• Niepamiętnik Cz, 30 kwietnia 2009 Komentarzy: 6

    fot. Maria João Marques

    fot. Maria João Marques

    Oglądaliście poniedziałkowy spektakl na „jedynce”? Niby teatr, niby film. Dziś mało, kto je ogląda. Niestety, ja przez przypadek miałam włączony telewizor, przez przypadek mogę z całą odpowiedzialnością polecić „Prezent dla towarzysza Edwarda G.”.

    Jest rok 1977. Szef Radiokomitetu postanawia pomóc towarzyszowi Edwardowi G. w krzewieniu ducha socjalizmu i postanawia nakręcić o nim. Film ma być niespodzianką, a towarzysz Gierek ma ukrywać się za symbolem pracowitości i bezinteresowności, bohaterem narodowym – Wincentym Pstrowskim. Obie postacie łączy zarówno podobna biografia, jak i dążenie do ożywienia współzawodnictwa pracy socjalistycznej. Nakręcenie filmu wydaje się niemożliwe, kiedy ma się 3 miesiące i wielkie brzemię odpowiedzialności na karku. Szef Radiokomitetu szybko znajduje kogoś, kogo mógłby poświęcić w razie „wpadki”. Partia stawia na nogi wszystkie komórki centralne i podcentrale, w tym wojsko, i produkcja rusza, by zamknąć całość przez Barbórkową premierą.
    Na szczęście Edward G. obejrzał film przed premierą i wściekł się. Poleciały „głowy”, ekipa nie dostała obiecanej 200% premii za wyrobienie 500% normy, główny reżyser tylko cudem nie wyleciał z pracy i oczywiście film nigdy maił nie ujrzeć światła dziennego.

    Dlaczego, skoro filmowcy krwawicą chcieli postawić mu filmowy pomnik, który niezaprzeczalnie będzie kojarzył się ze jego wspaniałym wizerunkiem? Kolejny absurd PRL-u?
    Okazało się, że w rzeczywistości Pstrowski i Gierek nie lubili się. Nie przepadali za nim koledzy po fachu, nie akceptowali jego gorliwości do pracy. A Pstrowski cierpiał, że mimo głoszonych prze zeń haseł, m.in. „Kto da więcej, niż ja?”, zarabia jak przeciętny góniczyna. Wdział porażkę systemu. Mimo wysiłków Partii, nie udało się wykreować sympatycznego bohatera, przodownika pracy, który jak na złość nie umarł pylicę płuc, lecz na białaczkę.

    Nie ma co się dziwić, bo towarzysz Gierek chciał propagować ciężką, fizyczną pracę (i skromność) i tak też prezentowano go na zagranicznych konferencjach: „Oto Edward Gierek – sekretarz KC, mąż stanu, skończył 63 lata”. Jak to wypadało na tle prezydenta USA, o którym mówiono: „Oto Gerard Ford, polityk, wybitny mąż stanu, ukończył uniwersytet w Yale”?

    Czy to Barbórka, czy 1 Maja, w tych dniach propaganda przybierała na sile kilkaset raz więcej. To chyba nie przypadek, że premiera spektaklu o towarzyszu G., została umieszczona przez ważnym świętem narodowym. Ku pokrzepieniu serc, by podobne absurdy nie przyszły nam do głów. My mamy swoje, dostosowane do naszej rzeczywistości.

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

kwiecień 2009
P W Ś C P S N
« marca   maja »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Kategorie

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u