
deviantart
„Kochano go już wcześniej, zanim został królem, i jego poddani, uszczęśliwieni tą koronacją, przynieśli mu wiele darów. Po ceremonii nowy król spożywał kolację w swym pałacu; nagle usłyszał pukanie do drzwi. Słudzy wyszli i zobaczyli nędznie ubranego starca, o wyglądzie żebraka, który chciał ujrzeć władcę. Robili co możliwe, by go od tego odwieść, ale na próżno. Wtedy król wyszedł, by się z nim spotkać; starzec obsypał go pochwałami, mówiąc, ze jest piękny i że wszyscy w królestwie są szczęśliwi, mając takiego władcę. Przyniósł mu w darze melon; król nie cierpiał melonów, ale chcąc być uprzejmym wobec starca, przyjął dar i podziękował, a ów człowiek oddalił się zadowolony. Król wrócił do pałacu i oddał owoc niewolnikom, by wyrzucili go do ogrodu.
Tydzień później o tej samej porze znów ktoś zapukał do drzwi. Znów poproszono króla, żebrak wysławiał go i podarował mu kolejny melon. Król go przyjął, pożegnał się ze starcem i ponownie wrzucił melon do ogrodu. Scena ta powtarzała się przez wiele tygodni. Król był zbyt uprzejmy, by uczynić starcowi afront i pogardzić szlachetnością jego daru.
Później, pewnego wieczora, właśnie w momencie gdy strzec przekazywał melon starcowi, z portyku pałacu zaskoczyła małpa i wytrąciła mu z rąk owoc; melon roztrzaskał się na tysiąc kawałków o fasadę pałacu. Kiedy król spojrzał, ujrzał deszcz diamentów sypiących się z serca melona. Niespokojny, pobiegł do ogrodu na tyłach pałacu – wszystkie melony rozłożyły się, a dookoła nich leżały wysepki kosztowności…”
Melissa P. Sto pociągnięć szczotką przed snem
Niech każdy interpretuje po swojemu, może zobaczy to, co w tym opowiadaniu ujrzała Melissa?

Komentarzy: 13 do wpisu "Bogaty żebrak"
Pozbywamy się czegoś. co nam jest niepotrzebne, nie w smak. A potem okazuje się, że mogliśmy skorzystać, że to coś było ukryte? Całe szczęście, że jest to w zasięgu ręki?;)
Jak widziała to Melisa?
Jeśli potrafimy otworzyć się na drugiego człowieka, /nawet gdy jest nam intelektualnie, klasowo czy kulturowo obcy/ może okazać się , że nas obdaruje w sposób, którego zupełnie się nie spodziewamy. I ten dar może być cenniejszy niż diamenty:)
/Ja je odbieram w tej opowieści czysto symbolicznie/
Miło Cię “widzieć” dzisiaj uśmiechniętą, Kadarko.
Dar darmo dany… nie zawsze spodziewamy się go, a tym bardziej spożytkować. Zwłaszcza, gdy trafia do nas w sposób niekonwencjonalny i łamiący konwenans.
http://sadoq.wordpress.com
Dobry Król nie podarował nikomu, tego, czego sam nie chciał, kazał wyrzucić.
Dobry Król pognał do ogrodu, bo tam, wśród zgnilizny i uprzejmości, być może czekało bogactwo…
A to ci małpa!
Kasiu:
„Czasami niewygodne sytuacje, problemy lub trudności kryją w sobie możliwości rozwoju, bardzo często w samym jądrze trudności połyskuje światło cennego klejnotu. Dlatego jest rzeczą mądrą przyjęcie tego, co jest niewygodne lub trudne”.
Odebrałaś podobnie
. Dla Melissy diamenty króla były brutalnym okrucieństwem prymitywnych mężczyzn, niezdolnych do kochania.
Floro, myślę, że pół naszego świata to symbole. Każdy może nam dać coś z siebie, chociażby dlatego, że jest niepowtarzalny. A my zapatrzeni w swoje bogactwa myślimy jacy jesteśmy bogaci. W co?
Sadoq, dla mnie każdy podarunek byłby wart darczyńcy. Zawsze obracam sprawę na 100 sposobów, wietrząc ukryty podtekst.
Smutasie, witam po raz wtóry
.
. Ale jak wiemy władza błahostkami się nie przejmuje…
Król okazał się ohydnym burżujem i nie wiem, co skłoniło poddanych by go królem okrzyknęli
Amicusie, mądra małpa. Gdyby nie jej pazerność król nie dowiedzałby się o swej krótkowzroczności (mierności?)
.
Ja tam lubię melony, a diamentami się czemuś nie obwieszam
ładne
tak
A gdzie taka wysepka, na której życie jest wesołe i są kosztowności
Seni, też chciałbym wiedzieć
.