
Nic nam w życiu nie jest dane za darmo. Talenty, pieniądze, zdrowie… Kamila Skolimowska odeszła. Niespodziewanie – utalentowana, młoda, szczęśliwa, zdrowa. Miała 26 lat.
Naturalną potrzebą człowieka jest chęć wykazania się, wybicia z tłumu. Niejednokrotnie koszty przedsięwzięcia przekraczają zadowolenie z bycia na szczycie. Ilu jest sportowców, których osiągnięć już nikt nie pamięta? A oni jeżdżą na wózkach, poruszają się przy balkonikach, mieszkają w spartańskich warunkach, mają skromną rentę, emeryturę. Znakiem niepamiętnej świetności są medale, puchary i zbutwiałe dyplomy. Dodać trzeba jeszcze zniszczone torebki stawowe i odzywające się kontuzje, których żadna operacja czy rehabilitacja nie uzdrowi.
Wielu po tragedii Kamili, Artura Gołasia, Agaty Mróz, poważnie zastanawia się czy uprawianie sportu ma sens. Jeśli mamy talenty sportowe, to dlaczego nie? Trzeba jednak zdać sobie sprawę, jak treningi ponad siłę, kontuzje, których nie sposób uniknąć, wpływają na zdrowie i późniejsze życie. Jak przyjmowanie odżywek (już nie piszę – sterydów), środków przeciwbólowych, nienaturalny przyrost mięśni, wagi, obciążenie narządów wewnętrznych (szczególnie związane z uprawianiem sporów siłowych) niszczy organizm. Młodzi ludzie nie są tego świadomi. Są silni, pewni siebie i chcą być sławni. Jeśli jesteśmy młodzi ustrój radzi sobie z obciążeniami, ale nie zaciera żadnego wysiłku, stłuczenia i choroby. Pamięta, by w przyszłości, kiedy będzie mniej wydolny, a treningi (organizm musi stopniowo „odstawiać” dozowanie ćwiczeń) przejdą do lamusa, upomnieć się o chwilę słabości. Upomni się podwójnie i szybciej.
Przypadki śmieci młodych sportowców, smutna starość byłych wyczynowców, może skutecznie odstraszyć ludzi od uprawiania sportu. Nie jesteśmy społeczeństwem wybitnie zdrowym, można powiedzieć nawet – chorym fizycznie. Swoje zdrowie upatrujemy w osiągnięciach naszych sportowców. Dopingujemy, jesteśmy dumni z osiągnięć, zachęcamy do coraz większego wysiłku, sami siedząc na kanapie przed telewizorem. A oni widząc nasze zaangażowane, pieniądze płynące z tego biznesu, całą oprawę marketingowo-reklamową, psychologiczną, zmuszają się do nadludzkich wyczynów. Dla nas i dla siebie.
Doszliśmy do paradoksu. Sport stał się przyczyną śmierci i chorób, a oczywiste jest, jak dobrze wpływa na funkcjonowanie organizmu. Człowiek nie może zaprzestać ruchu, nieużywane narządy tracą swoje funkcje i powoli obumierają.
Może istnieje jakieś wyśrodkowanie?

Komentarzy: 17 do wpisu "Zawody"
Wyczynowy sport chyba już dawno zatracił swój.. hmmm sens… Wypośrodkowaniem wydaje sie być całkowice amatorski sport uprawiany z zamiłowania, nie zrzeszony w zadnym związku, gdzie dopingują i spedzaja czas całe rodziny spontaniczny bez zawiści, prawdziwy duch sportu odczuwany na każdym kroku.. Obyśmy tylko i tego nie stracili i zgubili w swiece tv i pieniedzy…
Kadarko!
/Prywata: dzięki za notkę!/
Nie potrafiłam sprecyzować swoich emocji po usłyszeniu tej smutnej wiadomości. / Bardzo mną wstrząsnęła/. Nie jestem kibicem , ale w takich sytuacjach , oprócz zwykłego współczucia, rodzą się pytania i wątpliwości.
W znacznym stopniu, znalazłam na nie odpowiedź w Twoim tekście.
Odnalezienie złotego środka zapewne nie jest możliwe, duch rywalizacji i chęć zapanowania nad własnymi możliwościami – determinują zdrowy rozsądek.
A , czy warto?
Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie.
Mój mąż miał operację kręgosłupa. Nie wolno mu było …Nic nie było mu wolno. A on , starał się robić wszystko ( na miarę swoich ograniczonych możliwości), by żyć normalnie.
Pokazać , że może więcej, niż my i lekarze od niego oczekujemy. Uważał , że lepiej żyć krócej, a intensywnie.
Ale, to osobna sprawa.
Weselszych tematów do rozmowy, Tobie i nam wszystkim życzę .
Zezyrok, ma rację, najrozsądniejszy jest umiar. Przypomina mi się tren Kochanowskiego „Na zdrowie”. Zdowie jest najważniejsze, łatwo je zgubić a trudno odzyskać. Ludzie ogłupieni reklamą, dostępnością sportowych możliwości, biorą się za wszystko bezkrytycznie. Na przymus, dla poklasku robią sobie krzywdę, biorąc udział w szkodliwych zajęciach. To co nam się wydaje dobre, nie musi być dobre dla ciała…
Floro, z rozbiegu wyrzuciłam emocje, które mną targnęły po przeczytaniu wiadomości o śmierci Kamili.
