
puk, puk!
to ja, pan Judasz
co pan tu robi?!
a nic, zaglądam przez dziurkę od klucza…
Po co?
Złościsz się, że sąsiad zostawia swój wzrok na wycieraczce? Jeśliby tylko mógł, wszedłby dalej. Jest to naturalna kolej rzeczy. Najpierw jest ciekawość, potem podglądanie i naśladowanie. Co dla małego dziecka jest drogą do dojrzałości, dorosłemu człowiekowi nie wpada. Dziecko poprzez naśladownictwo i obserwację wyrabia sobie smaczek na życie. My, wy, oni – wespół w zespół nakręcamy się do podglądania coraz bardziej oryginalnymi metodami. Człowiek interesuje się innymi, porównuje i analizuje jak uplasował się w danej klasyfikacji – materialnej, duchowej, rodzinnej. Czy to jest obserwowanie czy podglądanie?
Po co nam dano blogi, fora, serwisy społecznościowe? Czy to przypadkiem nie osiedlowe (niszowe) Kluby Podglądacza? Codziennie za darmo czytam myśli sąsiada – blogoautora, oceniam jego fotografie, mierzę wprawnym okiem gabaryty tuszy i gust muzyczny. On nie zasłonił okien, przeciwnie, drzwi do domu zostawił otwarte. Dano nam wiec możliwość wejścia na czyjś dywan i wytarcia ubłoconych butów, splunięcia, rozebrania się i wykrzyczenia wszelkich bolączek. A co tam, żadnych konsekwencji nie poniosę! Dano też nam prawo do merytorycznej wypowiedzi, świadczenia stałym nickiem o naszym miejscu w sieci. Dostarczono nam narzędzi do ekshibicjonizmu, pokazując siebie podpisaliśmy cyrograf zgodę na podglądania i krytykę.
Nie ma takich internautów, którzy poszukiwaliby informacji tylko na określony temat. Zbyt długie analizowanie jednego tematu nuży. Uwaga wymyka się na NK, YT, na fora, na blogi, gdzie rozgrywa się prawdziwe życie. Może dziś pan X palnął jakie głupstwo, pani Y ujawniła w końcu obiecane priv, na forum znów jatka kto miał rację w sprawie zeszłorocznego spamu..? Podglądanie zaspakaja głód sensacji. A jeszcze większą frajdę sprawia nam, kiedy możemy włączyć się do kotłowaniny słów. Analizujemy wypowiedzi, łapiemy za słówka, ale kiedy stajemy się centrum ataków, nie jest już tak wesoło. Wtedy nie możemy już obserwować, ba, pooglądać, bo odpieramy ataki (często na oślep), i tracimy kontrolę nad tym, jak odbierani jesteśmy przez podglądaczy.
