Nocą wychodzą z ukrycia wszystkie myśli, które w dzień nie mogą dojść do głosu. Skutecznie tłumione, teraz zaczynają najeżdżać chorą od szumu wrażeń głowę.
Ściskaną za jej serce, jakby chciały zapytać: co byłoby gdyby…
Czego nie mogę spać, jeśli utulona kołdrą i zmęczeniem tracę czujność, i tak niewiele czasu na spokój? Jutro zanurzę się znów we wrzawie ulicy, kołowrotku niezrozumiałych kolei losu, przypadkowości ludzkich tragedii.
Wczoraj przeszła obok mnie, ostrzegła; dziś pogroziła palcem całkiem blisko… Ona, bliźniacza siostra snu.
W ciemnym kątku siedzi strach. Niecierpliwi się, aż zamknę powieki, by wpełznąć pod poduszkę. Czeka na chwilkę nieuwagi i podrzuca gotowe scenariusze. Co byłoby gdyby zabrała ich do siebie? Bliźniacza siostra. Gdyby zasnęli i nie obudzili się nigdy? Ten strach nie jest strachem o nich, a o siebie. Wiem to ja, wie i on. Szydzi ze mnie. Jak puste życie, byłoby bez tych ludzi, ile mniej obowiązków, nerwów, powinności… Może beztroskie i naprawdę wolne? Albo głupie i bezcelowe? Strach nie podrzuca gotowych odpowiedzi. Bawi się moim niezdecydowaniem. Można kochać i jednocześnie czuć ulgę z czyjejś nieobecności? Znaczy, miłość się wypaliła? Może jej nigdy nie było. Strach dba tylko o siebie, słowem: dlaczego zostawiasz mnie tu samą?! Jak okropne będzie życie bez Ciebie? Mój strach umie wydobyć konającego z objęć dozgonnej śpiączki. Bo człowiek ma powinność zostać, spełnić swój ziemski obowiązek – trwać. A jednocześnie chce być, z prostej potrzeby przynależności do żywych.
Strach czai się wszędzie, ma tyle twarzy ile wyborów człowieka. Strach przed nieznanym, nieprzewidywalnym. Najgorszym jest jednak strach przed uśmierceniem kawałka własnego serca w sercu ukochanej osoby.


Komentarzy: 38 do wpisu "Z wyboru"
Noc sprzyja strachom. Ciemność sprzyja najczarniejszym scenariuszom. Dobrze, gdy po nocy nastaje dzień. Obyśmy nigdy nie musieli błądzić w wiecznych ciemnościach…
Strach czuwa, byśmy nigdy nie byli spokojni. Wkrada się i trwa. Cichnie i znów się objawia…
Kasiu, u mnie zawsze coś gra, ktoś mówi, jest ruch. Zagłuszam myśli, uciekam w kody, a spać idę, kiedy nie ma szans na myślenie. Czasem z myślami zastaje mnie świt…
Witaj Ewo
Strach wzywa do walki. Jako odruch obronny zmusza do działania, ale też paraliżuje, kiedy nie ma pomysłu na ruch.
Strach karmi się w ciemności naszą bezbronnością . Rośnie w siłę , łapie za gardło , powodując łomot serca nawet wtedy , gdy usilnie spychamy go na dno naszej świadomości. Rodzi w umyśle obrazy , które za dnia , rozpływają się w natłoku codziennych spraw.
Nie lubimy tego uczucia..ale, czy nie jest dowodem na naszą wrażliwość? Ktoś nieznający strachu , nie ma wyobraźni. Może zatracić instynkt samozachowawczy i popełniać , nieodwracalne w skutkach , błędy.
Tylko , jaka jest zdrowa dawka strachu? Taka , która ostrzega , mobilizuje , a nie czyni spustoszenia w naszym życiu…
oj jak to dobrze
głowa do poduszki i nie zdążę pomyśleć o niczym
snów też nie mam
pozdrawiam
…………..
z jajkami Kadarko jeszcze trochę poczekamy
ale czekoladki już są;-)
Moje strachy lubią ciemne wieczory.A poduszka ma w sobie jakaś dziwną moc.Tak jak Donwinka, przykładam głowę i już mnie nie ma-przepadałam…
Floro, od wielkości strachu zależy nasza reakcja. Najbardziej paraliżujący jest strach o własne życie, w obliczu zagrożenia rodzi się panika. W panice robi się sobie i innym krzywdę; do głosu dochodzi instynkt, umyka logika.
