• Niepamiętnik Cz, 5 lutego 2009 Komentarzy: 19

    Christina NeofotistouChristina Neofotistou

    Kiedy przychodzimy na świat dostajemy strażnika. Trudno prognozować, czy będzie nim rączy, biały kruk, czy też doświadczony, acz zmęczony ktoś. Pominąwszy to, iż aniołowie nie mają określonej formy, a ludzie nadali im taki a nie inny kształt, by nie pogubić się w wyobrażeniach i przekazie, że chodzi o anioły właśnie.
    Niektórzy są zdania, że Anioł Stróż nigdy nie śpi. Stróżuje na okrągło przed 24 godziny na dobę i nie ma odwołania od tej służby. Bywa, że dajemy mu fory, czas na krótką drzemkę i stajemy się jego stróżami, odganiamy złego. Wyjątki jednak potwierdzają regułę, kiedy on zasypia zaczyna dziać się źle. Choroby, plagi, wojny, ale nie tylko. Czoło podnosi przeciwny biegun anielski – diabeł. I kiedy człowiek musi sam decydować bywa bardzo różnie.

    ***

    - Nie chce mi się spać! Możesz się zdrzemnąć.

    Stary, biały piernik ułożył się pod nadgryzioną przez korniki półką z książkami. Segment zakołysał się i jeden z posażnych almanachów spadł mu na kędzierzawą czaszkę.

    - Nie tam! Wszyscy cię zobaczą! Od tych woluminów nie będziesz mądrzejszy. To domena ludzi. Sio, na zaplecze!

    Powlókł się anioł w najciemniejszy zaułek najmądrzejszej z bibliotek, z dala od karcianej wiedzy. Stary już był, zbyt zramolały by czuwać nad młodym, niepokornym umysłem i świeżym spojrzeniem studenta.

    A młodzik, otoczony pożółkłymi broszurami, notując co chwila jakieś niezrozumiałe wzory, krzyczał w duchu EUREKA! Bibliotekarz nie nadążał z zamawianiem kolejnych ksiąg z archiwum, a ten pienił się opieszałością antycznej obsługi.

    I już, już miał postawić znak równości, kropkę nad „i”, motto, zaledwie paroletniego żakowania, kiedy zaszumiało mu lekko w głowie, poczęło gnieść w żołądku powolutku przemieszczając się ku przełykowi.

    - Czas na obiad. Jeść i pić, bawić się, kochać i żyć! – wykrzyczała bliżej nieokreślona forma z wnętrza.

    - Idź spać! Sprawa jest zbyt pilna by od niej się teraz odrywać! – machnął na nią student.

    Forma uśmiechnęła się chytrze i kiedy wychwyciła moment prawdopodobnego finiszu studenta, rzuciła w niego falą przyziemnych potrzeb. Student skrzywił się z bólu, odkręcił butelkę z wodą i wlał do gardła niewidzialną ciecz.

    - Aniele, wychodzimy! Nie mogę pracować w stanie upadłości cielesnej.

    Forma zatarła wyimaginowane dłonie i otworzyła kute biblioteczne drzwi przed studentem. Skoro już raz znalazł się na ulicy, walka była wygrana. Z głowy wyleciały uczniakowi wszelkie wzory, reguły i mieszanki. Za rogiem stały kolorowe kobiety w zgrabnych pantoflach. Z restauracji uciekały lufcikiem przemiłe dla nosa zapachy, gazeciarz wrzeszczał o porannej sensacji. Słońce świeciło tak mocno, że zrzucił z lekka trącący stęchlizną frak.

    Nieznana mu forma, którą wziął za swego starego kamrata, oprowadzała go po świece zmysłów.

    Jakkolwiek dziwaczne myśli przychodziły do głowy człowiekowi zamkniętemu samotnie wśród książek, to zawsze zdrowa dawka realnego życia wystarczała żeby wykazać, że wszystkie naukowe wybryki, nie mogą być prawdziwe. To subtelne wyczucie aktualności, jest ostatecznym zabezpieczeniem przed zboczeniami czystej logiki.

    A Stróż obudził się o kilka minut na późno.

  • Donkiszoteria Wt, 3 lutego 2009 Komentarzy: 22


    Francisco de Goya y Lucientes Asta su abuelo

    Diabły. Istnieją dwa różne pojęcia – jednym jest niewiara w ich istnienie. Druga wiara i przesadne, zarazem szkodliwe, zainteresowanie się nimi. One same są zadowolone z obu błędów i tak samo wesoło witają i kuglarza i materialistę, mędrca i prostaka.