To nie jest tylko tak, że odchodzą ludzie, którzy narażają swoje życie, zdrowie. Arek Gołaś zginął w wypadku samochodowym, Ewa Sałacka odeszła w następstwie wstrząsu anafilaktycznego po użądleniu osy… ilu spraw nie da się przewidzieć? Śmierć siedzi za rogiem i czyha na przechodnia. Czy trzeba dodatkowo ułatwiać jej zadanie?
I dopiero, kiedy odejdzie ktoś znany, kiedy poważnie zachoruje bliska osoba otrząsamy się z codziennych, mało ważnych błahostek, z głupich utarczek, bezsensownych strań o wierzchołek góry lodowej.
Może nie powinnam, ale zapytam -co z mężem?
To nie sport jest niezdrowy. To śrubowanie wyników za wszelką cenę, dążenie nie do “doskonalenia” ciała i jego możliwości, tylko do wyników. Stąd się bierze doping. Zabija wymuszone szprycowanie. Gdyby sport nie przerodził się w swoisty biznes, mechanizmy regulujące w organizmie dopuściłyby tylko do określonych granic wysiłku. Innych dla każdego. Bo nie każdy musi być najlepszy.
Uprawiam sport od wielu wielu lat i nie ma w nim nic niezdrowego.
P.S. Fantastyczne zdjęcie
Aurea mediocritas… co się przekłada dosłownie: złota miernota , a nie środek.
Umiar zawsze służy zdrowiu. Wszelkie zaniedbania lub przesady są złe i niezdrowe. Narodziny i śmierć sa granicami (korytarzem), między którymi kołacze się życie.
http://sadoq.wordpress.com
Dziękuję, Kadarko.
Operacja męża prawdopodobnie uchroniła go przed trwałym kalectwem. Kiedyś był bardzo aktywny, uprawiał sztuki walki. I nagle groźba spędzenia reszty życia na wózku…Ciężko było,miesiące rehabilitacji, walka z ciągłym bólem i naszą służbą zdrowia. Nie wolno było mężowi dźwigać, długo stać, długo siedzieć – ale wolno było pracować!
Paranoja. Teraz jest już lepiej,w pełni zdrowy nigdy nie będzie, ale cieszymy się z tego co jest:)
Pozdrawiam serdecznie.
Anka
/ trochę krócej niż (passi)Flora/
Magento, można tu powiedzieć o dwóch znaczeniach słowa sport – ten fizyczny, który ma przynieść nam korzyści zdrowotne i doping, reklamy, pieniądze, siła tłumu, etc. Każdy sport uprawiany wyczynowo powoduje ból, i czasem sportowiec gubi owy ból, nie potrafi go odróżnić od kontuzji. Trenuje, by nie zawieść widzów, trenera. Ciężko nie wpaść dziś w kowadła obu sporów.
Mag, z w związku ze sowim sportem pewnie jesteś zdrowsza niż przeciętny Polak.
Sadoq, powinnam napisać umiar, zamiast wyśrodkowanie. Może… chodziło mi wszak o zdrowy rozsądek i o nieprzecenianie swoich możliwości.
W świecie sportu co jakiś czas słyszymy o nowych rekordach. Zastanawiam się jaka jest granica ludzkiej wytrzymałości, koordynacji fizyczno-psychicznej, zaparcia. Jaki koszt ma walka o szczyt. Życie?
Skracam sobie Twój nick do Flory, ale jak wolisz będę pisała – Aniu
.
Właściwie nie wiadomo co nam się przydarzy w życiu, czy kusimy los, czy prowadzimy bardzo ustabilizowane życie. Są jeszcze czynniki, na które nie mamy wpływu, np. negatywne skłonności genetyczne, klimat, praca, która wykańcza psychicznie.
Jeśli coś nad ciężko doświadczy zaczynamy bardziej szanować zdrowie, czas, człowieka…
Zdrowia dla męża!
Kadarko.
Masz rację , takie doświadczenia wywracają nasze życie do góry nogami. Ale , paradoksalnie, mogą dać więcej niż zabrały. Można to stwierdzić dopiero z perspektywy czasu. Zmieniają się priorytety, stosunek do siebie nawzajem i do otaczającej nas rzeczywistości. Może to takie zadośćuczynienie od losu ?…
Ale , dość smutków – dziś trzeba się weselić!
))
Ostatnia sobota karnawału przecież:)
Miłego wieczoru Ci życzę
najlepszy to jest umiar we wszystkim;-)
pozdrawiam wieczorowo
Floro, ja dziś łóżko i dobra ksiażka. Zero podrygiwań, chyba się zużyłam
.
Człowiek, któremu nic nie brakuje, zawsze wygrywa, doświadczał głównie dobra, ma o wiele mniej szacunku dla otoczenia. Dla mnie jest on po prostu biedny…
Pozdrawiam!
Donwinko, święte słowa. Kto nie może szaleć niech idzie spać. Ja to robię dziś bez żalu
.
Kadarko.
Wyśpij się , odpocznij…Będą jeszcze ostatki:)
Dobrej nocy..
Zostaw już te dni , gdy światło raziło Twoje oczy. Zobacz, ile śniegu za oknem. Kurcze. Życie biegnie dalej. I tylko czasem robi się tak smutno. Jak wtedy, gdy ktoś odchodzi.
Mam nadzieję, że dziś pańska choroba poszła spać bez Ciebie;)
Dziewczyny, już jest weselej. Dzięki
!