Wrażliwość wpływa na jakość odczuwanego strachu. Ale, co mnie najbardziej denerwuje w odczuwaniu niby większego zagrożenia, to histeria. Strach nieproporcjonalny do jakości przykrego zdarzenia. Mogę to zrozumieć jedynie, kiedy osoba życie w długotrwałym stresie, spada na nią co chwilę inny ciężar. W przeciwnym razie mówię: człowieku, opanuj się!
Donwinko, ja nie idę dopóki nie padnę. Muszę mieć spokój do spania, w przeciwnym razie popijam wodą sen
.
Kasiu, może moja poduszka nie wąchała lawendy
. Chciałambym przepaść..
Pozdrówka
Noc bywa paskudna, gdy jest źle. Podobnie jak strach ma wielkie oczy, wyostrza wszystko – lęki, niepokoje, obsesje, itp.
Kadaarko, pozwolę sobie na prywatę. Mogłabyś mi pomóc z rozjaśnieniem bloga?
Na szczęście mamy wbudowany sprytny mechanizm, dzięki któremu nie myślimy o strachach świadomie i w kółko. To jednak prawda, że są chwile, kiedy lęki się przedzierają do świadomości.
Hahahaha, podoba mi się
Dobrze, teraz dorosnę, już dość biedronek hahaha
Jokker, strach ma wielkie oczy, jak już się prawie leci przez okno. Testowałam dziś
.
:
Jeśli mnie OKO nie myli zmieniłeś na blogu kolory pod autorem i przejściem do komentarzy… Zmiana tła, koloru to też pikuś. Wybierz sobie odcień
http://www.kurshtml.boo.pl/html/wykaz_kolorow,kolory.html
Magneto, kto by wytrzymał w ciągłym napięciu, ze strachem pod pachą? Strach czy stres, może w końcu wykończyć…
Wszyscy tu jesteśmy biedronkami… no chyba, że ktoś ma konto na WP <faja …
O kurcze, jaka fajna stronka.Dziękuję Kadarko:P przyda się
Kadaarko, niczego nie zmieniałem. Nawet nie wiem jak do tego się zabrać
Możemy się jutro umówić na maila?
Kasiu, naucz się zmieniać fotki w Twoim CSS
Jokker, zmiana niezamierzona, czyli z automatu admiralicji wystrzelona (spojrzałam teraz jeszcze raz… wejście do komentarzy, jak najedziesz myszką, jest podkreślone, a było na czerwono; czyli dalej ekspretymentują
). To jesteśmy umówieni – przemaluję Ci ściany
/zamrugała oczętami/ Kadarko, przepraszam, że co?I w jakim celu?
Zagalopowałam się. O ile pamiętam podbała Ci się fotka ze starymi książkami, albo z @ na łańcuchu
.
No ta @ na łańcuchu jest boska,
ją zaklepuję , gdy tylko się nauczę, to ją wstawię:D
Kuzia mać! Chociaż łańcuch mi zostaw! <mniam
Kadaarka : strach, poza pogodnymi kretynami, towarzyszy nam zawsze.
Może być racjonalny, spowodowany zdarzeniami, świadomość których mamy, a gorzej, w których uczestniczyliśmy, i jeszcze gorzej, jeżeli je sami spowodowaliśmi, i irracjonany, ten, o którym piszesz. Choć też nie do końca. Strachem, często, określa się poczucie niepewności, tremę, brak pewności siebie. I to ostatnie chyba najważniejsze. Im bardziej jesteś pewna siebie (ale do tego oczywiście potrzebne są warunki, na przykład finansowe) tym mniej się boisz.
W swojej pracy często bałem się. Ale bałem się tego, że nie wykorzystam w sposób prawidłowy wiedzy, którą posiadam. Innymi słowy, często miałem tremę. Jak przed występem na scenie.
