Wystarczy kilka dni, by rozbłysła i zakwitła swoją najcudowniejszą barwą – bielą i różem jabłoni. Przywiewa łagodne ciepło, a w nim smak lata i wakacji. Dziś idziemy obie pod kolorowe parasolki, by przejrzeć się sobie w pucharku lodowych kulek, kiedy przygryzasz mój płatek ucha… a ja słucham co będzie dalej… Robisz to ukradkiem, żeby żadne z ciekawskich spojrzeń nie ukradło nam intymnej chwili. Ten powiew powietrza, jak święto, blask świateł, pulsowanie, które wkrótce się pojawią – jak obietnica tańca. Oczekiwanie.
Lubię odnajdywać ją wszędzie, wśród znanych punktów orientacyjnych, i w miejscach niezwykłych, których nie znamy obie. Lubię na nią czekać, wiedzieć, że nadejdzie, zawsze punktualna przez przypadek. Lubię ją odnajdywać w tłumie, wiotką i elegancką, a jednocześnie pewną siebie tajemniczą i zgubioną przez przypadek. Lubię ten moment, kiedy nasze spojrzenia toną w porozumiewawczej sekundzie błysku i uśmiechu. Chwila wystarczy za setkę najtkliwszych słów. Lata spotkań nie odbierają tej chwili intensywności.
Biała sukienka; nosi sukienkę bardzo piękną i prostą, poprzetykaną liśćmi i kwiatami, tęczą i puchem. Pachnie światłem i ciepłym powietrzem. Moja sukienka jest czarna, pewnie czarniejsza niż rozwiane włosy, niż oczy. Czarne dziurkowane rajstopy i czerwone szpilki spowija piżmo dzikiego zwierza. Dziś uplotła wianek ze stokrotek. Zagnieździł się w jej lnianych włosach, jak ptak szukający schronienia. Moją szyję ozdabia naszyjnik, najdroższy prezent od niego. Jesteśmy tak podobne, jak różne…
Zastawiam się, czym jest ten naszyjnik, ten wianek z kwiatów nie konkurują ze sobą o jego względy. Czy wianek czy naszyjnik, są ozdobą słowa, które nie mówią nic albo mówią mało. To rzeczy-ozdoby do oglądania na ciele, rzeczy dopracowanie, w pewnym sensie nieprzydatne. Ale w innym obdarzone użytecznością niezbędną, najwyższą. Nie mają nic wspólnego z bogactwem ani pieniędzmi. Jaką wartość ma korona z delikatnych kwiatów. Czym przykuwają uwagę plastikowe, czarnobiałe kulki na szyi? Te rzeczy są najbardziej powszechne wśród osób, którym brakuje wszystkiego. Indianie, nomadzi, ludzie bez pisma, bez techniki, bez mody, może tylko z rąbkiem historii, nigdy nie są ludami bez biżuterii i ozdób. Zawsze otaczają szyje naszyjnikami, nadgarstki bransoletami, palce pierścionkami, tiarami…
Dla mnie są niezbędne. Są subtelną grą w załamaniu kształtów ciała, specjalną muzyką bez słów, bez nut. Chodzi jedynie o pokazanie piękna w pięknie? Kto pokazuje, a kto jest pokazywany? Naszyjnik pokazuje szyję czy szyja naszyjnik? Pokazują się wzajemnie? Nadmiar dający życie?
Lubię ten zbytek, tak jak ona koronę z kwiatów. On kocha nas obie.


Komentarzy: 21 do wpisu "Dwie w jednej"
Pięknie je namalowałaś , Kadarko ! Pięknie..:)
Widzę obydwie , strojne w swoją biżuterię..
Bajecznie napisałaś, Kadarko… słodko rozczula ta fotografia.
słowem malowane kwiaty na skroni
z liter perłowych naszyjnik utkany
wiosna stąpająca boso wśród jabłoni
szpilką czerwoną rytm sercu nadany
tak wiele je łączy i tak wiele dzieli
na pamięć uczą się siebie przez lata
w intymnym tańcu czerni i bieli
zrozumienie warkocz dwubarwny zaplata
Podziwiam tych, którzy z małych kawałków świecidełek potrafią robić cuda. Biżuterię cenną, bo jedyną i własną. Takich blogów w necie jest dużo, czasem oglądam…
Floro, a Ty wiesz dokładnie kim jesteś?
