzeba… wiary i serca.
Wiara to właśnie serce. W księgach, które czytasz, niewiele o tym napisano. Wiara to nie tyko zasady, ale i czucie. A ja czuję, ze ten starzec nie zrobił nigdy niczego złego, nie dopuścił się grzechu. Cale jego życie wypełniała powinność, która nałożono na niego, gdy został czarownikiem, tak jak nałożono dla ciebie, gdy zostałeś kapłanem. I każdy z was czyni to, co wydaje mu się najlepsze, choć są to tak różne czynności.
Powoływanie do życia nowych bóstw nie jest łatwe, podobnież jak utrzymywanie ich przy życiu. Kiedy wiara w nich umocni się, a potem rozrośnie, z większym impetem ingeruje w nią człowiek. W końcowym efekcie, to człowiek steruje wiarą i religią, wymyślając przeróżne fortele, by wtrącać się w życie drugiego człowieka.
Tak był ujęła jedno z wielu przesłań „Samotności bogów”. Nie da się jej jednak pojąć do końca, jest jedną z wielu książek, którą, trzeba zgłębić i odczytać na nowo.
… pomyślał nagle, że to jest ten sam świat, w którym znajdzie się Isak, że w tym wspólnym dla obu starców Świecie Zmarłych nikogo nie będzie się oceniać po stroju, słowach, znakach, które czynili za życia, religii, jaką wyznawali, i Bogach, w których wierzyli. Nie będzie tam znać takich słów, jak „heretyk”, „poganin” czy „bałwochwalca”; nikt nie powie słowa na cudzych Bogów, bóstwa i bożęta, gdyż wszystkie boskie istoty będą tam sobie równe.

Komentarzy: 9 do wpisu "Dobry i zły"
W dobrym/litościwym/ bogu ludzi wypatrują nadziei z miłości, ufności, i wiary. Karzący bóg znajduje posłuch u “poddanych” nie z miłości , ino ze strachu. Pewnie temu pierwszemu trudniej, bo z miłości liczymy na łagodniejsze spojrzenie, wybaczenie.Ten drugi trzyma wszystko twardą ręką.
Jakiego wolisz boga tego karzącego czy litościwego?
Teraz to już jest książka polecana:))) A temat – rzeka.
Poszukam i ja.
Pozdrawiam.
Zdaje się Kasiu, że tutaj nie ma kompromisu. Groźny bóg trzyma ludzi przy sobie swoją bezwzględnością, a miłościwy jest za słaby, by, z kolei, słabego z natury człowieka przytrzymać przy sobie. Człowiek wie, że nie mając pręgierza, jego związek z bogiem rozluźni się, dlatego próbuje zinstytucjonalizować wiarę. Ludzie kontrolują siebie nawzajem
.
Bóg powinien posiadać obie te cechy.
Witaj Zakrętko
Spodobała mi się ta książka, jest w niej dużo polskości a mało cukierkowatości. Trudno powiedzieć czy jest w Twoim guście. Zawsze można sprawdzić
.
Bóg jest poza dobrem i złem. To człowiek uwikłany jest w kategorie dobra i zła. Bóg nie podlega ocenie, to on ocenia i kategoryzuje… to tak gwoli ścisłości, gdyby przyjąć, że istnieje w sensie obiektywnym, a nie tylko w umysłach wierzących.
Sadoq, skąd wiesz, że tak jest?
“Bóg jest poza dobrem i złem”/
Sadoq, o tym dowiemy się być może w dniu końca świata. My możemy tylko mniemać, wierzyć albo nie. Człowiek umie sobie na ziemi sam zrobić raj albo piekło. Dobro i zło to przedział miedzy tym. czego nie chce, a czego pragnie i co mu wolno, w zależności od wielu czynników (kultury, wiary, ambicji…) Właśnie, to takie człowiecze..
Ad Kasia i Kadarka
Nie wiem. Nie wiem nawet, czy Bóg istnieje. Natomiast wywodzę przekonanie, że Bóg jest poza dobrem i złem, gdyż to ON kategoryzuje rzeczy, relacje jako dobre i złe. Skora ma nad tym władze, by sądzić, musi zatem być ponad to i poza tym.
W przeciwnym razie sam by podlegał ocenie. A tak nie jest.
Nic nie wiadomo jest na pewno. Na przykład, czy sam człowiek nie stowrzył boga, by móc trzymać się czegoś kurczowo, duchowej istoty, której nie sposób zweryfikować.