Ty boisz się innacjonalnie i troszkę racjonalnie. Ale, Kadaarka, to nie jest strach. To poczucie osamotnienia i beznadziejności.
Nie martw się. Wyjdziesz z tego. Jesteś dzielna baba.
Ucałowania
:*
Wybacz, to tylko test, czy, zgodnie z Twoją radą pojawi się Avatar. Całusy niekończące się :*****
widzę -że dobrze ci idzie -przesyłają ci całusy i umawiają się na maila
pamiętam jak zaprosiłem ciebie na tlen i późniejsze długie codzienne rozmowy – byłaś mi bliska duchowo- jakaś nić ciągłości się utkała między nami -no ale wszystko co dobre się kończy -jak dokończę książkę to podeślę ci z autografem – a może i sam podjadę i ci ją dam osobiście- ty odwdzięczysz się niedzielnym obiadem z deserem – mam gdzieś twój adres zapisany ręcznie piórem w kajecie -papa Wiolka znikam “W CZELUŚCIACH SUWAKA”
ps. pozdrów cudaka – wyhamowanego genetycznie procesa -boskiego yapka i cała resztę coś jak to
Kadarko, może być łaskawie do nas zajrzała?:P
Serdeczności na Wielkanoc:)
Kadarko!
Z nadzieją , że zawitasz tu w przerwie między pieczeniem baby, a malowaniem pisanek – zostawiam słówko :
ciepłych , radosnych , pięknych Świąt życzę..:)
Kris, strach ma tak wiele twarzy i wiele imion. Ukrywa się nawet w prostych gestach – przytuleniu, spontanicznym uśmiechu… strach, że zostanie się samemu, całkiem samemu. Trzeba będzie radzić sobie bez osoby, z którą kiedyś spędzało się najprzyjemniejsze chwile w życiu. Trzeba dziergać dalej życie. Na przekór bólowi uśmiechać się pięknie do świata. Ból odbiera siły do życia. Racjonalizując (mam okropną manierę), znaleźć w sobie jeszcze małe światełko i pazurami wyrywać chociażby ochłapy. Mieć siłę wstać rano…
Dzięki
Pozdrawiam i całuję :*
Czekam na książkę i zapowiedzi Ciebie na niezielny obiad (zadzwoń, żeby nie było wpadki z menu
).
Kasiu, zaglądam, ale doszukuję się sensu w pisaniu.
Wszystkiego dobrego na Święta
Floro, z krzątaniem nie mam problemów. Często jednak literki nie cisnął się pod klawisze.
Spokoju Świąteczniego
No niech dla nas wszystkich świntuszenie (i masz rację, nie tyko odświętne) będzie udane, bo to i radość, zdrowie i pogoda ducha i czekolady jeść nie trzeba
Serdeczne życzenia.
Kadarko , najlepszego!
Będę cierpliwie czekać na Twoje “obrazy”.
Magento, niekoniecznie trzeba być rozwiązłym, żeby wiązać się ze świntuszeniem
. Każdemu potrzeba trochę luzu, np. maleńki flircik…
Floro, mam ostatnio sporo materiałów z wizji lokalnej, na pewno posmęcę
.
Wszystkiego dobrego, Dobre Kobiety
.
To wszystko prawda. Ale wierżę, że sobie porazisz. Wesołych Swiąt. Wesołych?
:*
Całusy
korekta: “poradzisz” *
Kris, wierzyć, że świąteczny czas coś zmieni? Czas zmieni, owszem, ale tak jak mu będzie “na rękę”. Trzeba czegoś więcej, by było po NASZEMU…
:*
W sercu ukochanego człowieka nie można uśmiercić ani kawałka własnego serca. Wprost przeciwnie. Tam, wszystko czym jesteśmy, ożywa.
Pozdrawiam
i słonecznej wiosny życzę…
Oooo…
widzę, że biedronka mi pomaga
Logosie, jak wiosna to i biedronki się pojawiają. Każdemu jednakowe
.
Uprałabym się jednak przy opcji zaginionych, niespełnionych marzeń z osobą, której już nie ma. Ile trzeba siły by zacząć budować od początku?