Floro
Masz oko i polot poetycki . Musisz coś z tym zrobić!
Biżuteria, to ozdoba, podbnie jak ubranie, zapach, kolor na skórze… Zastanawiam się ile osób jest we mnie jednej
.
Ewo, dzięki. Nad własnymi fotkami muszę jeszcze popracować
Kadarko , zapałałam chęcią zrobienia naszyjnika z kwiatów i korali Muszę tylko zdobyć trochę niezbędnych akcesoriów.
Ile jest innych w Tobie ? Ciągle inną Cię widzę
)
Wiem kim byłam , kim chciałam być..coraz częściej łapię się na tym , że nie znam siebie jeszcze , tak do końca !
)
I , powiem szczerze , nawet mi się to podoba
Nigdy nie poznamy się w każdej sytuacji, jakią zerśle
los. Strasznie dużo tego… Ale kiedy człowiek myśli, że już wie wszystko o sobie, przychodzi nuda. Nic już nie jest w stanie zaskoczyć? Czas poszukać ekstremalnych podniet albo ludzi, którzy wyzwolą adrenalinę .
Lubię odkrywać .
Kadarko , o ekstremalnych podnietach raczej nie marzę , adrenaliny w życiu miałam dostatek , ale pociąga mnie nowe..:)
Kto wie ,co za zakrętem ?
Dobrej nocy
Właśnie, pociąga nas nieznane. Nie wyobrażam sobie siebie w bujanym fotelu z drutami i włóczką w rękach . Jak mnie dopadnią takie myśli, poczytam sobie nasz dialog .
Dobranoc
Kadarko, masz świetne oko!
Czasem bawię się w robienie biżuterii, ale ta z kwiatów, czerwonych korali jarzębiny jest najpiękniejsza. Prawdziwie naturalna i pachnąca
Kadaarka: fajne. Rozumiem, wyprowadź mnie z błędu, jeżeli się mylę, to Twoje spotkanie z Wiosną. Urocze.
Pozdrawiam
Ewo, kiedyś zrobiłam sobie korale z kawy. Pachniały cudnie, choć niezbyt długo. Nie lubię pić kawy, szkodzi mi, ale uwielbiam jej zapach. Podobnie jak z ubraniami – cieszą oko na kimś innym, bo na nas samych wyglądają okropnie..
Kris, nie narzucam nikomu interpretacji mojego tesktu
… Czy w jednej kobiecie jest tak wiele odcieni? Ile pracy trzeba włożyć, by ciutkę upodobnić do ideału i zatrzymać go przy sobie…
To nie spotkanie z wiosną było na pierwszym planie . Chodzi o mężczyznę, który pragnie mieć w życiu co najmniej kilka kobiet. Stopić się z panią Zimą, poczuć panią Wiosnę, zasmakować Lata, do Jesieni
Kadaarka: O taki zamysł, to bym Cię nie podejrzewał. W kobiecie jest szalenie dużo odcieni. Niestety, najwięcej tych maskujących. I to całe nieszczęście. Spontan czyni kobietę piękną, tonowanie, hamowanie uczuć, nudną kurą. Wierz mi.
Jak jakaś pogańska boginka
Kris, dlaczego nieszczęście? Jeśli odkryjesz na raz wszystkie odcienie, co zostanie na potem? Poproszę o wszelkie życiowe rady, jak zawsze się przydają .
Magento, wiosna jest boginią .
Kadaarka: zmienność jest immanentną cechą ciekawej kobiety. Nigdy nie wyczerpie się arsenał zmian, nigdy nie da się go odkryć. A zmiany nie następują nagle i wszystkie. Sa dawkowane. Ważne, żeby miały w podtekście ciepło i szczerość.
Zmiany nie dotyczą tylko kobiet, Kris
. Zanudzilibyśmy się na śmierć np. śpiąc całe życie z kawałkiem drewna
. Dziwne, tylko, że jedno małe zdarzenie dodaje jakby 10 lat na nasze barki i człowiek zmienia się o 180 stopni…
Kadarko , cieszę się , że znowu mogę tu zaglądać
)
Pozdrawiam
A ja cieszę się, że ktoś tu jeszcze bez obaw komentuje
Buziak!