    Wierzę, że są, anioły, które przez nadużycie wolnej woli stały się nieprzyjaciółmi Boga. Ich natura jest taka sama jak dobrych aniołów, ale zepsuta. Diabeł i anioł mają się tak do siebie, jak zły człowiek, do dobrego człowieka, ale Szatan, ich przywódca, wyznawca totalnego zła, nie jest przeciwieństwem Boga -wszechmocnego dobra.

    Coś w tym jest skoro sztuka i literatura przedstawia nam diabły ze skrzydłami nietoperza, a anioły ze skrzydłami ptaków. Ludzie wolą ptaki od nietoperzy. Może moralne diabelskie zepsucie zamieniło pióra w błony, dziób w ostre kły, śpiew w śmierdzący ryk? Aniołom nadaje się ludzką postać, bo człowiek jest jedynym rozumnym stworzeniem, jakie zna. Postać ta jest jednak tylko symbolem, kogoś stojącego wyżej w porządku naturalnym, a niedostępnego naszemu poznaniu.

    Skrzydła sugerują lotność nieskrepowanej siły umysłu. A mają je zarówno aniołowie, jak i diabły.

    Diabły cały czas od nas uczą się, tego, co dla nich dobre w danej, np. dobie literackiej. Mają swych nauczycieli, którzy podpowiadają jak na każdym kroku odwieść nas od uczciwych zamiarów. Wystarczy nawet najmniej podatny grunt, a rzucają zatrute ziarna, a zaraz zbierają się wrony, kruki i inne nieloty. Przenoszą zatrute nasiona, zasilając sferę diabelską. Pożywką są dopiero, co wyrosłe wici, padlina liter, plotkarskie języki sąsiadów i niewspółmierna z daną, chęć pokazania swego „ego”. Obnażają swoje przywary, chęć poznania, dopieczeniu drugiemu, jest równoznaczna ze schodzeniem w dół, po czarnych schodach do piekła.

    Diabły bardziej lubią biurokratów, naukowców o logicznych umysłach, nierzadko domatorów ciasnych teorii poznania. Mają z nimi mniej kłopotu. Dzisiejszy świat jest dla diabła łatwiejszy – w dobie witrualu, adminowania, zarządzania. Zło nie rodzi się w podrzędnych knajpach, nawet nie w obozach zagłady, gdzie jest tylko produktem końcowym. Powstaje ono, a potem wchodzi w życie (argumentowane, głosowane, wykonane i raportowane), w przyjaznej atmosferze biur, wśród puszystych dywanów, w cieple i czystości biurka. Ludzie w czarnych garniturach, ze schludnie ułożonymi fryzurami stają na straży policyjnego państwa lub korporacji.

    Diabeł węszy zło też w aulach uniwersyteckich, młody umysł łatwo zmanierować różnymi niestosownymi teoriami, zwłaszcza jeśli nie on umie kochać prawdziwie. Ma kłopoty z wyrażaniem uczuć, a same emocje opiera na suchych filozoficznych doktrynach. Wśród studentów diabeł sieje największe spustoszenie. Student pragnie kochać, ale kłóci się to z jego czasem poświęconym nauce, i podstawowym codziennym czynnościom. Nie ma czasu popatrzeć na świat z dystansu przeciętnego człowieka, przesłaniają mu go czytelnie i profesorowie. Diabeł zaciera kopyta, bo nie mając w sercu miłości, poczucia chęci bycia kochanym, bezinteresownie, człowiek jest bezbronny. W studencie, później w naukowcu, jest tylko umiłowanie wiedzy. Tu sami ułatwiamy działanie diabłu; namiętność skierowana na zdominowanie drugiego człowieka, by jego życie intelektualne, emocjonalne było przedłużeniem własnego życia, aby wykrzyczeć własną mądrość, nienawiść do miernoty, dać upust egoizmowi, równa się z wchłonięciem go, jak to robią diabły z duszą. Na ziemi najwyżej pożądanym „produktem”, którego nie sposób kupić jest miłość. W piekle odpowiednikiem miłości jest wieczny głód duszy. Podobnie czyni kanibala z diabla i człowieka. Diabeł nie ma skrupułów w pożarciu, w sensie duchowym, kamrata. Człowiek waha się, ale i pożera, depcze w imię wyższych zasad zapisanych gdzieś, kiedyś dawno, a niekiedy z lekka zdezaktualizowanych.

    Nie ma człowieka, który obroniłby się przed ogłupieniem diabła, a ten wewnętrzny głos (diabelski) odbiera, jako wielką chęć nauczania.

Bio

Cybertaniec - wypadkowa wyobraźni literackiej i realnego świata. Mur bezpieczny, wśród wielości anonimowych ludzi, osłona przed burzami cyklonu.

Kalendarz

luty 2009
P W Ś C P S N
« stycznia   marca »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728  

Wykopaliska

Próbuję

W sprawie zarzaleń i wniosków

kadaarka@hotmail.com

Gwiazdy


stat4u